Chociaż są pod presją by dać dowód swoim demokratycznym referencjom, u Indii interesy strategiczne biorą górę w stosunkach z Myanmarem.
Prowadzący odludny tryb życia przywódca wojskowy Myanmaru (Birmy), generał Than Shwe złożył w zeszłym tygodniu 5-dniową wizytę w Indiach - drugą taką wizytę czołowego przywódcy junty w ciągu roku - i Indie rozwinęły czerwony dywan przed szefem myanmarskiej Państwowej Rady Pokoju i Rozwoju (SPDC).
Podczas tej wizyty obie strony podpisały wiele porozumień, w tym układy o wzajemnej pomocy prawnej w sprawach kryminalnych, kontrterroryzmie, projektach rozwojowych, współpracy naukowo-technicznej i informatycznej. Podpisano memorandum zrozumienia o udzieleniu przez Indie wsparcia w odnowie świątyni Ananda w Bagan, dużej atrakcji turystycznej w Myanmarze.
Dwie kwestie były na czele i w centrum uwagi - współpraca energetyczna i partyzanci działający na północnym wschodzie Indii, którzy wykorzystują w celu znalezienia schronienia 1650-kilometrową granicę między Indiami a Myanmarem.
Indie planują zainwestować ponad miliard dolarów w sektor energetyczny Myanmaru w ciągu kilku kolejnych lat. Wśród omawianych projektów infrastrukturalnych i rozwojowych były: projekt autostrady Indie-Myanmar-Tajlandia, projekt hydroelektryczny, fabryka montażu ciężarówek i punkt handlowy na granicy Myanmaru ze stanem Mizoram.
Wizyta Thana Shwe w New Delhi miała miejsce kilka dni po tym jak sekretarz stanu USA Hillary Clinton w przemówieniu na spotkaniu ASEAN wezwała państwa regionu do naciskania na Myanmar by stosował się do rezolucji ONZ dotyczących praw człowieka oraz zobowiązań odnośnie nieproliferacji nuklearnej.
Clinton określiła życie w Myanmarze "niebezpiecznym" dla mieszkańców tego kraju i wezwała inne państwa by naciskać na reformy demokratyczne. USA obawiają się, że junta w Myanmarze wykorzysta swoje rosnące powiązania z Indiami do zyskania większej globalnej legitymacji.
Asystent sekretarz stanu USA Kurt Campbell sugerował, że rosnąca rola Indii w polityce globalnej powinna być użyta do spenetrowania szczelnej kliki wojskowej, która włada Myanmarem i że New Delhi powinno "zachęcać interlokutorów wewnątrz [Myanmaru] do przyjęcia reform."
Uprzednio ostry krytyk myanmarskiej junty, od połowy lat 90-tych Indie wyciszyły swój krytycyzm i porzuciły swoje głośne wsparcie dla aresztowanej przywódczyni opozycji Aung San Suu Kyi w celu prowadzenia polityki "Look East" zmierzającej do wzmocnienia więzi gospodarczych Indii z szybko rosnącymi gospodarkami Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej.
Jeszcze ważniejszy dla New Delhi stał się gwałtownie rosnący status Chin w Myanmarze. Gdy Indie zorientowały się, że Myanmar - jeden z ich najbliższych sąsiadów i ważne źródło gazu ziemnego - znajdował się coraz bardziej w orbicie Chin, odeszły od swojej wieloletniej polityki izolacji i teraz zaczęły bezpośrednio układać się z juntą.
Trudne dla Indii okazało się podążanie linią Zachodu wobec Myanmaru. Indie utknęły między wymaganiami swojej roli jako największej demokracji świata a imperatywami swoich interesów strategicznych. Duża birmańska społeczność uchodźców w Indiach jest produktem wojskowej rozprawy z opozycją w Birmie w 1988 roku.
Indyjskie elity od dawna podziwiają walkę o wolność pod przywództwem Suu Kyi, która została uhonorowana jednym z najwyższych cywilnych odznaczeń Indii w 1993 roku. Nawet dzisiaj oficjalną polityką indyjskiego rządu jest ostateczne przywrócenie demokracji w Myanmarze. Ale interesy strategiczne Indii w Myanmarze stały się znaczące w ostatnich latach, zwłaszcza gdy gwałtownie rozwinęły się więzi handlowe, energetyczne i obronne Chin z Myanmarem.
Te interesy strategiczne skłoniły New Delhi do jedynie delikatnego przekonywania junty Myanmaru w kwestii demokracji. Indie zyskały poczucie zaufania na najwyższych półkach myanmarskiej elity rządzącej i byłyby niechętne to utracić. Tym samym Indie wciąż sprzeciwiają się zachodnim sankcjom wobec Myanmaru.
Nawet gdy myanmarska junta wojskowa przygotowywała się do krwawej rozprawy z mnichami i prodemokratycznymi aktywistami w 2008 roku, w Yangonie (Rangunie) był indyjski minister ropy naftowej, podpisując umowę produkcyjną dotyczącą 3 głębokowodnych bloków eksploracyjnych u wybrzeża stanu Rakhine.
Chociaż Indie poparły rezolucję Rady Praw Człowieka ONZ potępiającą juntę wojskową, próbowały bez powodzenia ją złagodzić w celu zachowania równowagi między swoimi demokratycznymi referencjami a pragnieniem zachowania wpływów w Myanmarze.
Jednak Indiom trudno jest przeciwstawić się chińskim wpływom w Myanmarze, jako że Chiny sprzedają tam wszystko od broni po zboże, a projekcja siły na Ocean Indyjski stanie się jeszcze większym wyzwaniem jeśli Chiny zwiększą swoją morską obecność w Myanmarze.
Indie są pod ogromną presją by zademonstrować swoje referencje jako odpowiedzialnego globalnego udziałowca, ale mało prawdopodobne jest by New Delhi przyjęło zdecydowaną antywojskową postawę vis-a-vis Myanmaru. Indyjskie interesy strategiczne wymagają prężnego partnerstwa z Myanmarem i New Delhi wydaje się uważać promocję demokracji za luksus, na który w tej chwili nie może sobie pozwolić.
Harsh Pant jest wykładowcą w King's College w Londynie. Jego zainteresowania badawcze obejmują proliferację broni masowej zagłady, politykę zagraniczną USA i kwestie bezpieczeństwa w regionie Azji i Pacyfiku. Jest też obecnie visiting fellow w CASI, University of Pennsylvania.
Poglądy i opinie niniejszym wyrażone są jedynie poglądami autora, a nie International Relations and Security Network (ISN).
Copyright International Relations and Security Network
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.isn.ethz.ch/isn/Current-Affairs/Security-Watch/Detail/?ots591=4888caa0-b3db-1461-98b9-e20e7b9c13d4&lng=en&id=119571
Opis stosunków Indie-Myanmar na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Indie,stosunki_dwustronne,Birma
FOTO: Flickr user Alca Impenne