Skryta ekspansja Pekinu w Azji Środkowej
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Skryta ekspansja Pekinu w Azji Środkowej
Chołpon Orozobekowa RFE/RL 2011-01-18 22:44:06

Spośród wielkich mocarstw ubiegających się o wpływy w poradzieckiej Azji Środkowej Chiny są najcichszym, najbardziej metodycznym i najbardziej niebezpiecznym. Ze swoją kwitnącą gospodarką, rosnącą populacją i nieustannym zapotrzebowaniem na energię Chiny potrzebują Azji Środkowej dla swojego przyszłego bezpieczeństwa energetycznego, jak również rozwoju handlu i zabezpieczenia niespokojnej prowincji Xinjiang.

W przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych (i do pewnego stopnia Rosji) Chiny nigdy nie stawiają żądań politycznych i nigdy nie krytykują autorytarnych reżimów w regionie. Pekin nigdy nie ujawnia swoich celów politycznych ani stanowisk. Podczas gdy Obama i Putin reagują na wydarzenia w państwach środkowoazjatyckich, takie jak kwietniowa rewolucja w Kirgistanie, Chiny zachowują ciszę, trzymając się na uboczu i nigdy nie tracąc z oczu swoich prawdziwych celów i zadań. Uparcie realizują swoją politykę oferowania biednym państwom tego regionu preferencyjnych pożyczek w zamian za dostęp do surowców.

Niektóre z depesz Departamentu Stanu USA ujawnionych przez WikiLeaks rzucają światło na podejście Chin do Azji Środkowej.Według jednej z depesz amerykańscy oficjele podejrzewali Chiny o zaoferowanie Kirgistanowi 3 miliardów dolarów za zamknięcie amerykańskiej bazy lotniczej w tym kraju. Depesza z 13 lutego 2009 roku opisuje spotkanie między ambasador USA w Kirgistanie Tatianą Gfoeller a ambasadorem Chin w Kirgistanie Zhangiem Yannianem, w którym Gfoeller zapytała o domniemaną ofertę 3 miliardów dolarów. "Zhang chwilowo utracił zdolność do mówienia po rosyjsku i zaczął bełkotać po chińsku do milczącego asystenta skrzętnie robiącego notatki tuż za nim", mówi depesza.

"Chodzi wyłącznie o pieniądze"

Kiedy Gfoeller powiedziała Zhangowi, że Waszyngton rozważał negocjacje z Biszkekiem by utrzymać bazę, Zhang zaoferował pewną "radę osobistą". "Tu chodzi wyłącznie o pieniądze", powiedział. Dodał, że jego kirgiskie źródła powiedziały mu, że potrzebowali 150 milionów dolarów. Gfoeller stwierdziła, że Stany Zjednoczone już udzielają Kirgistanowi wsparcia w tej wysokości każdego roku, a Zhang zaproponował wtedy prostsze podejście: "Po prostu dajcie im 150 milionów dolarów w gotówce" każdego roku i "będziecie mieli bazę na zawsze".

Słowa Zhanga doskonale oddawały chińską politykę w Azji Środkowej. Chodzi wyłącznie o pieniądze, nie demokrację, rozwój czy też przejrzystość. Nie trzeba dodawać, że podejście to brzmi znajomo dla autokratycznych prezydentów Azji Środkowej. Zwróciło ich uwagę na przykład, że w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych Chiny udzieliły pełnego poparcia prezydentowi Uzbekistanu Islamowi Karimowowi podczas rozlewu krwi w Andiżanie w 2005 roku. Pierwsza zagraniczna wizyta Karimowa po tej pacyfikacji miała miejsce w Chinach i pomogła uzbeckiemu rządowi stawić czoło narastającej presji międzynarodowej by doszło do niezależnego śledztwa w sprawie zajść w Andiżanie.

Ochłodzenie stosunków między Uzbekistanem a Stanami Zjednoczonymi w latach 2004-05 dało potężny impuls stosunkom gospodarczym Taszkientu z Chinami. Przywódcy obu państw spotkali się dwukrotnie w 2005 roku (w maju w Pekinie i w lipcu w Astanie). Tylko w 2005 roku Chiny podpisały 20 porozumień o inwestycjach, umów kredytowych i innych na całkowitą kwotę około 2 miliardów dolarów. W czerwcu zeszłego roku chiński prezydent Hu Jintao zgodził się na kolejne 2 miliardy dolarów chińskich inwestycji w Uzbekistanie. China National Petroleum Corporation (CNPC) zgodziła się in principle na zakup 10 miliardów m. sześc. gazu ziemnego rocznie od Uzbekneftegaz.

Tego rodzaju polityka zapewniła poparcie środkowoazjatyckich autokratów dla chińskiej polityki wobec mniejszości etnicznej Ujgurów. Ujgurowie są grupą muzułmańską, której tradycyjna siedziba rozciąga się od chińskiej prowincji Xinjiang po 3 państwa Azji Środkowej. Według oficjalnych statystyk około 210 tysięcy Ujgurów żyje w Kazachstanie, 46 tysięcy w Uzbekistanie i około 30 tysięcy w Kirgistanie.

Ujgurowie z Azji Środkowej mają silne powiązania z Ujgurami mieszkającymi w Chinach, którzy od dekad domagają się większej autonomii. Mimo to, kiedy chińskie siły bezpieczeństwa przystąpiły do brutalnej rozprawy z ujgurskimi aktywistami w prowincjonalnej stolicy Urumczi w lipcu 2009 roku oficjalne oświadczenie Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SCO, która skupia Rosję, Chiny, Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan i Uzbekistan) wyraziło sympatię dla ofiar, ale podkreśliło, że Urumczi było sprawą wewnętrzną Chin. Pekin praktycznie zneutralizował starania Ujgurów o zyskanie poparcia państw Azji Środkowej bądź SCO jako całości.

Spragnione energii

Azja Środkowa jest też kluczowa dla dążeń Chin o zapewnienie sobie bezpieczeństwa energetycznego. W 2004 roku Chiny wyprzedziły Japonię stając się drugim największym konsumentem energii na świecie. Następnie w 2010 roku jedna z agencji ONZ doniosła, że Chiny wyprzedziły Stany Zjednoczone stając się globalnym liderem w tej kategorii.

Aby sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu Chiny realizują chytrą strategię dystrybucji preferencyjnych pożyczek dla biednych (i kiepsko zarządzanych) państw środkowoazjatyckich w zamian za dostęp do kluczowych surowców. W 2009 roku Kazachstan dostał 10 miliardów dolarów od Chin na rozruszanie kulejącej gospodarki. Równocześnie ukończono budowę rurociągu naftowego Kazachstan-Chiny. Początkowo ten liczący prawie 3 tysiące kilometrów rurociąg będzie przesyłał 200 tysięcy baryłek dziennie, ale do przyszłego roku spodziewane jest podwojenie tej ilości.

Ze znaczącymi zasobami ropy, gazu, węgla, rudy żelaza, cynku, miedzi, tytanu, aluminium, srebra i złota, Kazachstan i stosunki z nim są szczególnie ważne dla Chin. Kazachski minister ropy i gazu Sauat Mynbajew niedawno ogłosił, że w Kazachstanie działa około 15 firm z większością chińską (50-100%). Liczba firm z mniejszymi udziałami chińskimi jest wyższa. Firmy te wydobywają około 80 milionów ton kazachskiej ropy każdego roku, z czego szacunkowe 25 milionów ton jest wysyłane do Chin. Chiny w coraz większym stopniu stają się poważnym rywalem dla Rosji w sektorach energetycznych państw Azji Środkowej, zaś Indie i Japonia pozostają w tyle. Chiny już mają większy udział w kazachskim sektorze energetycznym niż ma Rosja. W 2009 roku Chiny zaimportowały 18 milionów ton kazachskiej ropy, podczas gdy firmy rosyjskie (na czele z ŁUKoil-em) wydobyły tylko 6,4 miliona ton.

Obraz jest podobny w bogatym w energię Turkmenistanie. Chiny dążą tam do zmonopolizowania turkmeńskiego eksportu gazu ziemnego. Według chińskich danych Chiny będą potrzebować 200 miliardów m. sześc. gazu rocznie do 2020 roku, a ich własna produkcja krajowa wyniesie około 120 miliardów m. sześc. Pekin oczekuje, że do tego czasu Turkmenistan będzie w stanie pokryć ten niedobór. W okresie radzieckim Turkmenistan produkował do 90 miliardów m. sześc. gazu rocznie i eksportował około 70 miliardów.

Pekin już podpisał umowy na zakup do 40 miliardów m. sześc. turkmeńskiego gazu rocznie. W grudniu 2009 roku uruchomiona została pierwsza odnoga rurociągu gazowego Turkmenistan-Uzbekistan-Kazachstan o przepustowości 13 miliardów m. sześc. rocznie. Druga odnoga będzie ukończona w tym roku, a całkowita roczna przepustowość rurociągu wyniesie 60 miliardów m. sześc. W 2009 roku Chiny udzieliły Turkmenistanowi 3 miliardów dolarów pożyczki na eksploatację złoża gazowego Jołotan Południowy. W zeszłym roku Chiny zatwierdziły dodatkowe 4 miliardy dolarów na ukończenie pierwszej fazy tego projektu.

Pekin widzi w Kirgistanie strategiczną bazę do ekspansji handlowej na obszarze Azji Środkowej i w przestrzeni poradzieckiej. Biszkek ze swej strony dąży do maksymalizacji swoich zysków z reeksportu chińskich towarów. Handel ten wart jest dla Kirgistanu szacunkowe 250 milionów dolarów każdego roku.

Ale kwestią, która najbardziej niepokoi populacje Azji Środkowej jest rosnąca liczebność chińskich społeczności w każdym z tych krajów. Chiny zawsze sprowadzają swoich własnych ludzi, swoich własnych robotników, do projektów w Azji Środkowej. Według najlepszych szacunków ponad 300 tysięcy Chińczyków żyje teraz w Kazachstanie; około 200 tysięcy żyje w Kirgistanie, a około 150 tysięcy w Uzbekistanie, Turkmenistanie i Tadżykistanie liczonych łącznie. Rosnąca chińska obecność w tych państwach często rodzi napięcia z lokalnymi populacjami i budzi podejrzenia co do intencji Pekinu. "Musimy być bardzo ostrożni", napisał ostatnio jeden z czytelników na stronie internetowej Serwisu Kirgiskiego RFE/RL. "Istnieje niebezpieczeństwo, że staniemy się prowincją Chin."


Chołpon Orozobekowa jest kirgiską dziennikarką bazującą w Genewie. Pracowała dla radia BBC, RFE/RL, IWPR i jako redaktor naczelny niezależnej gazety "De Facto." Poglądy wyrażone w tym komentarzu są poglądami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy RFE/RL.

 

Copyright (c) 2010. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.

 

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.rferl.org/content/beijing_stealthy_expansion_central_asia/2274062.html



Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów