Prezydent Brazylii mocno naciska na rozwikłanie dyplomatycznej łamigłówki między Waszyngtonem a Teheranem i mimo ewentualnych pozornych porażek zostawi po sobie Brazylię z dużo wyższym poziomem międzynarodowego szacunku niż w chwili, gdy obejmował urząd 8 lat temu.
Prezydent Brazylii Luiz Inacio "Lula" da Silva podpisał 10 sierpnia dekret dokładający poparcie jego państwa do ostatniej rundy sankcji Rady Bezpieczeństwa ONZ przeciw Iranowi. Ten zwrot w stosunkach Iran-Brazylia jest wskazówką do jakiego stopnia Brazylia jest skłonna zaryzykować swoją reputacją międzynarodową popierając dążenie Iranu do technologii nuklearnej.
Prezydent Lula i jego prawdopodobna następczyni, szefowa sztabu Dilma Rousseff oboje zgadzają się, że nadzieje Brazylii na reformę RB ONZ opierają się mocniej na stosunkach Brazylii ze stałymi członkami Rady niż z Iranem, wciąż uważanym w zasadzie za państwo zbójeckie przez większość państw zachodnich.
9 czerwca, kiedy RB ONZ spotkała się by zagłosować nad ostatnią rundą sankcji, Brazylia i Turcja były jedynymi dwoma państwami, które zagłosowały na korzyść Iranu. W owym czasie Turcja i Brazylia rozkoszowały się przełomowym porozumieniem z Iranem z 17 maja o wymianie uranu w celu zapewnienia paliwa reaktorowi naukowo-badawczemu w Teheranie. Porozumienie to podniosło międzynarodowy profil kunsztu negocjacyjnego Brazylii, ale od chwili czerwcowego głosowania nad sankcjami i sierpniowego podpisu Luli, który nada sankcjom moc obowiązującą, najgłośniejsze porozumienie wynegocjowane przez Brazylię ewidentnie zyskało mało lub w ogóle trakcji w szerszej społeczności międzynarodowej.
Stosunki Brazylii z Iranem, chociaż wewnątrz Brazylii wykazuje się, że są wzajemnie korzystne, są zbudowane w oparciu o relacje prezydenta Luli z irańskim prezydentem Mahmudem Ahmadinejadem oraz, co ważniejsze, o pragnienie Luli by promować Brazylię jako specjalistę w rozwiązywaniu światowych konfliktów. Przez większą część ostatniego roku sprawowania funkcji Lula adorował Iran, postrzegany jako szansa na podniesienie statusu Brazylii z przywódcy i mediatora regionalnego do gracza międzynarodowego - takiego, który może rozwikłać najbardziej palącą łamigłówkę dyplomatyczną na świecie.
O ile Brazylia chciałaby się promować jako międzynarodowa siła na rzecz mediacji, wybór Iranu był bardziej obarczony potencjalną porażką niż sukcesem - i być może był wskazówką jak bardzo Lula wierzył w swój własny kunszt negocjacyjny, raczej niż rzeczywistą zdolność Brazylii do przełamania konfrontacyjnej postawy między Waszyngtonem a Teheranem. Ale i tak Brazylia ma kolejną szansę. Iran poprosił by Brazylia pośredniczyła między Iranem a Radą Wiedeńską - grupą utworzoną przez USA, Francję i Rosję - na kolejnej rundzie negocjacji nuklearnych. Prawdopodobnie będzie to ostatnia dla Luli szansa promocji Brazylii na arenie światowej przez październikowymi wyborami prezydenckimi, w których spodziewane jest zwycięstwo jego osobiście wybranej następczyni Dilmy Rousseff.
Rousseff, chociaż zgadza się z większością zagranicznych i krajowych priorytetów Luli, nie cieszy nawet w części takim międzynarodowym szacunkiem jak jej były szef. Pod jej przywództwem Brazylia mogłaby łatwo zsunąć się z powrotem do swojej wygodnej pozycji regionalnego przywódcy i mediatora w Ameryce Południowej - stojącego między Kolumbią a Wenezuelą - pomimo podejmowanych przez Lulę prób wyciągnięcia Brazylii z tej tradycyjnej geopolitycznej rutyny.
Pomimo takiej możliwości, jak również skromnych szans udanej mediacji między Radą Wiedeńską a Iranem pod koniec sierpnia, Brazylia zachowuje sporo szacunku dla zręcznych negocjacji, czy to przy stole z Iranem i Turcją, czy w Światowej Organizacji Handlu (WTO). Gdy Lula przechodzi do kolejnej fazy swojej kariery, kontynuując promocję Brazylii jako globalnego mocarstwa prawdopodobnie będzie umniejszał znaczenie jakichkolwiek stosunków z Iranem w porównaniu z poprawą stosunków ze starą gwardią w RB ONZ - niezależnie od żadnej ewentualnej porażki z Iranem w trakcie ostatniego roku ze swoich z grubsza pomyślnych 8 lat prezydentury.
Samuel Logan jest analitykiem Ameryki Łacińskiej dla iJET Intelligent Risk Systems, dziennikarzem śledczym i autorem. Jest założycielem i redaktorem Southern Pulse | Networked Intelligence i pisze na temat bezpieczeństwa, energii, polityki, gospodarki, przestępczości zorganizowanej, terroryzmu i czarnych rynków w Ameryce Łacińskiej od 1999 roku. Jest starszym pisarzem ISN Security Watch.
Poglądy i opinie niniejszym wyrażone są jedynie poglądami autora, a nie International Relations and Security Network (ISN).
Copyright International Relations and Security Network
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.isn.ethz.ch/isn/Current-Affairs/Security-Watch/Detail/?ots591=4888caa0-b3db-1461-98b9-e20e7b9c13d4&lng=en&id=120324
FOTO: Flickr user World Economic Forum