Rankiem w poniedziałek 2 sierpnia mała seria rakiet trafiła w położone nad Morzem Czerwonym miasta Eilat w Izraelu i Akaba w Jordanii. Pociski te, które jak się wydawało nadleciały z Synaju, wewnątrz terytorium Egiptu, zabiły 1 Jordańczyka i raniły 5 osób. Podczas gdy niewielu miało wątpliwości, że głównym celem ataku był Izrael, mniej oczywiste było kto dokładnie odpalił rakiety. Władze jordańskie twierdziły, że miały dowody, iż atak miał początek w Egipcie, natomiast Egipt od razu obwinił Hamas, który szybko wyparł się wszelkiej odpowiedzialności. Raz jeszcze Hamas i Egipt znalazły się w znanej im sytuacji - po przeciwnych stronach sporu.
Dyskusje na temat sytuacji w Gazie i tego jak obchodzić się z Hamasem, islamską organizacją która włada tym terytorium, z reguły koncentrują się prawie wyłącznie na stosunkach między Hamasem a Izraelem, ignorując część układanki, która jest ogromnie ważna: stosunki między Hamasem, a tym drugim sąsiadem Gazy, Egiptem.
Egipski rząd znajduje się w najbardziej niewygodnej pozycji. Blokada Gazy jest zazwyczaj określana jako operacja izraelska. W rzeczywistości zarówno Izrael jak i Egipt ogłosiły, że terytorium to jest objęte blokadą morską. Podobnie lądowe przejścia graniczne do Gazy są objete poważnymi restrykcjami nałożonymi przez oba rządy. Jako państwu arabskiemu, Egiptowi niesłychanie niezręcznie jest działać w charakterze pełnego uczestnika w embargu przeciw Gazie, które jest powszechnie przeklinane w całym świecie arabskim. Ale Kair mimo wszystko uznaje za niezbędne znosić ten dyskomfort.
Izrael twierdzi, że ogranicza to, jakie produkty wjeżdżają do Gazy celem zapobieżenia budowie i odpalaniu rakiet, którymi Hamas od lat ostrzeliwuje izraelskie miasta. Co do Egiptu, krytycy mogą zarzucać, że Kair pomaga Izraelowi w jego brudnej robocie. Ale faktem jest, że Egipt działa w swoim własnym interesie, chroniąc się przed tym, co postrzega jako potencjalne zagrożenie ze strony Hamasu i jego sojuszników - w tym Iranu.
Interakcja pomiędzy rządem egipskim a Hamasem to taniec ze sztywnymi ramionami, który w każdej chwili grozi wybuchem bijatyki. Oboje udają, że mogą sympatycznie poruszać się razem, ale okazjonalnie depczą sobie nawzajem po palcach, czasami celowo. W rzeczywistości niczego nie pragnęliby bardziej niż uduszenia partnera.
Kair jest wielce zainteresowany tym, co dzieje się w nadmorskiej Gazie. Kiedy siły brytyjskie wycofały się z ówczesnego mandatu Palestyny w 1948 roku, Egipt zajął Gazę, władając nią do 1967 roku, kiedy Izrael zdobył ją w wojnie 6-dniowej. Pomimo wielkiego zainteresowania tym, co się dzieje na tym małym, niespokojnym skrawku lądu, Egipt nie chce stać się odpowiedzialnym za Gazę i często oskarża Izrael o próby obarczenia go właśnie taką odpowiedzialnością.
Ale zobaczyć Gazę w rękach Hamasu to niemalże ostatnia rzecz jakiej chciał Kair. Hamas jest odrostem zakazanego egipskiego Bractwa Muzułmańskiego, organizacji która dąży do ustanowienia na ziemiach muzułmańskich rygorystycznych rządów islamskich. Jej motto głosi: "Bóg jest naszym przeznaczeniem, Prorok naszym przywódcą, Koran naszą konstytucją, dżihad naszą drogą a śmierć za sprawę Boga naszym najwyższym celem." Aby osiągnąc tę wizję musieliby uwolnić Egipt od obecnego rządu i systemu politycznego.
Więzi między Hamasem a Bractwem Muzułmańskim są dobrze rozwinięte. Egipski wywiad podobno wierzy, że Hamas i przywództwo Bractwa utrzymują bliskie kontakty w Damaszku w Syrii oraz w Gazie. Rząd egipskiego prezydenta Hosniego Mubaraka obawia się, że silny Hamas w Gazie mógłby pomóc Bractwu w Egipcie lub stać się bazą dla planowania i uruchamiania operacji po drugiej stronie granicy.
Egipt niepokoją też więzi Hamasu z Iranem, tradycyjnym szyickim rywalem Egiptu i źródłem wielu obaw w całym świecie arabskim. Nie dalej jak w zeszłym roku, kiedy egipskie siły odkryły komórkę popieranego przez Iran Hezbollahu działającą w Synaju, Kair i Teheran grzmiały na siebie wzajemnie. Egipski minister spraw zagranicznych Aboul Abu Gheit powiedział dziennikowi Asharq al-Awsat: "Iran, oraz poplecznicy Iranu, chcą by Egipt stał się druhną dla irańskiej królowej kiedy wkroczy ona na Bliski Wschód", sugerując że Iran, poprzez Hezbollah, planuje przejęcie Egiptu.
Ogólnie rzecz biorąc Kairowi udaje się zachować pozory ciepłych stosunków z Hamasem. Oboje odgrywają pantomimę, w której próbują udawać, że Kair nie opowiedział się po żadnej ze stron w ostrym podziale między Hamasem a Fatahem, jego palestyńskim rywalem. Egipscy przedstawiciele spędzili miesiące na mediacjach między Fatahem a Hamasem, próbując dążyć do pojednania, którego rzekomo wszyscy pragną i za niezaakceptowanie którego każdy obwinia drugiego.
Ale w ostatnich tygodniach animozje między Hamasem a Kairem zostały, co rzadkie, wystawione na widok publiczny. Jeden z czołowych przywódców Hamasu, Mahmoud al-Zahar lekceważąco wypowiedział się o egipskim ministrze spraw zagranicznych w wywiadzie dla dziennika Al-Masri al-Youm. Ministerstwo spraw zagranicznych zareagowało stanowczo poprzez swojego oficjalnego rzecznika, Hossama Zakiego, który między innymi oskarżył Hamas o granie w "grę zrzucania winy za opóźnienia w procesie pojednania." Następnie Zaki wprost obwinił Hamas za fiasko rozmów. To skłoniło rzecznika Hamasu, Fawziego Barhouma do ogłoszenia, że Egipt w oczywisty sposób nie jest neutralny wobec Hamasu. Treść tego oświadczenia nie była zaskoczeniem, ale jej publiczne wyrażenie stanowiło odejście od scenariusza.
Egipt ma w swojej mocy możliwość złamania blokady Gazy i otworzenia przejścia granicznego Rafah do Strefy, by pozwolić na wjazd każdego produktu, którego Izrael obecnie zakazuje. To mogłoby uczynić go bohaterem dla przysłowiowej arabskiej ulicy. Sam fakt, że Kair zamiast tego woli cierpieć publiczne potępienie za swoje uczestnictwo w sankcjach pokazuje za jak poważne uważa zagrożenie ze strony Hamasu, Iranu i innych organizacji islamistycznych. A polityka, która dominuje nad krótką granicą między Gazą a Egiptem jest lustrzanym odbiciem głębokich podziałów, obaw i niebezpieczeństw czających się na Bliskim Wschodzie.
Frida Ghitis jest niezależnym komentatorem spraw światowych i redaktorem World Politics Review. Jej cotygodniowy felieton World Citizen jest publikowany co czwartek.
Copyright World Politics Review
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.worldpoliticsreview.com/articles/6204/world-citizen-egypts-hamas-dilemma
FOTO: Flickr user Farfahinne