Czego Chiny muszą się nauczyć
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Czego Chiny muszą się nauczyć
Minxin Pei The Diplomat 2010-10-17 22:48:46

Japonia nie była bez winy w niedawnej sprzeczce. Ale Pekin musi zrozumieć, że wielkie mocarstwa czasami muszą wykazywać powściągliwość.


Miarą wielkiego mocarstwa nie jest to, jak pręży ono swoje muskuły, lecz jak się od tego powstrzymuje. Ale jeśli to jest standard, według którego mamy ocenić postępowanie Chin w ich niedawnej konfrontacji z Japonią w związku z zatrzymaniem kapitana chińskiego trawlera rybackiego na wodach wokół spornych wysp Diaoyu/Senkaku, to Pekin ewidentnie oblał ten test.

Zamiast zademonstrowania powściągliwości i cierpliwości chiński rząd niepotrzebnie eskalował napięcia. Pomimo że udało mu się zmusić Tokio do wycofania się i uwolnienia zatrzymanego kapitana, Chiny poważnie popsuły swoje stosunki z Japonią i splamiły swój wizerunek odpowiedzialnego wielkiego mocarstwa.

Z pewnością Japonia nie była bez winy (pomimo przedstawienia Japonii jako ofiary w tej dyplomatycznej awanturze przez sympatyzujące media zachodnie). Rzeczywiście, trzeba sobie powiedzieć, że decyzja Tokio o zatrzymaniu i postawieniu zarzutów kapitanowi była nieprzemyślana i to ona wywołała konfrontację z Pekinem. Biorąc pod uwagę hiperwrażliwość rutynowo prezentowaną przez Pekin w kwestiach suwerenności i sporów terytorialnych, najlepszym kursem działania Japonii po tym jak jej łodzie patrolowe przechwyciły chiński trawler byłoby szybkie wydalenie - wszystkich. (Chociaż to powiedziawszy, w świetle ich skłonności do gaf wszelakiej maści japońscy przywódcy być może zasługują na trochę luzu).

Jednak reakcja Pekinu na pomyłkę Tokio była totalnie nieproporcjonalna: odcięto oficjalne kontakty na szczeblu ministerialnym, wycofano zaproszenie dla młodych Japończyków do odwiedzenia Expo w Szanghaju i nałożono faktyczny zakaz wysyłki do Japonii krytycznych metali ziem rzadkich. Chiński premier bezpośrednio wezwał też Japonię do "natychmiastowego" uwolnienia kapitana i odmówił spotkania się z japońskim premierem Naoto Kanem w siedzibie Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku. Tak więc zamiast podążać cichym szlakiem dyplomatycznym w dążeniu do uwolnienia kapitana chiński rząd podniósł stawkę do poziomu, który zagwarantował rezultat sprawiający, że Japonia utraciła twarz, a Pekin wyglądał jak brutal.

Gdy świat z niepokojem patrzy jakiego rodzaju wielkim mocarstwem będą Chiny, Pekin musi zastanowić się nad swoimi własnymi błędami i wyciągnąć wartościowe lekcje, które pomogą im uspokoić ich roztrzęsionych sąsiadów i uniknąć popełnienia podobnych kosztownych błędów w przyszłości.

Przede wszystkim Pekin musi zrozumieć, że na świecie istnieje podwójny standard, który inaczej ocenia wielkie mocarstwa. Państwa z większą od innych gospodarczą i wojskową siłą przebicia po prostu obowiązują dużo wyższe standardy. Stany Zjednoczone za George'a W. Busha zrozumiały to trochę za późno. W przypadku Chin jest dodatkowy podwójny standard: rządy autokratycznebardziej surowo oceniane w oczach międzynarodowej prasy i opinii niż rządy demokratyczne. Może to być bardzo niesprawiedliwe, jako że w pewnych przypadkach demokracje mogą być odpowiedzialne za zainicjowanie konfliktu (tak jak przy prowokacyjnych działaniach Gruzji przeciw Rosji w 2008 roku i zatrzymaniu przez Japonię chińskiego kapitana w tym przypadku). Te podwójne standardy oznaczają, że Chiny powinny wykazywać szczególną ostrożność w prężeniu swoich muskułów, nawet jeśli wierzą, że mają rację.

Kolejną lekcją do wyciągnięcia jest to, że taktyka "szoku i przerażenia" (shock and awe) zastosowana przez Chiny by zmusić Japonię do wycofania się jest marnotrawnym - jeśli nie kontrproduktywnym - sposobem wykorzystania cennego narzędzia wpływu. Zamiast stopniowego wzmagania presji na Tokio, Pekin zastosował wszystkie druzgocące środki karne od razu. Robiąc tak Chiny nie tylko "zaszokowały i przeraziły" Tokio, ale też zatrwożyły wszystkich innych.

Ostatnią lekcją jaką Chiny powinny wyciągnąć jest to, by myśleć empatycznie. Jako państwo znane ze swojego pragnienia "zachowania twarzy", Chiny muszą być szczególnie wyczulone na potrzebę zachowania twarzy przez ich adwersarza. W swojej konfrontacji z Tokio Pekin co dziwne nie zauważył potrzeby dania Tokio wyjścia umożliwiającego zachowanie twarzy. Można interpretować to jako kapitulację chińskich przywódców wobec rosnących nastrojów nacjonalistycznych. Ale bardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem może być czysta arogancja. Dopiero co prześcignąwszy Japonię jako druga co do wielkości gospodarka, Chiny mogą czuć, że powinny zacząć działać jak supermocarstwo. Gdyby chińscy przywódcy spojrzeli na kryzys z perspektywy swoich japońskich odpowiedników, prawdopodobnie podjęliby inne działania.

Na szczęście nie wszystko zostało stracone. Incydent ten popsuł chińsko-japońskie, ale nie bezpowrotnie. Tonując swoją retorykę i porzucając żądanie by Japonia przeprosiła za incydent Pekin może wysłać Tokio pojednawczy sygnał.

Ale prawdziwe wyzwanie dla Chin leży w przyszłości: gdy chińska potęga rośnie, tak samo będzie z pokusą by się z nią obnosić. Chiny zawaliły jeden test. Miejmy nadzieję, że lekcje z tego wyniesione pomogą Chinom lepiej spisać się w przyszłości.

 

Minxin Pei jest profesorem administracji w Claremont McKenna College i adjunct senior associate w Carnegie Endowment for International Peace.

 

Copyright The Diplomat.

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://the-diplomat.com/2010/10/01/what-china-needs-to-learn/

 

Opis stosunków Chiny-Japonia na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Chiny,stosunki_dwustronne,Japonia

 

FOTO: Flickr user World Economic Forum


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów