Chińska pomoc na Pacyfiku
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Chińska pomoc na Pacyfiku
Fergus Hanson ISN 2011-02-03 22:53:18

Coraz bardziej aktywna rola Chin w dostarczaniu pomocy na Pacyfiku stanowi przypomnienie zakresu ich globalnych ambicji, ale dlaczego właściwie Chiny są tak bardzo zainteresowane tym regionem i jak się to wpisuje w szerszy obraz ich światowej pomocy rozwojowej?

 

Kiedy w grudniu 2007 roku Chiny nawiązały stosunki dyplomatyczne z małą pacyficzną wysepką Niue, z populacją 1514 osób, stanowiło to symboliczne przypomnienie zakresu globalnych ambicji Chin. Biorąc pod uwagę, że Pacyfik jest przeważnie poza radarem większości świata, nie było zaskakujące, że zaangażowanie Chin i gwałtowny wzrost pomocy dla regionu wywołał pewne zdziwienie i spowodował z kolei spłodzenie kilku książek. Wielkim pytaniem zajmującym wielu analityków jest dlaczego Chiny nagle są tak bardzo tym zainteresowane i jak wpisuje się to w szerszy obraz chińskiej pomocy rozwojowej na świecie.

Chociaż chiński program pomocy zagranicznej skupia ostatnio dużo uwagi, warto pamiętać, że pomimo swojego statusu kraju rozwijającego się Chiny nie są "nowym" pomocodawcą. Chińczycy datują swój program pomocowy na rok 1950, zaś w 1979 roku już 74 państwa otrzymywały chińską pomoc. Na Pacyfiku Chiny po raz pierwszy ustanowiły swoją obecność w 1975 roku, otwierając ambasady na Samoa Zachodnim i Fidżi, zaś od dawna w tym regionie obecna jest znaczna chińska diaspora.

Wzmaganie dawania

Mimo to Chiny dopiero ostatnio zwiększyły udzielanie przez siebie pomocy - z obietnic wynoszących 33 miliony dolarów w 2005 roku do 206 milionów dolarów w 2008 roku. Biorąc pod uwagę, że państwa Pacyfiku generalnie mają małe populacje i niewiele bogactw naturalnych, z których Chiny mogłyby skorzystać, mnożą się teorie co do motywacji Chin do tak hojnego udzielania pomocy.

Najbardziej egzotyczne z nich twierdzą, że Chiny zmierzają do założenia baz rakietowych w regionie w celu zaatakowania amerykańskich okrętów wojennych i zablokowania możliwego amerykańskiego podejścia z Pearl Harbor. Jest szereg oczywistych problemów z tymi teoriami, w szczególności to, że budowanie baz rakietowych na stałych wyspach to wątpliwy sposób na wygranie asymetrycznej konfrontacji militarnej ze światowym supermocarstwem wojskowym. Takie bazy stanowiłyby też łatwe cele.

Główny czynnik pogłębiający zaangażowanie Chin na Pacyfiku jest dużo bardziej prozaiczny: to ich długotrwała rywalizacja dyplomatyczna z Tajwanem. Chiny traktują Tajwan jako zbuntowaną prowincję i od kilku dekad starają się izolować go dyplomatycznie. Tajwan jest obecnie uznawany przez jedynie 23 państwa, skupione w 3 głównych regionach - z którym jednym jest Pacyfik, gdzie 6 państw uznaje go dyplomatycznie.

Igranie z Tajwanem?

Od chwili wyboru prezydenta Ma Ying-jeou na Tajwanie w maju 2008 roku dynamika tej rywalizacji zmieniła się. W stosunkach dominuje nieformalny rozejm, żadna ze stron nie wykonuje aktywnych manewrów w celu zmiany równowagi dyplomatycznej. To niezwykłe odprężenie okazało się środkiem utrzymywania na właściwych torach szerszej odwilży w stosunkach Chiny-Tajwan, w szczególności ekspansji powiązań gospodarczych.

Elekcja Ma przełożyła się na pewne interesujące zmiany w polityce po obu stronach Cieśniny Tajwańskiej. Tajwan wydał w 2009 roku białą księgę na temat pomocy, która przedstawiała dużo bardziej odpowiedzialne podejście do udzielania pomocy, w zasadzie odrzucając starą dyplomację czekową, z której zarówno Chiny jak i Tajwan stały się słynne. Pekin ze swej strony podjął zdumiewający krok powstrzymując państwa lojalne wobec Tajwanu od przejścia do uznania Chin, starając się utrzymać poprawę stosunków dwustronnych na właściwej ścieżce. W Salwadorze prezydent Mauricio Funes doszedł do władzy obiecując przeniesienie uznania z Tajwanu na Chiny, ale jak się wydaje presja Pekinu zapobiegła wprowadzeniu w czyn takiej zmiany. Wygląda na to, że podobna zmiana nastawienia nastąpiła w Nikaragui.

Czy ten rozejm oznacza, że rywalizacja z Tajwanem nie jest już osią strategii Chin w 3 regionach, w których Tajwan zachowuje sojuszników dyplomatycznych? I czy możemy w konsekwencji oczekiwać spadku chińskiej pomocy dla tych regionów? Niezupełnie. Pomimo rozejmu Chiny jak dotąd wciąż obiecują mniej więcej stałe ilości pomocy dla Pacyfiku. Sugeruje to, że Chiny przyjmują coś w rodzaju postawy wyczekującej: czekają by zobaczyć czy rozejm z Tajwanem się utrzyma, a jeśli nie, gwarantują sobie, że będą gotowe ponownie wskoczyć do dyplomatycznej szarpaniny o sojuszników. Nawet jeśli rozejm miałby zostać solidnie ugruntowany, są powody by sądzić, że Chiny będą kontynuować swój program pomocowy dla regionu, choć być może w okrojonej formie. Pogląd Chin na ich miejsce w świecie, i ich zdolności do robienia czegoś w tej materii, uległy zmianie: mimo że Pacyfik ogólnie może być marginalny, jako państwo z aspiracjami do bycia światowym mocarstwem Chiny muszą być aktywnym graczem wszędzie.

Poszukiwanie strategii

Jest też prawdą, że w kilku państwach pacyficznych, jak Papua Nowa Gwinea, są pokaźne bogactwa interesujące dla Chin (wiele państw tego regionu ma też duże strefy rybołówcze). Jednak co zaskakujące, biorąc pod uwagę twierdzenia, że Chiny grają w "długą grę", nie były one szczególnie strategicznie nastawione co do tego, gdzie kierują swoją pomoc na Pacyfiku i dopiero w 2009 roku zaczęły obiecywać PNG poważne kwoty pieniędzy.

Chociaż program pomocy Chin dla Pacyfiku oferuje wgląd w ich ogólną politykę pomocową, pod kilkoma ważnymi względami różni się od ich podejścia w innych regionach. W mniejszych państwach Pacyfiku, Karaibów i Afryki Chiny są głównie motywowane chęcią pozbawienia Tajwanu sojuszników dyplomatycznych. W miejscach gdzie ta rywalizacja dyplomatyczna już została wygrana uwaga jest skupiona na handlu i możliwościach surowcowych: Afryka i Ameryka Łacińska są najbardziej prominentne w tym względzie. W regionach tych duże projekty pomocowe są często powiązane z wielomiliardowymi inwestycjami surowcowymi firm państwowych, przez niektórych uważanymi za rosnącymi do zdumiewająco (i niewiarygodnie) wysokich poziomów. Handel także dramatycznie się rozwinął: według doniesień z Afryką przekroczył 100 miliardów dolarów w tym roku.

Zakłócanie starego porządku

O którymkolwiek regionie by nie mówić, rosnąca obecność Chin jako pomocodawcy zakłóciła stary porządek. Jak zaświadcza gwałtowny wzrost ich handlu z Afryką, udało im się powiększyć wielkość globalnego handlu, co samo w sobie zapowiada się na poważny wkład w rozwój Afryki. Mają też zalety, którym inni tradycyjni pomocodawcy nie mogą dorównać - jak zdolność do wysyłania tanim kosztem chińskich robotników do budowy dużych projektów infrastrukturalnych po cenach, których zachodni pomocodawcy nie mogą osiągnąć.

Wzmożone zainteresowanie Chin udzielaniem pomocy powinno być mile widziane, tak samo jak próba zbadania alternatywnych dróg ku rozwojowi. Jednak nie da się póki co stwierdzić, czy ich obecne podejście jest najlepszym. Chociaż wysiłki Chin w zakresie rozkręcania handlu światowego są imponujące, na Pacyfiku (i gdzie indziej) dołączają one istotne zobowiązania do swojej pomocy (chociaż publicznie twierdzą, że udzielają jej bez żadnych warunków). Na przykład wykorzystanie chińskich kontraktorów, materiałów i robotników jest generalnie obowiązkowe, ograniczając szanse dla lokalnych pracowników i korzyści dla lokalnej gospodarki. Jakość i wybór projektów także jest kwestionowana, podobnie jak dawanie priorytetu "pożyczkom preferencyjnym" zamiast grantów, z których spłatą niektóre państwa mają kłopoty.

Aczkolwiek gwałtowny wzrost udzielania pomocy przez Chiny i ich często nieortodoksyjne podejście wywołały poruszenie i zaburzyły pomocowy establishment, Chiny pozostaną już dużym pomocodawcą i pojawienie się nowego państwa, z którym można podzielić się częścią tego ciężaru powinno być pozytywnie przyjęte. Chociaż pomoc Chin dla Pacyfiku będzie w dalszym ciągu wypadkową polityki stosunków w Cieśninie Tajwańskiej, mało jest powodów do obaw o ambicje Chin w regionie i bardzo zachęcające jest, że dyplomatyczne detente na ten czas złagodziło wpływ dyplomacji dolarowej.

W Afryce i Ameryce Łacińskiej, gdzie uwaga Chin skupiona jest na handlu i surowcach, ich podejście "pomoc za surowce" prawdopodobnie nadal będzie przyciągać uwagę. Z pewnością jest szereg udoskonaleń, które Chiny mogłyby wnieść do swojej polityki pomocowej, ale z czasem wiele z tych udoskonaleń zapewne będzie wymuszanych przez samych odbiorców, którzy pragną uniknąć jakiejkolwiek potencjalnej chińskiej powtórki z pułapek zawartych w pomocy zachodniej.

 

Fergus Hanson to research fellow i dyrektor Lowy Poll Project w Lowy Institute for International Policy w Australii.

 

Copyright International Relations and Security Network

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.isn.ethz.ch/isn/Current-Affairs/ISN-Insights/Detail?lng=en&ots627=fce62fe0-528d-4884-9cdf-283c282cf0b2&id=122990&contextid734=122990&contextid735=122989&tabid=122989122990

 

Opis polityki zagranicznej Chin na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Chiny,polityka_zagraniczna

 

FOTO: Flickr user upton



Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów