Współczesna Turcja a prawa człowieka
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Współczesna Turcja a prawa człowieka
Joanna Bocheńska Komentarz Międzynarodowy Pułaskiego 2010-07-27 23:20:12

Rola praw człowieka w procesie akcesyjnym

W 2004 roku Turcja otrzymała zielone światło dla rozpoczęcia negocjacji akcesyjnych. Komisja Europejska uznała wtedy, że mimo pewnych zastrzeżeń kraj ten wypełnił Kryteria Kopenhaskie. Kryteria te dotyczą między innymi respektowania praw człowieka oraz możliwości uznania danego kraju za państwo prawa. Jednakże w odniesieniu do Turcji organizacje pozarządowe, takie chociażby jak Kurdish Human Right Project (KHRP, Londyn), Amnesty International, Organizacja ds. Praw Człowieka (tur. Insan Hakklari Dernegi /IHD) wskazują na ciągle rozpowszechnione przypadki łamania podstawowych praw człowieka i niewielki postęp w przestrzeganiu litery prawa, nawet tego udoskonalonego w ramach kilku pakietów reform wprowadzonych od roku 2002. Kerim Yildiz (KHRP) uważa nawet, że rozpoczęcie negocjacji akcesyjnych było zdecydowanie przedwczesne, stało się wynikiem błędnej, mało wnikliwej oceny sytuacji przez urzędników Unii Europejskiej [1]. Tzw. spowolnienie procesu akcesyjnego mające miejsce w ostatnich latach jest zatem spowodowane nie tylko osłabieniem reformatorskiego zapału po tureckiej stronie, czy też taką a nie inną postawą europejskich polityków, ale w dużej mierze również stanowi pokłosie nie do końca rzetelnie zbadanej sytuacji w zakresie poziomu respektowania praw człowieka. Choć od 2004 roku Turcja wykonała pewien postęp, to jest on wciąż niewielki w stosunku do potrzeb i oczekiwań w odniesieniu do tego kraju.

Reformom w Turcji nie służą także postawy dwóch skrajnych obozów reprezentujących stanowisko Europejczyków w sprawie członkostwa Turcji w UE. Z jednej strony entuzjaści przyjęcia Turcji w poczet członków UE zdają się często nie pamiętać lub nie wspominać o poważnych naruszeniach praw człowieka w tym kraju, skupiając się na samych zaletach orientalnego sąsiada. Z drugiej strony skrajni sceptycy wskazujący bezsensowność tureckich starań używają przypadków naruszeń praw człowieka jako dowodu na to, iż kandydatura Turcji do struktur UE jest po prostu pomyłką. Żadne z tych stanowisk nie pomaga jednak Turcji dokonać konstruktywnych zmian. Proces akcesyjny, będący rodzajem szczególnej "marchewki", jest tymczasem wielką szansą na polepszenie sytuacji w zakresie praw człowieka, na rozwiązanie takich zawiłych problemów jak kwestia kurdyjska. Aby jednak ta szansa nie została zmarnowana, wszystkim stronom podjętych w 2004 roku negocjacji potrzebna jest rzetelna wiedza i zaangażowanie.

Przede wszystkim należy sobie zdawać sprawę, że prawa człowieka nie są jakimś uprzykrzonym dodatkiem w kontekście prowadzonych negocjacji, ale fundamentem, na którym opierać się powinny wszystkie inne aspekty procesu akcesyjnego. Dopóki bowiem w Turcji aktywni i świadomi swych praw obywatele nie staną się właściwym podmiotem prowadzonych rozmów nie będzie możliwe odpowiedzialne funkcjonowanie sfery politycznej czy gospodarczej. Warto również pamiętać, że współczesne rozumienie praw człowieka jest znacznie szersze, nie sprowadza się do przytaczania szczytnych pojęć zawartych w poszczególnych deklaracjach, ale wkracza w sferę rozwojową domagając się uwagi na etapie rozwiązywania poszczególnych zadań społecznych, gospodarczych, kulturalnych czy politycznych. Sam rozwój uznawany jest za prawo człowieka, a podstawowe jego cele to "wzmocnienie roli ludzi" i "zwiększenie wolności ludzi tak, by mogli żyć zgodnie z własnymi przekonaniami" [2].

 

Prawa człowieka kontra turecki nacjonalizm

W przypadku Turcji kolejnym czynnikiem, o którym nie można zapominać jest fakt, że naruszenia praw człowieka nie wynikają tam po prostu z niewiedzy, braku dobrych praktyk, czy odpowiedniego systemu legislacyjnego, ale przede wszystkim z panującej po dzień dzisiejszy w ludzkich umysłach ideologii - tureckiego nacjonalizmu, a także pewnych przeżytków systemu patriarchalnego, czy plemiennego, albo też z określonej interpretacji islamu. Wiele fundamentalnych reform wciąż czeka na wprowadzenie (dogłębna reforma konstytucji, kodeksu karnego, czy tzw. ustawy antyterrorystycznej). Powoduje to, iż europejskie sposoby mierzenia się z problemami w tej dziedzinie nie zawsze muszą okazać się skuteczne. Potrzebne jest wspólne wypracowanie pewnego programu działania i konsekwentnego sposobu egzekwowania od Turcji wprowadzania reform oraz rzeczywistego zastosowania wprowadzonych "na papierze" zmian. W przeciwnym bowiem wypadku proces akcesyjny może trwać w nieskończoność, doprowadzając do frustracji wszystkich jego uczestników.

Mimo monitorowania sytuacji w Turcji, Unia Europejska nie ma raczej pomysłu na to jak efektywniej wspomóc realizację niezbędnych w tym kraju reform. Zdaniem kurdyjskich działaczy największym problemem jest nieumiejętność dostrzeżenia, że naruszanie praw człowieka w Turcji nie jest zwykłym zbiegiem okoliczności, ale owocem planowej polityki, która, mimo pewnej liberalizacji, wciąż jest w Turcji kontynuowana i opiera się na braku dostępu do władzy i niemożności współdecydowania o swoim losie ludzi deklarujących odmienną od tureckiej identyfikację etniczną/narodową.

 

Najważniejsze strefy naruszeń praw człowieka

Według ostatniego raportu Komisji Europejskiej (2009) podstawowe strefy naruszeń dotyczą wolności słowa, prasy i wyznania, kwestii praw związków zawodowych i kobiet, a także zwierzchnictwa władzy cywilnej nad armią [3]. Nie oznacza to jednak, że w Turcji nie notuje się poważniejszych wykroczeń, łamiących podstawowe prawo do życia i bezpieczeństwa, a liczba tego rodzaju zdarzeń jest wciąż wysoka. Turcja nie ratyfikowała nadal Protokołu Dodatkowego do Konwencji NZ w sprawie zakazu stosowania tortur (OPCAT), Rzymskiego Statutu Międzynarodowego Trybunału Karnego (ICC) oraz Europejskiej Konwencji Ramowej o Ochronie Mniejszości. Mimo że pakiety reform z 2002 roku zniosły karę śmierci i stan wyjątkowy we wschodnich (kurdyjskich) prowincjach oraz skrócony został czas aresztu, a władze zadeklarowały "zero tolerancji dla tortur", to jednak sytuacja zmieniła się w dużej mierze tylko w sferze teoretycznej. Kerim Yildiz w swojej książce "The Kurds in Turkey. EU Accession and Human Rights" wskazuje między innymi, że mimo rozmaitych deklaracji ze strony najwyższych władz państwowych, a nawet reformy prawnej, tortury i złe traktowanie więźniów są w Turcji wciąż na porządku dziennym [4]. Jest to związane z "głęboko zakorzenioną tradycją" tego rodzaju praktyk, która nie zniknie z dnia na dzień nawet mimo udoskonaleń legislacyjnych, jak też z faktem, że są one ciągle sposobem na walkę i zastraszenie opozycji, a także że cieszą się bezkarnością, a nawet przychylnością ze strony niektórych urzędników państwowych (zwłaszcza tych powiązanych z turecką opozycją nacjonalistyczną). W związku z tym można jego zdaniem uznać, że tortury i złe traktowanie nie są jedynie przypadkowe, ale są elementem szczególnej planowanej i rozmyślnej polityki [5], nawet jeśli jej źródłem nie jest dziś rządząca Partia Sprawiedliwości i Postępu (AKP), ale stronnictwa nacjonalistyczne i powiązane z nimi tajne podziemie tzw. głębokie państwo. Monitorowanie więzień i zakładów karnych doprowadziło na przykład do tego, że zmieniono sposoby torturowania, tak by ślady nie były wykrywalne [6]. Ponadto tego rodzaju praktyki dokonywane są poza więzieniami i miejscami zatrzymań, na przykład w środkach transportu, co dodatkowo utrudnia nadzór [7]. W okresie od lipca do grudnia 2009 roku Amnesty International zanotowała w Turcji pięć przypadków śmierci w miejscach zatrzymań. Względem części z nich w ogóle nie wszczęto dochodzenia, mimo że organizacje praw człowieka donosiły, że ślady na ciele zmarłych wskazywały, iż byli oni ofiarami przemocy [8]. Zmiana prawa (Turcja zdaniem Yildiza posiada dziś jedne z lepszych gwarancji prawnych przeciwko torturom [9]) nie prowadzi zatem bezpośrednio do wykorzenienia złych praktyk nawet w dłuższej czasowej perspektywie. Torturom, arbitralnym aresztowaniom, zastraszeniu, rewizjom i konfiskacie mienia podlegają też przedstawiciele organizacji broniących praw człowieka. 24 grudnia 2009 roku wiceszef Organizacji ds. Praw Człowieka (IHD, oddział w Diyarbakir) Muharrem Erbey został aresztowany pod zarzutem kontaktów z organizacją PKK (kurdyjska organizacja zbrojna uznana za terrorystyczną). Tego samego dnia przeszukano jego biuro, dom i oddział IHD w Diyarbakir, skonfiskowano między innymi twardy dysk komputera, a prowadzone śledztwo dotyczyło działalności Erbeya jako obrońcy praw człowieka, w tym kilku prowadzonych przez niego spraw naruszeń praw człowieka dokonywanych przez przedstawicieli organów bezpieczeństwa [10].

Poważne wykroczenia dotyczą też praw dzieci i młodzieży. Ustawa antyterrorystyczna pozwala na sądzenie za wspieran?e działalności terrorystycznej młodzieży powyżej 15 roku życia według tej samej procedury co dorosłych (raporty mówią jednak nawet o przypadkach młodszych, nawet 12-letnich "przestępców"). Oznacza to, że dzieci przebywają w tych samych aresztach co dorośli, spędzając tam nieraz nawet do pół roku (biorąc pod uwagę tylko okres do momentu rozpoczęcia procesu), pozbawione są tym samym możliwości kształcenia, co niejednokrotnie kończy się koniecznością powtarzania klasy lub całkowitej rezygnacji ze szkoły. W 2009 roku w tureckich więzieniach siedziało 2700 dzieci, w tym 700 przetrzymywano na podstawie Ustawy Antyterrorystycznej. [11] Według danych raportu Minority Rights Group 2009 w Turcji prawie milion dzieci w wieku 6-14 lat jest pozbawionych dostępu do edukacji. Jest to związane z biedą i przymusowymi przesiedleniami prawie 3 milionów Kurdów oraz koniecznością podejmowania przez dzieci pracy, a często również migracji zarobkowej całych rodzin [12].

Problemy wolności słowa, wyrażania opinii i wyznania oraz wiążący się z nimi problem wolności prasy to również bardzo istotne kwestie, które wpływają na funkcjonowanie społeczeństwa obywatelskiego i demokracji w Turcji. Dziennikarze, publicyści, pisarze, wydawcy, a nawet tłumacze podlegają wciąż prześladowaniom ze strony wymiaru sprawiedliwości, policji, a także tajnych paramilitarnych organizacji. W 2007 roku turecką i europejską opinią publiczną wstrząsnęło zabójstwo Hranta Dinka - ormiańskiego dziennikarza walczącego o przestrzeganie w Turcji praw człowieka, praw mniejszości i o nawiązanie kontaktów między narodem ormiańskim i tureckim. Zabójca okazał się członkiem tureckiej nacjonalistycznej organizacji, której powiązania wiodły wysoko do struktur państwowych. Rozpoczęte śledztwo doprowadziło do wszczęcia postępowania przeciwko tzw. głębokiemu państwu - a w szczególności organizacji Ergenekon. Wykryto między innymi plany dokonania kolejnego wojskowego zamachu stanu.

Według danych z 2009 roku 323 osoby, z których 123 to dziennikarze były sądzone za prezentowanie własnych przekonań [13], które zgodnie z interpretacją tureckiego wymiaru sprawiedliwości okazały się "wrogie wobec państwa". Mimo otwarcia pod koniec 2008 roku tureckiego państwowego całodobowego kanału w języku kurdyjskim TRT6, w Turcji nie ma zielonego światła dla działalności nieocenzurowanych mediów prywatnych w języku innym niż turecki (a więc na przykład w językach licznie zamieszkujących Turcję mniejszości). Mniejszości, w tym najliczniejsza kurdyjska (20 mln) pozbawione są prawa do edukacji w ojczystym języku.

Niewystarczająca pod względem standardów europejskich jest również sytuacja prawna pracowników i związków zawodowych. Ograniczone jest między innymi prawo do strajków. W grudniu 2009 roku zawieszono 40 pracowników państwowych kolei w związku z ich udziałem w jednodniowym strajku. Rzecznik tureckich kolei stwierdził, że nie mieli oni, jako pracownicy sektora państwowego, prawa do strajku. Jest to niezgodne z regulacjami Międzynarodowej Organizacji Pracy (ILO). Mimo że eksperci tej organizacji przedstawiali tureckim władzom serię rekomendacji, a rząd zapewniał o gotowości do zmian, nic się w tej materii jak na razie nie zmieniło [14].

Prawa kobiet i równość płci również pozostawiają wiele do życzenia. Z raportu sporządzonego w Turcji w 2009 roku wynika, że cztery kobiety na dziesięć są bite przez swego męża. [15] Mimo uznania roli jaką zwiększenie zatrudnienia kobiet odegrałoby w walce z biedą, procent zatrudnionych kobiet spadł z 29% w 2008 roku do 26% w roku 2009. Tylko 9 % kobiet zasiada w tureckim parlamencie [16]. Istotnym i trudnym do szybkiego rozwiązania problemem jest kwestia tzw. zabójstw honorowych - morderstw na kobietach (rzadziej na mężczyznach) dokonywanych przez członków ich rodzin za tzw. splamienie honoru rodziny. Dotyczy ono zresztą nie tylko Turcji, ale także innych społeczeństw, w których absolutyzowana rola kodeksu honorowego i duży stopień cywilizacyjnego zacofania określają bardzo prymitywną hierarchię wartości. Mimo iż w Turcji wprowadzono w ostatnich latach znacznie surowsze kary za tego rodzaju przestępstwo, a oskarżonymi w procesie stają się już nie tylko sami wykonawcy (często zmuszeni do popełnienia zabójstwa niepełnoletni), ale i nakłaniające ich do tego rodziny, to jednak w zasadniczy sposób nie rozwiązuje to problemu. Przedstawiciele organizacji pozarządowych twierdzą, że wielokrotnie, aby uniknąć kary za zabójstwo, rodzina zmusza po prostu kobietę do samobójstwa. Zelal Ozgokce z kurdyjskiej organizacji VAKAD (tur. Van Kadin Dernegil - Stowarzyszenie Kobiet z Van) twierdzi, że potrzebna jest szeroka społeczna kampania przeciwko temu zjawisku. Wymaga to współdziałania wielu środowisk, odgórnej państwowej koordynacji, wsparcia logistycznego i finansowego [17]. Tymczasem jak na razie urzędnicy państwowi raczej negują istnienie problemu.

 

Jak skutecznie wspierać?

Wspomniane powyżej przykłady wykroczeń przeciwko prawom człowieka nie wyczerpują oczywiście listy wszystkich dokonywanych w Turcji naruszeń. Świadczą o tym liczby skarg do europejskich trybunałów praw człowieka, które w minionych latach plasowały Turcję na czele niechlubnej statystyki. Jest to jednak również związane z aktywizacją mieszkańców tego kraju i ich coraz większą determinacją do walki o swoje prawa. Sęk jednak w tym, że dla przedstawicieli tureckich władz rozwiązanie problemu tożsame jest niekiedy z podpisaniem przez Turcję takich czy innych międzynarodowych traktatów i deklaracji. Wskazują oni na to po wielokroć broniąc się przed zarzutami o łamanie praw człowieka. Przełożenie treści tych traktatów na system legislacyjny kraju, a przede wszystkim na ich efektywne zastosowanie wymaga szczególnej wrażliwości i zwykłego rozumienia potrzeby przestrzegania praw człowieka. Brak tych czynników wynika, jak się zdaje, z wciąż niewystarczającej świadomości mieszkańców Turcji (o dziwo zwłaszcza tych pełniących urzędnicze funkcje), a tym samym ze słabych standardów zwykłej obywatelskiej edukacji. Realizowane w Turcji projekty, które mają poprawić sytuację często okazują się niewystarczające, gdyż nie odnoszą się do kulturowej specyfiki i mentalności ludzi, operując "zachodnią" terminologią, która dla wielu mieszkańców pozostaje słabo zrozumiała. Wymaga to zatem wypracowania szczególnej metodologii, która opierałaby się na doświadczeniach, kulturze, religii i miejscowych tradycjach, które mimo powszechnych w Europie oskarżeń o prymitywizm posiadają wielki ładunek pozytywnych wartości jakie mogłyby zostać na nowo zinterpretowane we współczesnym świetle uniwersalnych praw człowieka. Jest to wyzwanie zarówno dla działających w Turcji organizacji pozarządowych jak i dla międzynarodowych organizacji oraz samej Unii Europejskiej i jej mieszkańców.

 

Dr Joanna Bocheńska - Research Fellow Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego. Członek Zespołu Analiz Fundacji Amicus Europae Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Absolwentka Instytutu Filologii Wschodniosłowiańskiej UJ, doktorat w Instytucie Filologii Orientalnej, współtwórca Pracowni Studiów Kurdyjskich w Instytucie Filologii Orientalnej Uniwersytetu Jagiellońskiego, pracownik Fundacji Znak. Zajmuje się problematyką Kurdów i Kurdystanu, współpracuje z Kurdyjskim Centrum Informacji i Dokumentacji w Krakowie, a także licznymi organizacjami kurdyjskimi w Europie i na Bliskim Wschodzie.

 

FOTO: Flickr user phunkstarr


[1] Kerem Yildiz, The Kurds in Turkey. EU Accession and Human Rights, Pluto Press, Londyn 2005, s. 28.

[2] Perspektywa praw człowieka w programach rozwojowych. ONZ w Filipinach 2002, materiały szkoleniowe projektu GREAT, Fundacja Edukacja dla Demokracji, 2009, s. 11-17.

[3] EU Turkey Civic Comission (EUTCC) - Final resolutions to the 6th International Conference in Brussels 3-4.02.2010,

http://www.eutcc.org/articles/6/document389.ehtml

[4] Kerem Yildiz, op. cit., s. 43-49.

[5] Jak wyżej, s. 48-49.

[6] Jak wyżej, s. 47.

[7] Jak wyżej.

[8] Amnesty International, Summary of Amnesty International's Concerns in Turkey July to December 2009, 8 March 2010, http://www.amnesty.org/en/library/info/EUR44/004/2010/en, s. 6.

[9] Kerem Yildiz, op. cit., s. 46.

[10] Amnesty International, op. cit, s. 5.

[11] EUTCC- Final resolution..., op. cit., s. 6.

[12] Nurcan Kaya, Forgotten or Assimilated? Minorieties in the Education System in Turkey. Minprity Rights Group Report 2009, http://www.minorityrights.org/7732/reports/forgotten-or-assimilated-minorities-in-the-education-system-of-turkey.html, s. 10. Patrz również polskie streszczenie raportu Joanna Bocheńska Zapomniani czy zasymilowani? Sytuacja mniejszości w Turcji,

http://www.tolerancja.pl/?zapomniani-czy-zasymilowani-sytuacja-mniejszosci-w-turcji.,212,,,1

[13] EUTCC - EU Turkey Civic Comission - Background paper to the 6th International Conference on EU, Turkey and the Kurds,

http://www.eutcc.org/articles/6/document388.ehtml, s. 11.

[14] Amnesty International, op. cit. s. 13.

[15] EUTCC-Background..., op. cit. s. 15.

[16] EUTCC- Background..., op. cit., s. 16.

[17] Wywiad z Zelal Ozgokce przeprowadzony przez autorkę w kwietniu 2009 roku w Sztokholmie. Szerzej na temat tego zagadnienia patrz. J. Bocheńska, Honour killing - symptom of a more serious disease,

http://www.znak.org.pl/?lang1=uk&page1=sylwa&subpage1=sylwa00&infopassid1=620&scrt1=sn



Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów