Gdy Turcja zmierza ku historycznemu referendum 12 września w sprawie proponowanych zmian w konstytucji, wyłaniają się 2 przeciwstawne obrazy tego kraju. Jednym z nich jest kraj zdolny do pokojowego postępu i reform; drugim jest kraj prześladowany przez niekończące się, destruktywne podziały wewnętrzne.
Turcja jest jedną z historii sukcesu ostatniej dekady, zwłaszcza od kiedy rządząca Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) doszła do władzy 8 lat temu. Teraz jest jedną z 10 najszybciej rosnących gospodarek na świecie, ze stabilną walutą i stale rosnącym PKB, inwestycjami zagranicznymi i eksportem. Członek NATO od 1952 roku, Turcja pozostaje kandydatem do możliwego członkostwa w Unii Europejskiej, pomimo "zmęczenia rozszerzeniem" w UE i rosnącej obojętności wobec Brukseli u wielu Turków.
Ankara poprawiła też stosunki ze swoimi sąsiadami i przerodziła się w ważne mocarstwo regionalne. Jednak Turcja ma wielki problem kurdyjski. Etniczni Kurdowie stanowią dużą większość w części kraju i, pomimo wielokrotnych rządowych obietnic w ostatnich latach, ich podstawowe prawa indywidualne i grupowe wcale nie są zagwarantowane. Od ponad 3 dekad Partia Pracujących Kurdystanu (PKK) toczy krwawą wojnę przeciw wojskom tureckim, dążąc albo do szerokiej autonomii albo niepodległości. Ponad 30 tysięcy ludzi zginęło w tej przemocy. Rząd, wojsko i opinia publiczna odrzucają negocjowanie z PKK, ale pozostają też głusi na wezwania umiarkowanych Kurdów i Turków (jak również UE) by zapewnić podstawowe prawa kurdyjskiej społeczności.
AKP u steru
Kolejną poważną przeszkodą dla dalszego rozwoju Turcji są głębokie podziały społeczne, które pojawiły się po tym jak AKP zdobyła absolutną większość w wyborach w 2003 i 2007 roku. Triumfy te pozwoliły partii na samodzielne utworzenie rządu, bez budowania koalicji albo jakiegokolwiek consensusu z innymi partiami politycznymi.
Pozycja ta pozwoliła partii wdrożyć szeroko zakrojone reformy w ciągu ostatnich 8 lat, których poprzednie rządy koalicyjne nie były skłonne lub nie były w stanie wprowadzić. Ale stworzyło to też silne poczucie urazy w łonie biurokracji państwowej i armii, która de facto rządziła państwem przez wiele dekad. Podejrzewają oni, że AKP, z powodu swojej islamistycznej przeszłości, stopniowo zbacza ze świeckiej, demokratycznej ścieżki Turcji - zarzut, który AKP stanowczo odrzuca.
Chociaż ostatnie 8 lat generalnie było okresem stałego sukcesu gospodarczego i politycznego Turcji, były one też czasem walki między tymi siłami, walki która wygląda bardziej jak wojna o przetrwanie niż zwyczajna rywalizacja parlamentarna. W pewnym momencie sądy bezskutecznie próbowały zakazać AKP i jej liderom uczestnictwa w rządzeniu, a wojsko rzekomo próbowało obalić rząd. Równocześnie rząd i jego uszczypliwy lider, premier Recep Tayyip Erdogan niezłomnie odmawiali spróbowania budowy współpracy z opozycją. Obie strony przyjęły niedyplomatyczne (mówiąc delikatnie) style retoryczne wobec siebie nawzajem i dialog polityczny jest w impasie.
Ciągłe ryzyko
12 września - tak się składa, że 30 lat co do dnia od wojskowego zamachu stanu w 1980 roku, który przyniósł krajowi wielce niedemokratyczną konstytucję - Turcy pójdą do urn w referendum w sprawie zmiany tego dokumentu. Proponowane zmiany zmierzają do zmniejszenia wpływu wojska w polityce i systemie sprawiedliwości i zwiększenia praw społecznych i rodzinnych na wzór europejski. Rząd wzywa wyborców do przyjęcia zmian, zaś opozycja je odrzuca mówiąc, że zwiększyłyby one kontrolę rządu nad sądownictwem i osłabiły system równowagi władz.
Konstytucja z 1980 roku bezsprzecznie musi zostać zmieniona. Nie pasuje już do silniejszej, bardziej demokratycznej Turcji XXI wieku. Ale czy politycznie unieruchomiony kraj może posunąć się w tym kierunku bez uciekania się do przemocy lub środków nielegalnych? Jeśli Turcja nie znajdzie procesu kompromisu i consensusu, duża część postępu ostatnich lat może być zagrożona.
Abbas Djavadi to associate director broadcastingu w RFE/RL. Poglądy wyrażone w tym komentarzu są poglądami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy RFE/RL.
Copyright (c) 2010. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/Commentary_Turkey_At_Crossroads/2143430.html
FOTO: Flickr user Petates