Z powrotem na właściwych torach? Niemcy a dążenia Gruzji i Ukrainy do NATO
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Praca w UE Książki
Z powrotem na właściwych torach? Niemcy a dążenia Gruzji i Ukrainy do NATO
Ulrich Speck RFE/RL 2008-04-05 00:03:40
     Czy zablokowanie przez Niemcy aspiracji Gruzji i Ukrainy do członkostwa w NATO to wyraz odejścia od priorytetowo dotąd traktowanej transatlantyckiej harmonii czy też mistrzowska zagrywka dyplomatyczna kanclerz Angeli Merkel?

     Na początku było dużo nadziei. Kiedy Angela Merkel została kanclerzem w 2005 roku obiecała naprawić transatlantycki rozłam. I wypełniła swoją obietnicę: dni otwartej konfrontacji między „starą Europą” a Waszyngtonem najwyraźniej się zakończyły. Merkel skierowała Niemcy z powrotem na właściwe tory i Berlin ponownie stał się bliskim sojusznikiem USA. Podczas gdy jej poprzednik, socjaldemokrata Gerhard Schroder, flirtował z ideą eurazjatyckiego bloku – z trzonem w postaci Rosji, Niemiec i Francji by zrównoważyć USA – Merkel przywróciła transatlantycką współpracę i jej cel silnego, zjednoczonego Zachodu działającego w zgodzie by znaleźć wspólne odpowiedzi na wyzwania globalne i regionalne.
     Nowy nacisk na transatlantycką współpracę nie oznaczał jednak, że Niemcy spaliły mosty z Rosją. Niemiecko-rosyjskie stosunki gospodarcze są bliskie, zwłaszcza w sektorze energetycznym. W kraju Merkel polega na „wielkiej koalicji” z socjaldemokratami, którzy tradycyjnie mają silne więzi ze Wschodem i są bardziej sceptyczni wobec USA niż chrześcijańscy demokraci. Frank-Walter Steinmeyer, były szef sztabu Schrodera, został ministrem spraw zagranicznych.
     Merkel zdołała jednak zachować równowagę – utrzymać dobre stosunki z USA i Rosją przy utrzymaniu jej wielkiej koalicji. Podczas gdy dochodziło do pewnych widocznych napięć, kanclerz zręcznie i skutecznie mediowała między oboma obozami.
     Do zeszłego miesiąca.
     Na początku marca Merkel zaczęła publicznie sprzeciwiać się przyznaniu Gruzji i Ukrainie Planów Działania na rzecz Członkostwa w NATO (Membership Action Plans – MAP). Tylko państwa, których nie trapią wewnętrzne konflikty powinny wejść na ścieżkę do członkostwa, argumentowała, przytaczając nierozwiązane konflikty Tbilisi z separatystycznymi Abchazją i Osetią Południową. W ostatnich wywiadach Steinemeyer był jeszcze bardziej dosadny, mówiąc że jego powodem sprzeciwu wobec MAP jest Rosja: spór z Rosją wokół Kosowa pokazał, powiedział Steinmeyer, „że osiągnęliśmy limit w naszych stosunkach z Rosją.” Steinmeyer odniósł się również do niedawnych wewnętrznych konfliktów w Gruzji, które jak powiedział wykazały, że państwo to „wciąż nie jest na bezpiecznej ścieżce demokratycznej.”
     Dla gruzińskiego rządu wiadomość, że Berlin będzie sprzeciwiał się MAP była szokiem. W Tbilisi zapanowało wielkie rozczarowanie. Rozmawiając z wysokimi przedstawicielami rządu odnosi się wrażenie, że coś poszło zupełnie źle.
     Wejście na ścieżkę do członkostwa w NATO jest, w ocenie Tbilisi, jedynym sposobem zapewnienia, że Gruzja pójdzie drogą demokratycznej stabilności. I tylko NATO może pomóc rozwiązać spory wokół separatystycznych regionów – spory, w które złowrogi sąsiad, czyli Rosja, jest głęboko zaangażowany.
     Tbilisi było pewne, że otrzyma MAP, faktyczną gwarancję przyszłego członkostwa. Państwo miało silne poparcie Waszyngtonu. I nawet mimo tego, że w Tbilisi przyznawano, że pozyskanie Waszyngtonu nie stanowiło absolutnej gwarancji, nastrój pozostawał optymistyczny. Transatlantycki rozłam zakończył się, myślano w Tbilisi. Berlin, Londyn i Paryż – kluczowi gracze europejscy – blisko współpracowali z Waszyngtonem w każdej znaczącej kwestii. Gdyby zaistniały wątpliwości lub obawy, prezydent USA George W. Bush zająłby się nimi i osiągnął porozumienie.
     Nie stało się tak – albo przynajmniej niezupełnie tak.
     Berlin postanowił publicznie stawić czoło Waszyngtonowi. Merkel nie zmieniła zdania – próby Busha przekonania jej spaliły na panewce. Bush wystąpił więc publicznie, wyrażając silne poparcie dla dążeń do członkostwa ze strony Gruzji i Ukrainy.
     Więc co poszło źle dla Tbilisi? Kryzys polityczny w listopadzie z pewnością nie pomógł. Wydatnie wzmocnił on argumenty tych, którzy opierali się gruzińskiemu członkostwu. Demokratyczna wiarygodność prezydenta Micheila Saakaszwiliego doznała potężnego ciosu kiedy podjął on rozprawę z demonstrantami, ogłosił stan wyjątkowy i zamknął niezależne media – w tym telewizję Imedi, która nadawała programy RFE/RL w Gruzji. W niedawnym spotkaniu z prezydentem RFE/RL Jeffreyem Gedminem Saakaszwili potwierdził znaczenie wolnych mediów dla rozwoju demokratycznego. Szkody dla reputacji Gruzji mogą jednak ciągnąć się dalej.
     Czy kryzys polityczny w Gruzji odegrał rolę czy też nie, jest oczywiste, że Tbilisi w swoim dążeniu do dołączenia do Zachodu brakuje mocnego poparcia w kluczowych stolicach europejskich. Kampania polityczna Gruzji by zbliżyć się do NATO polegała w ogromnym stopniu na poparciu USA. Wysocy przedstawiciele Gruzji budowali również więzi z Brukselą; Berlin, który ma bliskie związki z Rosją, wydawał się być mniejszym powodem do obaw. Według niektórych obserwatorów Gruzja nigdy tak naprawdę nie próbowała włożyć nogi między drzwi.
     Konkluzja, że Berlin w rzeczywistości dał Rosji weto wobec własnej polityki zagranicznej byłaby przesadzona. Ale Kreml bezsprzecznie nadal posiada znaczący wpływ w niemieckiej stolicy, zwłaszcza wśród socjaldemokratów. A w opinii Władimira Putina Niemcy zawsze odgrywały decydującą rolę – od kiedy pracował jako młody agent KGB w Dreźnie w latach 80-tych. Putin zna i rozumie nadzieje i obawy Niemców.
     Merkel ze swej strony chce utrzymać „wielką koalicję” (i wygrać wybory w 2009 roku). Podczas gdy jej własne instynkty i wyobrażenia zachęcają ją do kierowania się na zachód, to jednak musi zrównoważyć jej transatlantycką orientację z klimatem politycznym w Berlinie – to jest z podejrzliwością wobec obecnego prezydenta USA i przeważającym odczuciu, że poglądy Kremla powinny być uwzględnione.
     W tle konfliktu wokół dążeń Gruzji i Ukrainy do wejścia do NATO leży wielka geopolityczna gra między Moskwą, Berlinem i Waszyngtonem. Jakkolwiek nie jest to rok 2003 – kiedy Schroder, Chirac i Putin stawili czoło Bushowi w kwestii Iraku – mimo wszystko są pewne podobieństwa na mniejszą skalę. Niemcy znów biorą stronę Rosji a Francja staje przeciw Waszyngtonowi. Europa jest podzielona i transatlantycka harmonia cierpi raz jeszcze. A Gruzja i Ukraina płacą za to cenę.
     Ale gra może nie być zakończona. Chociaż starania o MAP zostały odrzucone na ten czas, oficjalne reakcje z Gruzji i Ukrainy brzmiały bardziej radośnie niż można było przewidywać. Sekretarz generalny NATO Jaap de Hoop Scheffer faktycznie ogłosił, że Gruzja i Ukraina będą, ostatecznie, członkami NATO – i mocno zasugerował, że odrzucone teraz MAP mogą być przyznane nawet już w grudniu.
     Jeśli taki jest układ, i jeśli układ ten okaże się być więcej niż pustą obietnicą, można by stwierdzić, że Merkel znów dała pokaz mistrzowskiej dyplomacji – uspokajając jej koalicyjnego partnera i zarazem otwierając drzwi do NATO Gruzji i Ukrainie. Jest jednak mało prawdopodobne, by Moskwa była bardziej skłonna zaakceptować członkostwo w NATO tych dwóch byłych republik radzieckich pod koniec 2008 roku. To, czy Berlin będzie bardziej skłonny do rzucenia wyzwania Rosji w tej materii pozostaje kluczowym pytaniem.

Copyright (c) 2007. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/featuresarticle/2008/04/3efa63ba-287b-4d84-b41b-8ad74dfca8ce.html


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów