Pełne kłopotów igrzyska w Soczi skupiają uwagę na konfliktach kaukaskich
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Pełne kłopotów igrzyska w Soczi skupiają uwagę na konfliktach kaukaskich
Claire Bigg RFE/RL 2010-08-23 23:55:07

Kiedy Władimir Putin pojechał do Gwatemali 3 lata temu by osobiście promować starania Rosji o Igrzyska Olimpijskie w roku 2014 obiecał, że Igrzyska w Soczi będą "bezpieczne, przyjemne i pamiętne."

Putin, obecnie premier, być może życzyłby sobie teraz, żeby nigdy nie składał takiej obietnicy. Doniesienia, że islamscy rebelianci spiskują w celu zakłócenia imprezy, amerykańskie wezwania do wykorzystania Igrzysk jako środka nacisku na Moskwę i kierowana przez Gruzję kampania bojkotu - a w dodatku niedostatek funduszy i protesty ekologów - tworzą kombinację czyniącą Igrzyska w Soczi jednymi z najbardziej kontrowersyjnych w historii olimpizmu. "Obawiam się, że Putin, proponując i przejmując kierownictwo nad Igrzyskami w 2014 roku, popełnił bardzo poważny błąd", mówi rosyjski analityk polityczny Nikołaj Pietrow.

Obawy o bezpieczeństwo

Chociaż wielu Rosjan wciąż uważa Igrzyska w 2014 roku za kwestię dumy narodowej, początkowa euforia wywołana wyborem Soczi na miasto-gospodarza jest przyćmiewana przez obawy o bezpieczeństwo, zniszczenia ekologiczne i szybko rosnące koszta. A gdy Igrzyska się zbliżają, coraz więcej ludzi wydaje się mieć zamiary wykorzystania imprezy do celów politycznych.

Rosyjski Komitet Olimpijski zanotował na początku czerwca kolejne niepowodzenie, kiedy rosyjska służba bezpieczeństwa FSB ogłosiła, że ugrupowania rebelianckie planują ataki w Soczi z zamiarem wymuszenia odwołania Igrzysk. Zagrożenie to, powiedział szef FSB Aleksandr Bortnikow, będzie miało "poważny wpływ na proces podejmowania decyzji politycznych."

Malowniczy czarnomorski kurort Soczi leży blisko niespokojnego regionu Północnego Kaukazu, gdzie Moskwa zwalcza islamską partyzantkę od ponad 15 lat. Rosjanie nadał dochodzą do siebie po marcowych atakach bombowych na moskiewskie metro, które zabiły 40 osób i podsyciły obawy o kolejną kampanię ataków północnokaukaskich rebeliantów w sercu Rosji.

Kreml, mając już tylko mniej niż 4 lata do Igrzysk w Soczi, usilnie stara się opanować sytuację na Północnym Kaukazie. Rezultatem jest mnóstwo pochopnych środków, które jak mówią analitycy niosą ryzyko podsycenia napięć w regionie i nasilenia ataków.

"To już zaczyna poważnie wpływać na politykę rządu federalnego na Kaukazie, która teraz polega na odrzucaniu wszelkich starań w kierunku politycznej modernizacji i zamiast tego instytucjonalizowaniu lokalnych rezimów politycznych", mówi Pietrow. "Rząd powraca do archaicznego modelu z jedynym celem stworzenia wrażenia spokoju w ciągu kolejnych 2-3 lat."

Wszyscy potrzebują dobrych sąsiadów

Nadchodzące Igrzyska w Soczi skupiają też ponownie uwagę na kolejnym konflikcie regionalnym - stawiającym przeciwko sobie Moskwę i Tbilisi, o prorosyjskie separatystyczne regiony gruzińskie, Abchazję i Osetię Południową.

Spór ten doszedł do dramatycznej kulminacji kiedy oba państwa stoczyły krótką wojnę w sierpniu 2008 roku, zaledwie w rok po tym jak Igrzyska zostały przyznane Soczi. Później w tymże miesiącu Moskwa oficjalnie uznała oba rebelianckie regiony za suwerenne państwa, a w ślad za nią uczynili to sojusznicy Nikaragua, Wenezuela oraz malutkie, wyspiarskie państwo Nauru.

Odtąd Gruzja przewodzi wezwaniom do bojkotu Igrzysk w Soczi, które leży zaledwie 20 kilometrów od Abchazji. Decyzja Rosji o imporcie materiałów budowlanych z Abchazji i zakwaterowaniu tysięcy robotników budowlanych pracujących przy Igrzyskach w tej rebelianckiej prowincji, gdzie czynsze są niższe, jeszcze bardziej rozdrażniła Gruzinów.

Zachodni przywódcy także prawdopodobnie będą zaniepokojeni takimi postanowieniami. "Rosjanie będą wykorzystywać Igrzyska Olimpijskie do promowania Abchazji", mówi Tom de Waal, ekspert ds. Kaukazu w U.S. Carnegie Center. "Rosyjscy turyści także będą tam się zatrzymywać i z pewnością państwa zachodnie będą czuć się z tym niekomfortowo."

Niewielu zachodnich polityków poparłoby całkowity bojkot, ale niektórzy już widzą w Igrzyskach w Soczi wyjątkową okazję do naciskania na Moskwę, by ta złagodziła swoją kontrolę nad Abchazją i Osetią Południową. Jednym z nich jest Kurt Volker, były ambasador USA przy NATO, który teraz jest starszym doradcą w Atlantic Council of the United States.

W komentarzu opublikowanym przez "Washington Post" 25 maja Volker wezwał Europę i Stany Zjednoczone do wykorzystania Igrzysk 2014 roku jako "środka nacisku na Rosję", by odesłać do historii to, co okreslił "rosyjskim podejściem gry o sumie zerowej, dziel i rządź do Kaukazu." Volker zasugerował między innymi nałożenie blokady ekonomicznej i komunikacyjnej na regiony rebelianckie Gruzji.

Tego rodzaju propozycja ściągnęła dużo krytyki, w tym wśród tych, którzy sprzeciwiają się polityce Moskwy w Abchazji i Osetii Południowej. "Jest oczywiste ryzyko, że niektórzy ludzie, zamiast proponować realne rozwiązania konfliktów, wykorzystają sytuację do zyskania punktów politycznych lub zdobyczy w innych sferach", mówi Pietrow. "Tego rodzaju presja jest kontrproduktywna i nie jest w interesie regionu, Gruzji i tych praktycznie nieuznawanych prowincji."

Długa lista krytyków

Olimpijskie bojkoty i kampanie nacisku miały w przeszłości ograniczone powodzenie. Kierowany przez USA częściowy bojkot Igrzysk Olimpijskich w Moskwie w 1980 roku by zaprotestować przeciw inwazji Związku Radzieckiego na Afganistan jest jednym z takich przykładów. W przypadku Abchazji i Osetii Południowej szanse przekonania Rosji do wycofania się wydają się jeszcze mniejsze.

"Widzieliśmy podobną sytuację przed Igrzyskami w Pekinie - były oczywiste próby wywierania presji, które nie osiągnęły niczego", mówi rosyjski analityk polityczny Fiodor Łukianow. "Myślę, że w Soczi to także zawiedzie. Gruzja, Abchazja i Osetia Południowa w oczywisty sposób nie są główną kwestią dla państw zachodnich i ich stosunków z Rosją."

Międzynarodowy Komitet Olimpijski raczej trzyma się z dala od tych sporów i nie odpowiedział na próśby RFE/RL o udzielenie wywiadu. Tymczasem przeciwnicy Igrzysk w Soczi nie dają za wygraną. Grupy obrońców środowiska naturalnego walczą o uratowanie parku narodowego w Soczi i ogromnego rezerwatu przyrody - określonego przez UNESCO Miejscem Światowego Dziedzictwa - od tego, co uważają za agresywne przedolimpijskie prace budowlane. Twierdzą oni, że środowisko naturalne doznało już nieodwracalnych zniszczeń, w tym zanieczyszczenia rzek i ścięcia rzadkich gatunków drzew.

Czerkiesi, muzułmański lud kaukaski teraz rozrzucony po całym świecie, aktywnie lobbują za przeniesieniem Zimowych Igrzysk w inne miejsce. Rok 2014 zbiega się ze 150. rocznicą rosyjskiej kampanii militarnej, która przyniosła zagładę 300 tysiącom Czerkiesów w i wokół Soczi. Chociaż masakra ta została odnotowana przez historyków, żadne państwo nie uznało tych zgonów za ludobójstwo.

Do olimpijskich nieszczęść Rosji dochodzą krążące po rosyjskiej prasie doniesienia o olbrzymim finansowym marnotrawstwie i opóźnieniach w pracach budowlanych. Tak więc Igrzyska Olimpijskie w Soczi zanoszą się na pamiętne, chociaż być może nie z powodów jakie na myśli miał Putin.


Copyright (c) 2010. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.

 

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.rferl.org/content/Troubled_Sochi_Olympics_Draw_Focus_On_Caucasus_Conflicts/2062915.html


FOTO: Flickr user Jon Chiang


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów