Najpierw w kraju brakować zaczęło paliwa, co wywindowało ceny w chwili gdy zima zaczęła dawać się we znaki. Następnie na ulicę wyszli demonstranci skandując "Śmierć Iranowi" i "Śmierć [prezydentowi Mahmudowi] Ahmadinejadowi." Teraz prezydent Afganistanu Hamid Karzai ma zamiar zwrócić się do byłego wroga jego kraju, Rosji by weszła do gry jako kryzysowy dostawca paliwa po tym jak wyczerpały się zapasy pochodzące od jak dotąd przyjaznych sąsiadów z Iranu w związku ze sporem, którego Iran publicznie nie wyjaśnił i który dla niewielu jest zrozumiały.
Są to trudne chwile dla stosunków między Iranem a Afganistanem, nawet jeśli władze w Teheranie nie chcą tego przyznać. Rozpoczęło się to w grudniu, kiedy Iran zaczął uniemożliwiać cysternom wjazd do Afganistanu. Rezultatem są opóźnienia wynikające z utknięcia po irańskiej stronie granicy prawie 2 tysięcy kierujących się do Afganistanu cystern - oraz niedobory w Afganistanie, które spowodowały zamknięcie stacji paliwowych i 50-procentowy wzrost kosztów paliwa, wraz ze zwyżkami cen innych towarów podstawowych.
Afgańscy przedstawiciele głośno protestują i mówią, że ich skargi spotkały się z obietnicami załatwienia sprawy ze strony irańskich odpowiedników. Ale jak dotąd obietnice te nie spełniły się. Pomimo irańskich zapewnień, że sprawa jest bliska "załatwienia", 18 stycznia sytuacja wyglądała tak, że tylko około 40 cysternom dziennie pozwalano na przejazd przez granicę do afgańskich prowincji Herat, Farah i Nimroz - w porównaniu z około 250-330 zanim zaczęły się opóźnienia, jak mówią oficjele.
Dla zwykłych Afgańczyków konsekwencje są dotkliwe. Ainuddin, celnik z Heratu, obawia się o zdrowie swoich dzieci, bo rosnące ceny uniemożliwią mu ogrzanie jego domu. "Opłaty za transport w mieście podwoiły się. Wzrost cen ropy popchnął sprężony gaz z 50 afghanich (1 dolara) do 70 afghanich [za kilogram]", mówi Ainuddin. "Z braku ropy i gazu ludzie wykorzystują elektryczność do ogrzewania, co zmniejszyło napięcie." Lokalne rolnictwo także dostało w kość, gdyż rolnicy na południu nie mogą stosować pomp dieslowych, na których polegają jeśli chodzi o nawadnianie swoich pól.
Antyirańskie odczucia
18 stycznia prezydent izby handlowej Afganistanu, Qurban Haqjo ogłosił, że tysiące niezależnych afgańskich handlarzy odwzajemni się wstrzymaniem handlu z Iranem, tym samym narażając na szwank umowy warte miliony dolarów. "To wstrzymanie [importowania irańskich towarów] jest oparte na narodowych odczuciach afgańskich handlarzy i ich zrozumieniu sytuacji", powiedział Haqjo. "Widzą oni jak ludzie tego kraju się czują i odczuwają ból i trudności wywołane bezprecedensowymi decyzjami podjętymi przez Iran. Afgańscy ludzie i handlarze postanowili podjąć odwzajemniające działania przeciw Iranowi. Decyzja jest w mocy od dzisiaj."
Krok ten nastąpił po serii antyirańskich protestów w Kabulu i innych miastach afgańskich. W świetle ostrych skarg afgańskich Iran właściwie odmówił przyznania, że jest pewien problem. 5 stycznia strona internetowa irańskiej państwowej stacji radiowo-telewizyjnej IRIB określiła międzynarodowe doniesienia o sporze "szaloną propagandą" ze strony "tub medialnych okupantów Afganistanu", którzy jak stwierdzono chcą zaszkodzić stosunkom między Teheranem a Kabulem.
Afgańscy oficjele mówią, że ich irańscy odpowiednicy prywatnie sprzeciwili się temu, że paliwo jest wykorzystywane do zaopatrywania sił NATO na czele z amerykańskimi w Afganistanie, którą to sugestię odrzuca zarówno Kabul jak i NATO. IRIB tymczasem doniósł, że rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Iranu Ramin Mehmanparast przypisał blokadę "zmianom z powodu implementacji nowego planu gospodarczego w Iranie" - najpewniej odnosząc się do zniesienia w grudniu 2010 roku rozbudowanego systemu irańskich subsydiów państwowych.
Przy braku bardziej szczegółowego wyjaśnienia mnóstwo jest spekulacji co do tego, dlaczego Iran mógłby chcieć zaszkodzić sąsiadowi, któremu jak wiadomo udziela pomocy finansowej i u którego dąży do zdobycia wpływów i ustanowienia bliskich powiązań. Ali Ansari, profesor Studiów Irańskich Uniwersytetu St. Andrews w Szkocji, uważa że rzeczywiście mogło to być wywołane zakłóceniami spowodowanymi przez irański program reform subsydiów, jak podał Mehmanparast. Ansari sugeruje też, że w Iranie politycznie niezręczne byłoby eksportowanie ropy za granicę kiedy trzeba się zmagać z własnymi krajowymi niedoborami paliwa z powodu sankcji międzynarodowych.
"Myślę, że ta [sprzeczność] jest u sedna [sprawy]. Oni mają ten problem wewnętrzny, że muszą zaspokoić zapotrzebowanie na paliwo wewnątrz Iranu. Oczywiście znieśli subsydia, jest to rzecz bardzo drażliwa", mówi Ansari. "W tej chwili nie mogą pokazać, że wypuszczają, w sensie eksportowania, jakościowe paliwo i benzynę za granicę. Próbują zatrzymać tak dużo jak tylko mogą dla swojej własnej konsumpcji."
Przesłanie w blokadzie?
Lecz Meir Javedanfar, urodzony w Iranie komentator Middle East Economic and Political Analysis Company (MEEPAS) w Izraelu, podejrzewa że Iran wykorzystuje Afganistan do odpłacenia się Stanom Zjednoczonym za nałożenie sankcji w związku ze spornym programem nuklearnym Teheranu. "Jest wysokie prawdopodobieństwo, że jest to ruch polityczny w celu wysłania przesłania Zachodowi, zwłaszcza Stanom Zjednoczonym, że wywieranie presji na Iran poprzez sankcje ma swoją cenę i to jest sposób Iranu na zrewanżowanie się Ameryce za starania o izolację Iranu", mówi Javedanfar. "Irański rząd czuje, że jakakolwiek współpraca z afgańskim rządem mogłaby też przynieść korzyści Stanom Zjednoczonym i jego staraniom by zapewnić stabilność Afganistanowi. Więc nawet jeśli to [paliwo] nie było dla sił NATO, myślę że fakt, iż takie paliwo pomogłoby rządowi Hamida Karzai zrobić postęp i przybliżyć się do stabilności, której poszukuje NATO, to wtedy mogłoby to też być czymś, na czym skorzystaliby Amerykanie."
Kolejna możliwość jest taka, że Iran próbuje wywierać presję na Afganistan by uzyskać większe wpływy na afgańską politykę. Razaq Mamoon, dyrektor agencji prasowej Bust-e Bastan w Kabulu, uważa że każdy taki krok może być częściowo związany z zachodnimi obawami dotyczącymi domniemanych oszustw w afgańskich wyborach parlamentarnych w 2010 roku. (Mamoon został zaatakowany kwasem parę dni po wywiadzie z RFE/RL). "Uważam, że Irańczycy przyjęli wyraźne stanowisko by wywierać presję na Afganistan. Pierwsza sprawa wiąże się z nowym parlamentem Afganistanu; są doniesienia, że społeczność międzynarodowa nie jest zadowolona ze składu nowego parlamentu i są też odczucia, że Iran ma przewagę w parlamencie [po tym jak] miały miejsce dość oczywiste oszustwa [w wyborach]", mówi Mamoon. "Drugą sprawą jest przebieg rurociągu gazowego z Turkmenistanu przez Afganistan, co jest niemal wyrokiem śmierci dla irańskiego handlu ropą i gazem; a Afganistan zdobywa ważną pozycję jako międzynarodowa baza w Azji, co stało się przedmiotem wielkich obaw Iranu."
Prawdziwą przyczyną blokady może być kombinacja wszystkich tych trzech czynników albo też żaden z nich. Może to na zawsze pozostać zagadką. Ale wśród mgły spekulacji jedna rzecz jest pewna: odczucia Afgańczyków wobec Iranu - kraju, z którym łączy ich wspólna kultura i w wielu przypadkach wspólny język, i na którym wielu się wzoruje - są dużo chłodniejsze niż były. Ponowne ich ocieplenie może wymagać więcej niż tylko wznowienia dostaw paliwa.
Copyright (c) 2011. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/afghans_seek_new_fuel_source_relations_tehran_frosty/2280076.html
Opis stosunków Afganistan-Iran na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Afganistan,stosunki_dwustronne,Iran