Szersze konsekwencje rosyjsko-armeńskiej umowy obronnej
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Szersze konsekwencje rosyjsko-armeńskiej umowy obronnej
Andrei Trenin i Dmitri Trenin RFE/RL 2010-08-31 23:01:46

Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew i prezydent Armenii Serż Sarksjan podpisali 20 sierpnia protokół przedłużający bilateralny traktat obronny obu państw z 1995 roku. Chociaż protokół ten jest uważany jedynie za przedłużenie istniejącego układu, są w nim nowe, ważne cechy.

Po pierwsze, Rosja podejmuje się gwarancji integralności terytorialnej Armenii w jej całości, a nie tylko jej granic z Turcją i Iranem jak poprzednio. Obietnica ta jest już zawarta w obecnej rosyjskiej doktrynie wojskowej, która określa atak na któregokolwiek członka Organizacji Traktatu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (CSTO) atakiem na wszystkich. Azerbejdżan, który mówi o zastosowaniu wszelkich niezbędnych środków do przywrócenia kontroli nad Nagornym Karabachem, jest ostrzegany: wojna przeciwko Armenii nie jest opcją.

Po drugie, Rosja sygnalizuje, że nie zamierza się wynieść w najbliższej przyszłości. Traktat z Armenią został przedłużony do roku 2044. To staje się trendem: wcześniej w tym roku Ukraina zgodziła się gościć rosyjską Flotę Czarnomorską do 2042 roku. Rosyjscy stratedzy zaczynają znów myśleć długoterminowo. Niektórzy analitycy uważają, że ten trend będzie kontynuowany w Mołdawii. Z perspektywy Moskwy jednak kluczowa jest konsolidacja obecności wojskowej w Kirgistanie i Tadżykistanie, dwóch niestabilnych państwach Azji Środkowej dzielących potencjalnie wybuchową Dolinę Fergany i usytuowanych niewygodnie blisko Afganistanu.

Dlatego Rosja z zapałem tworzy system bezpieczeństwa na swoich obrzeżach. Pomimo wszystkich swoich różnic z Moskwą, białoruski prezydent Aleksander Łukaszenko ostatnio wyzbył się swoich obiekcji co do przewodzenia CSTO. W 2 lata po wojnie z Gruzją Rosja stała się militarnie okopana w Abchazji i Osetii Południowej. Nasiliła też kontakty z Ukrainą i Mołdawią, z których żadna nie należy do CSTO. A w przyszłym miesiącu Miedwiediew ma przebywać w Baku.

Geopolityczna próżnia

Rosyjskie przywództwo w oczywisty sposób czerpie korzyści z pauzy w procesie rozszerzania NATO. Zarówno Ukraina jak i Gruzja, głównie poprzez swoje własne działania, są dużo dalej od przystąpienia do sojuszu atlantyckiego niż były w 2008 roku. Administracja Obamy, w przeciwieństwie do jej republikańskiej poprzedniczki, przejawia mało zainteresowania zwalczaniem rosyjskich wpływów w byłych republikach radzieckich. Dla Stanów Zjednoczonych reset w stosunkach amerykańsko-rosyjskich niesie nadzieję na strategiczną współpracę w kwestiach o największym znaczeniu dla Waszyngtonu, takich jak Afganistan i Iran. Zaś dążenie Moskwy do modernizacji technologicznej nadaje priorytet stosunkom z Ameryką Północną i Unią Europejską.

Zgodnie z tym nowym trendem czołowe mocarstwa Zachodu wyrażają niewiele niepokoju wobec wzmacniania przez Moskwę jej strategicznej pozycji w swoim najbliższym sąsiedztwie. Po części jest tak z racji dobrowolnej natury nowych porozumień. Spłukani Ukraińcy zgodzili się na przedłużenie dzierżawy Sewastopola w zamian za znaczące subsydia; Armeńczycy właśnie zdobyli niedwuznaczną rosyjską gwarancję bezpieczeństwa dla ich strategicznie izolowanego państwa. Częściowo powodem przyzwolenia była zbieżność interesów: Stany Zjednoczone podzielają obawy Rosji o stabilność Kirgistanu i jego sąsiadów. Tam gdzie Waszyngton nie zgadza się z Moskwą, jak co do Gruzji, różnice zdań zostały skutecznie odgrodzone.

Ważne jest też to, że długi przestój we wschodnim rozszerzeniu NATO wynika ze zmian w samych państwach kandydackich - a nie z jakichkolwiek układów z Moskwą. Ukraina doświadczyła zmiany rządu i w konsekwencji strategicznego przewartościowania; a Gruzja uciekła się do użycia siły przeciw swojej separatystycznej prowincji, wywołując wojnę z Rosją. Nie mniej istotne jest poczucie strategicznego przeciążenia, które było zauważalne nawet przed globalnym kryzysem zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i w Unii Europejskiej. Ani NATO ani UE jeszcze długo nie zaczną ponownie przesuwać się na wschód.

Nowe, dojrzałe CSTO

Co oznacza, że w przewidywalnej przyszłości Rosja może mieć mniej przeszkód niż kiedykolwiek do odgrywania roli jakiej zawsze pożądała, to jest głównego dostawcy bezpieczeństwa i gwaranta pokoju w przestrzeni niegdyś zajętej przez Związek Radziecki. Jeśli Rosjanie na poważnie chcą sprawować tę rolę, będą musieli zaadaptować swoją politykę i poprawić swoje zachowanie. Przede wszystkim będą musieli zmienić swoją strategię z zasadniczo negatywnej - opieranie się dążeniom NATO i amerykańskim dyslokacjom wojsk - na pozytywną: zapobieganie konfliktom i rozwiązywanie konfliktów.

Zapobieganie konfliktom wymagałoby gruntownej reformy CSTO by przekształcić ją z klubu przyjaciół Rosji w skuteczne narzędzie bezpieczeństwa, przede wszystkim w Azji Środkowej. Region ten wygląda na coraz bardziej niestabilny, zarówno od wewnątrz jak i w świetle rozwoju wydarzeń tuż za drzwiami, zwłaszcza w Afganistanie. Struktura polityczna podobna do NATO plus nowoczesny zestaw narzędzi zintegrowanego bezpieczeństwa oraz dużo lepsze możliwości analityczne pomogłyby w przekształceniu zabawkowej kopii Układu Warszawskiego w funkcjonujący mechanizm regionalny odpowiadający nowym wyzwaniom. Zreformowana CSTO nie musiałaby zawracać sobie głowy wyglądaniem poza Azję Środkową: wystarczyłyby traktaty bilateralne, takie jak rosyjsko-armeński.

Rozwiązywanie konfliktów wymagałoby zdeterminowanych wysiłków w celu zamknięcia poradzieckich konfliktów w 2 dekady po rozpadzie ZSRR. Naddniestrze wydaje się najłatwiejszym do rozwiązania, ale wciąż wymaga ciężkiej pracy w Tyraspolu i Kiszyniowie, jak również bliskiej koordynacji z Kijowem i współpracy w dobrej wierze z Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi. Aby złagodzić sytuację w Abchazji i Osetii Rosja musiałaby, już teraz, zacząć otwierać się na naród gruziński i, ostatecznie, na rząd w Tbilisi - prawdopodobnie po tym jak prezydent Michaił Saakaszwili odejdzie z końcem swojej drugiej kadencji.

To kwestia Karabachu wygląda na zdecydowanie najtrudniejszą i najbardziej niebezpieczną. Poszerzając swoje gwarancje dla Armenii i przedłużając okres obowiązywania traktatu Moskwa dała Baku ostrzeżenie by wyrzec się wojny jako instrumentu polityki. Teraz musi zrobić kolejny krok, przedstawiając zachęty dla Armenii i Azerbejdżanu by osiągnęły one układ pokojowy. Dekadę wstecz, w Key West na Florydzie, układ został prawie zawarty, ale spalił na panewce ponieważ, w przeciwieństwie do swoich przywódców, elity w obu państwach nie były jeszcze gotowe go poprzeć.

Teraz, z poparciem grupy z Mińska i jej amerykańskich i francuskich współprzewodniczących, jak również regionalnego mocarstwa jakim jest Turcja, Rosja musi objąć przewodnictwo w doprowadzaniu stron do uregulowania pokojowego. Z czasem będzie to ostateczny dowód jej zdolności do budowania bezpieczeństwa.


Dmitri Trenin jest dyrektorem Carnegie Moscow Center. Jego syn Andrei jest niezależnym analitykiem spraw bezpieczeństwa i energii. Poglądy wyrażone w tym komentarzu są poglądami autorów i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy RFE/RL.

 

Copyright (c) 2010. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.

 

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.rferl.org/content/The_Wider_Implications_Of_The_RussianArmenian_Defense_Deal/2136480.html


Opis stosunków Rosja-Armenia na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Rosja,stosunki_dwustronne,Armenia


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów