Jeśli chodzi o wrogów, to bynajmniej nie jest to kategoria Wielkiego Szatana. Lecz maleńka zachodnioafrykańska republika Gambii właśnie dorzuciła swoją nazwę do ekskluzywnego klubu, których pozostali członkowie mają bardziej oczywiste powody do wrogości wobec Teheranu.
Wykonując ruch, który niewielu przewidywało, Gambia nagle ogłosiła 23 listopada, że zrywa powiązania gospodarcze z Iranem i dała irańskim przedstawicielom 48 godzin na opuszczenie kraju. Ogłoszenie to zwiastuje koniec kilku finansowanych przez Iran projektów, w tym wartego 2 miliardy dolarów porozumienia o dostawach ciężkich, komercyjnych pojazdów.
Wyjaśnienia nie podano, ale decyzja ta wydawała się być powiązana z przechwyceniem przez Nigerię w październiku irańskiego składu broni, który według przedstawicieli władz był przeznaczony dla Gambii. Odkrycie tego ładunku już wywołało napięcia między Iranem a Nigerią; Lagos nie był skłonny zaakceptować zapewnienia Manuchehra Mottakiego, irańskiego ministra spraw zagranicznych, że to prywatna firma stała za tą transakcją zbrojeniową. Nigeria zgłosiła incydent do Rady Bezpieczeństwa ONZ pośród sugestii, że ładunek mógł stanowić pogwałcenie sankcji uchwalonych przeciw Iranowi w związku z jego programem nuklearnym. Ambaras dyplomatyczny Iranu nasilił się kiedy nigeryjskie władze ogłosiły 19 listopada, że na lotnisku w Lagos zarekwirowano heroinę o wartości 10 milionów dolarów ukrytą w częściach silników przewożonych z Iranu.
Serdeczne stosunki
Nie wiadomo dlaczego Iran miałby przewozić broń do Gambii. Irański prezydent Mahmud Ahmadinejad kultywował serdeczne stosunki z jego gambijskim odpowiednikiem Yahyą Jammehem i dwukrotnie odwiedzał to państwo, w 2006 i 2009 roku. Jammeh odwiedził Teheran w 2006 roku. Ale oczywiste jest, że epizod ten był katastrofą dyplomatyczną, w której Mottaki i irańskie ministerstwo spraw zagranicznych najwyraźniej zostali zaskoczeni przez inne elementy islamskiego reżimu.
Meir Javedanfar, urodzony w Iranie analityk the Middle East Economic and Political Analysis Company (MEEPAS) w Izraelu uważa, że Mottaki został wystawiony przez nieudaną operację prowadzoną przez Korpus Islamskiej Gwardii Rewolucyjnej (IRGC), o której nie miał uprzedniej wiedzy. "Myślę, że to jest operacja, która źle się potoczyła na 2 frontach", mówi Javendafar. "Z tych rewelacji możemy dostrzec, że istnieje duża możliwość, iż zachodnia agencja wywiadowcza dokonała infiltracji irańskiej operacji i dała cynk Nigeryjczykom o tym ładunku broni. A po drugie, pokazuje to, że są poważne różnice pomiędzy przywództwem IRGC, zwłaszcza siłami Al-Quds, a irańskim ministerstwem spraw zagranicznych, ponieważ Manuchehr Mottaki zrobił ogromnie wiele by załagodzić ostatnie rozbieżności z Nigerią - załagodzić rozbieżności i poprawić stosunki. Jednak IRGC nie pomógł ani trochę - ukręcili łeb sprawie i Mottaki nie mógł odpowiedzieć na pytania zadawane mu przez Nigeryjczyków."
"Rywalizacja o władzę"
Krąży wiele teorii na temat tego, dlaczego głównie szyicki Iran miałby być zainteresowany wysłaniem broni do Gambii, której 1,5-milionowa populacja to w 90% sunniccy muzułmanie. Alaeddin Borujerdi, szef komisji ds. polityki zagranicznej w parlamencie Iranu, powiedział że "irańska firma" zawarła kilka lat temu porozumienie o sprzedaży broni do Gambii, i że ów skład był wysłany "zgodnie z prawem międzynarodowym." Decyzja Gambii o zerwaniu stosunków została podjęta pod presją Stanów Zjednoczonych, powiedział Borujerdi, lecz będzie miała niewielki skutek, bo zaangażowanie dyplomatyczne Iranu w tym państwie nie obejmowało nawet posiadania ambasady.
Jednak Scott Lucas, redaktor strony internetowej Enduring America i analityk ds. Iranu w Uniwersytecie Birmingham w Wielkiej Brytanii, mówi że broń mogła mieć związek z mającą miejsce w 2009 roku nieudaną próbą obalenia Jammeha, który sam doszedł do władzy w drodze przewrotu w 1994 roku. "Od niedawnego zamachu stanu w Gambii są frakcje rywalizujące o władzę", argumentuje Lucas." Nie jest jasne, do kogo broń miała być wysłana, ale jest prawdopodobne, że do jednej z tych frakcji."
"Były dyplomata z Gambii wskazał palcem na prezydenta", kontynuuje Lucas. "Jednak może on mieć ku temu powody polityczne, jako że został odstawiony na bok przez niedawny zamach stanu. Są inne możliwości, że broń miała otrzymać frakcja wewnątrz rządu, która robi własne ruchy w kierunku zdobycia władzy." Jeśli chodzi o to, kto mógłby dostarczyć tę broń, Lucas także podejrzewa uczestnictwo Gwardii Rewolucyjnej. "Najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie jest takie, że [broń] nadeszła od frakcji wewnątrz irańskiego rządu, w lub w powiązaniu z Gwardią Rewolucyjną."
W drodze do Gazy?
Ujawnienie składu już na samym początku wywołało gorączkowe spekulacje w Izraelu, że broń ta - w tym rakiety i materiały wybuchowe - mogła ostatecznie być przeznaczona dla Gazy, którą włada islamistyczne ugrupowanie Hamas, wspierane przez Iran. Jednak analitycy odrzucają tę sugestię: zaopatrywanie Gazy drogą przez zachodnią Afrykę ogromnie zwiększyłoby koszty paliwowe transportu, jak również szanse przechwycenia go. Prawdopodobne motywacje to raczej zysk finansowy, kupno wpływów politycznych czy zyskanie wpływów strategicznych poprzez dostęp do wód przybrzeżnych Afryki.
Javedanfar mówi, że Iran próbuje kultywować powiązania z państwami afrykańskimi ze strategicznymi drogami wodnymi, być może aby uzyskać środki do przeprowadzania odwetowych uderzeń przeciw interesom zachodnim w przypadku konfliktu zbrojnego. "Jedną z podstaw irańskiej polityki wobec Afryki są starania o poprawę stosunków z państwami, które mają wybrzeża na ważnych szlakach wodnych", mówi Javedanfar, który zwraca uwagę, że Gambia jest wciśnięta między Senegal na wybrzeżu atlantyckim. "To byłaby ważna atrakcja dla Irańczyków. Z pewnością dodałaby strategicznej wartości Gambii. Jest też taki fakt, że jest ona blisko Senegalu, który jest ważnym sojusznikiem irańskim. Każde państwo, które ma dostęp do dróg wodnych i ma ważne stosunki z Iranem mogłoby później zostać wykorzystane do wywarcia presji na USA i by pomóc Iranowi poszerzać swoje wpływy w Afryce."
Lucas jednak odrzuca wszelkie opinie jakoby Iran próbował zdobyć przyczółek militarny w Afryce. Bardziej prawdopodobne, mówi Lucas, jest to, że ktoś wewnątrz reżimu zobaczył w Gambii idealną okazję do zarobienia pieniędzy na lukratywnym handlu bronią na tym kontynencie. "[Kultywowanie powiązań] na szczeblu ogólnym byłoby tylko nawiązywaniem relacji, dobrych stosunków z różnymi frakcjami w Gambii", mówi Lucas. "Ale zamiast wychodzenia na ten poziom makro, powiedziałbym że bardziej prawdopodobne jest, iż ktoś w irańskim rządzie chciał wynieść konkretny zysk z tej umowy o dostawie broni i rozwinąć powiązania z konkretną frakcją w Gambii, a nie rozbudowywać interesy ekonomiczne na wysokim szczeblu."
Copyright (c) 2010. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/iran_gambia/2229571.html
FOTO: Flickr user Christian Luna