Kolumbia: polityka zagraniczna w stanie płynności
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Kolumbia: polityka zagraniczna w stanie płynności
Eliot Brockner ISN 2011-01-24 22:46:05

Lepsze relacje Kolumbii z Wenezuelą i sąsiadami z południa są tylko jednymi z oznak niedocenianych zmian w polityce zagranicznej wprowadzonych przez niedawno wybranego prezydenta Juana Manuela Santosa - zmian, które mogą mieć pozytywne następstwa dla bezpieczeństwa regionalnego i współpracy w Ameryce Łacińskiej.

 

W ostatnich dniach 2010 roku prezydent Kolumbii Juan Manuel Santos wydał oświadczenie dziękujące prezydentowi Wenezueli Hugo Chavezowi za jego "rosnące poparcie we wszystkich obszarach, włącznie z bezpieczeństwem". Oświadczenie to nastąpiło zaraz po decyzji Caracas o ekstradycji Nilsona Alvina Terana Ferreiry alias Tulio, lidera Północnego Frontu Wojennego Armii Wyzwolenia Narodowego (ELN), do Valledupar, stolicy Departamentu Cesar, który dzieli granicę z Wenezuelą.

Jest to tylko jeden z wielu aktów wzajemnej współpracy między Chavezem a prezydentem Santosem, który objął urząd w sierpniu 2010 roku po sprawowaniu funkcji ministra obrony Kolumbii. Santos natychmiast priorytetem uczynił zmniejszenie znaczącego dystansu, który narósł między Kolumbią a Wenezuelą za jego poprzednika, Alvaro Uribe. Jeszcze w lipcu 2010 roku Wenezuela i Kolumbia zerwały więzi dyplomatyczne po tym jak Uribe formalnie oskarżył Chaveza o udzielanie schronienia w Wenezueli rebeliantom z Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii (FARC). Oskarżenia te doprowadziły do załamania stosunków, którego zażegnanie stało się bezpośrednio zadaniem Santosa kiedy objął on prezydenturę w sierpniu.

Pod wieloma względami Santos przekroczył oczekiwania. Po niecałym miesiącu prezydentury udało mu się nawiązać z Chavezem taki kontakt, jakiego Uribe nie był w stanie osiągnąć w ciągu 8 lat urzędowania. Sierpniowe spotkanie obu prezydentów utorowało drogę licznym gestom pojednawczym, które prowadziły do obietnic przywrócenia dialogu, handlu i normalnych stosunków dyplomatycznych. Normalizację tę zademonstrowano obietnicami pomocy humanitarnej w reakcji na srogą zimę, która sprawiła, że setki tysięcy ludzi stały się bezdomnymi w obu państwach.

"Trzeba docenić Santosa za rozwiązanie konfliktu z Wenezuelą", powiedział ISN Insights z Bogoty emerytowany generał brygady kolumbijskiej armii Enrique Pena, dodając że konflikt między oboma państwami toczył się głównie pomiędzy prezydentami. "Myślę, że między oboma prezydentami jest teraz kompromis wzajemnej kolaboracji, którego wcześniej nie było. Jest porozumienie między oboma prezydentami by współdziałać. Wszelka groźba konfliktu z Wenezuelą została całkowicie wyrzucona przez okno."

Nie jest natomiast pewne, czy te gesty skutkujące bliższymi relacjami przełożą się na poprawę bezpieczeństwa granicy i współpracę między siłami zbrojnymi. "Nie będzie żadnej współpracy wojskowej między Kolumbią a Wenezuelą", mówi Adam Isacson, senior associate ds. bezpieczeństwa regionalnego w The Washington Office on Latin America, organizacji pozarządowej dążącej do kształtowania polityki. "Spotyka się komisja i to faktycznie zmniejsza prawdopodobieństwo, że małe starcie mogłoby doprowadzić do czegoś większego. Ale oba państwa nie mają historii współpracy wojskowej", mówi Isacson, dodając jednak, że bliższe więzi doprowadzą do zwiększenia handlu dwustronnego: "Wenezuela potrzebuje towarów, które wytwarza Kolumbia."

Kolumbijski eksport do Wenezueli spadł z 6,09 miliarda dolarów w 2008 roku do 4,05 miliarda dolarów w 2009 roku i dalej do 1,4 miliarda dolarów w 2010 roku, według danych kolumbijskiego Narodowego Wydziału Statystyk (DANE).

Stosunki Bogota-Waszyngton

Nie wiadomo jeszcze jaki wpływ zbliżenie kolumbijsko-wenezuelskie będzie miało na stosunki Kolumbii z Waszyngtonem. Reakcja USA jest ostrożnie powściągliwa, chociaż wielu analityków uważa, że administracja Obamy jest zadowolona ze współpracy obu państw. Wysocy przedstawiciele amerykańscy i kolumbijscy mówią, że bliższe więzi kolumbijsko-wenezuelskie nie wpłyną na prężne partnerstwo strategiczne między Kolumbią a USA.

Ale faktem pozostaje, że zasadnicze kwestie z USA pozostają niezałatwione. Santos postanowił nie przedłożyć Kongresowi kontrowersyjnego Porozumienia o Współpracy Obronnej między oboma państwami, a USA dały jasno do zrozumienia, że od dawna oczekiwane porozumienie o wolnym handlu między nimi nie jest najwyższym priorytetem. "Stany Zjednoczone są czołowym partnerem handlowym Kolumbii i są wybitnie zainteresowane Kolumbią pod względem bezpieczeństwa regionalnego. Jeśli Kolumbia zdystansuje się od Stanów Zjednoczonych, zagrozi to [stosunkom dwustronnym]. Kolumbia musi być nieco ostrożna w stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi [by nie narazić ich na szwank]", mówi Rafael Nieto, konsultant polityczny.

