W 2 lata po krótkiej, lecz niszczycielskiej wojnie między Rosją a Gruzją, Moskwa jeszcze bardziej umocniła swoją potęgę i wpływy na Południowym Kaukazie zawierając zmodyfikowane porozumienie obronne z Armenią, które znacząco przedłuża dzierżawę największej rosyjskiej bazy wojskowej w regionie.
Większość małych państw jest zmuszonych szukać bezpieczeństwa u dużych mocarstw i Armenia nie jest wyjątkiem. Dla małego kraju takiego jak Armenia, która jest podwójnie odcięta od morza - nie mając wyjścia na morze i z 2 z 4 swoich granic zamkniętymi - względy bezpieczeństwa są najważniejsze dla narodowego przetrwania.
W dużej mierze odzwierciedlając tę rzeczywistość, Armenia coraz bardziej zbliża się do Rosji. W szerszym kontekście oddanie się Armenii w objęcia Rosji faktycznie nie stanowi zaskoczenia. Ale armeńsko-rosyjskie "partnerstwo strategiczne", okrzyknięte tak przez armeńskich przedstawicieli, zaczyna być definiowane bardziej przez niebezpieczny stopień armeńskiej zależności niż przez sprawiedliwy sojusz. A rosyjska dominacja nad Armenią tylko się zwiększyła w ostatnich latach, gdy Moskwa zdobyła bezpośrednią kontrolę nad wieloma strategicznymi sektorami armeńskiej gospodarki, od energii po transport.
Asymetria stosunków armeńsko-rosyjskich była ostatnio widoczna przy podpisywaniu zmodyfikowanego porozumienia ws. bezpieczeństwa podczas wizyty w Armenii prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa. Podpisane 20 sierpnia, porozumienie to ma poważne wady i wywołało krytykę w Armenii z 4 głównych powodów.
Po pierwsze, warunki nowo zmodyfikowanego porozumienia o bazowaniu wojsk są zarówno niezwykłe jak i dyskusyjne. Skutkiem porozumienia jest przedłużenie dzierżawy przez Rosję jej jedynej bazy wojskowej w regionie o kolejne 24 lata, do roku 2044. Początkowe porozumienie, podpisane w 1995 roku, przyznawało Rosji prawo utrzymywania bazy wojskowej w drugim co do wielkości mieście Armenii, Gyumri, przy granicy armeńsko-tureckiej, i miało wygasnąć dopiero w 2020 roku. Pomimo stacjonowania w tej bazie małej eskadry samolotów myśliwskich MiG-29 i systemów obrony rakietowej S-300, obiekt ten jest raczej nieznaczący pod względem ściśle militarnym - z grubsza 3 tysiące rosyjskiego personelu służy głównie za "drut zrywowy" w przypadku ewentualnego ataku z terytorium Turcji, członka NATO.
Ponadto zarówno militarna postawa rosyjskiej obecności jak i misja i mandat bazy są oparte na "błędnej percepcji zagrożenia", odzwierciedlającej przestarzałą i teraz już nieadekwatną doktrynę z czasów radzieckich. Tym niemniej rosyjska baza w Armenii zapewnia mocny przyczółek dla rosyjskiej obecności i stanowi dla Moskwy atrakcyjną potencjalną platformę dla projekcji siły. Ale zaspokaja tylko te rosyjskie interesy, które akurat pokrywają się z armeńską percepcją braku bezpieczeństwa.
Lecz być może co najbardziej obraźliwe dla Armenii, baza ta jest jedynym takim obiektem, w którym państwo-gospodarz nie tylko zrzeka się wszelkiej formy dzierżawy lub zapłaty, ale też zgadza się pokryć wszystkie koszta operacyjne i wydatki dotyczące obiektu. Podczas gdy inne państwa, takie jak Azerbejdżan i Kirgistan, otrzymują lukratywne coroczne wpłaty w zamian za goszczenie rosyjskich instalacji wojskowych, Armenia w oczywisty sposób traci.
Po drugie, zmodyfikowane armeńsko-rosyjskie porozumienie obronne niewiele oferuje Armenii w sensie jakiejkolwiek widocznej przewagi militarnej. Pomimo formalnej deklaracji w porozumieniu o "zapewnieniu bezpieczeństwa" Armenii i obietnic dostarczenia "nowoczesnej, kompatybilnej broni i specjalnego sprzętu wojskowego" w przyszłości, rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow otwarcie przyznał, że nie będzie "realnej lub funkcjonalnej zmiany" misji lub mandatu rosyjskiej bazy.
Udzielając wywiadu armeńskiej telewizji przed podpisaniem porozumienia, Ławrow odrzucił też armeńskie obawy o spodziewaną sprzedaż Azerbejdżanowi systemów obrony przeciwlotniczej S-300 podkreślając, że są one "defensywną bronią zaprojektowaną do ochrony terytorium przed rakietami z zewnątrz" i dodając, że Moskwa "nigdy nie dostarczyłaby broni regionom, w których dostawy takie mogłyby zdestabilizować region."
Poza takimi niejasnymi obietnicami poparcia w przypadku ataku, ta rosyjska obietnica nie wzmacnia armeńskiego bezpieczeństwa w żadnym konkretnym sensie. Jeśli już to wzmacnia tylko wrażenie, że Armenia stale zastawia swoje bezpieczeństwo narodowe w zamian za krótkoterminowe, skromne korzyści.
Porozumienie było bronione przez armeńskich oficjeli jako zapewniające ważny czynnik odstraszania Azerbejdżanu, który Armenia oskarża o wszczęcie 2 ataków militarnych w ostatnich miesiącach, począwszy od skutecznej próby armeńskich pozycji obronnych wzdłuż Linii Kontaktu oddzielającej Nagorny Karabach od reszty Azerbejdżanu. Najświeższa potyczka, natarcie sił azerbejdżańskich 31 sierpnia, które zostało skutecznie odparte, demonstruje że porozumienie niespecjalnie odstrasza Azerbejdżan od rozważania użycia siły militarnej do "rozwiązania" kwestii Karabachu. W rzeczy samej, trzeci problem z armeńsko-rosyjskim porozumieniem ws. bezpieczeństwa koncentruje się na błędnym założeniu - że zapewnia Armenii większe bezpieczeństwo.
Czwarta wada porozumienia wynika z szerszych następstw armeńskiej państwowości. Porozumienie jest powszechnie odbierane jako kolejne osłabienie armeńskiej niepodległości i suwerenności, zwłaszcza dlatego, że może ono też nadać większą rolę około 2 tysiącom rosyjskich żołnierzy straży granicznej w Armenii. Od początku niepodległości to tak naprawdę rosyjscy żołnierze zabezpieczają granicę Armenii z Turcją. A to najnowsze porozumienie może zadać kolejny cios armeńskiej suwerenności poprzez rozmieszczenie dodatkowych rosyjskich strażników granicznych na innych granicach Armenii, z Iranem i Gruzją, jeśli nie z Azerbejdżanem. Dziedzictwo epoki radzieckiej - tak, ale jest to też ewidentnie obciążenie dla każdego niepodległego państwa.
Richard Giragosian jest dyrektorem bazującego w Erewaniu Armeńskiego Centrum Studiów Narodowych i Międzynarodowych. Poglądy wyrażone w tym komentarzu są poglądami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy RFE/RL.
Copyright (c) 2010. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/Commentary_Is_Armenia_Russias_Partner_Or_Pawn/2147689.html
Opis stosunków Armenia-Rosja na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Armenia,stosunki_dwustronne,Rosja
FOTO: Flickr user superciliousness