Niepokoje w Tybecie – q&a
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Niepokoje w Tybecie – q&a
stosunkimiedzynarodowe.info 2008-03-16 23:53:21
     Najważniejsze pytania i odpowiedzi dotyczące największych od niemal 20 lat niepokojów w Tybecie w Chinach.

     Jak doszło do protestów Tybetańczyków?

     10 marca 2008 roku Tybetańczycy mieszkający poza granicami ChRL rozpoczęli marsze przeciw organizacji przez Chiny Igrzysk Olimpijskich. Protestujący Tybetańczycy starli się m.in. z policją nepalską w Katmandu i zostali zawróceni przez policję indyjską w Dharamsali. Do wydarzeń tych doszło w 49. rocznicę wybuchu powstania antychińskiego w Tybecie, którego konsekwencją była ucieczka Dalaj Lamy z Tybetu. Duchowy przywódca Tybetańczyków wydał z tej okazji oświadczenie, w którym zarzucił Pekinowi kontynuację represji w Tybecie i "niewyobrażalne i rażące pogwałcenia praw człowieka."
     Również 10 marca protesty wybuchły w stolicy Tybetu Lhasie, gdzie kilkuset mnichów z klasztoru Drepung próbowało pomaszerować w kierunku centrum miasta z żądaniem uwolnienia innych mnichów, ale zostało zatrzymanych przez policję i aresztowanych. W kolejnych dniach doszło do dalszych protestów, do których szybko przyłączyli się świeccy Tybetańczycy, atakując posiadłości napływowych Chińczyków. Apogeum zamieszek nastąpiło w piątek 14 marca. Finansowane przez rząd USA Radio Free Asia podało wówczas, że w Tybecie zginęły co najmniej 2 osoby. Dalaj Lama wydał tego dnia oświadczenie, w którym określił protesty „manifestacją głęboko zakorzenionego niezadowolenia ludności tybetańskiej” i wezwał obie strony do unikania przemocy. Władze chińskie uznały natomiast zajścia w Tybecie za sabotaż zaplanowany i zorganizowany przez „klikę Dalaj Lamy.”
     15 marca oficjalna chińska agencja prasowa Xinhua ogłosiła, że śmierć poniosło 10 osób, podczas gdy przywódcy tybetańscy rezydujący w Indiach podali, że zginęło na pewno 30 Tybetańczyków (dzień później podano już liczbę 80), a według niepotwierdzonych doniesień nawet ponad 100. Podczas gdy Pekin twierdził, że nie doszło do niepotrzebnego użycia siły, a większość ofiar stanowili „niewinni cywile”, Tybetańczycy dowodzili, że tak wysoka liczba ofiar nie mogła mieć miejsca bez użycia broni palnej.
     15 marca chińskie władze Tybetu wydały oświadczenie, w którym dały protestującym 2 dni na poddanie się pod groźbą wyciągnięcia sankcji „zgodnie z prawem.” 16 marca Dalaj Lama udzielił konferencji prasowej w Dharamsali, na której nazwał sytuację w Tybecie „kulturowym ludobójstwem” i wezwał do międzynarodowego śledztwa w sprawie wydarzeń w Tybecie, ale zapewnił również, że nie dąży do oderwania Tybetu od Chin, a jedynie do uzyskania autonomii.

     Jaka była reakcja międzynarodowa na wydarzenia w Tybecie?

     14 marca głos w sprawie Tybetu zabrał ambasador USA w Pekinie Clark Randt, spotykając się z wysokimi chińskimi urzędnikami państwowymi, w tym wiceministrem spraw zagranicznych Zhangiem Yesui, i wzywając do powściągliwości w tłumieniu tybetańskich protestów. Rzecznik Białego Domu oświadczył ponadto, że według prezydenta George’a W. Busha Chiny „powinny prowadzić dialog z Dalaj Lamą.” Wysoki Komisarz Praw Człowieka ONZ Louise Arbour wezwała Chiny do „umożliwienia demonstrantom korzystania z ich prawa do swobody ekspresji i zgromadzeń i powstrzymania się od nadmiernego użycia siły.”
     Zebrani w Brukseli przywódcy państw Unii Europejskiej również zaapelowali do Pekinu o powściągliwość. Rząd niemiecki wezwał Chiny do rozwiązania kryzysu drogą dialogu z demonstrantami, wyrażając poparcie dla dążeń Tybetańczyków do autonomii religijnej i kulturanej, ale też podkreślając, że Tybet nie powinien uzyskać państwowości; w niedzielę 16 marca rano długą rozmowę telefoniczną ze swoim chińskim odpowiednikiem przeprowadził szef niemieckiej dyplomacji Frank-Walter Steinmeier.
     Oddźwięku nie znalazły wezwania działaczy protybetańskich (m.in. hollywoodzkiego aktora Richarda Gere’a) do zbojkotowania Igrzysk Olimpijskich w Pekinie: szef unijnej dyplomacji Javier Solana zapowiedział 14 marca, że zamierza pojawić się w Chinach podczas sierpniowych igrzysk; przeciw bojkotowi jako „nie rozwiązującemu niczego” wypowiedział się też 15 marca prezydent Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Jacques Rogge, a nawet sam Dalaj Lama na konferencji prasowej 16 marca. Wydarzeń w Tybecie nie skomentowało oficjalnie wielu azjatyckich sąsiadów Chin, m.in. Korea Południowa, a rząd Japonii, wyrażając zaniepokojenie rozwojem sytuacji, uznał je za „w zasadzie wewnętrzną sprawę Chin.”

     Jak znaczące są obecne niepokoje w Tybecie?

     Trwające obecnie zamieszki w Tybecie są największymi od blisko 20 lat. W marcu 1989 roku w reakcji na masowe demonstracje w Tybecie władze (szefem regionalnego oddziału partii był obecny prezydent ChRL Hu Jintao) wprowadziły tam stan wojenny, który zniesiono dopiero w maju 1990 roku. Aktualne niepokoje niewątpliwie stanowią poważną rysę na budowanym przez Pekin wizerunku „pokojowego wzrostu” Chin do roli globalnego mocarstwa i przedstawiają poważne wyzwanie przed organizacją Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, mających być koronną prezentacją nowego, przyjaznego oblicza Chin nowoczesnych, stabilnych i dostatnich. Zamieszki w Tybecie stawiają Chiny w centrum uwagi międzynarodowej z zupełnie innych powodów niż życzyłby sobie tego Pekin i dają dodatkową amunicję krytykom łamania praw człowieka w Chinach, którzy jak dotąd koncentrowali się na bliskich związkach Chin z Sudanem, uważanych za przyczyniające się do katastrofy w sudańskiej prowincji Darfur. Relacje z Tybetu całkowicie przyćmiły ponadto ważne decyzje polityczne podjęte przez chiński parlament 15 marca – reelekcję prezydenta Hu Jintao i powierzenie funkcji wiceprezydenta jego przypuszczalnemu następcy Xi Jinpingowi.
     Jak zwracają uwagę niektórzy obserwatorzy wydarzenia w Tybecie są też zawstydzające dla Waszyngtonu. 11 marca, a więc w momencie eskalacji protestów w Lhasie, Departament Stanu USA wydał coroczny raport na temat stanu przestrzegania praw człowieka na świecie. Być może najistotniejszą zmianą było w nim usunięcie Chin z listy państw uznawanych za największych gwałcicieli praw człowieka, aczkolwiek zauważono zmniejszenie wolności religijnej w Tybecie i ogólnie uznano stan przestrzegania praw człowieka w Chinach za „marny.”
     Wydaje się, że wydarzenia w Tybecie będą miały negatywny wpływ na kwestię Tajwanu, gdzie już 22 marca odbędą się niezwykle ważne wybory prezydenckie. Obaj czołowi kandydaci: Ma Ying-jeou z opozycyjnego Kuomintangu (KMT) i Frank Hsieh z rządzącej partii Demokratycznej Partii Progresywnej (DPP) prezentowali jak dotąd pojednawcze stanowisko wobec Chin, dystansując się od niepodległościowej retoryki obecnego prezydenta Chen Shui-biana, ale obaj poczuli się w obowiązku potępić działania chińskie w Tybecie, przy czym Hsieh uznał je za test zastosowania prawa antysecesyjnego przyjętego przez parlament ChRL w marcu 2005 roku, oryginalnie wymierzonego przede wszystkim w Tajwan. Także aktualne władze tajwańskie skrytykowały Pekin: 15 marca użycie siły w Tybecie potępiło tajwańskie ministerstwo spraw zagranicznych oraz Mainland Affairs Council, zajmująca się stosunkami z ChRL. W swoim oświadczeniu MAC stwierdziła, że „barbarzyński akt” Chin dowodzi, że „dyktatorski chiński reżim nigdy nie rozwiąże problemów Cieśniny Tajwańskiej środkami pokojowymi.”

Opis problemu Tybetu na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj_start.php?xkraj_stos=Tybet&kraj=Chiny&typ=problemy



Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów