Najważniejsze pytania i odpowiedzi na temat szczytu przywódców państw członkowskich Ligi Arabskiej w stolicy Syrii Damaszku.
Kto bierze udział w szczycie w Damaszku?
XX. w historii szczyt liczącej 22 państwa Ligi Arabskiej po raz pierwszy odbędzie się w stolicy Syrii, Damaszku. Jednak w zaplanowanym na 29-30 marca spotkaniu na szczycie nie wezmą udziału przywódcy najważniejszych państw arabskich, które postanowiły wysłać delegacje niższego szczebla. 24 marca Arabia Saudyjska oświadczyła, że nieobecni w Damaszku będą król Abdullah i minister spraw zagranicznych, książę Saud al-Fajsal, a na czele delegacji stanie stały przedstawiciel Rijadu przy Lidze Arabskiej. 26 marca podobną decyzję ogłosił Egipt: do Damaszku nie pojedzie prezydent Hosni Mubarak, ani nawet minister spraw zagranicznych Ahmed Aboul Gheit; Kair będzie reprezentowany przez niższego rangą ministra ds. prawnych Mufida Shihaba. 25 marca rząd Libanu postanowił całkowicie zbojkotować szczyt w Damaszku. W przeddzień szczytu, 28 marca Jordania oświadczyła, że do Damaszku nie uda się król Abdullah II, a jedynie stały przedstawiciel przy Lidze Arabskiej. Równolegle Jemen poinformował, że zamiast prezydenta Ali Abdullaha Saleha, który dwa dni wcześniej przebywał w Arabii Saudyjskiej, do Damaszku pojedzie jedynie wiceprezydent Abd-Rabu Mansur Hadi. Także premier Iraku Nuri Maliki postanowił pozostać w kraju i wysłać w zastępstwie wiceprezydenta Adela Abdula Mahdiego. Przyczyną tej decyzji jest nasilenie się walk między irackimi siłami bezpieczeństwa a szyickimi grupami zbrojnymi na południu kraju i w Bagdadzie. Niewielu przywódców potwierdziło zamiar przyjazdu do Damaszku. Są wśród nich m.in. prezydent Algierii Abdelaziz Buteflika, prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas, prezydent Sudanu Omar Hassan Bashir i emir Kataru Szejk Hamad bin Khalifa al-Thani. Na zaproszenie Syrii w szczycie weźmie ponadto udział minister spraw zagranicznych Iranu (państwa niearabskiego) Manouchehr Mottaki. Absencja tak wielu przywódców państw arabskich sprawia wrażenie, że Syria jest państwem izolowanym na arenie regionalnej. Syria twierdzi, że przyczyną tego stanu rzeczy są dążenia USA do „storpedowania” szczytu, jak wyraził się 26 marca szef syryjskiej dyplomacji Walid Muallem. Obserwatorzy zwracają uwagę, że niedawno długą podróż po Bliskim Wschodzie odbył wiceprezydent Dick Cheney, niewątpliwie apelując do poszczególnych przywódców o wysłanie do Damaszku delegacji niskiego szczebla.
Jakie są najważniejsze kwestie sporne w świecie arabskim?
Kwestią, która najbardziej rozpala emocje w państwach arabskich w chwili obecnej nie jest jak to zazwyczaj bywa konflikt izraelsko-palestyński, lecz kryzys wewnętrzny w Libanie. Decyzja Arabii Saudyjskiej o wysłaniu delegacji niższego szczebla została podjęta w tym samym dniu, w którym przewodniczący libańskiego parlamentu Nabih Berri po raz 17. od września ubiegłego roku przełożył głosowanie nad nowym prezydentem kraju, tym razem do 22 kwietnia. Liban nie ma prezydenta od 24 listopada 2007 roku, kiedy z funkcji zrezygnował Emile Lahoud i obecny kryzys jest uznawany za najpoważniejszy od zakończenia wojny domowej w 1990 roku. Stronami sporu są prozachodni rząd kierowany przez Fuada Siniorę, który dysponuje większością parlamentarną, oraz popierana przez Syrię szyicka opozycja na czele z Hezbollahem, która jest na tyle silna, że może uniemożliwić zebranie kworum wynoszącego 2/3 członków parlamentu. Obie strony zgadzają się co do następcy Lahouda, którym ma zostać szef armii, generał Michel Suleiman, ale nie mogą dojść do porozumienia w sprawie składu rządu i dążeń prosyryjskiej opozycji do uzyskania prawa blokowania decyzji nowego rządu. Arabia Saudyjska, Egipt i część innych państw arabskich uważają, że Syria rozmyślnie blokuje wybór prezydenta Libanu i sztucznie przedłuża impas polityczny. Damaszek odrzuca ten zarzut, twierdząc że niestabilność w Libanie uderza przede wszystkim w sąsiednią Syrię. Szef syryjskiej dyplomacji Walid Muallem powiedział 27 marca, że „bracia w Arabii Saudyjskiej, którzy mają duży wpływ, jakiego nie posiada Syria” nie robią wystarczająco dużo, by rozwiązać kryzys w Libanie. Muallem powiedział też wcześniej, że nieobecność delegacji libańskiej to utrata „złotej szansy” na omówienie kryzysu w Libanie i stosunków libańsko-syryjskich. W tej sytuacji szanse na jakikolwiek postęp w tej kwestii są zerowe. W kwestii konfliktu izraelsko-palestyńskiego Syria zamierza namawiać inne państwa arabskie do przyjęcia twardego stanowiska wobec Izraela, być może poprzez odłożenie lub obarczenie dodatkowymi warunkami saudyjskiej inicjatywy pokojowej z 2002 roku, oferującej Izraelowi pełne uznanie i stały pokój w zamian za wycofanie się z terytoriów zajętych po 1967 roku, ustanowienie niepodległej Palestyny w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu ze stolicą w Jerozolimie Wschodniej i sprawiedliwe rozwiązanie problemu uchodźców palestyńskich. Inicjatywa ta uzyskała poparcie na zeszłorocznym szczycie Ligi Arabskiej w stolicy Arabii Saudyjskiej Rijadzie. Prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas opowiada się za poparciem jej raz jeszcze oraz wyrażeniem poparcia dla stanowiska palestyńskiego w negocjacjach z Izraelczykami, które w ostatnich tygodniach nie dały żadnego konkretnego postępu. Równolegle z rozpoczęciem szczytu w Damaszku 29 marca w sobotę na Bliskim Wschodzie pojawić ma się sekretarz stanu USA Condoleezza Rice z zadaniem przyspieszenia negocjacji izraelsko-palestyńskich. Spodziewane jest, że szczyt w Damaszku poruszy również kwestię konfliktu w Iraku, zapewne akcentując arabską solidarność w tej sprawie, wzywając do poszanowania terytorialnej jedności Iraku i odrzucając zewnętrzną ingerencję w sprawy wewnętrzne Iraku.
|