Pakistan-Indie: zbliżający się nuklearny punkt zapalny
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Pakistan-Indie: zbliżający się nuklearny punkt zapalny
Michael Scheuer The Diplomat 2010-09-12 23:14:04

Rola Indii w Afganistanie jest entuzjastycznie przyjmowana jako triumf miękkiej potęgi. W rzeczywistości sprawiła tylko, że konflikt z Pakistanem stał się bardziej prawdopodobny


Jeśli Zachód ma jakikolwiek sukces w Afganistanie, jest nim zachęcenie Indii do poczynienia tam ogromnych inwestycji w postaci pomocy gospodarczej, projektów infrastrukturalnych i prestiżu narodowego. New Delhi jest największym regionalnym inwestorem w tym kraju i plasuje się na 2. miejscu wśród wszystkich pomocodawców. Jednak przy nadciągającej klęsce Zachodu w Afganistanie sukces Indii okaże się pyrrusowym i może równie dobrze przygotować grunt pod kolejną, być może nuklearną konfrontację między Pakistanem a Indiami.

W swoim zwyczajowym ahistorycznym stylu Waszyngton i jego sojusznicy z NATO wierzyli, że okupacja w 2001 roku największych miast afgańskich oznaczała nie tylko całkowitą klęskę Talibów i al-Qaidy, ale też wymazanie 2 milleniów afgańskiej historii i religii, co miało zapewniać szansę na zbudowanie tego kraju na nowo. W tym kontekście poszukiwali innych państw, które partycypowałyby w olbrzymich kosztach budowania narodu i Indie podjęły się tego zadania bez konieczności dwukrotnego ich proszenia.

A czym to zajmują się Indie? Przeważnie projektami infrastrukturalnymi, takimi jak 250-kilometrowa arteria z Zaranj koło granicy irańsko-afgańskiej do miasta Delaram na drodze łączącej Kabul, Kandahar i Herat. Indyjskie firmy i fundusze rządu indyjskiego odbudowują też projekt energetyczny Salma Dam w prowincji Herat, budują nowy gmach afgańskiego parlamentu w Kabulu oraz kładą linię energetyczną, która dzięki 600 wieżom transmisyjnym będzie sprowadzać elektryczność z Uzbekistanu, przez Hindukusz, do Pol-i-Khumri i stamtąd do Kabulu. Te i inne projekty dają teraz zatrudnienie do 4 tysiącom indyjskich obywateli w Afganistanie. Ponadto indyjskie firmy inwestują w afgańskie rolnictwo i górnictwo, a New Delhi zapewnia stypendia studenckie, programy pomocy medycznej i szkolenie dla afgańskiej policji i służby cywilnej.

Oczywiście zniszczona infrastruktura Afganistanu potrzebuje tej pomocy i dużo więcej. Jednak tak jak przy każdej pomocy zagranicznej, pomocy Indii towarzyszą akcenty, które reżim Hamida Karzai w pełni akceptuje, ale które z reguły doprowadzają rząd Pakistanu - a zwłaszcza jego wysokich oficerów - do szału i wywołują głębokie obawy strategiczne. New Delhi na przykład zbudowało jedną z największych swoich ambasad w Kabulu, a wraz z nią 4 konsulaty - niektóre doniesienia mediów mówią, że nawet 7 - z których 2, w Jalalabadzie i Kandaharze, są usytuowane naprzeciw granicy Afganistanu z Pakistanem. Ponadto New Delhi rozmieściło prawie 500 członków Organizacji Dróg Granicznych armii indyjskiej by pomagali w budowie dróg oraz tyle samo albo i więcej żołnierzy paramilitarnych ze swoich Indo-Tybetańskich Sił Policji by strzegli indyjskich obiektów dyplomatycznych i projektów budowlanych.

Dlaczego Pakistańczycy mieliby się tego obawiać? No cóż, po pierwsze trzeba zaakceptować, że nie widziało się ciężkiej i trwałej paranoi dopóki nie widziało się tej, która cechuje pakistańskich oficjeli i generałów wobec Indii - i vice versa. W rzeczy samej, w trakcie trwającej blisko dekadę wojny w Afganistanie i 5-letniej wojny domowej na obszarach plemiennych Pakistanu, Pew Research doniósł w lipcu 2010 roku, że według jego ankiet 53% Pakistańczyków uważa Indie za ich wroga numer 1, przy 27% wskazujących na Talibów i 3% na al-Qaidę. Przy takim nastawieniu, pakistański rząd i wojsko uważają, że kosztowna, szeroko zakrojona i rosnąca obecność Indii w Afganistanie jest bezpośrednim, a nawet egzystencjalnym zagrożeniem strategicznym dla ich kraju.

W ich jednostronnej konfrontacji z przytłaczającą potęgą militarną Indii przywódcy polityczni i generałowie Pakistanu od dawna wysoko cenili sobie afgańskie terytorium jako obszar, na który siły pakistańskie mogłyby się wycofać i przegrupować gdyby Indie dokonały najazdu ze wschodu. Pogląd ten od dawna był wyśmiewany przez zachodnich strategów, ale jest centralnym dogmatem pakistańskiej doktryny strategicznej. A teraz, w mniej niż dekadę, ten obszar bezgranicznej głębi strategicznej został przekształcony w drugą granicę militarną z Indiami, taką która stawia Pakistan w strategicznym uścisku z siłami indyjskimi po każdej stronie.

Powaga, z jaką Islamabad postrzega tę kwestię jest widoczna w fakcie, że według mediów do 30% sił lądowych Pakistanu stacjonuje teraz na zachodniej granicy kraju. To przegrupowanie obniża siłę wojskową kraju na granicy z Indiami i zostało wykonane by walczyć z tymi, których Islamabad uważa za rebelianckich, popieranych przez Indie bojowników w jego obszarach plemiennych i w prowincji Balochistan.

Wojsko pakistańskie uważa ambasadę i konsulaty Indii za centra wywiadowcze, które prowadzą tajne operacje na pasztuńskich obszarach Pakistanu i - z pomocą inżynierów indyjskiej armii i policji granicznej - szkolą, zbroją, sponsorują i wybierają cele dla plemiennych partyzantów z Balochistanu w ich wojnie o niskiej intensywności z Islamabadem. (Notabene: prawdopodobne jest, że Islamabad nawet teraz reaguje na swoją percepcję indyjskiej interwencji nasilając tempo partyzantki w Kaszmirze.)

Pakistańscy generałowie obawiają się też, że rosnące i specjalnie ostentacyjne więzi militarne Indii z Izraelem - które pakistańskie media nazywają "splotem indyjsko-izraelskim" - oznaczają, że oba państwa współpracują w celu zneutralizowania zdolności nuklearnej Pakistanu i wykorzystają Afganistan jako bazę, z której będą to robić. "Mamy mocne dowody", powiedział przedstawiciel ministerstwa spraw zagranicznych Pakistanu w marcu 2010 roku, "[że Indie] wykorzystują Afganistan przeciw interesom Pakistanu i faktycznie destabilizują Pakistan." Oczywiście nic z tego nie musi być prawdą. Ale ewidentnie tak właśnie Pakistańczycy postrzegają intencję obecności Indii w Afganistanie. A percepcja zawsze jest rzeczywistością.

Percepcję Pakistanu wzmacniają - być może nierozsądnie - indyjscy przedstawiciele i eksperci. Przyznając, że jest samarytańskość w działaniach Indii w Afganistanie, New Delhi wcale nie jest ślepe na strategiczne korzyści czerpane z zaangażowania w Afganistanie. Istotnie, korzyści te są stale ukazywane przez indyjskie media. Wspomniana wyżej droga Zaranj-Delaram na przykład była określana jako środek szkodzący gospodarce Pakistanu za sprawą dania afgańskiemu eksportowi dostępu do morza przez Iran bez tranzytu przez pakistańskie terytorium i porty.

Indyjscy przedstawiciele mówią też o swoich zamiarach wykorzystania Afganistanu jako odskoczni do skorzystania z szans gospodarczych i dostępu do surowców energetycznych w Azji Środkowej. Ponadto militarnie zorientowane publikacje indyjskie takie jak Indian Defense Review nie stronią od chwalenia się tym, jak rosnąca indyjska obecność w Afganistanie czyni pakistańską armię coraz to bardziej "zaniepokojoną z każdym mijającym dniem, że jej tak zwana głębia strategiczna staje się płytsza minutę po minucie."

Wszystko to przygotowuje grunt pod tragedię, mimo że zachodni i indyjscy komentatorzy wychwalają osiągnięcia Indii w Afganistanie jako triumf "miękkiej potęgi" nad operacjami militarnymi. Jest to nonsens. Sukces miękkiej potęgi Indii zależy całkowicie od obecności ponad 100 tysięcy bagnetów USA i NATO, a nawet one nie są wystarczające by powstrzymać śmiertelne ataki na indyjski personel wojskowy, brygady budowlane i ambasadę New Delhi w Kabulu.

Znaczna część indyjskich mediów przedstawia działania Indii w Afganistanie jako skutecznie zdobywające afgańskie "serca i umysły" i budujące długoterminową serdeczność dla Indii. Jest to mało prawdopodobne. Jeśli Afgańczycy mają mało w sensie materialnym, to posiadają zdumiewającą pamięć historyczną i pamiętają, że Indie w pełni popierały morderczą okupację radziecką (1979-89), a później afgański reżim komunistyczny dopóki nie upadł on w kwietniu 1992 roku. Ta wiedza będzie szczególnie świeża wśród wszystkich mudżahedinów, którzy walczyli z Sowietami - i wierzyli, że indyjscy piloci wykonywali przeciw nim misje bojowe - ale najsilniejsza wśród prowadzonych przez Talibów afgańskich Pasztunów, których wojna przeciw Ahmedowi Shahowi Masoodowi i jego Sojuszowi Północnemu została przedłużona i uczyniona kosztowniejszą przez hojną indyjską pomoc dla Masooda. Pogląd, że wspierana pieniędzmi miękka potęga Indii wystarczy by wymazać takie wspomnienia i mściwość jaką podsycają może być udziałem tylko tych, których szkolono na Harvardzie.

Prawdziwy kłopot oczywiście przyjdzie wtedy, gdy NATO wycofa się po poniesieniu klęski i zostawi Indie samym sobie w kraju, który nie lubi obcokrajowców, a zwłaszcza niemuzułmańskich politeistów takich jak Indyjczycy. Kiedy NATO odejdzie, personel i interesy Indii zostaną wystawione na ataki afgańskich mudżahedinów, popieranych przez Pakistan islamskich bojowników i prawdopodobnie pakistańskich sił specjalnych. Powtarzając, Pakistan nie może strategicznie tolerować rosnącej i krzepnącej obecności indyjskiej w Afganistanie i zaryzykuje wojną by ją zakończyć. New Delhi stanie wówczas w obliczu potwornej decyzji, której wszystkie narody słusznie się lękają: "Jak najlepiej zachować twarz?" Czy New Delhi postanowi wysłać duże ilości wojsk do ochrony swoich obywateli i inwestycji przez pokonanie dopiero co zwycięskich Talibów i ich sojuszników, wśród których będą Arabia Saudyjska, Pakistan i inne państwa Zatoki Perskiej? Czy też postanowi nie trwonić więcej pieniędzy i żyć ludzkich i zredukuje swoją obecność do ambasady w Kabulu, jeśli Talibowie zezwolą na takową?

W tym momencie chłodne głowy w New Delhi prawdopodobnie dostrzegą, że szybkie wejście Indii do Afganistanu było oparte na błędnej, ale zrozumiałej konkluzji, że Waszyngton na poważnie chciał pokonać zamachowców z 11 września. Zgubieni nieudolnością USA i NATO, dostrzegą też, że to co było kiedyś kuszącą szansą gospodarczą i dyplomatyczną przekształciło się w potencjalnie grożącą wojną kwestię honoru narodowego, siły woli i prestiżu.

Jeśli Indie opuszczą Afganistan, nie ma możliwości uniknięcia tego, że Talibowie, Pakistan i cały świat muzułmański postrzegaliby zdroworozsądkowe odejście Indyjczyków jako nic innego niż zwycięstwo islamu nad politeistycznymi wrogami Allaha. Niechybnie wycofanie się Indii z Afganistanu będzie uważane za triumf Pakistanu, który przywróci mu jego głębię strategiczną; za akt, który robi wielki wyłom w często wyrażanych ambicjach New Delhi by być regionalnym supermocarstwem; za sygnał dla rosnącego ruchu islamistycznego w Indiach i jego zagranicznych sponsorów, że potęga hinduska nie jest niezwyciężona; oraz, przez Pekin, za oznakę braku stanowczości Indii w momencie rosnących napięć indyjsko-chińskich.

Miło jest pomyśleć, że kiedy ta sytuacja bez wyjścia stanie się oczywista, New Delhi i jego generałowie będą mieli grubą skórę i hart ducha by postanowić, że afgańska gra nie jest warta świeczki. (I że jego odpowiednicy w Islamabadzie są wystarczająco dojrzali by zrezygnować z publicznego triumfalizmu). Dla New Delhi realizm nakazuje, że duży wysiłek militarny w Afganistanie jest nie do utrzymania, i że nie warto wprowadzać wielkich sił indyjskich potrzebnych do próbowania ochrony afgańskich inwestycji Indii tylko po to by poniosły porażkę i być może uruchomiły sekwencję wydarzeń, która potencjalnie mogłaby doprowadzić do nuklearnej konfrontacji z Pakistanem.

Niestety, niewiele rządów w historii miało kiedykolwiek odwagę by wyjść z bagna kiedy działo się dobrze. USA na przykład wykonały przypływ w Iraku i Afganistanie, a i tak przegrały obie wojny, a Rosja teraz przegrywa swoją drugą wojnę na Północnym Kaukazie. Koniec końców potrzeba zachowania twarzy i ochrony strategicznych interesów zarówno w New Delhi jak i w Islamabadzie może z łatwością doprowadzić je na skraj katastrofy nuklearnej z powodu Afganistanu, który, parafrazując Bismarcka, prawdopodobnie nie jest warty kości jednego indyjskiego grenadiera.

 

Michael Scheuer jest autorem "Imperial Hubris" i byłym szefem Bin Laden Issue Station w CIA. Pisze regularnie dla Non-intervention.com.

 

Copyright The Diplomat.

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://the-diplomat.com/2010/08/30/the-coming-nuclear-flashpoint/


Opis stosunków Afganistan-Indie na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Afganistan,stosunki_dwustronne,Indie

 

Opis stosunków Pakistan-Indie na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Pakistan,stosunki_dwustronne,Indie

 

FOTO: Flickr user olofw


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów