Od Białego Domu po najwyższych dowódców wojskowych w Afganistanie, amerykańscy przedstawiciele potępiają plany chrześcijańskiego pastora z Florydy by spalić kopie Świętego Koranu w rocznicę ataków terrorystycznych z 11 września 2001 roku.
Departament Stanu USA nazwał groźbę protestu pastora Terry'ego Jonesa "prowokacyjną, obraźliwą, nietolerancyjną i rodzącą podziały." Generał David Petraeus, dowódca sił międzynarodowych w Afganistanie powiedział, że słowa Jonesa są podżegające. Ostrzega on przed spodziewanym odwetem, który mógłby narazić na niebezpieczeństwo wojska amerykańskie w regionie.
Prezydent Barack Obama nazwał plan Jonesa "destrukcyjnym", niebezpiecznym "popisem" i "rekrutacyjną bonanzą dla al-Qaidy." Jednak mimo wszystko amerykański rząd wydaje się mieć mało narzędzi prawnych by powstrzymać Jonesa od realizacji jego groźby.
Pierwsza Poprawka
Wszystko sięga wstecz Pierwszej Poprawki do Konstytucji USA, która postanawia, że Kongres USA "nie będzie stanowić ustaw wprowadzających religię albo zabraniających swobodnego jej praktykowania; ani ustaw ograniczających wolność słowa lub prasy." 14. Poprawka, przyjęta w 1868 roku po Amerykańskiej Wojnie Domowej, poszerza tę ochronę w ten sposób, że rządy stanowe i lokalne także nie mogą naruszać konstytucyjnych praw jednostek.
Dlatego nie ma w Stanach Zjednoczonych praw federalnych, które zabraniałyby "religijnego oczerniania", "religijnej obrazy" lub "mowy nienawiści" (hate speech). Niektóre stany utrzymują w rejestrze lokalne ustawy o bluźnierstwie. Większość z nich pochodzi z XIX wieku.
Ale w precedensowym orzeczeniu w 1952 roku, w sprawie "Joseph Burstyn vs Wilson", Sąd Najwyższy USA unieważnił stanowe prawo o bluźnierstwie w Nowym Jorku jako niezgodne z konstytucją ograniczenie wolności słowa. To orzeczenie Sądu Najwyższego mówi: "Nie jest sprawą rządu w naszym państwie tłumienie prawdziwych lub wyimaginowanych ataków na określoną doktrynę religijną, niezależnie od tego, czy pojawiają się w publikacjach, przemówieniach czy filmach."
David Nash, profesor w Oxford Brookes University, który specjalizuje się w historii bluźnierstwa, mówi że orzeczenie z 1952 roku zmusiło amerykańskie władze do zmiany ich strategii prawnych w sprawach dotyczących obraźliwej mowy wobec religii lub przekonań religijnych. "W Stanach Zjednoczonych [sądowne ściganie] bluźnierstwa stało się niezgodne z konstytucją we wczesnych latach 50-tych, kiedy doszło do słynnej sprawy nazywanej sprawą Burstyna przeciw włoskiemu filmowcowi - twórcy filmu o nazwie "Cud" (The Miracle). Orzeczenie w tej sprawie postanawiało, że sądowne ściganie bluźnierstwa jest niezgodne z konstytucją", mówi Nash. "Nie powstrzymało to prób sądownego ścigania bluźnierstwa w Ameryce. Rzeczą, która nie jest [chroniona] przez Pierwszą Poprawkę jest obsceniczność. Więc kiedy coś było uważane za bluźniercze - obrazy lub filmy lub dzieła pisane - były próby znalezienia w nich czegoś obscenicznego."
Zagrożenie dla porządku publicznego
Kolejną możliwością dla władz jest powołanie się na bezpieczeństwo narodowe. I znów, opcje są tutaj bardzo ograniczone i jest to trudny argument prawny do przedstawienia.
W sprawie z 1931 roku "Near vs. Minnesota" Sąd Najwyższy uznał, że uprzednie ograniczenie (prior restraint) może być zastosowane przez rząd - w okresie wojny - w celu zapobieżenia obstrukcji rekrutacji wojskowej, publikacji strategicznych informacji o ruchach wojsk lub innym wypowiedziom zagrażającym interesom narodowym. Orzeczenie to mówi też: "Bezpieczeństwo życia społeczności może być chronione przed podżeganiem do aktów przemocy i obalenia siłą zorganizowanego rządu."
Nash mówi, że administracja Obamy być może nie próbowała uzyskać nakazu sądowego blokującego spalenie Koranu w proteście Jonesa ponieważ "trudno jest przedstawić absolutny dowód" tego, że działania pastora stanowią wyraźne i aktualne zagrożenie dla jednostek. Ale mówi on, że niebezpieczeństwo rozruchów publicznych w związku z protestem może być najlepszą strategią prawną dla władz jeśli chodzi o próbę zablokowania spalenia kopii Koranu.
"Stawką są tu też kwestie porządku publicznego, co zazwyczaj jest sprawą w radzeniu sobie z którą rząd czuje się najbardziej komfortowo", mówi Nash. "Jeśli może zdecydować, że bluźnierstwo jest kwestią porządku publicznego, dużo bardziej ochoczo podejmie interwencję niż wtedy, gdy coś jest uważane jedynie za formę prywatnej obrazy wobec grupy wiernych."
Jest też orzeczenie Sądu Najwyższego z 1942 roku opisujące "doktrynę słów wojowniczych (fighting words)", która może być użyta przez rząd do ograniczenia wolności słowa. W tamtej sprawie, "Chaplinsky vs. New Hampshire", sąd orzekł jednomyślnie, że "znieważające lub 'wojownicze słowa', te które przez samo ich wypowiedzenie zadają rany lub mają skłonność do podburzania do natychmiastowego złamania pokoju" są wśród "dobrze zdefiniowanych i wąsko ograniczonych klas mowy, [którym] zapobieganie i których karanie... nigdy nie było uważane za rodzące jakikolwiek problem konstytucyjny." Ale z biegiem lat późniejsze decyzje stale zawężały podstawy, na których "doktryna słów wojowniczych" może być stosowana.
Nash konkluduje, że protest Jonesa powinien zapoczątkować debatę publiczną w Stanach Zjednoczonych na temat natury przestępstwa nienawiści i podżegania religijnego. Zauważa on, że w Wielkiej Brytanii prawo przeciwko bluźnierstwu zostało zastąpione prawem przeciwko podżeganiu religijnemu.
Copyright (c) 2010. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/Why_Is_It_Legal_To_Burn_A_Holy_Book_In_The_United_States/2153414.html
FOTO: Flickr user Ariel Lopez