Śledztwo w sprawie zabójstwa premiera Rafika Haririego jest tylko jednym wśród wielu powodów, które mogą doprowadzić Liban i okoliczny region do wojny.
Historia jest ogrodem rozwidlających się ścieżek, napisał Jorge Luis Borges. Wydaje się, że libański ogród, nabity turystami w tym sezonie, ma wiele niebezpiecznych zakrętów.
W ostatnich kilku miesiącach Liban był sceną kilku wydarzeń sygnalizujących nasilające się napięcia w regionie i możliwość wybuchu konfliktu jest szeroko opisywana w mediach.
Napięcia w południowym Libanie stały się oczywiste kiedy misja pokojowa UNIFIL działająca we współpracy z libańskimi siłami zbrojnymi ostatnio starła się z lokalną populacją sympatyzującą z szyickim islamistycznym Hezbollahem. Południowolibański region był już wcześniej obiektem spekulacji gdy izraelscy przedstawiciele oskarżyli Syrię o dostarczanie temu paramilitarno-politycznemu ugrupowaniu broni balistycznej. Oskarżenie to zostało odrzucone przez arabskie źródła rządowe jak i UNIFIL w późniejszym czasie, ale niedawne starcia sygnalizowały poziom alarmu u Hezbollahu. Pomiędzy Izraelem a Libanem trwa wojna słów, deklaracji i prowokacyjnych pogwałceń rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 1701, w tym izraelskich naruszeń libańskiej przestrzeni powietrznej. Mały casus belli, których nie brakuje - na przykład podróż sponsorowanego przez Liban statku mającego na celu dostarczenie pomocy humanitarnej do Gazy (czy też incydent graniczny podobny do tego z 3 sierpnia, gdy zginęło 2 libańskich żołnierzy, 1 libański dziennikarz i 1 izraelski oficer - przyp. SM) - mógłby wystarczyć do rozpalenia konfliktu regionalnego.
Tymczasem Izrael finalizuje swoją "żelazną kopułę", system wojskowy gwarantujący wyższy standard ochrony przed atakami balistycznymi. Jego ukończenie, mające nastąpić w ciągu kolejnych kilku miesięcy, jest interpretowane przez komentatorów jako znak, że wszystko jest gotowe do konfliktu.
Stosunki libańsko-syryjskie są kolejnym aspektem tego zagmatwanego obrazu. Arabia Saudyjska, patron obecnego premiera Saada Haririego, z powodzeniem (jak dotąd) wdraża politykę zbliżenia z Damaszkiem po poważnych rozbieżnościach w następstwie zabójstwa Rafika Haririego, byłego premiera i ojca Saada. Liban i Syria jak się wydaje nawiązały na nowo skonsolidowane stosunki, czego dowodem są częste wizyty Haririego w Damaszku, ale też pewne powolne, choć pozytywne kroki w kierunku solidniejszego uznania libańskiej suwerenności w Syrii. Otworzenie syryjskiej ambasady w Bejrucie i rozpoczęcie rozmów w sprawie wyznaczenia linii granicznej między oboma państwami zaświadczają o niepewnych jeszcze, ale postępach w tym kierunku.
W zeszłym tygodniu król Arabii Saudyjskiej Abdullah przeprowadził serię rozmów w regionie, wśród których centralnym wydarzeniem była jego wizyta w Libanie, gdzie towarzyszył mu Baszar Assad. Król, z sympatią administracji amerykańskiej, próbował rozładować narastające napięcia w regionie. Jak mówi Fawaz Gerges z London School of Economics, misją Abdullaha "jest wciągnięcie Syrii do układanki" by złagodzić napięcia i spowolnić bieg spraw. Syria odgrywa fundamentalną rolę co się tyczy konfliktu arabsko-izraelskiego, Iraku i swojego strategicznego związku z Iranem; jej współpraca mogłaby być ostatnią opcją pozwalającą na załagodzenie sytuacji, lub przynajmniej opóźnienie konfliktu.
Ale w ostatnich kilku dniach ujawniła się kolejna niebezpieczna ścieżka do wojny. Specjalny Trybunał dla Libanu (STL), w chwili obecnej, wydaje się gotów wydać swoje pierwsze akty oskarżenia. Początkowo Syria i jej lokalni libańscy emisariusze byli głównymi podejrzanymi, ale jest prawie pewne (chociaż nic jeszcze nie jest oficjalne), że trybunał oskarży członków Hezbollahu o udział w morderstwie Haririego. Partie polityczne, w tym libański premier Saad Hariri, próbowały rozładować ciężką sytuację polityczną, ale starania te nie przynoszą owoców. Rząd jedności narodowej Haririego może stać się ofiarą trybunału, który on sam chciał ustanowić by osądzić morderców swojego ojca.
Hezbollah oskarża STL o to, że jest instrumentem Izraela. Zarówno Syria jak i Hezbollah wierzą w konspirację mającą na celu delegitymizację oporu w Libanie. Wszystko będzie zależeć od dowodów załączonych do aktu oskarżenia STL -- albo danych telekomunikacyjnych albo zeznań świadków. Żadne z tych dwóch, z tego co wiemy, nie wydają się być dymiącym pistoletem jakiego szukano.
Hezbollah już zrobił więcej niż było potrzeba by zdyskredytować pracę śledczych, a jego oskarżenia przeciw STL były sprzężone z zarzutami o szpiegostwo i fałszywe zeznania przeciw libańskim pracownikom branży telekomunikacyjnej w tym kraju. Zadanie trybunału było trudne od początku. Zbadanie i osądzenie haniebnego morderstwa Haririego i pozostałych 21 ofiar w 2005 roku w kraju, którego historia jest przepełniona mnóstwem zabójstw politycznych, masowych morderstw i zbrodni wojennych, to selektywny punkt zainteresowania, który wzbudził, być może zasadnie, poważne obawy o faktyczną bezstronność trybunału.
Według dobrze poinformowanych źródeł Assad miał dać Abdullahowi prezentację w power poincie rozprawiającą się z oskarżeniami przeciw Hezbollahowi. Ale dochodzenie jak się wydaje jest już w zaawansowanej fazie i chociaż może zająć jakiś czas, trudno uwierzyć w możliwość nagłej zmiany kierunku. Napięcia z Izraelem, gorąca sytuacja regionalna i zawisły nad głową Libanu stalagmit STL to więcej niż Liban może znieść.
Historia jest ogrodem rozwidlających się ścieżek, ale Liban, niestety, wydaje się zmierzać w jednym kierunku.
Artykuł pochodzi ze strony openDemocracy i został opublikowany na licencji Creative Commons.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.opendemocracy.net/filippo-dionigi/lebanons-paths-to-war
Opis kryzysu wewnętrznego w Libanie na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Liban,problemy,Kryzys_wewnetrzny
FOTO: Flickr user
nada abdalla