Bogota-Brasilia... i otoczenie

Oprócz dyplomatycznego szmeru na froncie Bogota-Waszyngton bliższe relacje z Wenezuelą wydają się wpływać również na szereg innych stosunków regionalnych. I rzeczywiście, minister spraw zagranicznych Angela Holguin powiedziała prasie kolumbijskiej w listopadzie, że bliższe więzi z Wenezuelą poprawiły stosunki Kolumbii z latynoamerykańskimi sąsiadami - szczególnie z regionalną potęgą Brazylią.

Pierwsza podróż zagraniczna Santosa w charakterze prezydenta miała miejsce w Brazylii, co jak uważają analitycy jest sygnałem, że dąży on do poprawy stosunków z najpotężniejszym państwem Ameryki Południowej. W tym celu nominował on Marię Mejię, emerytowanego dyplomatę i byłą minister spraw zagranicznych, na kandydata na stanowisko sekretarza generalnego Unii Narodów Południowoamerykańskich (UNASUR). Nieto mówi, że Mejia niekoniecznie jest właściwym wyborem: "To sprytne ze strony Santosa by chcieć zbliżyć się do UNASUR i południowych sąsiadów, ale nominowanie Mejii nie jest dobrym pomysłem. Jej kandydatura jest kiepsko umiejscowiona w czasie i mało prawdopodobne jest jej powodzenie."

Stosunki między Kolumbią a Brazylią rzeczywiście nabierają rosnącego znaczenia w kolumbijskiej polityce zagranicznej za Santosa. Może to mieć równie duży związek z polityką - w całej Ameryce Łacińskiej wsparcie kontrnarkotykowe z Brazylii jest uważane za politycznie mniej ryzykowne niż z USA - jak i strategią: Brazylia ostatnio ogłosiła decyzję o udzieleniu wsparcia kontrnarkotykowego Boliwii, co zostało dobrze przyjęte w Waszyngtonie. Negatywny wpływ handlu narkotykami na Brazylię - od przemocy w miastach po korupcję w interiorze - w połączeniu z dużym wojskiem i obfitymi środkami gospodarczymi tego kraju czynią go najbardziej prawdopodobnym kandydatem do tworzenia strategicznych partnerstw kontrnarkotykowych z państwami, na których terytoriach produkowane są narkotyki.

Są podejrzenia co do obecności FARC wzdłuż granicy Brazylia-Kolumbia, co w razie potwierdzenia mogłoby prowadzić do wzmożonej współpracy między dwoma najpotężniejszymi armiami w regionie. Faktycznie już się to rozpoczęło: w październiku Brazylia, Kolumbia i Peru ogłosiły plan wspólnych działań wojskowych wzdłuż ich granic. Brazylia jest też największym eksporterem kokainy, głównie z Boliwii, do Europy. Dowody, że niektóre z amazońskich dróg wodnych są wykorzystywane do transportu kokainy z Kolumbii do Brazylii prawdopodobnie przyspieszyłyby tę współpracę. Bliższe więzi między Bogotą a Brazylią są ważnym krokiem ku poprawie bezpieczeństwa regionalnego. Ameryka Południowa notuje sukcesy w organizowaniu dużych bloków przywódców, czego najbardziej wyrazistym przykładem jest UNASUR. Jednak bliskie, strategiczne więzi bilateralne między poszczególnymi państwami mogą okazać się bardziej skuteczne w doprowadzaniu do reform społecznych, gospodarczych i bezpieczeństwa. Oprócz Brazylii Santos dąży też do bliższych więzi z Panamą i Ekwadorem i jedne ze swoich pierwszych wizyt prezydenckich złożył w Meksyku, Chile, Argentynie i Peru.

"Washington Post" ostatnio nazwał Santosa "nowym gatunkiem dyplomaty", wskazując na jego "podobną do kameleona zdolność adaptacji do obecnych nastrojów politycznych". Jest to umiejętność, którą będzie musiał spożytkować w celu przystosowania się do unikalnych żądań każdego kraju. Santos już odniósł duży sukces w normalizowaniu więzi między Kolumbią a jej sąsiadami, jak również w torowaniu drogi dla przyszłych inicjatyw w zakresie bezpieczeństwa regionalnego i współpracy.

Ale skuteczne atakowanie przestępczości wielonarodowej będzie wymagało ścisłej współpracy z innymi państwami, w szczególności krajami Ameryki Środkowej znajdującymi się pod rosnącym naporem karteli narkotykowych o zasięgu międzynarodowym. Praca administracji Santosa na rzecz zmniejszenia różnic politycznych między Kolumbią a jej sąsiadami na południu jest ważnym krokiem i Kolumbia odzyskała część ze swojej wiarygodności u latynoamerykańskich sąsiadów, utraconej za Uribe. Ale spojrzenie na północ ku Ameryce Środkowej także będzie konieczne dla poprawy bezpieczeństwa regionalnego.

 

Eliot Brockner jest analitykiem Ameryki Łacińskiej w iJET Intelligent Risk Systems. Bazując w Waszyngtonie, zajmuje się bezpieczeństwem, polityką i dyplomacją w regionie Ameryk. Jest stałym autorem tekstów na blogu Latin American Thought.

 

Copyright International Relations and Security Network

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.isn.ethz.ch/isn/Current-Affairs/ISN-Insights/Detail?lng=en&ots627=fce62fe0-528d-4884-9cdf-283c282cf0b2&id=126088&contextid734=126088&contextid735=126085&tabid=126085

 

FOTO: Flickr user Globovision


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów