Najdziwniejsze wybory na Białorusi: czynniki zewnętrzne
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Najdziwniejsze wybory na Białorusi: czynniki zewnętrzne
Uładzimir Padhoł i David Marples openDemocracy 2010-12-15 22:54:14

W ten weekend Białoruś idzie do urn, kończąc cykl wyborczy, podczas którego wszystkie zwyczajowe założenia stanęły na głowie. Kampania została zdominowana przez rywalizację Rosja-Europa.

 

16 lat temu Aleksander Łukaszenko wygrał swoje pierwsze wybory prezydenckie na Białorusi, odnosząc zaskakujące, przytłaczające zwycięstwo nad faworytem Wiaczesławem Kiebiczem. Zwyciężył na populistycznej platformie, jako "człowiek narodu", rzecznik walki z korupcją i fair play. Kolejne wybory umocniły jego kontrolę nad krajem, utrzymując go przy władzy z rosnącymi większościami głosów (w 2006 roku, jak stwierdził, z wynikiem 83% "obniżonym by wyglądał na bardziej godny szacunku"). Odrzucony przez Stany Zjednoczone jako "ostatni dyktator Europy", Łukaszenko zawsze utrzymywał, że ma specjalne relacje czy też umowę z białoruskim narodem, i że mocna kontrola państwowa nad większością przemysłu stanowi wyjątkowo skuteczną białoruską drogę ku przyszłości. Do niedawna kombinacja wysokich wskaźników wzrostu i tanich rosyjskich surowców pozwalała mu na podtrzymywanie tego nieco zwodniczego wizerunku.

Przez większość lat Łukaszenki u władzy zachodnie agencje, takie jak OBWE, rutynowo odrzucały ważność jego prezydentury, utrzymując że wybory nie były ani wolne ani sprawiedliwe. Podobnie białoruski przywódca, jak dotąd, znajdował dogodnego sojusznika w Rosji, która zawsze od razu potwierdzała wyniki. Tym co tak różni obecny cykl wyborczy, który osiąga swoją kulminację w tym tygodniu (19 grudnia), jest to, że te założenia stanęły na głowie. Przez większość kampanii role UE i Rosji w dużym stopniu się odwróciły, podczas gdy Aleksandrem Łukaszenką zachwiała bardzo publiczna sprzeczka z Rosją. Kandydaci opozycyjni podkreślali znaczenie więzi ze wschodnim sąsiadem, natomiast Europejczycy oferowali Białorusi zachęty, a w jednym przypadku zasugerowali, że kolejna kadencja Łukaszenki byłaby najbardziej preferowanym rezultatem.

Czynnik rosyjski

Do końca zeszłego tygodnia stosunki między Rosją a Białorusią były na zatrważająco niskim poziomie. Kilka kwestii przyczyniło się do tego podziału: nieuznanie przez Białoruś niepodległości Osetii Południowej i Abchazji, które oderwały się od Gruzji po jej przegranej wojnie z Rosją w 2008 roku; spór o eksport białoruskich produktów mlecznych do Rosji, które jak twierdziła Moskwa nie spełniały standardów higienicznych latem 2009 roku; widoczna niechęć Białorusi do przejęcia przewodnictwa w CSTO, jak również nie wzięcie udziału w spotkaniach Unii Celnej utworzonej z Rosją i Kazachstanem. Doszły do tego coroczne spory o ceny importowanej ropy i gazu z Rosji, które kilka razy zaskutkowały odcięciem dostaw do państw środkowoeuropejskich, jak również o zapłatę ceł na eksportowaną ropę. W grudniu obawiano się, że ceny gazu mogłyby wzrosnąć z obecnych 185 dolarów za 1000 m. sześć. do 250 dolarów (World News Forecast, 19 grudnia). Łukaszenko ostatnio uciekł się do importowania ropy z Wenezueli, która jak się twierdzi może pokryć do 50% zapotrzebowania krajowego. Ropa ta jest importowana przez porty ukraińskie: nowy ukraiński prezydent Wiktor Janukowycz jak dotąd okazał się być lojalnym sojusznikiem Białorusi i głośnym rzecznikiem kolejnego zwycięstwa Łukaszenki.

Jednak być może jeszcze ważniejsza jest poważna zapaść w stosunkach osobistych pomiędzy elitami. Od 2002 roku Łukaszenko jest skłócony z ówczesnym rosyjskim prezydentem i obecnym premierem Władimirem Putinem; ostatnio doszło do podobnego rozłamu z prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem, który skomentował na swoim wideoblogu we wrześniu, że białoruski prezydent przekroczył granice przyzwoitego zachowania w swoich komentarzach na temat Rosji. Od lipca do października 2010 roku rosyjska stacja NTV, której właścicielem jest Gazprom, nadała 4 części bardzo krytycznego filmu dokumentalnego o Łukaszence zatytułowanego Godbat'ka (Ojciec Chrzestny), przedstawiającego białoruskiego przywódcę jako żądnego krwi tyrana podziwiającego Adolfa Hitlera i bezwzględnie eliminującego swoich wrogów. Inne stacje zamieściły zjadliwe karykatury pokazujące Łukaszenkę biegającego od Watykanu do Moskwy i stolic europejskich z błaganiami o pieniądze. Chociaż nie wszyscy Białorusini widzieli te programy, nie ma wątpliwości, że miały one wpływ na sytuację na Białorusi.

Na początku września Mińsk zaczął się obawiać, że Rosja nie uzna wyników białoruskich wyborów za ważne. Według niedawnego sondażu SOCIUM (Ukraina) ta degradacja przyjaźni była poważną troską dla Białorusinów. Respondenci byli z grubsza po równo podzieleni co do tego, czy rzeczywiście miał miejsce poważny rozłam: 41% widziało w październiku konflikt w stosunkach dwustronnych; 37,7% uważało, że oba państwa są wciąż sojusznikami. Wśród tych, którzy uważali obie strony za skonfliktowane 45,3% uważało stronę białoruską za odpowiedzialną za to, w porównaniu do 33,1%, którzy twierdzili, że winić powinno się władze rosyjskie. Co bardziej wymowne, ponad 65% poparło pogląd, że autentyczne Państwo Związkowe jest niezbędne dla Rosji i Białorusi, a tylko 22,6% utrzymywało, że jest to przestarzały relikt przeszłości. Z drugiej strony, co się tyczy integracji z Rosją, większość opowiedziała się za związkiem równych i niepodległych państw, a tylko 20,7% wolało Państwo Związkowe w bardziej dosłownym sensie [www.regnum.ru/news/polit/1343458.html#ixzz14P6CaDjn].

Jednak podczas kampanii wyborczej Rosja uważała by nie poprzeć żadnego z przeciwników Łukaszenki. Kilku kandydatów zaproszono do Rosji na różne funkcje i obiady, ale nigdy na najwyższym szczeblu. Pod tym względem nastawienie Miedwiediewa i Putina było wzorowe. Bez wątpienia było ono uwarunkowane wcześniejszymi, fatalnymi próbami interweniowania w kampaniach wyborczych, jak chociażby w kampanii na Ukrainie w 2004 roku, która przyniosła Pomarańczową Rewolucję. Dlatego mimo że władze mogą oskarżać niektórych kandydatów opozycyjnych o prorosyjskość - temat będący przedmiotem drugiego artykułu autorów - faktycznie takie sentymenty, nawet jeśli istnieją, nie zostały odwzajemnione. Logiczny ku temu powód jest taki, że Rosja nie liczy na to, że grudniowe wybory usuną Łukaszenkę. Dużo bardziej skuteczne dla Rosji jest zastosowanie presji poprzez swój eksport na Białoruś, Unię Celną, Eurazjatycką Współpracę Gospodarczą i inne organy niż całkowicie przewidywalne wybory prezydenckie, chociaż oczywiste jest, że Rosja czuje się głęboko urażona uwłaczającą retoryką białoruskiego prezydenta na temat stosunków z Rosją. Moskwa jest znużona obchodzeniem się z Łukaszenką, który nie spełnia roli pewnego sojusznika w zamian za tanie, subsydiowane dostawy energii. Ale ewidentnie zdecydowała, że najmądrzejszą polityką na chwilę obecną jest zapewnienie, że pozostanie on u władzy.

Czynnik UE

W okolicznościach impasu z Rosją przed 9 grudnia nie jest specjalnie zaskakujące, że Łukaszenko zwrócił się ku Europie widząc tu drogę wyjścia z jego tarapatów. Awanse te do pewnego stopnia były wzajemne. Od 2008 roku, w rezultacie szokującego rosyjskiego wtargnięcia do Gruzji, UE podejmuje trwałe starania by wspierać państwa sąsiadujące z UE. Utworzenie Partnerstwa Wschodniego w maju 2009 roku było początkiem programu, który obejmował Białoruś obok Ukrainy, Mołdawii i państw Zakaukazia. W październiku 2008 roku UE zawiesiła swoje sankcje wobec Białorusi, które uniemożliwiały podróże poszczególnym przywódcom. Łukaszenko często zwraca uwagę na fakt, że ponad 50% handlu Białorusi ma miejsce z państwami UE. Podczas kampanii wyborczej nastąpiło kilka interesujących wydarzeń. W trakcie ich wspólnej wizyty na Białorusi w listopadzie ministrowie spraw zagranicznych Niemiec i Polski, Guido Westerwelle i Radosław Sikorski obiecali białoruskim władzom, że jeśli spełnią one oczekiwania co do "4 filarów" jakimi są demokracja, prawa człowieka, rządy prawa i sprawiedliwe wybory, UE użyłaby swoich wpływów by uwolnić około 3,8 miliarda dolarów pomocy z różnych źródeł, w tym Międzynarodowego Funduszu Walutowego, gdyby wybory prezydenckie odbyły się w sposób demokratyczny (European Voice, 10 listopada). Prezydent Litwy Dalia Grybauskaite, której państwo przejmuje przewodnictwo w OBWE w przyszłym roku, odwiedziła Mińsk 20 listopada i później nawet ogłosiła swoją preferencję dla zwycięstwa Łukaszenki jako najlepszej gwarancji przeciw dalszym ingerencjom rosyjskim, który to komentarz wywołał przeciwstawne opinie ze strony kilku innych szefów państw.

Ewidentnie UE podjęła decyzję o przymknięciu oczu na niektóre z głębszych problemów dotyczących pogwałceń praw człowieka i demokracji w państwie białoruskim, takie jak zatrzymania i prześladowania poszczególnych obywateli uważanych za potencjalnych wichrzycieli. UE nalega na pewne minimalne wymagania, takie jak dostęp opozycji do mediów podczas kampanii, swobodę otwartego prowadzenia przez nich kampanii oraz sprawiedliwe głosowanie, ale ogólnie jej nastawienie jest bardziej pojednawcze niż w przeszłości (thenews.pl, 18 listopada). UE jest pochłonięta skutkami kryzysu finansowego w państwach takich jak Grecja i Irlandia i wydaje się być niechętną do podjęcia długotrwałej kampanii na rzecz zagwarantowania demokracji na Białorusi. Ponadto nie ma gwarancji, że dla takiej kampanii uzyskałaby poparcie USA, jako że Waszyngton Obamy generalnie zachowuje ciszę w kwestii białoruskiej. Obecnie Stany Zjednoczone nie mają ambasadora na Białorusi i ostatnio poprawiły swoje stosunki z Rosją pomimo niektórych raczej pogardliwych depesz dyplomatycznych przytoczonych przez WikiLeaks (Moscow Times, 7 grudnia). Zatem trudno jest spodziewać się jakiegokolwiek poważnego oficjalnego zaangażowania między Waszyngtonem a Mińskiem w najbliższej przyszłości. W tych okolicznościach państwa UE, szczególnie te w najbliższym sąsiedztwie, jak Polska i Litwa, wydają się być bardziej niż wcześniej przygotowane na tolerowanie pewnych grzechów władz białoruskich.

 

Uładzimir Padhoł jest pisarzem, politologiem i strategiem bazującym w Mińsku.

David Marples to Distinguished University Professor na Wydziale Historii i Klasyki na Uniwersytecie Alberta w Kanadzie.

 

Artykuł pochodzi ze strony openDemocracy i został opublikowany na licencji Creative Commons.

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.opendemocracy.net/od-russia/david-marples-uladzimir-padhol/most-peculiar-election-in-belarus-external-factors

 

Opis stosunków Białoruś-Rosja na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Bialorus,stosunki_dwustronne,Rosja

 

FOTO: Flickr user zscout370


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów