Kolumbia – FARC: porwania elementem strategii walki
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Kolumbia – FARC: porwania elementem strategii walki
Mariusz Orbach 2008-02-29 12:49:21
     Porwania w Kolumbii są rzeczą powszechną. Jednak to FARC dopracował to narzędzie walki do perfekcji czyniąc z niego istotny element realizacji własnych celów. Przykładem stosowania tej taktyki jest uwolnienie czwórki parlamentarzystów przetrzymywanych od 6 lat.

     Krótka historia FARC
     To, co dzieję się aktualnie w Kolumbii, swoje początki ma w roku 1948. Po zabójstwie liberalnego kandydata na prezydenta, Jorge Eliecera Gaitana rozpoczęła się dziesięcioletnia wojna zakończona powstaniem liberalno-konserwatywnego Frontu Narodowego (Zjednoczonego Frontu). Jeszcze w trakcie wojny swoje działanie zaczęły bojówki komunistyczne. Jedna z nich przekształciła się w tak zwany Southern Bloc (Bloque de sur) który następnie zmienił nazwę na Fuerzas Armadas Revolucionarias de Colombia czyli FARC jaki znamy dzisiaj [1]. Jego fundatorami i liderami zostali Jacobo Arenas i Manuel Marulanda. Przez większość krajów, w tym USA oraz UE, FARC uznawany jest za organizację terrorystyczną. Od roku 2002, kiedy fiaskiem zakończył się trwający 4 lata proces pokojowy, trwa nieprzerwana wymiana ciosów między stroną rządową a FARC.
     Porwania jako element strategii prowadzenia wojny
     Stronę rządową w tym konflikcie wspierają głównie Stany Zjednoczone, które przeznaczyły jak dotąd na dofinansowanie armii kolumbijskiej ponad 1,3 miliarda dolarów. Środki na prowadzenie wojny FARC czerpie przede wszystkim z porwań dla okupu, wymuszeń, produkcji i sprzedaży kokainy (z czego około 80% do USA) oraz zapewniania ochrony lokalnym farmerom.
     FARC znany jest ze swojej bezwzględności. W czerwcu 2004 roku znaleziono 34 farmerów, którym obcięto dłonie i stopy, a następnie zastrzelono z broni automatycznej. Akcja ta odbiła się szerokim echem nie tylko w Kolumbii, ale także wśród społeczności międzynarodowej. Organizacja Narodów Zjednoczonych oraz Wysoki Komisarz NZ ds. Praw Człowieka potępili ten mord, który oficjalnie został uznany za zbrodnię wojenną.
     Szczególną formą prowadzenia działań są porwania. Prowadzone na szeroką skalę, są one, wraz z wszelkiego rodzaju wymuszeniami, szczególnym zagrożeniem dla społeczeństwa Kolumbii. Pierwsze z nich zostało dokonane w 1977 roku a swój finał miało trzy lata później, kiedy to za porwanego wówczas Amerykanina (przedstawiciela Korpusu Pokoju Richarda Starra) przywódcy guerilli otrzymali 250 tysięcy dolarów. Fakt ten pokazał komendantom, że ryzyko i trud się opłaca.
     Porwania można podzielić na: polityczne, dla okupu, w celu wykorzystania ofiar oraz inne. Do pierwszej kategorii możemy zaliczyć Ingrid Betancourt. Kandydatka na prezydenta w wyborach roku 2002 została porwana 23 lutego tego roku i do tej pory przebywa w niewoli. Oprócz niej w obozach FARC-u przebywa jeszcze około 40 więźniów politycznych - wysokich rangą funkcjonariuszy państwowych.
     Do drugiej kategorii zaliczyć można osoby, za które komendanci oczekują okupu. Będą to rodziny polityków i przedstawicieli biznesu, a także rodziny konkurencyjnych bossów narkotykowych oraz zagraniczni przedstawiciele organizacji międzynarodowych czy turyści. Najbardziej spektakularnym przykładem w tym przypadku jest porwanie trzech zakontraktowanych pracowników Departamentu Obrony USA.
     W grupie osób porwanych dla świadczenia różnego typu usług są w dużej mierze dzieci. Dzieci obojga płci już w wieku 11 lat porywa się do celów wojskowych bądź wykorzystuje w celach informacyjnych. Dodatkowo dziewczęta są wykorzystywane do celów seksualnych. Human Rights Watch szacuje, że od 20 do 30% z prawie 18 tusięcy członków guerilli to osoby poniżej 18. roku życia.
     Do kategorii „inne” zaliczyć możemy ludzi, na których padnie choćby cień podejrzenia o kolaborację z wrogami FARC. Celem tych porwań jest zastraszanie ofiar i ich rodzin oraz uzyskanie ślepego posłuszeństwa opartego na strachu. Rząd w Bogocie szacuje, że w niewoli przebywa obecnie około 700 osób.
     Świadectwa uwolnionych dowodzą, że w obozach jeńcy są przetrzymywani w tragicznych warunkach: bez opieki medycznej, lekarstw, żywności i przy słabym dostępie do wody. Mężczyźni są stale skuci łańcuchami, nawet podczas snu. Dodatkowe zagrożenie sprawia zacieśniająca się pętla armii rządowej. Więźniowie mogą zginąć od przypadkowej kuli bądź z zemsty partyzantów. Nie lada trudem jest ciągłe przemieszczanie się z miejsca na miejsce wraz z ruchami frontu. Jeńcy umierają od chorób, wycieńczenia czy ataku zwierząt.
     Porwania służą nie tylko do osiągania celów finansowych, ale także konkretnych celów politycznych. Więźniowie często służą za kartę przetargową w negocjacjach z rządem, przede wszystkim jako narzędzie w naciskach na uwolnienie przetrzymanych dowódców i oficerów FARC-u. Mimo starań nie doszło do tej pory do obustronnej wymiany więźniów na dużą skalę. Obecnie główną zaporę stanowi prezydent Uribe, który jest zwolennikiem twardego kursu względem partyzantów.
     Przypadki uwolnień czy udanych ucieczek w stosunku do liczby przetrzymywanych więźniów są sporadyczne. 4 kwietnia 2006 roku po 5 latach więzienia FARC wypuścił niemieckiego więźnia Lothara Hintze. Wcześniej jego żona trzy razy płaciła okup - bezskutecznie. 10 stycznia br. przy współpracy prezydenta Wenezueli Hugo Chaveza uwolniona została była kandydatka na wiceprezydenta w 2002 roku Clara Rojas [2] oraz była deputowana Consuela Gonzales, obie po 6 latach w niewoli. Do uwolnienia obu kobiet miało dojść już 31 grudnia i towarzyszyć miał im wtedy urodzony w niewoli syn Clary Rojas. Akcja przebiegająca przy ścisłej współpracy Hugo Chaveza zakończyła się fiaskiem, gdy okazało się, że dziecko jest już od dawna na wolności i znajduje się w jednym z sierocińców w Bogocie. Wydarzenie to zdyskredytowało Hugo Chaveza w oczach społeczności międzynarodowej oraz dało dowód rządowi w Bogocie, że prezydent Wenezueli wspiera FARC [3].
     Także przy wsparciu prezydenta Wenezueli uwolniono 28 lutego czterech byłych deputowanych parlamentu Kolumbii: Luisa Eladio Pereza, Orlando Beltrana, Jorge Eduardo Gechema i Glorię Polanco. Ostatnie uwolnienia mogą przyczynić się do osiągnięcia celu, na którym zależy komendantom, czyli wymiany 40 więźniów politycznych za setki żołnierzy guerilli przebywających w więzieniach rządowych. Po tym zdarzeniu prezydent Uribe powiedział, że mimo uwolnień akcje przeciwko terrorowi nie ustaną, lecz jednocześnie wyraził gotowość do rozmów.
     Protesty
     Nadmiar okrucieństwa przyczynił się do masowych demonstracji, które miały miejsce na początku lutego w stu miastach na 5 kontynentach. Udział w nich wzięło 10 milionów ludzi, w tym w samej Bogocie milion Kolumbijczyków, w całym zaś kraju, jak się szacuje, około 4,8 miliona. Pokojowa manifestacja wzywała komendantów FARC do uwolnienia zakładników i zaprzestania porwań. Sama organizacja protestu trwała miesiąc i odbyła się przy pomocy społecznościowego portalu Facebook.
     Protesty z początku lutego można uznać za swoiste przebudzenie społeczeństwa Kolumbii. Owocem tych działań niewątpliwie jest zwrócenie uwagi szerokiej społeczności międzynarodowej na konflikt w tym kraju. Jednakże trzeba pamiętać, że podstawowym źródłem dochodu dla bardzo wielu grup społecznych w Kolumbii jest eksport koki. Jak długo sprzedaż kokainy będzie dochodowym interesem, tak długo pod flagą marksistowskiej rewolucji FARC będzie robił wszystko by utrzymać kontrolowane przez siebie obszary. Co więcej, FARC nie jest jedyną organizacją, która stwarza problemy rządowi w Bogocie, a której zależy na utrzymaniu chaosu. Nawet jeśli FARC przestanie istnieć, władza rządowa będzie musiała zagospodarować próżnię jaka po niej pozostanie. A to będzie wymagało ogromnego wysiłku włożonego głównie w reformy gospodarcze, zapewnienie dochodu farmerom i restrukturyzacje sektora „kokainowego”. Miejmy nadzieje, że wtedy społeczność międzynarodowa także będzie pamiętać o Kolumbii.

[1] Jeszcze w latach 50. XX wieku zaczęła działać największa liberalna guerilla założona przez Dumara Aljure o nazwie Fuerzas Armadas Revolucionarias de Colombia, w skrócie FARC. Jej działalność zakończyła się wraz ze śmiercią Aljure w 1964 roku. Fakt czy ojcowie dzisiaj nam znanej organizacji zaczerpnęli nazwę z pierwowzoru nie został do końca udowodniony.
[2] Porwana razem z Ingrid Betancourt w 2002 roku.
[3] Dodatkowo Chavez podejmuje starania o skreślenie FARC z europejskiej listy organizacji terrorystycznych, argumentując iż FARC jest „stroną walczącą” w konflikcie oraz że jej wpisanie na listę zostało wymuszone przez USA.

Opis konfliktu w Kolumbii na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj_start.php?xkraj_stos=Konflikt&kraj=Kolumbia&typ=problemy



Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów