Co Rosja może zrobić w sprawie Korei Północnej
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Co Rosja może zrobić w sprawie Korei Północnej
Richard Weitz The Diplomat 2010-12-23 22:52:17

Pragnąc podnieść swój status w Azji Wschodniej, Rosja stara się odgrywać większą rolę w rozładowywaniu napięć na Półwyspie Koreańskim.

 

Wydarzenia ostatnich kilku tygodni podkreślają dążenie Moskwy do odgrywania ważnej roli w rozwiązywaniu sporów między Koreą Północną a jej sąsiadami. Ale uwypuklają też ograniczenia wpływów Moskwy.

W przeciwieństwie do odmowy przez Rosję podzielenia zdania większości międzynarodowych ekspertów, że Korea Północna storpedowała południowokoreańską korwetę Cheonan w marcu, rosyjscy dyplomaci wyraźnie potępili Phenian za atak artyleryjski 23 listopada na wyspę Yeonpyeong. Natychmiast po tej artyleryjskiej kanonadzie rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow zganił Phenian na konferencji prasowej, wyjaśniając później, że amerykańsko-południowokoreańskie "ćwiczenia artyleryjskie to jedna rzecz, a ostrzelanie dzielnicy mieszkaniowej to coś zupełnie innego. Zginęli ludzie i to jest najważniejsze."

Tymczasem rosyjski premier Władimir Putin wezwał Koreę Północną do "bezwarunkowego zastosowania się" do swoich zobowiązań co do denuklearyzacji; podkreślił jednak wagę wznowienia rozmów między stronami. Putin powiedział podczas wywiadu z gospodarzem amerykańskiego talk show Larrym Kingiem, że "niemożliwe jest dojść do porozumienia bez dialogu."

Ta generalnie twardsza linia stała w ostrym kontraście z linią przyjętą przez Pekin, który odmówił obarczenia Korei Północnej winą za którykolwiek z tych incydentów, i zbliżała Rosję do stanowiska Korei Południowej i jej sojuszników. W rzeczy samej, Ławrow wyraził też "głębokie zaniepokojenie" nowo ujawnionymi przez Koreę Północną zdolnościami wzbogacania uranu, które, tak jak program plutonu Korei Północnej, mogłyby zostać wykorzystane do budowy broni jądrowej.

To powiedziawszy, pomimo różnic z Pekinem w publicznym przypisaniu winy, początkową reakcją rosyjskiego rządu było poparcie wezwania Chin z 28 listopada do przeprowadzenia nadzwyczajnych rozmów 6-stronnych poświęconych kryzysowi. Ławrow powiedział, że jego rząd uważa za niezbędne ponowne uruchomienie procesu rozmów 6-stronnych w kwestii Korei Północnej. Ale co być może nie było zaskakujące, Japonia, Korea Południowa i Stany Zjednoczone sprzeciwiły się takiemu krokowi, który jak się obawiały w istocie wynagradzałby Koreę Północną za jej złe zachowanie, jak również odwracał uwagę od potrzeby wypełnienia przez nią zobowiązania do zdemontowania infrastruktury broni jądrowej.

Kolejnym ruchem Moskwy było przystąpienie do dyplomacji wahadłowej wysokiego szczebla, zapraszając do Moskwy ministra spraw zagranicznych Korei Północnej Pak Ui Chuna i Wi Sung-laca, czołowego wysłannika nuklearnego Korei Południowej, na odrębne spotkania w połowie miesiąca by omówić te sprawy. Rosyjscy dyplomaci przeprowadzili też nadzwyczajne konsultacje z dyplomatami japońskimi i amerykańskimi w sprawie kryzysu.

Nie wszystko obracało się wokół krytyki Korei Północnej. Ławrow zasugerował, że amerykańsko-południowokoreańskie manewry wojskowe, do których doszło przed ostrzałem artyleryjskim, także zwiększyły napięcia regionalne; temat ten bardziej wysunął się na plan pierwszy po tym jak Seul i Waszyngton ogłosiły zamiar przeprowadzenia kolejnych wspólnych manewrów, ponownie z użyciem ostrej amunicji artyleryjskiej, od 18 do 21 grudnia na Morzu Żółtym koło wyspy Yeonpyeong. Korea Północna zagroziła druzgocącym odwetem.

Istotnie, rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych wezwało do siebie ambasadorów Korei Południowej i USA by wyrazić "ekstremalne zaniepokojenie" planowanymi ćwiczeniami z użyciem ostrej amunicji, a wiceminister spraw zagranicznych Aleksiej Borodawkin, który spotkał się z oboma dyplomatami, podobno "usilnie" wzywał Koreę Południową i Stany Zjednoczone do odstąpienia od przeprowadzania planowanego ostrzału. Rosyjskie wojsko ze swej strony podniosło status gotowości bojowej swoich jednostek koło Korei.

Gdy nie udało się zapobiec ćwiczeniom rosyjscy dyplomaci zwołali nadzwyczajną sesję Rady Bezpieczeństwa ONZ by spróbować znaleźć sposób na uniknięcie możliwej konfrontacji militarnej. Rosyjski projekt rezolucji chciał by sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon skierował specjalnego wysłannika do Seulu i Phenianu w celu "konsultacji na temat pilnych środków pokojowego rozwiązania obecnej sytuacji kryzysowej na Półwyspie Koreańskim." (Do tej pory Rada nie chciała zbytnio angażować Bana w kryzys z racji jego poprzedniego stanowiska ministra spraw zagranicznych Korei Południowej).

Ale budzący strach odwet północnokoreański za manewry nigdy nie doszedł do skutku. W rzeczywistości północnokoreański rząd nie tylko postanowił nie odpowiadać na amerykańsko-południowokoreańskie manewry, ale nawet zaoferował pozwolenie inspektorom IAEA na ponowny wjazd do ich kraju.

Więc czy rosyjska presja się opłaciła? Faktycznie to były ambasador USA przy ONZ Bill Richardson, występujący jako nieoficjalny wysłannik, pomógł rozładować kryzys proponując by siły północno- i południowokoreańskie założyły wojskową gorącą linię w celu uniknięcia przyszłych incydentów. Zaproponował też utworzenie wspólnej komisji wojskowej do monitoringu sporów w regionie Morza Żółtego.

Ale mimo że w tym przypadku jak się wydaje to dyplomacja Richardsona była decydująca, Moskwa i tak pod pewnymi względami jest w dobrej pozycji by pełnić rolę kluczowego mediatora w międzynarodowych wysiłkach na rzecz rozwiązywania ciągnących się sporów między Koreą Północną a Koreą Południową, Japonią i Stanami Zjednoczonymi.

Co najbardziej oczywiste, Rosja graniczy z Półwyspem Koreańskim, dzieląc z Koreą Północną 17-kilometrową wspólną granicę na rzece Tiumeń. Te sąsiedztwo gwarantuje spore zainteresowanie rosyjskich czynników oficjalnych wydarzeniami w Korei, jak również chęć posiadania wpływu na wszelkie międzynarodowe negocjacje odnośnie Półwyspu. Ta bliskość przyczyniła się też do znaczących historycznych i etnicznych powiązań między Rosjanami a Koreańczykami. Tymczasem Rosjanie wyrośli z niektórych swoich niezbyt przydatnych historycznych inklinacji, takich jak uważania Korei Północnej za ich komunistycznego towarzysza-sojusznika zagrożonego przez kapitalistycznych Południowych Koreańczyków i ich amerykańskich sojuszników.

Faktem jest, że Federacja Rosyjska teraz jest jednym z najbardziej bezinteresownych potencjalnych mediatorów w Korei. Rosyjskim interesom gospodarczym i bezpieczeństwa świetnie służyłby trwały okres pokoju i dobrobytu w Korei, a moskiewscy włodarze zapewne sprzeciwiliby się tylko ekstremalnym rezultatom w postaci zmiany reżimu lub zjednoczenia.

Ostatnie posunięcia mają miejsce w kontekście szerszego rosyjskiego dążenia do pogłębienia integracji z prosperującym regionem Azji Wschodniej, co wzmocniłoby kondycję rosyjskiej gospodarki generalnie, a ożywienie gospodarcze rosyjskiego Dalekiego Wschodu w szczególności. Handel Rosji z dużymi państwami wschodnioazjatyckimi - Chinami, Japonią i Koreą Południową pozostaje daleko w tyle za wzajemną wymianą gospodarczą tych trzech państw. Podobnie rosyjski Daleki Wschód pozostaje w tyle za zachodnią Rosją i staje się obciążeniem dla bezpieczeństwa z jego kurczącą się populacją etnicznych Rosjan, która stwarza kłopotliwą demograficzną nierówność wzdłuż granicy rosyjsko-chińskiej. Zapewnienie większego handlu i inwestycji z Chin, Japonii i Korei Południowej pomogłoby więc w stymulowaniu wzrostu i modernizacji w Rosji, zwłaszcza na rosyjskim Dalekim Wschodzie.

Ponadto, chociaż komercyjny przypływ ogólnie pomógłby zintegrować Rosję z lukratywnymi procesami gospodarczymi Azji Wschodniej, rozwój więzi gospodarczych z Koreą Południową w szczególności pomógłby Rosji uniknąć nadmiernej zależności od Chin jeśli chodzi o eksport energii i inne umowy handlowe. Bliższe więzi z Koreą Południową zwiększyłyby też rosyjski wpływ na Pekin, jako że chińscy negocjatorzy prawdopodobnie obawialiby się, że gdyby pertraktowali zbyt ostro to Rosja byłaby w stanie szukać lepszych umów z Koreą Południową i innymi państwami azjatyckimi.

Rosyjska dyplomacja w Korei po części ostatecznie zmierza do podkreślenia statusu Moskwy jako ważnego gracza w Azji Wschodniej przez akcentowanie zdolności Rosji do komunikowania się z wszystkimi stronami dzięki dobrym stosunkom z każdym graczem. Jest to strategia jaką Rosja już prowadzi na Bliskim Wschodzie i tak właśnie uzasadnia swoje więzi z Iranem, Hamasem i innymi kontrowersyjnymi aktorami, w imię utrzymywania linii komunikacyjnych dla mediacji. (Była to prawie na pewno jedna z motywacji do zwołania konferencji klubu Wałdaj w sprawie Bliskiego Wschodu na początku tego miesiąca, którą także relacjonował The Diplomat).

Niestety, Rosja nie posiada wystarczających wpływów w żadnym z tych regionów by doprowadzić do uregulowania. Po dekadzie zapomnienia w latach 90-tych za Jelcyna, Putin wziął na siebie istotną poprawę stosunków z Koreą Północną, odbywając osobistą wizytę w Phenianie w lipcu 2000 roku. Ale doznał upokorzenia zaledwie kilka dni potem, kiedy ogłosił na szczycie G-8, że Kim Dzong-il powiedział mu, iż Korea Północna zrezygnowałaby ze swoich programów rakiet balistycznych w zamian za międzynarodową pomoc w stworzeniu cywilnego programu kosmicznego; Północni Koreańczycy odrzucili to oświadczenie Putina jako żart.

W ostatnim czasie, zarówno Rosja jak i Chiny wysłały w zeszłym roku delegacje wysokiego szczebla do Phenianu. Lecz gdy północnokoreański przywódca Kim Dzong-il postanowił spotkać się z premierem Chin Wenem Jiabao i ministrem obrony Liangiem Guanglie, nie zadał sobie trudu by choćby powitać rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Ławrowa ani przewodniczącego wyższej izby rosyjskiego parlamentu Siergieja Mironowa.

Faktem pozostaje, że problemem Moskwy z sytuacją w Korei jest to, że jej znaczenie dyplomatyczne i gospodarcze w regionie Azji-Pacyfiku jest wciąż zbyt ograniczone. Problem ten pogłębia fakt, że stosunki Rosji z Japonią są napięte z powodu Południowych Kuryli, zaś Chiny mają dużo większe wpływy gospodarcze zarówno na Południu jak i Północy Korei. Więc nawet gdy amerykańscy dyplomaci dążą do zaangażowania swoich rosyjskich partnerów w sprawach koreańskich, ich główni interlokutorzy wciąż znajdują się w Tokio, Seulu i Pekinie.

Jeśli rosyjscy oficjele chcą wzmocnić swoje wpływy w regionie, będą musieli być bardziej wielkoduszni wobec Japonii i mniej skupieni na, i zależni od Chin, których dyplomaci i eksperci i tak generalnie ignorują Rosję jeśli chodzi o obie Koree.

 

Copyright The Diplomat.

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://the-diplomat.com/2010/12/22/what-russia-can-do-on-north-korea/

 

FOTO: Kremlin


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów