Słowa "to jest krytyczny moment dla Pakistanu" były używane tak często od kiedy państwo to uzyskało niepodległość w 1947 roku, że praktycznie stały się nic nie znaczące. Właściwie używał ich każdy władca i każda partia rządząca w historii kraju, zazwyczaj jako preludium do interwencji wojska w życie polityczne.
Mimo to, jeśli weźmie się pod uwagę rozległą dewastację spowodowaną przez ostatnie powodzie, kurczącą się gospodarkę którą przy życiu utrzymują zagraniczne pożyczki, największy w historii kraju kryzys energetyczny, kryzys polityczny wywołany rosnącą przepaścią między partią rządzącą a władzą sądowniczą, pogarszające się podziały regionalne i etniczne oraz podsycany przez Talibów kryzys bezpieczeństwa - można zbudować dość silny argument mówiący, że Pakistan rzeczywiście znajduje się w krytycznym momencie.
Uwzględniając powagę sytuacji i niemrawą reakcję wybranego rządu na katastrofę powodziową należało się tylko spodziewać, że będą wezwania do podjęcia interwencji przez armię. I dokładnie tak się stało.
Ostatnio Altaf Hussain, przebywający na dobrowolnym wygnaniu lider społeczności mówiącej językiem Urdu, zaapelował do "patriotycznych" generałów by przeprowadzili nową "rewolucję francuską" w Pakistanie. Hussain wezwał też do publicznego powieszenia skorumpowanych polityków, najwyraźniej nie biorąc pod uwagę horroru publicznych egzekucji w Afganistanie za rządów Talibów czy też w regionach Pakistanu, gdzie Talibowie teraz są okopani.
Apel Hussaina do generałów wywołał wielką wrzawę w sferach politycznych. W świetle spekulacji, że armia odegrała niemałą rolę w pozostawieniu cywilnego rządu - a zwłaszcza często wyszydzanego prezydenta Asifa Aliego Zardariego - tak daleko w tyle w reagowaniu na kryzys powodziowy w prowincjach Sindh i Pundżab, wielu obserwatorów spodziewało się, że oportunistyczni politycy zwrócą się ku wojsku.
Sympatia publiczna
Ale takie bezpośrednie wezwanie do wprowadzenia stanu wojennego pochodzące od człowieka, którego partia jest ważnym sojusznikiem rządzącej Pakistańskiej Partii Ludowej (PPP) - na czele której stoi Zardari - przeszło wszelkie oczekiwania. I chociaż samo wezwanie do interwencji wojskowej było przygnębiające, negatywna reakcja większości partii politycznych - na czele z Pakistańską Ligą Muzułmańską-Nawaz (PML-N) kierowaną przez Nawaza Sharifa - jest budująca. Nie tylko Hussaina odprawiono z kwitkiem, ale wysłano również silny sygnał pod adresem wojska, że pomimo obecnego kryzysu jego zaangażowanie w politykę nie jest już mile widziane.
Jednak ten rozwój wydarzeń i tak jest potencjalnie niebezpieczny. Chociaż największe w kraju partie potępiły wypowiedzi Hussaina, nie było poważnej reakcji ze strony partii religijnych ani Pakistańskiej Ligi Muzułmańskiej-Quaid (PML-Q), tj. partii która popierała generała Perveza Musharrafa podczas wszystkich jego lat u władzy.
Ponadto pomysł Hussaina może spotkać się ze znaczącą sympatią publiczną. W spustoszonych powodziami regionach to armia - a nie rząd cywilny - jest postrzegana za robiącą najwięcej by pomóc ofiarom, przeprowadzając operacje humanitarno-ratownicze i rozprowadzając żywność i inną pomoc.
W dużych miastach takich jak Peszawar, Lahore i Quetta - które były miejscami przemocy wyznaniowej i ataków terrorystycznych - ludzie stają się coraz bardziej sceptyczni co do zdolności rządu do utrzymania bezpieczeństwa. W rezultacie, chociaż większość Pakistańczyków wini poprzednich dyktatorów wojskowych za obecne tarapaty kraju, mimo wszystko mogą z otwartymi ramionami powitać "zbawcę" wywodzącego się z grona generałów.
Daud Khattak jest dziennikarzem Radia Mashaal RFE/RL. Poglądy wyrażone w tym komentarzu są poglądami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy RFE/RL.
Copyright (c) 2010. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/In_CrisisRavaged_Pakistan_The_Generals_Are_Waiting_In_The_Wings/2150773.html
Zobacz też:
Czy Pakistan zmierza ku kolejnemu przewrotowi wojskowemu? (Jamsheed K. Choksy, 25 października 2009)