W ostatnich miesiącach Nicolas Sarkozy ożywił na nowo kwestię bezpieczeństwa we Francji. Ale nie jest to nic nowego i biorąc pod uwagę, że wskaźniki poparcia dla francuskiego prezydenta w lipcu osiągnęły najniższy jak dotąd poziom, ruch ten nie jest zaskakujący.
Od 2002 roku i powołania go na ministra spraw wewnętrznych Nicolas Sarkozy bezwstydnie wykorzystywał temat bezpieczeństwa do napędzania swojej kariery politycznej. W istocie, kwestia bezpieczeństwa okazała się charakterystycznym elementem politycznej trajektorii Sarkozy'ego, dostarczając mocnej podstawy dla progresji kariery tego polityka. Od jego poparcia dla ustaw Perbena z 2002 roku po zniesienie policji dzielnicowej w 2003 roku generalna strategia polityczna Sarkozy'ego jest nierozerwalnie połączona z twardym stanowiskiem wobec przestępczości, wykroczeń i imigracji.
Podmiejskie zamieszki z 2005 roku w szczególności stanowiły kluczowy moment w awansie Sarkozy'ego w szeregach elity politycznej Francji. Sarkozy zarówno prowokował jak i demonizował uczestników zamieszek, lekceważąc ich jako "zbirów", a jednocześnie prezentując się jako jedyna osoba zdolna do zajęcia się rosnącym problemem bezpieczeństwa Francji. Francuskie media zawarły tę paradoksalną postawę w przydomku "strażak-piroman."
Nie może być wątpliwości, że strategia ta przez jakiś czas była skuteczna. W następstwie zamieszek z 2005 roku popularność Sarkozy'ego gwałtownie wzrosła. Francuska publika, ukształtowana szukającymi sensacji relacjami mediów obracającymi się wokół palących się samochodów i zakapturzonych młodocianych, została uwiedziona tą retoryką, kładącą nacisk na groźbę braku bezpieczeństwa i jednocześnie wydającą się oferować proste rozwiązanie. W bardziej ogólnym kontekście politycznym wydarzenia z 2005 roku stanowiły idealny zbieg okoliczności dla Sarkozy'ego, zapewniając mu solidną bazę do rozpoczęcia starań o prezydenturę.
Podczas kampanii prezydenckiej w 2007 roku temat bezpieczeństwa miał efekt jednoczący, przydając Sarkozy'emu wsparcia z całego spektrum politycznego. Jednakże przyznać trzeba, że sukces Sarkozy'ego pogłębił fakt, iż lewica nie była w stanie przedstawić przekonującej alternatywy. Segolene Royal prowadziła bezbarwną kampanię, w której stracono z oczu tradycyjne wartości lewicy politycznej takie jak sprawiedliwość społeczna. Zamiast tego Royal próbowała walczyć z Sarkozym na jego własnym terenie w kwestiach takich jak bezpieczeństwo i nacjonalizm, próbując rozczłonkować jego strategię. Ta taktyka zawiodła całkowicie i Sarkozy przejął ster władzy.
Jednak od 2007 roku wskaźniki poparcia dla "hiperprezydenta" stale maleją. Źle odbierana polityka gospodarcza, pełen przepychu i mocno nagłośniony w mediach styl życia, katastrofalna "debata" nad tożsamością narodową i oskarżenia o korupcję zmusiły Sarkozy'ego do walki o odzyskanie inicjatywy politycznej. W tym kontekście ostatnie wydarzenia dały Sarkozy'emu szansę na ponowne ożywienie kwestii bezpieczeństwa, na powrót na znany sobie teren.
W lipcu Sarkozy nakazał wydalenie nielegalnych imigrantów romskich po tym jak cyganie starli się z policją w następstwie śmierci młodzieńca uciekającego przed policją w dolinie Loary. Prezydent twierdził, że społeczność cygańska Romów jest źródłem przemytu, prostytucji i wyzysku dzieci. Ponadto w lipcu Sarkozy wywołał oburzenie swoim stwierdzeniem, że obywatelom o pochodzeniu imigranckim, którzy popełnili określone przestępstwa powinno się odbierać obywatelstwo. Oświadczenie to nastąpiło w następstwie starć między młodymi ludźmi a policją w dzielnicy miasta Grenoble, wywołanych śmiercią lokalnego mieszkańca, zastrzelonego w trakcie wymiany ognia z policją podczas rabunku.
W obu przypadkach reakcja Sarkozy'ego była powszechnie krytykowana przez komentatorów w mediach. I słusznie, gdyż te desperackie próby ożywienia tematu bezpieczeństwa i jego słabnącej reputacji politycznej stanowią bezpośrednie zagrożenie dla fundamentalnych zasad Republiki. Jest to samonapędzający się proces, w którym strach wytworzony retoryką Sarkozy'ego dostarcza usprawiedliwienia dla coraz ostrzejszych środków. Proponowane odbieranie obywatelstwa mieszkańcom o pochodzeniu imigranckim w szczególności stawia znak zapytania nad zasadą równości. W tej propozycji jest dorozumiana sugestia, że ci z pochodzeniem imigranckim, będąc legalnie i politycznie członkami Republiki, nie są cenieni tak bardzo jak "francais de souche" (ci z pochodzeniem francuskim). Niefortunny paradoks jest tu taki, że podczas gdy propozycja Sarkozy'ego zmierza do umocnienia prawa i porządku i wzmocnienia Republiki, w rzeczywistości ma odwrotny skutek. Propozycja ta sugeruje, że Republika za Sarkozy'ego nie jest "ślepa na kolory" pod względem korzeni etnicznych, lecz raczej "wrażliwa na kolory." Więc próbując wzmocnić państwo represyjne prezydent poważnie podważa spójność społeczną i, w szerszej skali, model republikański.
Przywoływanie kwestii bezpieczeństwa okazało się bardzo lukratywne dla Sarkozy'ego w przeszłości; zapewniło mu awans w szeregach francuskiej elity politycznej. Jednak podejście to odizolowało pewne elementy francuskiego społeczeństwa i podważyło spójność społeczną wewnątrz społeczności narodowej. Ponadto Francja tak jak inne państwa boryka się z coraz trudniejszymi warunkami gospodarczo-społecznymi. Stojąc w obliczu nowych wyzwań, obsesja bezpieczeństwa Sarkozy'ego nie odzwierciedla kluczowych problemów o jakie toczy się gra we francuskim społeczeństwie.
I wydaje się, że elektorat zaczyna być znużony tym samym, starym numerem Sarkozy'ego. 4 września w wielu miastach i miasteczkach w całym kraju 130 stowarzyszeń, grup politycznych i związków zorganizowało protest przeciwko "ksenofobii i nienawiści." Stanowił on mocny sygnał, że publika zaczyna widzieć przez zasłonę dymną bezpieczeństwa, która definiuje politykę Sarkozy'ego. Gdy szybko zbliżają się wybory prezydenckie w 2012 roku, nadchodzące miesiące okażą się kluczowe jeśli Sarkozy ma ubiegać się o drugą kadencję. Jednak by zrobić to z powodzeniem będzie musiał wyjść poza kwestię bezpieczeństwa i poruszyć bardziej palące problemy społeczne i gospodarcze. Jedyne pytanie brzmi: czy mistrzowi jednego tricku nie zabrakło pary?
Matthew Moran jest obecnie zatrudniony jako Research Associate w International Centre for Security Analysis, King's College London.
Artykuł pochodzi ze strony openDemocracy i został opublikowany na licencji Creative Commons.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.opendemocracy.net/opensecurity/mathew-moran/nicolas-sarkozy-one-trick-pony
FOTO: Flickr user
Ewan McIntosh