Osiągnięciem reżimu Isaiasa Afewerkiego w Asmarze jest wykorzystanie konfrontacji z sąsiadami do umocnienia swojego przetrwania. Jest to lekcja polityczna, którą społeczność międzynarodowa wciąż musi odrobić.
To rzadka forma sukcesu dla małego państwa by angażować się w przewlekłe spory z często większymi i dużo potężniejszymi sąsiadami, a jednak przetrwać bez skazy. A jeszcze bardziej gdy przywództwo tego kraju w konsekwencji powyższego umacnia swoją władzę. To szorstki, ale użyteczny opis doświadczenia Erytrei za prezydenta Isaiasa Afewerkiego od niepodległości kraju od Etiopii w 1991 roku, a zwłaszcza w dekadzie po roku 2001. To doświadczenie jest też wyjątkowym studium przypadku w afrykańskiej - i być może światowej - polityce; bolesną rzeczywistością dla tak wielu Erytrejczyków, którzy cierpieli represje i wygnanie za rządów Afewerkiego; oraz wyzwaniem dla społeczności międzynarodowej by zrozumieć ten rodzaj przywódcy i państwa, z którym ma się do czynienia.
Kwestia sankcji przeciw Erytrei jest jednym z wielu wyjściowych punktów do zrozumienia charakteru tego reżimu. Rada Bezpieczeństwa ONZ 14 stycznia 2009 roku przyjęła rezolucję nr 1862, krytykującą Erytreę w związku z jej rolą w sporze z sąsiadnim Dżibuti w czerwcu 2008 roku i później. Po tym jak Erytrea nie zastosowała się do jej postanowień, RB ONZ uchwaliła 23 grudnia 2009 roku drugą rezolucję, która nakładała embargo zbrojeniowe, ograniczenia w podróżach i zamrożenie aktywów na szereg przywódców politycznych i wojskowych tego kraju. Podstawą do decyzji było to, że Erytrea nie wycofała swoich sił z Dżibuti i dostarczała wsparcia grupom zbrojnym w Somalii.
RB ONZ zagłosowała za rezolucją nr 1907 13-1; Libia sprzeciwiła się, a Chiny wstrzymały się od głosu. Sama decyzja była rezultatem długiego procesu, w którym wysocy przedstawiciele erytrejscy długo i w charakterystycznym stylu zaprzeczali nawet istnieniu problemu, odpowiadając na "oskarżenia" potępianiem Stanów Zjednoczonych za "wyreżyserowanie sfabrykowanego konfliktu" w celu "stworzenia zamętu" i w ten sposób "dostania wymówki do zajmowania się wynikającym z tego kryzysem." Teraz rząd w Asmarze, jego ambasady na całym świecie i jego zwolennicy w erytrejskiej diasporze zareagowali na wynikłe sankcje w równie charakterystycznym stylu: zaprzeczeniem, odrzuceniem i pogardą.
Erytrea spędziła cały rok 2009 w faktycznym pacie z RB ONZ; w tym okresie złożyła Radzie 9 zażaleń - odrzucając jej zarzuty, odrzucając prośby o misję fact-finding do zbadania konfliktu z Dżibuti i zarzucając Radzie i USA odwracanie uwagi od ważniejszych problemów (zwłaszcza nierozstrzygniętej granicy Erytrei z arcyrywalem Etiopią). To konfliktowe stanowisko miało taki skutek, że popchnęło Radę - a nawet Unię Europejską i Unię Afrykańską - w kierunku bardziej krytycznego stanowiska względem Asmary (zobacz: Edward Denison, "The Horn of Africa: a bitter anniversary", 12 kwietnia 2007). W końcu Uganda przepchnęła projekt rezolucji z poparciem Międzyrządowej Władzy ds. Rozwoju (Inter-Governmental Authority on Development - IGAD, regionalny sojusz gospodarczy); Chiny i Rosja jako stali członkowie RB ONZ postanowili jej nie zablokować, a prezydencja Libii nie okazała się pomocna dla jej erytrejskiego sojusznika.
Dla wielu obserwatorów Erytrei wydarzenia z grudnia 2009 roku zwiastowały koniec epoki "cichej dyplomacji", która od dawna spowijała traktowanie wszystkich spraw erytrejskich przez społeczność międzynarodową - i uniemożliwiała odpowiednie nagłośnienie wielu pogwałceń praw człowieka popełnianych przez rząd Isaiasa Afewerkiego. A być może najbardziej godnym uwagi aspektem tej mile widzianej zmiany było to, że oznaczała ona ponowne skoncentrowanie uwagi polityki Unii Europejskiej.
Dobry słuchacz
Unia Europejska, a w szczególności jej były komisarz ds. rozwoju Louis Michel, od dawna dążyła do zaangażowania Erytrei z zamiarem umożliwienia jej odgrywania pozytywnej roli w regionie. W ramach realizacji tych ambitnych starań Michel "ciepło" przyjął prezydenta Isaiasa w Brukseli w maju 2007 roku; nazwał tę okazję "ważnym wydarzeniem, międzynarodowym sygnałem dla UE i dla Erytrei", który mógł otworzyć drogę do nowego partnerstwa. W tym podejściu Louis Michel i komisja musieli zignorować narastające dowody zatrważającego stanu demokracji i praw człowieka w Erytrei (zobacz: "Isaias Afewerki and Eritrea: a nation's tragedy", 22 czerwca 2009). UE obiecała Erytrei pomoc rozwojową wartą 180 milionów dolarów, która nie wniosła ani trochę konkretnego wkładu w stabilność Rogu Afryki - nie mówiąc o zwiększeniu praw erytrejskich obywateli. Jeśli już, to dalej pogorszyły się one w trakcie tego okresu, podczas gdy nie było zauważalnej zmiany w wyjątkowej dla Asmary agresywnej dyplomacji.
Rozdźwięk między obietnicą maja 2007 roku a brakiem widocznych osiągnięć pogłębiał się. Jeśli pojedynczy incydent pomógł wymusić wyłom, był to przypadek Dawita Isaaca, szwedzkiego dziennikarza erytrejskiego pochodzenia przetrzymywanego w więzieniu - bez możliwości komunikowania się, bez procedur prawnych - od września 2001 roku. Kwestia ta stała się bardziej nagłośniona podczas prezydencji Szwecji w Unii Europejskiej w lipcu-grudniu 2009 roku, kiedy prośby o uwolnienie Dawita Isaaca zostały zlekceważone. W październiku 2009 roku Wielka Brytania idąc w ślady Stanów Zjednoczonych wezwała do sankcji przeciw Erytrei; sam Louis Michel przyznał na przesłuchaniu w Parlamencie Europejskim 9 grudnia, że stosunki z erytrejskim prezydentem stały się w ostatnich latach raczej bardziej niż mniej trudne.
Nieoczekiwanie szczere przemówienie Michela zawierało nawet wgląd w charakter prezydenta Isaiasa - w tym jego zdolność do natychmiastowego odfiltrowywania innych punktów widzenia, znajdującą odzwierciedlenie w jego niekończących się monologach o sprawach zbytecznych lub technicznych. Brzmiało to tak jakby Michel w zasadzie zrezygnował z prób "zaangażowania" Erytrei, tym samym z opóźnieniem uznając rzeczywistość, z którą Erytrejczycy w kraju i na wygnaniu żyli od wielu lat.
Pomiędzy domem a zagranicą
Sankcje ONZ były więc czymś w rodzaju punktu zwrotnego, chociaż krytykowanie Erytrei za jej wojowniczą rolę regionalną to wciąż daleko od zauważenia pełnej gamy jej wyzwań dla układów i norm międzynarodowych. Obejmują one więzienie dziennikarzy, działaczy społeczeństwa obywatelskiego i przeciwników politycznych; dławienie niezależnych mediów i grup religijnych; oraz przymusową i nieograniczoną w czasie militaryzację młodzieży. Wiele instytucji wyrażało obawy o te kwestie, w tym erytrejskie grupy broniące praw człowieka (takie jak koalicja Eritrean Global Solidarity), aresztowanych we wrześniu 2001 roku po wezwaniach do reform.
Były też pewne kroki na szczeblu rządowym. We wrześniu 2005 roku Stany Zjednoczone określiły Erytreę "państwem budzącym szczególne obawy" za jej prześladowania religijne i nałożyły własne sankcje. W maju 2010 roku amerykańska Komisja ds. Międzynarodowej Wolności Religijnej (USCIRF) zaleciła dalsze selektywne sankcje przeciw erytrejskim jednostkom i instytucjom zamieszanym w poważne nadużycia praw człowieka. W styczniu 2010 roku Unia Europejska rozpoczęła przegląd pomocy wypłaconej Erytrei od 2007 roku. Przedstawiciele UE nawet odpowiedzieli na zapytania o trwające więzienie Dawita Isaaca sygnalizując, że uznają związek między poważnymi naruszeniami wewnętrznymi w Erytrei a jej aktywnością regionalną (zobacz: Ben Rawlence, "Eritrea: slender land, giant prison", 6 maja 2009).
Rządy kaprysu
Następnie, gdy postępowała implementacja sankcji i zbliżał się pierwszy 6-miesięczny cykl raportowania ws. stosowania się Erytrei do międzynarodowych żądań w czerwcu 2010 roku, wydawało się, że nastąpiło przełamanie lodów. Asmara uzgodniła układ pokojowy z Dżibuti, wynegocjowany przez Katar, który został powszechnie dobrze przyjęty - i doprowadził do potoku doniesień, że Erytrea łagodzi swoją politykę zagraniczną.
Wyglądało to na dobrą wiadomość. Ale jest tu haczyk. Erytrejski reżim może, przy braku jakichkolwiek pozorów odpowiedzialnego zarządzania czy też rządów prawa dowolnie wchodzić w porozumienia i odstępować od nich - bez konsultacji, analizowania ani żadnego publicznego wytłumaczenia. W czerwcu 2008 roku, kiedy Erytrea postanowiła rozwiązać swój spór graniczny z Dżibuti poprzez konfrontację, nikt w kraju nie wiedział co się działo; niezależne media były uciszone od 2001 roku, parlament nie spotkał się od 2002 roku, a jeśli więcej niż 7 Erytrejczyków chciało się zebrać, potrzebowali specjalnego pozwolenia od rządu. Więc kiedy w czerwcu 2010 roku rząd postanowił rozwiązać tę samą kwestię poprzez mediację strony trzeciej, ponownie nikt nie miał pojęcia jak to się stało; podobnie będzie jeśli Asmara będzie miała jakiekolwiek inne problemy, które będzie chciała rozwiązać siłowo.
To jest zimna logika polityczna u sedna Erytrei. Isaias Afewerki może i został zmuszony przez sankcje ONZ do rzadkiego ustępstwa, ale nie zmienia to nic w istocie sprawy: bezkarności jego reżimu w domu i za granicą. Społeczność międzynarodowa musi zrozumieć, że wśród wielu składników długoterminowego pokoju i stabilności w pełnym problemów Rogu Afryki prawa obywateli i porządek prawny w Asmarze są bardzo wysoko na liście.
Artykuł pochodzi ze strony openDemocracy i został opublikowany na licencji Creative Commons.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.opendemocracy.net/selam-kidane/eritrea-and-isaias-afewerki-cold-logic
Opis stosunków Erytrea-Etiopia na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Erytrea,stosunki_dwustronne,Etiopia