Jakie były rezultaty wojny rosyjsko-gruzińskiej z początków sierpnia 2008 roku? Początkowo wydawało się, że wojna przewróci do góry nogami wszystko w regionie i stworzy nową globalną rzeczywistość. Ale nic takiego tak naprawdę się nie wydarzyło.
Celem Rosji była fundamentalna zmiana jej statusu w przestrzeni poradzieckiej: skończyć z trendem wypychania Rosji i przywrócić jej rolę jako dominującej siły w regionie. Gruzja i Ukraina tradycyjnie były głównymi przeszkodami w osiąganiu tego celu. Wewnątrz Ukrainy - z powodów kulturowych i historycznych - Rosja ma potężnych sojuszników, którzy mogli prawomocnie dojść do władzy. I w końcu to właśnie się stało. W Gruzji sprawy są bardziej skomplikowane. Nawet blokada gospodarcza Rosji nie osiągnęła celów Moskwy. Potrzebna była chirurgiczna interwencja.
Pyrrusowe zwycięstwo?
Ale to również nie zadziałało. Kontrola nad kilkoma wąwozami w Abchazji i Osetii Południowej była głównym rezultatem zwycięstwa militarnego Rosji. Oczywiście, dla państwa tak małego jak Gruzja nawet to jest bolesną stratą. Ale uwzględniając względną potęgę wojskową obu państw, można uczciwie powiedzieć, że Gruzji uszło to na sucho.
Główną kwestią jest to, że Rosja nie zdołała powiesić prezydenta Michaiła Saakaszwiliego "za jaja" (według zachodnich mediów rosyjski premier Władimir Putin wyraził takie właśnie pragnienie), ani w sensie dosłownym, ani nawet w przenośni. Wojna nie wywołała chaosu w Gruzji ani nie spowodowała poważnego kryzysu politycznego lub gospodarczego.
Pomimo wielu problemów instytucje państwowe wytrzymały ten test. Ataki opozycji wiosną i latem 2009 roku zaskutkowały tylko zwyżką popularności prezydenta i zdyskredytowaniem jego przeciwników. Nikt dzisiaj nie przewiduje niepokojów wewnętrznych w Gruzji.
Poleganie przez Rosję na "miękkiej potędze" także nie przyniosło sukcesu. Moskwa próbowała wspierać określonych, na pozór solidnych liderów politycznych (byłego premiera i byłą pełniącą obowiązki prezydenta), którzy są w rzeczywistości niepopularnymi, drugiej kategorii postaciami w Gruzji, najwyraźniej oczekującymi, że przyjaźń z Putinem wzmocni ich pozycję. Rezultat? Zurab Nogaideli i Nino Burjanadze zaczęli częściej występować w telewizji, ale ich popularność nie wzrosła. Większość Gruzinów chce lepszych stosunków z Rosją, ale nie za cenę zdrady.
"Demonstracyjny efekt" wojny - niech wszyscy zobaczą co dzieje się z tymi, którzy otwarcie wchodzą w drogę Rosji - również nie zadziałał. Dojście do władzy Wiktora Janukowycza na Ukrainie, co było najpoważniejszym postwojennym sukcesem Rosji w przestrzeni poradzieckiej, nie miało nic wspólnego z wojną. Równocześnie prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko sprawia kłopoty, a w Mołdawii do władzy doszedł prozachodni rząd. Oczywiste jest, że nie było całkowitego punktu zwrotnego.
W zasadzie tak jak było wcześniej
Wzmożona aktywność Turcji w regionie była związana z wojną. Ankara zaproponowała dziwną "Platformę Stabilności i Współpracy na Kaukazie", która przypuszczalnie zmierzała do osłabienia pozycji Zachodu. Ale pierwszy krok - zbliżenie turecko-armeńskie - spalił na panewce i wszystko pozostało takie jak było.
Rosja osiągnęła pewne sukcesy na froncie informacyjnym. Rosja była bardziej krytykowana niż Gruzja, ale wojna z pewnością doprowadziła do pewnego zdyskredytowania gruzińskiego przywództwa w oczach Zachodu. Co się tyczy raportu Heidi Tagliavini z 2009 roku, który został zlecony przez Unię Europejską, nie ma znaczenia, że odrzuca on prawie wszystkie argumenty Rosji. Główną sprawą jest to, że nie usprawiedliwiał gruzińskiego ataku na Cchinwali w nocy 7-8 sierpnia. To wzmocniło wrażenie, że to Gruzja rozpoczęła wojnę i że gruziński prezydent był skłonny do lekkomyślnych działań. Było to poważnym zwycięstwem dla Rosji, jako że Rosja może ignorować krytykę ze strony Zachodu, ale Gruzja nie.
Było to poważną szkodą dla Gruzji: po wojnie zachodni przywódcy pokładali dużo mniej zaufania w Saakaszwilim niż wcześniej. Ale to nie oznacza, że wojna stworzyła realne przeszkody dla stosunków między Tbilisi a Zachodem, albo że fundamentalnie osłabiła pozycję Zachodu w regionie. Tak, członkostwo Gruzji w NATO zostało zaprzepaszczone, ale nie jest to skutkiem wojny, ale szczytu NATO w Bukareszcie w kwietniu 2008 roku. Ronald Asmus napisał w swojej książce "Mała wojna, która wstrząsnęła światem", że decyzja ta mogła być jedną z przyczyn wojny. Lecz Gruzja wciąż nie ma innej alternatywy jak zabiegać o integrację z Zachodem i pozostaje najpewniejszym partnerem Zachodu w regionie. Spowolnienie współpracy z NATO zostało poniekąd wyrównane przyspieszeniem w stosunkach z Unią Europejską.
I na koniec, główny skutek wojny: większa jasność w kwestii Abchazji i Osetii Południowej. Obecnie konflikty gruzińsko-abchaskie i gruzińsko-południowoosetyńskie praktycznie nie istnieją. Teraz jest jeden konflikt - Gruzja-Rosja - i w zasięgu wzroku nie ma jego rozwiązania. Gruzja nie wyrzecze się roszczeń do swojego terytorium, a Rosja nie zmieni swojego uznania dla tych 2 regionów.
To oczywiście źle. Ale jasne jest, że chociaż Gruzja będzie bronić swoich stanowisk, problem rozwiązywania starych konfliktów praktycznie został usunięty z agendy.
Ghia Nodia jest profesorem polityki w Ilia State University. Poglądy wyrażone w tym komentarzu są jego własnymi i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy RFE/RL.
Copyright (c) 2010. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/The_Little_War_That_Actually_Didnt_Shake_The_World/2120838.html
Opis stosunków Gruzja-Rosja na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Gruzja,stosunki_dwustronne,Rosja
FOTO: Flickr user onewmphoto