Porozumienie Chin i Nowej Zelandii to przypadek wieloryba zawierającego przyjaźń z płotką. Albo, jak powiedzieliby niektórzy, rekina z płotką.
Chiny są potężną gospodarką, z populacją wielkości 1,3 miliarda, podczas gdy Nowa Zelandia jest małym, spokojnym krajem z 4 milionami mieszkańców, ostatnim lądem przez Antarktydą. A jednak te dwie bardzo różne jednostki podpisały porozumienie o wolnym handlu, które zostało obwołane pierwszym tego rodzaju dla Chin.
„Nowa Zelandia jest małym krajem, ale dowiodła, że jest bardzo biegła w negocjowaniu z wielkim rynkiem i wielkim krajem, jakim są Chiny”, nowozelandzki biznesmen Ken Stevens powiedział RFE/RL 7 kwietnia. „Jest tu niesamowita dobra wola sięgająca wstecz 35 lat, kiedy Nowa Zelandia najpierw uznała Chiny [dyplomatycznie] a [później] pomogła Chinom przystąpić do Światowej Organizacji Handlu.”
Ceremonia podpisania miała miejsce w Pekinie 7 kwietnia, w obecności chińskiego prezydenta Hu Jintao i nowozelandzkiej premier Helen Clark. Porozumienie zobowiązuje obie strony do niemal całkowitego wyeliminowania ceł importowych w ciągu kolejnych 11 lat i jest to pierwszy przypadek pełnego otwarcia przez Chiny swojego rynku na towary i usługi z państwa rozwiniętego. Większa otwartość chińskiej gospodarki to coś, co od lat próbują osiągnąć USA, jedynie z ograniczonym powodzeniem.
Ale przy bliższym spojrzeniu Chiny podejmują niewielkie ryzyko. Eksport Nowej Zelandii składa się głównie z produktów żywnościowych, od mięsa przez owoce po produkty mleczne. Drugorzędna linia eksportu to usługi finansowe, takie jak ubezpieczenia, bankowość, doradztwo inwestycyjne, konsulting biznesowy i podobne.
Chiny mogą przyjąć całą żywność i jeszcze więcej niż Nowa Zelandia może wyprodukować dla jej ogromnej populacji. Zaś skala usług finansowych, z którymi firmy nowozelandzkie weszłyby na chiński rynek byłaby zbyt mała by stworzyć zagraniczny wpływ na krajowy system finansowy w Chinach.
Nowa Zelandia ryzykuje bardziej. Gdy chińskie artykuły przemysłowe zalewają rynek, perspektywa stworzenia przez ten kraj własnego dużego sektora przemysłowego musi być mizerna. Bilans rocznej wymiany handlowej między Chinami a Nową Zelandią, wynoszącej około 6 miliardów dolarów, już jest bardzo korzystny dla Chin.
Ale Stevens nie jest pesymistą. Wskazuje, że jego własnej firmie, która dostarcza systemy bagażowe i bezpieczeństwa dla lotnisk, powodzi się dobrze. „Robimy 200 sztuk tego, 14 tamtego i 20 tego, więc jesteśmy bardzo niszowo zorientowani, z bardzo niskimi ilościami produkcji, i w tym zakresie możemy konkurować z każdym na świecie. Jest wiele nowozelandzkich firm tego rodzaju; my po prostu nie rzucamy chińskim firmom wyzwania w sferach, w których są bardzo, bardzo dobre”, mówi Stevens.
Polityczne obawy pozostają
Zastępca redaktora działu biznesu „New Zealand Herald”, Grant Bradley, mówi że nawet mimo tego umowa o wolnym handlu nie jest powszechnie popularna wśród establishmentu politycznego kraju. Partia Zielonych na przykład martwi się o los rodzimego przemysłu i o sytuację praw człowieka w Chinach.
„Wciąż jest ten przewlekły niepokój o eskapady Chin w Tybecie. [Ponadto, jest również] partia Nowa Zelandia po Pierwsze [New Zealand First], która jest zagorzale nacjonalistyczną partią, widzącą polityczny pożytek w wystawianiu głowy ponad balustradę i sprzeciwianiu się temu”, mówi Bradley.
Pekin negocjuje podobną umowę o wolnym handlu z Australią, dużo większą gospodarką niż Nowa Zelandia. Ale i tu występuje ta sama asymetria. Główny eksport Australii stanowią artykuły żywnościowe a także bogate zasoby mineralne – których Chiny rozpaczliwie potrzebują. W zamian Australia dostaje potok chińskich artykułów przemysłowych o tak niskich cenach, że wypychają z rynku produkty lokalne.
Dotychczasowa chińska niechęć do otworzenia się w podobny sposób na duże, zaawansowane gospodarki jak USA i Unia Europejska odzwierciedla obawy, że zaoferowałyby one prawdziwą konkurencję na rynku krajowym. Chińskie władze są też zdeterminowane zapewnić sobie, że nie stracą kontroli nad gospodarką w stopniu zakładanym przez rzeczywistą gospodarkę rynkową.
|