Uran Jordanii i obawy Izraela
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Uran Jordanii i obawy Izraela
Heather McRobie openDemocracy 2010-08-29 23:02:18

W momencie, gdy wszystkie pozostałe więzi regionalne z Izraelem doznają niepowodzeń, amerykańskie i izraelskie kroki zmierzające do uniemożliwienia Jordanii wzbogacania jej własnego uranu mogą być nierozważne kiedy Jordania może odegrać pozytywną rolę w izraelsko-palestyńskim procesie pokojowym.


Brak surowców naturalnych od dawna prześladował Jordanię: oprócz jednych z najmniejszych na świecie rezerw wody pitnej to bliskowschodnie państwo jest w około 95% uzależnione od importu ropy naftowej. Taka zależność energetyczna stanowiłaby problem dla każdego kraju; w Jordanii jest ona pogłębiona obciążeniem jakim jest jedna z największych populacji uchodźców na świecie, wciśnięta tak jak to małe państwo między Izrael a Irak. Biorąc pod uwagę jej pokojowe stosunki z Izraelem, wydawało się że Jordania stanie się idealnym partnerem dla administracji Obamy w jej planach promocji niemilitarnego wykorzystania energii atomowej jako alternatywnego źródła paliwa. A kiedy w 2007 roku Jordania odkryła co najmniej 65 tysięcy ton rudy uranu na pustyni koło Ammanu, wydawało się, że państwo to w końcu znalazło szansę na przełamanie swojej kosztownej zależności od importu energii.

Jordania szybko rozpoczęła program nuklearny w celu wykorzystania tych nowo znalezionych rezerw: król Abdullah ogłosił, że jego kraj planuje zarówno zaopatrzyć siebie w paliwo dzięki 4 planowanym elektrowniom atomowym, jak również zacząć nawet eksportować energię do swoich sąsiadów, w tym Iraku i Syrii. USA chwaliły podejście Jordanii do rozwoju energetyki jądrowej - Jordania była modelem współpracy z IAEA (Międzynarodową Agencją Energii Atomowej) i król Abdullah ogłosił, że jego zamiarem jest uczynienie programu nuklearnego najbardziej przejrzystym, argumentując że partnerstwo publiczno-prywatne pozwoli na większy dostęp i nadzór. Nowy program energetyczny tego kraju będzie też obejmował zainicjowanie projektów wykorzystania energii słonecznej i wietrznej. Ponadto, jako sygnatariusz głównego ONZ-owskiego traktatu o nieproliferacji, Jordania w pełni korzysta z prawa do produkcji, wykorzystania i eksportu swojej własnej energii.

Ale popierając rozwój jej technologii nuklearnej Ameryka nalega zarazem by Jordania zakupiła paliwo do reaktorów na rynku nuklearnym (USA "pozwolą" Jordanii wydobywać rudę uranu, ale nie przetwarzać ją na paliwo). Administracja Obamy podkreśla, że odmówi pomocy Jordanii jeśli wykorzysta ona swój własny uran i zamierza wzorować ewentualną umowę z Jordanią na niedawnym porozumieniu nuklearnym między USA a Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, które zgodziły się zakupić swój uran na rynku międzynarodowym, ale zastrzegają sobie prawo do renegocjacji tej umowy jeśli inne państwo zawrze porozumienie na korzystniejszych warunkach.

Dążenie do realizacji swojego prawa do wzbogacania uranu bez zgody Ameryki okazałoby się trudne dla Jordanii: USA odgrywają wielce wpływową rolę w Nuclear Supplier Group, która monitoruje sprzedaż technologii nuklearnej. Ponadto wiele reaktorów z państw innych niż USA zawiera amerykańskie komponenty, których zakup wymagałby uzyskania przez Jordanię aprobaty Ameryki.

Ale naleganie przez USA by państwo to zrezygnowało z prawa do wykorzystania swojego własnego uranu wydaje się być strategicznym błędem w rachubach, mającym potencjał alienacji jednego z kluczowych arabskich sojuszników Ameryki i Izraela. Chociaż jordański rząd reformatorskiego króla Abdullaha na pewno może być krytykowany za swój łagodny i nawet nie tak bardzo łagodny autorytaryzm, pozostaje on pozytywnym aktorem w izraelsko-palestyńskim procesie pokojowym -- i najbliższym sojusznikiem USA w świecie arabskim. W rzeczy samej, to jego gotowość do "pomocy" w wojnie z terrorem wywołała zaniepokojenie obrońców praw człowieka. Podkopanie jej nuklearnych intencji w sytuacji gdy Jordania zrobiła więcej niż było od niej wymagane pod względem przejrzystości i negocjacji daje wrażenie, że Ameryka zawsze będzie traktować bliskowschodnie projekty nuklearne z podejrzliwością - i że mało jest powodów do współpracy.

Izrael odgrywa ważną rolę w toczących się amerykańsko-jordańskich rozmowach o programie nuklearnym tego państwa. Król Abdullah skarżył się już, że Izrael sabotuje jordańskie próby zakupu technologii i wiedzy nuklearnej i wywiera presję na USA by zapobiec wykorzystaniu przez Jordanię jej własnego uranu. "Haaretz" cytował izraelskich przedstawicieli stwierdzających, że Izrael nie sprzeciwia się programowi nuklearnemu Jordanii i niepokoi go tylko proliferacja, a zatem i bezpieczeństwo wszelkich reaktorów. Jednak król Abdullah utrzymuje, że "podstępna" taktyka Izraela spowodowała, iż stosunki między oboma państwami pogorszyły się tak, że są w najgorszym stanie od czasu porozumienia pokojowego z 1994 roku.

Nawet pomijając fakt, że program nuklearny Jordanii jest legalny na mocy prawa międzynarodowego, otwarte obawy Izraela o plany energetyczne Jordanii wydają się nierozważne. Krwawy atak w maju na statek zmierzający z pomocą do Gazy w oczywisty sposób zraził kluczowych bliskowschodnich sojuszników Izraela, w szczególności Turcję, która odwołała swojego ambasadora i wycofała się ze wspólnych manewrów wojskowych - poważnie zaostrzając rosnącą oziębłość między Izraelem a premierem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem. Gdy narastał rozdźwięk między Izraelem a Egiptem po tym jak prezydent Mubarak nakazał pozostawienie otwartym do odwołania przejścia granicznego między Egiptem a Gazą, w ostatnich tygodniach wyglądało na to, że tylko stosunki Jordanii z Izraelem przetrwają lato. Świadoma alienacja Jordanii podważeniem prawa tego państwa do niezależności energetycznej byłoby aktem masochizmu ze strony Izraela, zwłaszcza gdy program nuklearny Jordanii stwarza okazję na opracowanie modelu przejrzystości w rozwoju energii jądrowej i szansę na wzmocnienie bardziej umiarkowanej obecności w regionie w momencie, gdy jest ona wielce potrzebna.


Heather McRobie studiuje prawa człowieka na uniwersytecie w Sarajewie w południowo-wschodniej Europie i poprzednio pracowała w Amman Center for Human Rights Studies w Jordanii.


Artykuł pochodzi ze strony openDemocracy i został opublikowany na licencji Creative Commons.

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.opendemocracy.net/heather-mcrobie/jordan%E2%80%99s-uranium-and-israel%E2%80%99s-fears


FOTO: Flickr user Barack Obama


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów