Czas by Indie naciskały w sprawie miejsca w ONZ
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Czas by Indie naciskały w sprawie miejsca w ONZ
Sumit Ganguly The Diplomat 2011-01-05 22:48:03

Indie mają mocne argumenty za stałym członkostwem w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Kolejne 2 lata są ich najlepszą szansą na potwierdzenie swoich dążeń.

 

W listopadowym przemówieniu w indyjskim parlamencie prezydent USA Barack Obama przedstawił kuszącą możliwość przyszłego włączenia Indii do Rady Bezpieczeństwa ONZ jako stałego członka. Od czasu tego dramatycznego stwierdzenia pojawiły się emocjonalne komentarze, zwłaszcza w Indiach, na temat perspektyw takiego obrotu spraw i warunków na jakich Indie mogłyby zostać dopuszczone do tego wielce szanowanego grona.

Większość dyskusji i debaty obraca się wokół horyzontu czasowego w jakim mogłoby to się wydarzyć, tego czy Indiom przyznanoby pożądane weto i prawdopodobnych obiekcji Chin, głównego długoterminowego przeciwnika Indii. Te wymiany opinii są w zupełności zasadne i tematyczne, jednak co frustrujące pomijają jedną kluczową sprawę: argumenty Indii za stałym członkostwem już są mocne - jeśli nie wyraźnie lepsze niż Chin.

Indie były członkiem-założycielem Narodów Zjednoczonych, nawet mimo tego, że nie uzyskały wówczas jeszcze niepodległości od Wielkiej Brytanii. Następnie premier Jawaharlal Nehru okazał się być gorącym zwolennikiem organizacji i jej działalności. W tym celu Indie obok Polski i Kanady odegrały istotną rolę w Międzynarodowej Komisji Kontroli (International Control Commission) w Indochinach, pełniły rolę mediacyjną w wojnie koreańskiej i były jednym z państw, które od początku wsparły kontyngent pokojowy ONZ w byłym Kongu Belgijskim. Później Indie odegrały istotną rolę we wspieraniu mnóstwa misji pokojowych na całym świecie. Nawet dzisiaj blisko 10 tysięcy indyjskich wojsk uczestniczy w operacjach pokojowych ONZ na świecie.

Chiny oczywiście początkowo posiadały miejsce w Narodach Zjednoczonych, ale nie w Radzie Bezpieczeństwa - uzyskały je dopiero gdy USA wycofały się z uznania Tajwanu w 1979 roku [rezolucja przyznająca ChRL miejsce w ONZ jako reprezentantowi Chin została przyjęta 25 października 1971 roku - przyp. SM]. Lecz pomimo tej dramatycznej zmiany na ich korzyść w polityce USA przebieg współpracy Chin ze Stanami Zjednoczonymi w ONZ podczas reszty Zimnej Wojny był nie lepszy niż Indii, a możliwe nawet, że znacznie gorszy. Od czasu zakończenia Zimnej Wojny nie uległo to żadnej zmianie na lepsze.

Ale pomimo tej przeszłości i publicznego (choć kwalifikowanego) poparcia dążenia Indii przez Obamę, w Stanach Zjednoczonych są wpływowi komentatorzy i analitycy, którzy wciąż niewzruszenie sprzeciwiają się uczynieniu z Indii stałego członka Rady Bezpieczeństwa. W rzeczywistości to być może doświadczenia USA z Chinami sprawiły, że niektórzy są tak niechętni by zaryzykować z Indiami.

Takie działanie na zwłokę jest szczególnie denerwujące dla indyjskich decydentów gdy widzą oni nikłe poszanowanie Chin dla wielu nowopowstających globalnych norm i reżimów. Chociaż rzecznicy nieproliferacji nigdy nie zapominają o strofowaniu Indii za przeprowadzenie 5 testów nuklearnych w 1998 roku, utrzymują niemalże zdumiewającą ciszę co do beznadziejnej przeszłości Chin w tej dziedzinie. Pekin nieodpowiedzialnie podzielił się swoją bronią jądrową i technologią rakiet balistycznych, sprzymierzył się z licznymi podejrzanymi reżimami od Sudanu po Koreę Północną i był nieprzejednany wobec NATO podczas kryzysu bośniackiego kiedy na Bałkanach szalały czystki etniczne. Tymczasem jego obecne stanowisko to wciąż jedna z głównych przeszkód dla nałożenia ściślejszych sankcji ONZ przeciw Iranowi, pomimo potajemnego dążenia tego kraju do broni jądrowej.

Niestety, nadzwyczajne wpływy gospodarcze Chin i ich rosnące możliwości wojskowe zniechęcają większość państw do stawania im na drodze. Ponadto, biorąc pod uwagę ich nerwobólową wrogość wobec Indii, jest niemal pewne, że nie pozwolą swojemu długoterminowemu rywalowi w Azji na łatwe wejście do tego zaklętego kręgu. Uwzględniając tę rzeczywistość, w jaki sposób Indie mogą opracować plan, który mógłby zwiększyć ich szanse na zdobycie tej od dawna pożądanej nagrody?

Na szczęście, Indie właśnie rozpoczęły dwuletnią kadencję jako niestały członek Rady Bezpieczeństwa. Podczas tych 2 lat mogą zademonstrować, że są zdolne do roztropnego podejmowania decyzji, że nie przyjmą niepotrzebnie odmiennych stanowisk w kwestiach budzących zainteresowanie Stanów Zjednoczonych i że mogą przyczynić się do gładszego funkcjonowania tego organu. Równocześnie powinny zwiększyć zdolności i aktywność swojej dyplomacji publicznej aby uwypuklić swoje referencje jako odpowiedzialnego udziałowca w szeregu istniejących organów wielostronnych. Taki wysiłek będzie wymagał wyobraźni, skordynowanego działania i przede wszystkim wytrwałości.

Establishment polityki zagranicznej Indii zademonstrował niemałą zręczność pod koniec Zimnej Wojny w dostosowaniu się do gruntownie zmienionego globalnego porządku politycznego i strategicznego. Indyjscy decydenci powinni więc teraz być w stanie zebrać w sobie energię aby zagwarantować, że przedstawią najbardziej przekonujące argumenty za włączeniem Indii do tego kluczowego organu ONZ. Krótko mówiąc, kolejne 2 lata stwarzają Indiom szansę zapewnienia, że mogą sprostać kolejnemu kluczowemu wyzwaniu wskazanemu przez Obamę w jego przemówieniu parlamentarnym: uznaniu, że wraz z "większą potęgą przychodzi większa odpowiedzialność."

 

Sumit Ganguly jest profesorem nauk politycznych na Uniwersytecie Indiana, Bloomington i obecnie jest Distinguished Visiting Fellow w Instytucie Studiów i Analiz Obronności w New Delhi.

 

Copyright The Diplomat.

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://the-diplomat.com/2010/11/25/time-for-india-to-press-un-case/

 

Opis polityki zagranicznej Indii na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Indie,polityka_zagraniczna

 

FOTO: Flickr user Pondspider


Słowa kluczowe
ONZ

 

lista
tematów
lista
autorów