Ostatnio terroryzm wykonał śmiertelny powrót na scenę w Rosji po kilkuletniej ciszy. Eskalacyjna logika i rywalizacja wśród przywódców północnokaukaskich siatek terrorystycznych w połączeniu z planowanymi przełomowymi wydarzeniami w Rosji i dynamiką przemocy w szerszym regionie Bliskiego Wschodu mogą przyczynić się do dalszej zwyżki zorganizowanej przemocy politycznej, której rosyjscy przywódcy powinni spróbować zawczasu zapobiec.
Według wszystkich publicznie dostępnych bilansów przejrzanych przez autora liczba aktów terroryzmu stale rośnie w Rosji co najmniej od 2008 roku. Statystyki rządowe na temat terroryzmu w Rosji mogą być mylące, ponieważ rosyjskie władze tradycyjnie wrzucają do jednego worka ataki terrorystyczne i ataki na uczestników walk, ale wszystkie one wskazują na ciągły wzrost liczby ataków terrorystycznych w Rosji.
Według Władimira Ustinowa, prezydenckiego wysłannika w Południowym Okręgu Federalnym, bojownicy na Północnym Kaukazie i w sąsiednich prowincjach przeprowadzili 786 ataków w pierwszych 11 miesiącach 2009 roku w porównaniu z 576 w całym roku 2008. W atakach tych od stycznia do września 2009 roku zginęły 1263 osoby – żołnierze, personel służb bezpieczeństwa i zwykli cywile – w porównaniu z 914 w 2008 roku, według Ustinowa.
Rok 2010 wcale nie okazał się być lepszym. W Dagestanie liczba policjantów zabitych przez terrorystów i bojowników podwoiła się od stycznia do sierpnia, powiedział 11 sierpnia lider tej republiki Magomiedsałam Magomiedow. Łączny bilans ofiar wśród policji w sąsiedniej Inguszetii osiągnął kolejny krwawy punkt szczytowy w 2010 roku. Zabitych zostało ponad 400 policjantów i agentów innych służb bezpieczeństwa, a ponad 3 tysiące cywilów zostało rannych w atakach przeprowadzonych przez bojowników, powiedział w październiku lider Inguszetii Junus-Bek Jewkurow. Na całym Północnym Kaukazie liczba ataków terrorystycznych podwoiła się w pierwszych 11 miesiącach 2010 roku, według czołowego prokuratora w tym regionie Iwana Sydoruka. 218 funkcjonariuszy organów ścigania i wojskowych zostało zabitych, a 536 rannych w tym okresie, powiedział Sydoruk 8 grudnia.
Szczególnie niepokojący jest powrót terroryzmu samobójczego, jako że nie tylko ma on silny psychologiczny wpływ na publikę, ale też demonstruje, że siatki terrorystyczne utrzymały wielkie zdolności organizacyjne i pewien stopień poparcia. Liczba osób zabitych przez zamachowców-samobójców w Rosji zmniejszyła się z około 140 w 2004 roku do zera w 2006 roku i pozostała na tym poziomie w 2007 roku za wyjątkiem jednego nieudanego ataku, w którym zginął tylko sam zamachowiec, według obliczeń autora. Ale 31-miesięczna przerwa w zamachach samobójczych, która zaczęła się w lutym 2005 roku i podczas której jedynymi 2 osobami zabitymi w zamachach samobójczych byli sami zamachowcy, zakończyła się w sierpniu 2008 roku.
Od tej pory liczba zamachów samobójczych i ofiar stale rośnie. W 2008 roku doszło do 2 ataków, w których zginęło co najmniej 17 osób, zaś w 2009 roku doszło do 9 ataków, w których zginęło co najmniej 45 osób. W pierwszej połowie ubiegłego roku co najmniej 70 osób zostało zabitych przez zamachowców-samobójców, czyli więcej niż podczas całego roku 2009. W drugiej połowie zeszłego roku nastąpiły takie ataki samobójcze jak zamach na rynku w północnokaukaskiej stolicy Władykawkazie 9 września, w którym zginęło co najmniej 17 osób, a 160 zostało rannych, oraz szturm na czeczeński parlament 19 października przeprowadzony przez trójkę bojowników, z których dwóch zdołało przedrzeć się do budynku zgromadzenia, zabijając co najmniej 4 osoby.
Północnokaukaskie siatki poszerzają zasięg geograficzny
Tak samo znaczące jest to, że siatki terrorystyczne wznowiły ataki poza Północnym Kaukazem, obierając za cel „właściwą” Rosję, która nie doświadczyła żadnego dużego udanego ataku terrorystycznego od czasu zamachów samobójczych z sierpnia 2004 roku. Próba zamachu bombowego na pociąg Newski Ekspres na trasie z Moskwy do Sankt Petersburga w 2007 roku, którą rzekomo przeprowadził inguski oddział siatki, nie zabiła nikogo. Jednak 2 lata później temu samemu oddziałowi udało się podłożyć bombę pod Newski Ekspres i zabić co najmniej 39 osób i ranić kolejne 100, co było sygnałem powrotu terroryzmu na dużą skalę do serca Rosji.
Przed i po tych zamachach liderzy północnokaukaskich siatek wielokrotnie obiecywali wznowienie operacji poza tym górskim regionem. Horrendalny podwójny atak na moskiewskie metro w marcu 2010 roku, w którym zginęło 40 osób, a co najmniej 100 zostało rannych, stanowił sygnał powrotu terroryzmu do rosyjskiej stolicy po kilkuletniej przerwie.
Oprócz wznowienia ataków poza Północnym Kaukazem regionalne siatki ustanawiają też więzi z ugrupowaniami islamistycznymi i zakładają swoje własne komórki na terenie Rosji zgodnie z obietnicami Doku Umarowa o włączeniu do działań muzułmańskiej populacji Rosji właściwej. W minionym roku rosyjskie służby bezpieczeństwa wykryły i rozbiły zbrojne salafistyczne komórki w regionie Powołża i gdzie indziej, w tym w Tatarstanie, Baszkorostanie i regionie czelabińskim.
Od świeckiego separatyzmu do pankaukaskiego projektu islamistycznego i z powrotem?
Zaraz po przejęciu przywództwa siatek terrorystycznych i partyzanckich od najsłynniejszego terrorysty w Rosji, Szamila Basajewa – który został zabity w 2006 roku – czeczeński watażka Doku Umarow przysiągł ustanowić niepodległe państwo islamistyczne o nazwie „Imarat Kavkaz” (Emirat Kaukazu). Początkowo niektóre z siatek w innych republikach miały inne motywy – wśród nich byli mściciele atakujący oficerów policji oskarżanych o nadużycia, jak było w Dagestanie, ale ostatecznie większość z nich podpisała się pod ideą zjednoczonego frontu przeciw „niewiernym” i na rzecz państwa islamistycznego na Północnym Kaukazie, nawet jeśli tylko traktując to jako slogan.
Transformacja nieudanego świeckiego zrywu Czeczenii w pankaukaski projekt pod Umarowem wydawała się zakończona nawet jeszcze latem zeszłego roku. Ale potem, na początku sierpnia nastąpił rozłam między Umarowem a wieloma czeczeńskimi watażkami. Najpierw Umarow wydał 1 sierpnia wideo apelujące do watażków z Dagestanu, Inguszetii i Kabardyno-Bałkarii by poparli jego decyzję o ustapieniu i uznali czeczeńskiego watażkę Asłambeka Wadałowa za nowego przywódcę patronackiej organizacji, którą Umarow założył. Lecz potem Umarow wydał kolejne dwa nagrania wideo, najpierw zaprzeczając, że planował ustąpić, a następnie oskarżając Muchannada, którego rosyjscy stróże prawa określają głównym emisariuszem al-Qaidy na Północnym Kaukazie, o wbijanie klina między niego a innych dowódców polowych w nadziei na jego usunięcie.
Te oskarżenia przeciwko arabskiemu emisariuszowi ani trochę nie pomogły Umarowowi w utrzymaniu lojalności czeczeńskich watażków. W październiku 2010 roku Wadałow, Gakajew i szereg innych watażków czeczeńskich i inguskich wypowiedzieli lojalność wobec Umarowa. Następnie wybrali Gakajewa na nowego amira Czeczenii. Czeczeńskie służby bezpieczeństwa uważają, że to Gakajew i inni dysydenccy watażkowie zorganizowali samobójczy szturm 19 października 2010 roku na czeczeński parlament, jak również atak 29 sierpnia na Centoroj, rodzinną wieś czeczeńskiego przywódcy Ramzana Kadyrowa.
Eskalacyjna logika
Objąwszy przywództwo siatek Umarow początkowo obiecał nie atakować cywilów. Jednak potem zezwolił na zabijanie cywilów na podstawie tego, że byli kolaborantami, ujawniając tym samym, że ewidentnie był niezadowolony z rezultatów selektywnych ataków i chciał zmiany, która przyniosłaby „namacalne” rezultaty. Umarow następnie poszerzył listę celów geograficznie, obiecując sprowadzenie przemocy na ulice miast Rosji właściwej.
Biorąc pod uwagę, że żadna z tych zmian nie przybliżyła znacząco Umarowa do jego proklamowanego celu ustanowienia niepodległego państwa islamistycznego, logiczne byłoby zakładać, że może on w pewnym momencie zdecydować się na dalszą eskalację. Oczywistym sposobem na to byłoby przeprowadzenie jednego lub serii katastroficznych ataków terrorystycznych, które mogłyby naprawdę zmienić obraz gry. Może on też dążyć do zorganizowania takich ataków aby przebić grupę rozłamową kierowaną przez Gakajewa. Oczywiście Gakajew, Wadałow i inni dysydenccy watażkowie także mogą spróbować spektakularnych ataków, jak pokazał szturm na czeczeński parlament i rodzinną wieś czeczeńskiego przywódcy, w celu przebicia Umarowa. Innym powodem tych dwóch ataków mogło być dążenie tejże grupy rozłamowej do ponownego skupienia uwagi siatek czeczeńskich na sprawie czeczeńskiego separatyzmu, a nie głoszonych przez Umarowa aspiracjach do założenia pankaukaskiego państwa islamistycznego.
Podział w północnokaukaskich siatkach osłabił pozycję Umarowa, ale może sprowokować konkurencyjne grupy do podniesienia stawki ataków terrorystycznych w walce o przywództwo. Rosyjskie władze powinny mieć na uwadze możliwość takiej dynamiki gdy dążą do rozbicia tych siatek. Powinny też śledzić szereg innych czynników, takich jak przełomowe wydarzenia międzynarodowe zaplanowane w Rosji i dynamikę przemocy w szerszym regionie Bliskiego Wschodu (zobacz: „Chechnya: Divisions in the Ranks”, Simon Saradzhyan, ISN, 11 sierpnia 2010), równocześnie próbując usunąć przyczyny podstawowe i czynniki towarzyszące (zobacz: „Uphill Battle for North Caucasus”, Simon Saradzhyan, ISN, 25 listopada 2009).
Simon Saradżjan to research fellow w Harvard Kennedy School's Belfer Center. Jest autorem wielu opracowań na temat bezpieczeństwa i terroryzmu.
Copyright International Relations and Security Network
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.isn.ethz.ch/isn/Current-Affairs/ISN-Insights/Detail?lng=en&ots627=fce62fe0-528d-4884-9cdf-283c282cf0b2&id=125837&tabid=125818&contextid734=125837&contextid735=125818
Opis konfliktu w Czeczenii na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Rosja,problemy,Czeczenia
Opis problemu terroryzmu w Rosji na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Rosja,problemy,Terroryzm
FOTO: Flickr user sasha {fujin}