Zaniepokojeni rosnącą w siłę marynarką Chin i roszczeniami do Morza Południowochińskiego byli przeciwnicy odstawiają ideologię na bok.
Wielki mąż stanu epoki wiktoriańskiej i premier Wielkiej Brytanii Lord Palmerston powiedział kiedyś: "Państwa nie mają stałych przyjaciół ani sojuszników, mają tylko stałe interesy." Przypuszczalnie gdyby żył wystarczająco długo z wielką radością zobaczyłby wizytę okrętu USS John McCain w porcie Danang w Wietnamie w zeszłym miesiącu.
Wizyta ta, wraz z wcześniejszą o kilka dni lotniskowca USS George Washington, upamiętniała 15. rocznicę ustanowienia stosunków dyplomatycznych między Wietnamem a USA, kiedy to byli wrogowie z czasów Zimnej Wojny rozpoczęli podróż ku przyjaźni.
Jest interesującą ironią, że Stany Zjednoczone wyciągają rękę strategicznej współpracy do Wietnamu gdy pozostają uwikłane we współczesną wersję Wietnamu - wojnę w Afganistanie. Ale wzmożone zainteresowanie regionem sugeruje też, że Stany Zjednoczone zaczynają wyglądać poza Afganistan przygotowując się do wycofania po dekadzie konfliktu.
Pytanie za sto punktów brzmi, co spowodowało to wzmożone zainteresowanie w chwili obecnej. Ale jest to pytanie z łatwą odpowiedzią - to coraz bardziej agresywna postawa Pekinu w Azji Południowo-Wschodniej ogólnie, a na zasobnym w surowce mineralne Morzu Południowochińskim w szczególności.
Wyraźna zmiana polityki USA zwróciła światową uwagę w lipcu, gdy sekretarz stanu USA Hillary Clinton oświadczyła na Forum Regionalnym ASEAN, że Stany Zjednoczone uważają Morze Południowochińskie za wspólne, globalne dobra; zasugerowała też, że Chiny powinny pokojowo rozwiązać kwestie suwerenności z rywalizującymi państwami.
W istocie Clinton dawała do zrozumienia, że USA mają swoje własne interesy narodowe na Morzu Południowochińskim. Ale to nie powinno być zbyt wielkim zaskoczeniem. Jak by nie było, Clinton powiedziała rok wcześniej na tym samym forum, że USA powrócą do Azji Południowo-Wschodniej. Wówczas zostało to odebrane jako gest budowy zaufania u partnerów USA w regionie. Ale w jej słowach w Hanoi rok później był też oczywisty element strategiczny - Wietnam został teraz wciągnięty do gromady ze Stanami Zjednoczonymi, w szczególności dlatego, że zajmuje więcej będących przedmiotem sporu Wysp Spratly niż jakiekolwiek inne państwo.
Krok Clinton nastąpił w ślad za chińskimi roszczeniami, że Morze Południowochińskie, w tym Wyspy Spratly, są teraz "centralnym interesem", co postawiło je na równi z Tybetem i Tajwanem, a zatem uczyniło wszelką zewnętrzną ingerencję tabu w chińskich oczach. W odpowiedzi Clinton zaproponowała, że USA pomogą ustanowić międzynarodowy mechanizm mediacji w sprawie zachodzących na siebie roszczeń do suwerenności pomiędzy Chinami, Tajwanem, Filipinami, Wietnamem, Indonezją i Malezją, które teraz występują na Morzu Południowochińskim.
Ale jeśli zrównoważenie wpływów chińskich jest jednym powodem, związanym z nim aspektem jest pragnienie dostępu do bogatych w ropę i minerały Wysp Spratly i okolicznych wód. USA najwyraźniej wierzą, że taki dostęp ułatwi zastosowanie strategii polityczno-gospodarczej równowagi sił - z ostatecznym celem zdobycia przez USA ich własnego rodzaju hegemonii w Azji Południowo-Wschodniej.
Potencjał takich wpływów USA podkreśla oświadczenie wydane przez ministra spraw zagranicznych Singapuru w Hanoi, potwierdzające że zarówno Rosja jak i Stany Zjednoczone mogłyby zostać członkami Szczytu Azji Wschodniej za 2 lata. Państwa Azji Południowo-Wschodniej są coraz bardziej nieufne wobec władczych Chin na ich podwórku i chociaż niewiele z nich (jeśli w ogóle którekolwiek) chce znaleźć się w centrum napięć chińsko-amerykańskich, stają one w obliczu dylematu: chcą być ekonomicznie blisko Chin, ale obawiają się ich armii.
Ewoluująca natura i percepcja zagrożenia ze strony polityki Chin została uwypuklona w marcu 2009 roku, kiedy amerykański statek obserwacji oceanicznej USNS Impeccable był nękany przez chińskie jednostki na południe od Hajnanu. Chiny argumentowały, że program obserwacji oceanicznej nie może być prowadzony na wodach tak blisko ich terytorium, podczas gdy USA odpierały, że operacje te były legalną działalnością i elementem wolności nawigacji przysługującej im i innym państwom w wyłącznej strefie ekonomicznej danego państwa na mocy prawa międzynarodowego.
Energiczna reakcja Chin na to wszystko jest być może najlepiej zrozumiała w świetle komentarza Su Hao, badacza studiów Azji i Pacyfiku w Chińskim Uniwersytecie Spraw Zagranicznych z Pekinu, który powiedział, że wiele "subtelnych zmian" zaszło na Morzu Południowochińskim w ciągu ostatniego roku. Dowodził on, że państwa włącznie z Wietnamem stają się dużo bardziej nieustępliwe w swoich stanowiskach, natomiast Waszyngton postępuje jak tyran.
"Jestem pewien, że USA są podstawowym powodem tej zmiany - popierają one pozostałe strony", powiedział Su. "Podczas niedawnej wizyty w Wietnamie powiedziałem wietnamskiemu oficerowi z przeszłością dyplomatyczną, że nasz nieżyjący już przywódca Deng Xiaoping stwierdził, że "skoro nie możemy rozwiązać kwestii Morza Południowochińskiego, możemy zostawić ją kolejnemu pokoleniu, które będzie mądrzejsze." Według Su ów wietnamski oficer odpowiedział: "I dlatego musimy rozwiązać ją teraz."
Ale bardziej konkretną oznaką pogłębiającej się współpracy amerykańsko-wietnamskiej niż symbolika morskiej wizyty jest planowana amerykańsko-wietnamska umowa nuklearna, która wstrząsnęła chińskim establishmentem. Spodziewane jest, że porozumienie w sprawie dwustronnej współpracy nuklearnej zostanie osiągnięte w tym roku i uważa się, że administracja Obamy może odstąpić od żądania zobowiązania, że nie będzie miało miejsce wzbogacanie uranu (w przeciwieństwie do podobnej umowy ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, w której takie zobowiązanie się znalazło).
Chiny argumentują, że taka umowa odzwierciedla amerykańskie podwójne standardy. Dlaczego, jak by nie było, USA przyjmują twardą linię wobec Iranu, a wobec Wietnamu nie? I dlaczego USA sprzeciwiły się tak mocno chińsko-pakistańskiej umowie nuklearnej? W chińskich oczach odpowiedź jest oczywista -bo Wietnam jest strategicznie przydatny Stanom Zjednoczonym.
A co motywuje Wietnam? Ekonomia. Wiele się zmieniło w tym kraju od 1986 roku, kiedy rządząca partia komunistyczna przyjęła agendę reform znaną jako doi moi, która przewidywała prężny rozwój gospodarczy. A gdy Wietnam zaczął otwierać się na świat, zaczął też prowadzić politykę zagraniczną zbieżną ze swoimi potrzebami gospodarczymi.
Wraz z upadkiem Związku Radzieckiego usunięty został wszelki rodzaj parasola nuklearnego na jaki Wietnam mógł liczyć, więc państwo to poczuło się zmuszone wyciągnąć rękę do byłych przeciwników, takich jak USA. W owym czasie niewielu postawiłoby na to, że ta dwójka przeciwników, z wyraźnie różniącymi się ideologiami, stanie się przyjaciółmi. Lecz ostatnie wizyty USS George Washington i USS John McCain są tylko kulminacją awansów czynionych za prezydentów Billa Clintona i George'a W. Busha, którzy obaj odwiedzali Wietnam za swojego urzędowania. Tymczasem wietnamski prezydent Nguyen Minh Triet i premierzy Phan Van Khai i Nguyen Tan Dung wszyscy składali wizyty w Stanach Zjednoczonych.
Bliższe więzi amerykańsko-wietnamskie dochodzą do skutku w chwili gdy Armia Ludowo-Wyzwoleńcza (PLA) staje się coraz bardziej asertywna i gdy jak się wydaje zaszła wyraźna zmiana w porównaniu z czasami Mao i Denga Xiaopinga, kiedy to partia kontrolowała spust. Podczas prezydentury Hu Jintao PLA wzmocniła swój wpływ na chiński rząd, zwłaszcza na politykę zagraniczną.
Lecz jest też interesujący, ale często nie poruszany uboczny aspekt tego wszystkiego - które państwo zrobiło najwięcej by ułatwić rozkwit więzi amerykańsko-wietnamskich? Tym państwem byłyby Indie. W jej polityce "Look East" ("Patrz na wschód") Wietnam jest postrzegany przez Indie za możliwą przeciwwagę dla wpływów Chin, zaś USA widzą w Indiach i Wietnamie sposób na zrównoważenie Chin.
To podejście przeciwwagi jest najwyraźniejsze we współpracy odnośnie wpływów na morzu - obszarze, na którym wszystkie te 3 państwa wyrażają szczególne obawy o rosnącą potęgę Chin. Argumentuje się, że Chiny okazałyby się dużo cięższym przeciwnikiem niż Rosja, jako że mogą ostatecznie być uważane za mocarstwo kontynentalne jak również budzącą respekt potęgę morską zdolną do regionalnej projekcji swoich wpływów, w przeciwieństwie do Rosji, której dominacja zasadniczo była oparta na kontynencie. Jest to teza, która najwyraźniej nie uchodzi uwadze Stanów Zjednoczonych.
Copyright The Diplomat.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://the-diplomat.com/2010/09/02/us-cosies-up-to-vietnam/
Opis stosunków Wietnam-USA na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Wietnam,stosunki_dwustronne,USA