Rosja i Polska: przyjaźń, która nie może zawieść
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Rosja i Polska: przyjaźń, która nie może zawieść
Dmitri Trenin openDemocracy 2010-12-05 23:03:42

Od 2008 roku Rosja i Polska zaangażowały się we wzajemne relacje w sposób, który poprzednio byłby nie do pomyślenia. Pewnym kwestiom wciąż trzeba stawić czoło, ale nie są one nie do przezwyciężenia. Inni rosyjscy sąsiedzi dobrze by zrobili zwracając na to uwagę.

 

Wizyta prezydenta Dmitrija Miedwiediewa w Polsce 6 grudnia nie będzie przełomem. Będzie tylko zmierzać do poszerzenia i pogłębienia pozytywnych zmian w stosunkach polsko-rosyjskich. Jeśli impet budowany przez ostatnie 2 lata będzie mógł być utrzymany, stosunki te mogą zostać przekształcone w jeden z kluczowych filarów stabilności i bezpieczeństwa w Europie. Jeśli tak się stanie, staną obok pojednania francusko-niemieckiego, polsko-niemieckiego i oczywiście rosyjsko-niemieckiego jako fundament ogólnokontynentalnej wspólnoty bezpieczeństwa.

To co dzieje się między Warszawą a Moskwą od jesieni 2008 roku jest zdumiewające w pełnym tego słowa znaczeniu. Najpierw, w następstwie wojny gruzińskiej, oba państwa zaangażowały się w konsultacje dyplomatyczne, czym strona rosyjska wysłała Polakom sygnał: szanujemy was i cenimy wasze zdanie. Następnie premier Putin przybył do Polski w 2009 roku by wziąć udział w uroczystej ceremonii upamiętniającej 70. rocznicę wybuchu II Wojny Światowej. Zanim przybył opublikował pojednawczy artykuł w czołowej polskiej gazecie. Przebywając w Polsce nie tylko przetrwał krytykę wymierzoną w radziecką politykę zagraniczną, ale też odbył pożyteczną rozmowę z premierem Tuskiem spacerując z nim samemu po molo w Sopocie.

W następnym akcie pojednania, znów zainicjowanym przez stronę rosyjską, Putin zaprosił Tuska do przyjazdu do Katynia w kwietniu 2010 roku na wspólną ceremonię oddania czci zamordowanym polskim oficerom, w 70 lat po ich śmierci. Putin ukląkł nawet na krótko kładąc wieniec pod pomnikiem. Nie był to wielki moment "Brandta w Getcie Warszawskim", ale ten wyglądający na naturalny, choć nieoczekiwany gest został bardzo doceniony. To prawdopodobnie tam i wtedy lody zostały przełamane.

Dobrze zapowiadające się stosunki zostały poddane najcięższemu testowi 3 dni później, gdy polski samolot prezydencki wiozący pierwszą parę i rzeszę dygnitarzy rozbił się pod Smoleńskiem. Rosjanie, równie wstrząśnięci jak Polacy, dosłownie wyszli z siebie by współpracować z Warszawą. Po raz pierwszy w najnowszej historii ogłosili dzień żałoby narodowej by oddać cześć zagranicznym zmarłym. Miedwiediew pojechał na pogrzeb i wyraźnie wskazał na Stalina i jego zauszników jako odpowiedzialnych za morderczą zbrodnię w Katyniu.

W kolejnych miesiącach Moskwa z zadowoleniem przyjęła rezultat niedawnych wyborów prezydenckich w Polsce i w ogóle nie zareagowała na oskarżenia niektórych Polaków, że wraz z członkami polskiego rządu mogła maczać palce w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem. Oskarżenia te oczywiście były niedorzeczne i ewidentnie stanowiły odzwierciedlenie polskiej polityki wewnętrznej, ale Moskwa zadbała o to, by w Rosji nie ujawniły się antypolskie sentymenty. Kreml nakłonił za to Dumę, zazwyczaj skarbnicę rosyjskiego patriotyzmu, by wydała przed wizytą Miedwiediewa oficjalne oświadczenie uznające, poza wszelką wątpliwością, odpowiedzialność Stalina za katyńskie morderstwa lat 40-tych. Stawka jest zbyt wysoka by pozwolić komukolwiek popsuć strategię Rosji wobec Polski.

Strategia jaką Moskwa prowadzi wobec Warszawy ma wiele wspólnego z Polską, ale jeszcze więcej z Europą. Zwłaszcza za przywództwa tandemu braci Kaczyńskich Warszawa uczyniła ze swojego sporu z Moskwą przeszkodę dla szerszych stosunków UE-Rosja, blokując między innymi negocjacje w sprawie nowego porozumienia o partnerstwie. Rosyjskie próby naciskania na Polaków z pewną pomocą swoich przyjaciół w Berlinie i Paryżu były daremne: takie naruszenie solidarności unijnej na korzyść Moskwy nigdy nie wchodziło w grę. W końcu Kreml zrozumiał, że nie ma drogi naokoło Warszawy.

Jednak Rosjanie potrzebowali pragmatycznego polskiego partnera do produktywnego dialogu i zobaczyli swoją szansę w nowym rządzie kierowanym przez Donalda Tuska, tak jak później zobaczyli ją w Baracku Obamie. Odkryli też, że minister spraw zagranicznych Radek Sikorski jest nowoczesnym polskim nacjonalistą, a nie amerykańską marionetką jak się wcześniej obawiali. Znalazłwszy odpowiednich partnerów, Rosjanie zaczęli działać na rzecz zaangażowania.

Od lat 2008-09 znaczenie tego zaangażowania tylko wzrosło. Globalny kryzys gospodarczy, który mocno uderzył w Rosję, skłonił Moskwę do poszukiwania sposobów zmodernizowania jej gospodarki aby pozostać światową potęgą. Rosyjska polityka zagraniczna została zrewidowana, tak aby dostarczyć zewnętrznych środków dla technologicznej modernizacji kraju. Ponieważ środki te znaleźć można było głównie na Zachodzie, a zwłaszcza w Europie, znaczenie stosunków z UE gwałtownie poszło w górę. Warszawa, jako portier UE, wymagała jeszcze bardziej starannego obejścia.

Jest zatem oczywiste, że ta inicjatywa zaangażowania została zainicjowana przez Moskwę i że pochodzi raczej z głowy niż z serca. Niekoniecznie jest w tym coś złego. Interesy narodowe są solidniejszą podstawą dla stosunków niż uczucia empatii czy skruchy u przywódców. Lecz błędne byłoby wnioskowanie, że obecni przywódcy Rosji nie mogą w ogóle zostać poruszeni gdy mają do czynienia z okropnymi zbrodniami stalinizmu. Nawet cyniczna, pozbawiona wartości postawa z trwogą zatrzymuje się przed nimi.

Więc pytanie brzmi, co dalej? Jakie będą stosunki między Rosją a Polską po pojednaniu? Przede wszystkim niezałatwione pozostają "trudne kwestie" z burzliwej historii obu państw, jak nazywają je polscy i rosyjscy dyplomaci. Muszą one wyjść na pierwszy plan, zostać zbadane i uczciwie ocenione. Po drugie, stosunki dwustronne muszą zostać zorientowane na przyszłość. Polskiej i rosyjskiej młodzieży powinno się umożliwić ponowne poznanie się nawzajem. Po trzecie, rosyjsko-polskie konsultacje polityczne powinny stać się jeszcze bliższe i objąć szeroką gamę spraw: Warszawa musi czuć, że Moskwa traktuje ją jako cenionego, a nawet uprzywilejowanego partnera w Europie.

W pewnym momencie Moskwa będzie musiała rozciągnąć swoją politykę pojednania na innych trudnych sąsiadów, zaczynając od państw bałtyckich. Uznawszy, że Europa zaczyna się dużo bliżej niż poprzednio uważano, rosyjscy przywódcy muszą zwrócić trochę uwagi na Wilno, Rygę i Tallin. Każde z tych państw bałtyckich jest inne i każde będzie wymagało specjalnie dla niego opracowanego podejścia. Doświadczenie pojednania z Polską nie może zostać tak po prostu skopiowane, ale może dostarczyć inspiracji. Najważniejszą rzeczą jakiej uczą się rosyjscy przywódcy jest to, że niemożliwe jest mieć dobre stosunki z Unią Europejską jako całością zaniedbując jednocześnie najbliższe sąsiedztwo.

Jest tu też coś, czego nauczyć mogą się Bałtowie. Wyjście z imperium jest równoległym wysiłkiem byłej metropolii i jej byłych poddanych. Jest to długi proces, niełatwy dla żadnej ze stron. Rosja może i pierwsza wyciągnęła rękę do Polski, ale dopiero wtedy, gdy Polska dojrzała jako nowa demokracja i poczuła się wystarczająco pewna siebie by wejść w zaangażowanie ze swoim eks-hegemonem. Aby wykształciło się partnerstwo, muszą być partnerzy - ludzie ze strategicznym pojęciem i pewną odwagą by wyjść przed swoich rodaków. Jest to też znane pod pojęciem przywództwa.

 

Dmitri Trenin, Director of the Carnegie Moscow Center; Counsellor of the Commission on Euro-Atlantic Security.

 

Artykuł pochodzi ze strony openDemocracy i został opublikowany na licencji Creative Commons.

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.opendemocracy.net/od-russia/dmitri-trenin/russia-and-poland-friendship-that-must-not-fail

 

Opis stosunków Polska-Rosja na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Polska,stosunki_dwustronne,Rosja

 

FOTO: Kremlin



Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów