Chociaż żadne ugrupowanie nie przyjęło jeszcze odpowiedzialności, zeszłotygodniowy zamach bombowy na lotnisku Domodiedowo wydaje się demonstrować ciągłą zdolność czeczeńskich separatystów do uderzania głęboko w sercu Rosji. Niezauważany przez komentatorów jest jednak surowiec podsycający ten 16-letni konflikt - ropa naftowa.
Eksplozja, która wstrząsnęła halą przylotów międzynarodowych lotniska Domodiedowo w Moskwie, zabiła 35 osób i raniła ponad 150 była przypuszczalnie dziełem zamachowca-samobójcy. Żadna jednostka ani ugrupowanie nie przyjęły odpowiedzialności za ten akt, który rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew określił atakiem terrorystycznym, obiecując znaleźć sprawców. Premier Rosji Władimir Putin poprzysiągł sprawcom "odwet", prezydent USA Barack Obama także potępił "szokujący akt terroryzmu".
Domodiedowo jest wybitnie symbolicznym celem, jako że obsługuje więcej pasażerów i towarów niż jakiekolwiek inne lotnisko w Rosji - ponad 22 miliony pasażerów rocznie. Z Domodiedowa korzysta 77 linii lotnicznych, wśród nich wiele międzynarodowych. Atak ten jest bezpośrednim uderzeniem w wizerunek "twardego faceta", który Putin, były pracownik KGB, starannie kultywuje. Zaś zatrważający bilans ofiar, jak się powszechnie oczekuje, wniesie kolejny wkład statystyczny w toczącą się wojnę Kremla z czeczeńskimi separatystami, która wybuchła w grudniu 1994 roku. Chociaż nikt jeszcze formalnie nie przyjął odpowiedzialności za ten atak, rosyjskie władze powiązały go z Północnym Kaukazem.
Barbarzyństwo minionych 16 lat podsyca surowiec, który niewielu komentatorów zauważa - ropa naftowa. Pierwszą robotą Putina kiedy został mianowany premierem 9 sierpnia 1999 roku przez prezydenta Borysa Jelcyna była budowa rurociągu naftowego omijającego Czeczenię, gdyż Transneft, rosyjski monopol rurociągowy, kontrolował linię Baku-Noworosyjsk, jedyny szlak eksportowy dla "wczesnego" eksportu ropy azerbejdżańskiej, który przebiegał przez terytorium czeczeńskie na długości 95 mil. Po mianowaniu Putina Jelcyn zwołał radę wojenną w związku z Dagestanem, a Putin złożył pochopną obietnicę, że będzie mógł zakończyć kryzys wywołany wtargnięciem 2 tysięcy rebeliantów z Czeczenii do Dagestanu w "tydzień i pół lub dwa tygodnie".
Prace nad połączeniem omijającym Czeczenię rozpoczęły się 26 października 1999 roku. Konflikt w połączeniu z innymi kwestiami spowodował zmniejszenie azerbejdżańskiego eksportu przez Baku-Noworosyjsk na początku 2000 roku do średnio zaledwie 10 tysięcy baryłek dziennie (bpd). W kwietniu 2000 roku kosztem 140 milionów dolarów ukończono budowę połączenia okrężnego Baku-Noworosyjsk przez Dagestan do Tichorecka o długości 204 mil, z potencjalną przepustowością 120 tysięcy bpd.
Otworzenie puszki Pandory
Putin uczynił rozwiązanie problemu Czeczenii raz na zawsze głównym celem swojej polityki, ale sprawy te sięgają wstecz upadku ZSRR z grudnia 1991 roku. Kiedy pierwsza wojna czeczeńska wybuchła w 1994 roku wielu zagranicznych obserwatorów głowiło się, dlaczego Moskwa, która pozwoliła na pokojową implozję Związku Radzieckiego, była tak zdeterminowana by utrzymać Czeczenię, mały, biedny, górzysty region na Kaukazie mierzący zaledwie 30 na 70 mil.
Ropa od samego początku była smarem dla tych kalkulacji. Poradziecka eksploatacja rozległych kaspijskich zasobów ropy naftowej i gazu ziemnego szybko stała się obsesją Rosji, coraz bardziej zyskując na znaczeniu gdy poradziecka gospodarka podupadała. Energia była jedynym towarem eksportowym, który Federacja Rosyjska mogła nadal produkować mając zagwarantowany rynek międzynarodowy i jej znaczenie tylko wzrastało z czasem.
W maju 2007 roku US Energy Information Administration przewidywała, że do 2015 roku produkcja energii w basenie Morza Kaspijskiego mogłaby osiągnąć 4,3 miliona bpd, w dodatku do udokumentowanych rezerw regionalnych wynoszących 17-49 miliardów baryłek. Rosja była zdeterminowana zachować tak dużo z tego bogactwa jak tylko mogła. Niepodległa Czeczenia mogła prowadzić nie tylko do utraty dochodów ze skromnej produkcji ropy w tej republice i zniweczyć plany czerpania opłat tranzytowych za "wczesną ropę" azerbejdżańską, ale mogła też zaskutkować potencjalnie znaczącą utratą rezerw kaspijskich kiedy już podzielonoby wody i dno morskie.
Upadek ZSRR otworzył puszkę Pandory jeśli chodzi o status prawny Morza Kaspijskiego, uprzednio regulowany układem ZSRR-Persja z 26 lutego 1921 roku i układem ZSRR-Iran z 25 marca 1940 roku. W miejsce ZSRR i Iranu było teraz 5 kaspijskich państw przybrzeżnych - Azerbejdżan, Iran, Kazachstan, Rosja i Turkmenistan i natychmiast rozpoczęły się spory o podział Morza Kaspijskiego.
Szybko wykształciły się 2 przeciwstawne stanowiska - Rosja utrzymywała, że wody i dno Morza Kaspijskiego powinny zostać podzielone stosownie do długości wybrzeża, zaś Iran upierał się przy równym podziale po 20% dla każdego z 5 państw przybrzeżnych. Zgodnie z formułą rosyjską Azerbejdżan, z 259,1 mili linii brzegowej, otrzymałby 15,2% wód i dna Morza Kaspijskiego, Iran z 319,1 mili wybrzeża - 18,7%. Kazachstan, z 526,4 mili linii brzegowej, otrzymałby najwięcej - 30,8% Morza Kaspijskiego, zostawiając 18,5% dla Rosji z 315 milami wybrzeża oraz 16,8% dla Turkmenistanu z 285,4 mili wybrzeża. Azerbejdżan i Kazachstan szybko poparły stanowisko Kremla, zaś Turkmenistan pod swoim fanaberyjnym przywódcą-megalomanem Saparmuratem Nijazowem wahał się między Moskwą a Teheranem.
Dwie wojny czeczeńskie groziły zniekształceniem propozycji Moskwy. Po tym jak pierwsza wojna czeczeńska wybuchła w 1994 roku i zaczęła rozprzestrzeniać się na sąsiedni Dagestan, kilku co bardziej bojowych czeczeńskich rebeliantów takich jak Szamil Basajew w końcu ogłosiło swój zamiar stworzenia jednolitego, północnokaukaskiego, czeczeńsko-dagestańskiego państwa muzułmańskiego. Czeczenia i Dagestan były biedniejsze niż reszta Rosji, a Dagestan, chociaż z mozaiką grup etnicznych, był głównie zamieszkały przez muzułmanów. Mimo że porozumienie z Chasawjurtu z sierpnia 1996 roku przyniosło rozejm kończący pierwszą wojnę czeczeńską, 3 lata później miał on legnąć w gruzach.
Podnoszenie stawki
Wiele się w międzyczasie zmieniło, m.in. doszło do penetracji sektorów energetycznych Azerbejdżanu i Kazachstanu przez USA. Rosja ewidentnie przegrywała batalię o eksploatację kaspijskich surowców energetycznych, a niepodległe państwo czeczeńsko-dagestańskie sprawiłoby, że stanowisko Rosji byłoby nie do obrony i musiało zatem być powstrzymane wszelkim kosztem. Podnosząc stawkę, w 1998 roku Basajew publicznie przyłączył się do ruchu wahhabistów, chociaż prezydent Czeczenii Asłan Maschadow, sam muzułmanin, nie miał zamiaru przekształcać swojego kraju w państwo rygorystycznie islamskie. Uzasadniając swój najazd na Dagestan w 1999 roku Basajew powiedział: "Nasi muzułmańscy bracia z Dagestanu poprosili nas o pomoc i jest naszym obowiązkiem im pomóc", dodając: "Naszym pierwszym i głównym zadaniem tutaj jest pomóc w ochronie naszych muzułmańskich braci od eksterminacji zarówno przez Rosjan jak i marionetkowy rząd Dagestanu".
Zgodnie z rosyjską definicją przyszłego podziału wód przybrzeżnych i dna Morza Kaspijskiego, popieraną przez Azerbejdżan, Kazachstan i w mniejszym stopniu Turkmenistan, w przeciwieństwie do formuły irańskiej, Dagestan z 249 milami wybrzeża kaspijskiego gdyby mierzyć go niezależnie zredukowałby linię brzegową Rosji prawie wyłącznie do delty Wołgi, zostawiając jej marne 66 mil wybrzeża i zgodnie z jej własną formułą ograniczyłby jej część wód i dna Morza Kaspijskiego o 4/5, z 18,5% do 3,92%. Stąd więc determinacja Rosji do odniesienia triumfu na Kaukazie, niezależnie od kosztów.
Po tym jak Basajew w 1999 roku rozpoczął partyzanckie najazdy w sąsiednim Dagestanie, które Putin obiecał stłumić, Maschadow został w końcu zmuszony do potępienia Basajewa z nazwiska, ale nie podjął kroków by go aresztować lub osądzić. Po najazdach na Dagestan przyszła seria eksplozji, które zniszczyły 4 bloki mieszkalne w rosyjskich miastach Bujnaksk, Moskwa i Wołgodońsk w sierpniu 1999 roku, zabijając 293 osoby i raniąc 651, co sprowokowało rząd Putina do najechania Czeczenii po raz drugi.
Była to wojna, w której nie było litości. W klasycznym przykładzie asymetrycznej wojny partyzanckiej Basajew wielokrotnie uderzał głęboko w Rosji, daleko od Czeczenii, niejako powtarzając slogan kampanii IRA, że bomba w Londynie była warta 1000 w Belfaście. Wśród zbrodni popełnionych przez Basajewa było zbrojne przejęcie w czerwcu 1995 roku szpitala w południoworosyjskim mieście Budionnowsk z 1500 osobami wziętymi za zakładników, z których 166 zginęło gdy rosyjskie wojska przypuściły atak na budynek, a także zajęcie we wrześniu 2004 roku szkoły w Biesłanie, w południoworosyjskiej republice Osetii Północnej, gdzie ludzie Basajewa wzięli za zakładników około 1000 dorosłych i dziecki. Po tym jak rosyjskie siły bezpieczeństwa szturmem wzięły szkołę, zginęło ponad 330 osób, połowa z nich dzieci. Bojownicy Basajewa dotarli ze swoją kampanię terroru także do Moskwy: w październiku 2002 roku wzięli 700 osób za zakładników w moskiewskim Teatrze na Dubrowce. W wynikłym z tego ataku rosyjskich sił specjalnych zginęło 129 zakładników i 41 rebeliantów.
Maschadow, ostatni prawomocny prezydent Czeczeńskiej Republiki Iczkerii, wybrany w zewnętrznie monitorowanych wyborach w 1997 roku, został zabity 8 marca 2005 roku we wsi nieopodal stolicy, Groznego, a Basajew został zabity 10 lipca 2006 roku. Nawet dziennikarze nie byli wolni od dalekosiężnego konfliktu - Anna Politkowska, która niezłomnie relacjonowała konflikt czeczeński, została zamordowana przed swoim domem w Moskwie w październiku 2006 roku. Rosja zakończyła swoją operację kontrterrorystyczną i wycofała większą część swojej armii z Czeczenii dopiero w kwietniu 2009 roku.
Co jest być może najbardziej złowieszczą spuścizną konfliktu czeczeńskiego, 23 listopada 1995 roku Basajew wskazał rosyjskiej ekipie telewizyjnej 32-kilogramową paczkę cezu-137 zagrzebaną w Parku Izmaiłowskim we wschodniej Moskwie, natomiast po oblężeniu moskiewskiego teatru w 2002 roku Achmed Zakajew stwierdził, że czeczeńscy bojownicy zajmą instalację nuklearną. Jest to coś, co przyprawia o koszmary specjalistów od bezpieczeństwa na całym świecie. Oczywiste w zamachu na Domodiedowie jest zaś to, że nadszarpnął on reputację Rosji jako bezpiecznego miejsca dla inwestycji, co Miedwiediew niewątpliwie usłyszał na szczycie gospodarczym w Davos.
Ponad 100 tysięcy ludzi zostało zabitych w ciągu 15 lat konfliktu w Czeczenii i wydawać się może, sądząc po Domodiedowie, że rozlew krwi nie ustanie w najbliższym czasie. Czasy gdy czeczeńscy bojownicy zatrzymywali rosyjską armię w ruinach Groznego przeminęły, ale niestety nie przeminęła ich zdolność do ciągłego siania terroru z dala od ich kaukaskiej ojczyzny.
Dr John CK Daly to adiunkt w Johns Hopkins Central Asia-Caucasus Institute w Waszyngtonie.
Copyright International Relations and Security Network
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.isn.ethz.ch/isn/Current-Affairs/ISN-Insights/Detail?lng=en&ots627=fce62fe0-528d-4884-9cdf-283c282cf0b2&id=126470&contextid734=126470&contextid735=126466&tabid=126466
Opis konfliktu w Czeczenii na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Rosja,problemy,Czeczenia
Opis problemu terroryzmu w Rosji na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Rosja,problemy,Terroryzm
FOTO: Flickr user ANitzsche