Śmierć Mono Joyjoya nie oznacza końca FARC, ale znaczący krok ewolucyjny w kierunku tego, czym staje się ta organizacja: zgrupowaniem oddzielonych od siebie mniejszych organizacji skupionych na handlu narkotykami.
W dramatycznym finale "Operacji Sodoma" 22 września bomby zasypały umocniony obóz koło granicy wenezuelskiej, gdzie wraz z 26 swoimi żołnierzami zginął dowódca wojskowy Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii (FARC), Victor Julio Suarez Rojas, znany też jako Mono Joyjoy. Zdjęcia rozdętej, zakrwawionej twarzy Joyjoya potwierdziły zejście ze sceny człowieka, którego wielu uważało za siłę napędową terroryzmu w łonie FARC. Jego zastępca został już ogłoszony, a FARC nie rozwiąże się w najbliższym czasie; będzie dalej po śmierci Joyjoya podążać ścieżką od partyzantki do przemytu narkotyków, na której znajduje się od wielu lat. Za rządów prezydenta Kolumbii Juana Santosa FARC będzie dalej walczyć o znalezienie solidnego oparcia w środowisku, w którym kolumbijski rząd ma większość kart w ręku, a FARC nie ma wielu innych alternatyw niż być dalej w ruchu i mieć nadzieję, że rządowe wojsko nie odkryje gdzie aktualnie sypiają.
Joyjoy był kimś więcej niż tylko wojskowym z historią sukcesów taktycznych. Był członkiem rady żołnierzy, którzy razem podejmują decyzje utrzymujące działalność FARC jako spójnej jednostki w całej Kolumbii i wielu częściach świata. Ten sekretariat miał jednak ostatnio poważne problemy, tracąc członków szybciej niż przywództwo FARC jest w stanie ich zastępować. "Od marca 2008 roku FARC stracił 4 z 7 członków swojego sekretariatu, po tym jak w ciągu poprzednich 44 lat nie stracił żadnego", skomentował po śmierci Joyjoya ekspert ds. bezpieczeństwa Doug Farah.
Bezlitosna ofensywa rządowa
Część siły napędowej stojącej za nieustanną ofensywą rządu kolumbijskiego przeciw FARC ma charakter polityczny. Obejmując urząd były prezydent Alvaro Uribe uczynił ściganie liderów FARC jednym z najwyższych priorytetów jego administracji - a u steru tej polityki był ówczesny minister obrony Santos. Zatem koncentracja uwagi na zabijaniu lub aresztowaniu przywództwa FARC była już obecna kiedy prezydenturę objął Santos - nie mogło być bardziej płynnego przejścia od jednej władzy wykonawczej do kolejnej. Ta ciągłość i wyostrzona koncentracja na ściganiu ludzi takich jak Joyjoy nie mogłyby jednak przynieść sukcesu bez innego bardzo ważnego elementu: wywiadu.
Pliki zdobyte w zniszczonym obozie w Ekwadorze gdzie ówczesny dowódca Raul Reyes został zabity w 2008 roku otworzyły informacyjną puszkę Pandory, skłaniając kolumbijski rząd do publicznego ujawnienia zawstydzającej komunikacji między FARC a administracją prezydenta Hugo Chaveza w Wenezueli. A jeszcze potężniejsze były informacje wywiadowcze, które zdobyto, lecz publicznie nie ujawniono. Bez wątpienia ułatwiły one serię nalotów bombowych, aresztowań i innych ataków na obozy FARC, które nadwątliły część tej organizacji, uderzając szczególnie mocno w systemy komunikacyjne partyzantki.
Po zbombardowaniu Reyesa polowi dowódcy FARC musieli czekać wiele dni na otrzymanie rozkazów, dostarczanych przez gońców, zanim mogli zrobić swój ruch. Przy całym jej taktycznym znaczeniu, zdobycz wywiadowcza ze zbombardowania Reyesa nie może równać się temu, co kolumbijskie władze znalazły w obozie Joyjoya - według doniesień 15 komputerów, 94 karty pamięci USB i 14 dysków twardych. Informacje na tych urządzeniach na pewno będą wymagać uważnej analizy zanim wydane zostaną jakiekolwiek publiczne oświadczenia i chociaż Chavez powinien być niespokojny co do tych informacji, pozostałe przy życiu przywództwo FARC ma więcej powodów do niepokoju.
"Jest to punkt przełomowy", powiedział kolumbijski prezydent odwiedzając ów obóz wojskowy w La Macarena w departamencie La Meta, otoczony przez ludzi, którzy przeprowadzili udaną operację przeciw najwyższemu dowódcy wojskowemu FARC. "Ta skuteczna operacja przeciw Mono Joyjoyowi jest punktem przełomowym, w którym z dużą dozą pewności możemy powiedzieć, że jest [to] początek końca FARC", powiedział Santos.
Nabierając rozmachu
Santos już zarządził kolejne bombardowania. Nie wiadomo czy najnowsza runda ataków była zaplanowana przed zbombardowaniem Joyjoya, czy też są one rezultatem zdobyczy wywiadowczej z jego obozu, ale skutek jest taki sam: Santos ma FARC w odwrocie.
W ostatniej rundzie bombardowań kolumbijskie wojsko skupiło się na obozach FARC położonych mniej niż kilometr od granicy między Kolumbią a Panamą, koło niesławnego Przesmyku Darien. Celem tym razem był 57. front FARC, uważany za finansowe centrum organizacji. Nalot bombowy, który zakończył Operację Darien 2 października miał zbiegać się w czasie ze spotkaniem 3 ludzi, znanych jako "Silver", "Ignacio" i "Nader", którzy byli uważani za cele wysokiej wartości ze względu na ich działanie wspierające przepływy finansowe FARC.
Jak dotąd kolumbijska prasa doniosła o śmierci "Silvera", a minister obrony Rodrigo Rivera nie wahał się zaliczyć jego zgonu do sukcesów. Porównał to do śmierci 2 innych dowódców FARC, Edgara Tovara z 48. frontu i Negro Acacio z 16. frontu, którzy obaj byli znani z działania w poważnym biznesie przemytu narkotyków przez FARC.
Tymczasem po drugiej stronie kraju, w departamencie Arauca koło granicy wenezuelskiej niespodziewana ofensywa wojskowa doprowadziła do śmierci Hugo Hernandeza, który podobno zajmował się wypłatami haraczy dla 45., 38. i 56. frontu FARC. Jego śmierć, według generała brygady Rafaela Alberto Niery Wiesnera, dowódcy 18. brygady wojskowej, zmniejszy "finansowe możliwości 45. frontu FARC."
W mniej niż 10 dni szybka seria 3 ataków przeciw pozycjom FARC w różnych częściach kraju dała administracji Santosa pewność siebie i impet, które zostaną wykorzystane - wraz ze zdobyczami wywiadowczymi - do uderzenia w FARC mocniej i szybciej niż jest on w stanie zareagować i zrobić krok w tył. Ta ofensywna postawa ma też znaczenie psychologiczne, wpływając na szeregowych członków FARC.
W 2009 roku FARC stracił 2128 żołnierzy wskutek dezercji, według agencji prasowej EFE, a od stycznia do października 2010 roku zdezerterowało 1924 ich żołnierzy, co daje całkowitą liczbę 4052 w mniej niż 2 lata. Gdy ofensywy wojskowe dalej będą przynosić sukcesy administracji Santosa, ta ilość dezerterów na pewno będzie dalej rosnąć.
Skoro dezercje stale osłabiają szeregi ugrupowania, a naloty bombowe stanowią bardzo realny koszmar dla dowódców FARC, Santos ma solidne podstawy kiedy twierdzi, że październik 2010 roku jest początkiem końca FARC. Ale wielu twierdziło to samo w 2008 roku, kiedy administracja Uribe zabiła Reyesa. Wówczas było oczywiste, że rewolucja FARC się skończyła, chociaż organizacja ta pozostawała wyjątkowo prężna kontynuując redukcję swojej liczebności i obszaru działania operacyjnego, a zarazem utrzymując zaskakujący stopień znaczenia w międzynarodowym handlu narkotykami jako czołowy eksporter kokainy w Kolumbii w 2009 roku.
Joyjoy, numer 2 w hierarchii dowództwa FARC, nie żyje. Najwyższy dowódca FARC Alfonso Cano z całą pewnością pozostaje obiektem zainteresowania i ma mało kart w ręku. Jednak czy to z czy bez Cano, FARC dawno temu wyznaczyła sobie drogę, na której ta organizacja partyzancka będzie robić to co robi najlepiej: nie afiszując się produkować kokainę na eksport. Zaskakujące ataki bombowe i okazjonalne ofensywy na odległe wsie będą kontynuowane, chociaż na mniejszą skalę.
Santos mówi o początku końca FARC jako spójnej organizacji i może to być prawdą, ale nagły upadek tej organizacji nie nastąpi. Będzie to powolny, miarowy zanik - taki, w którym FARC będzie mniej znaczącym zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego w Kolumbii, z każdym odrębnym frontem walki bardziej zaangażowanym w międzynarodowy handel narkotykami w charakterze kryminalnej organizacji biznesowej, zaś w mniejszym stopniu stanowiącym jedną z części spójnej partyzantki.
Samuel Logan to regionalny manager ds. Ameryki Łacińskiej w iJET International, dziennikarz śledczy i autor. Jest dyrektorem Southern Pulse | Networked Intelligence, zdecentralizowanej, bazującej w terenie organizacji śledczej, i pisze na tematy bezpieczeństwa, energii, polityki, gospodarki, przestępczości zorganizowanej i czarnych rynków w Ameryce Łacińskiej od 1999 roku.
Copyright International Relations and Security Network
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.isn.ethz.ch/isn/Current-Affairs/ISN-Insights/Detail?lng=en&id=122502&contextid734=122502&contextid735=122497&tabid=122497122502
Opis konfliktu w Kolumbii na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Kolumbia,problemy,Konflikt
FOTO: Flickr user Globovision