Scenariusz egipski który wstrząsnął światem może rozprzestrzenić się na wiele państw poradzieckich, gdzie paru podstarzałych prezydentów sprawuje władzę od ponad 2 dekad. Mimo pozornego spokoju w chwili obecnej, nie można wykluczać nieposłuszeństwa obywatelskiego w stylu egipskim w Kazachstanie, Tadżykistanie, Uzbekistanie czy na Białorusi - krajach, gdzie rozkwitają dyktatury, nepotyzm i korupcja.
W wydarzeniach, które z nieprawdopodobnych stopniowo stawały się surrealistycznymi, wieloletni prezydent Hosni Mubarak - który został jednym z najdłużej piastujących funkcję prezydentów na świecie dzięki fałszowaniu wyborów za wyborami przez całe dekady - stwierdził, że "miał dość bycia prezydentem" zanim w końcu nie ustąpił 11 lutego. W rzeczywistości jednak to Egipcjanie mieli dość. Średni dochód w Egipcie, według Banku Światowego, wynosi około 2070 dolarów na gospodarstwo domowe. Podczas gdy około 20% populacji żyje poniżej linii biedy, Mubarak i jego rodzina mają fortunę szacowaną na 50-70 miliardów dolarów. Rodzina Mubaraka posiada nieruchomości na całym świecie, jak podaje raport IHS Global Insight.
Stając w obliczu bezprecedensowych protestów Mubarak powiedział, że obawiał się "chaosu" gdyby odszedł zbyt nagle, ale to czego naprawdę się boi to śledztwo i postawienie przed sądem, utrata niewłaściwie zdobytego majątku i ujawnienie jego korupcyjnych układów. Wszyscy dyktatorzy stają się zakładnikami grzechów własnych, swoich krewnych i wąskiego kręgu insiderów, których dopuszczono do państwowego koryta. Interesujące jest spojrzeć na poradziecką Azję Środkową przez pryzmat doświadczenia Egiptu.
Własne poletko
Zacznijmy od Tadżykistanu. To małe, biedne państwo środkowoazjatyckie znajduje się pod rządami Emomaliego Rachmona od 1992 roku, zaledwie rok po uzyskaniu niepodległości. Ten były radziecki aparatczyk włada Tadżykistanem jak własnym poletkiem, a jego szeroka rodzina i krąg osób mu bliskich są beneficjentami wielu lat zakorzenionej korupcji. Tak jak w przypadku Egiptu rozruchy społeczne mogą wybuchnąć w Tadżykistanie z powodu biedy. Niedawny rządowy sondaż w południowym regionie Hatlon wykazał, że około 70% populacji w zasadzie wegetuje na chlebie i herbacie. Mieszkaniec regionu Hatlon wydaje średnio 21 dolarów miesięcznie na żywność.
Ale Tadżykistan jest też raczej spokojnym krajem, w którym powszechną nędzę łagodzą niezwykle niskie oczekiwania. Być może bardziej sensowne jest spojrzeć na Kazachstan. Od ponad 20 lat rządzi nim prezydent Nursułtan Nazarbajew. Teraz 70-latek, Nazarbajew nie ma jednak gotowego dziedzica płci męskiej, któremu mógłby przekazać władzę. Były zięć Nazarbajewa, Rachat Alijew napisał, że prezydent ma 3 żony i planuje przekazać władzę synowi poczętemu przez trzecią żonę, który teraz ma zaledwie 6 lat.
"Nie opuszczać stanowiska"
Egipt wysłał Nazarbajewowi czytelny sygnał. Od lat liczył on na apatię kazachskiego narodu (w porównaniu, na przykład, z sąsiednimi Kirgizami, którzy jak się wydaje wyrobili w sobie alergię na dyktaturę). Ale Egipt pokazał mu jak szybko uległość może przerodzić się w rozruchy i chaos. Nazarbajew nie mógł nie zauważyć podobieństw. Mimo to twierdzi, że otrzymał inny sygnał, tym razem od narodu kazachskiego. "Główną rzeczą", powiedział ostatnio Nazarbajew, "którą zrozumiałem od naszego narodu jest: 'nie opuszczaj swojego stanowiska' i 'kontynuuj pracę.' Obiecuję, że jeśli będzie taka jednomyślność i poparcie społeczne, będę pracował tak długo jak będę mógł."
Przy braku oczywistego następcy Nazarbajewa elity rządzące jak się wydaje doszły do consensusu, że niezbędne jest zamrożenie status quo. Tak jak w przypadku Mubaraka, Nazarbajew i jego krąg są zakładnikami swojej własnej przeszłości. Po prostu musi mu udać się przekazanie władzy następcy, albo też będzie ryzyko, że zmiecie go fala ludowej furii. Podobieństwa z Egiptem są istotne. Kazachowie znosili zniewagi od wielu lat, podobnie jak Egipcjanie. Nie mieli żadnej możliwości dać upustu swojej energii, a pod okiem władz nagromadziły się tysiące nieporuszonych kwestii.
Sąsiedni Turkmenistan także ma gorzkie doświadczenia z wiecznymi prezydentami. Były przywódca Saparmurat Nijazow był dożywotnim prezydentem do śmierci w 2006 roku i niewątpliwie pokazał światu, że sztuka kultu jednostki wciąż ma się dobrze. Tego rodzaju kultura polityczna jest bardzo zaraźliwa. Po Nijazowie przyszedł Gurbanguły Berdymuchamedow, który już kroczy tą dobrze znaną ścieżką. Ostatnio zaakceptował honorowe imię Arkadag (Opiekun). Turkmeńska telewizja państwowa pokazała niedawno starszą kobietę całującą jego rękę, który to gest prezydent przyjął bez wstydu ani sprzeciwu. Niedawno też parada turkmeńskich żołnierzy zatrzymała się mijając prezydenta i wszyscy uklęknęli przed nim. Później 600 dziewcząt wyszło na stadion i utworzyło ze swoich ciał słowo "Arkadag", zaś uczestnicy śpiewali pieśń zatytułowaną "Dziękujemy Ci, Opiekunie."
Oczywiście sąsiedni Uzbekistan także podąża tą samą drogą. W 2005 roku wieloletni prezydent Islam Karimow nakazał wojskom otworzyć ogień do jego własnych ludzi. Rządząc jako prezydent od 1990 roku, jest jednym z najbardziej despotycznych dyktatorów na świecie i prawdziwą tykającą bombą. Teraz ma 73 lata. Nie ma synów, ale jego żona Tatiana Karimowa jest ekonomistką z wykształcenia i mają oni 2 córki, Gulnarę i Lolę. Według magazynu "Der Spiegel" Gulnara Karimowa ma majątek szacowany na 570 milionów dolarów. Podobno kontroluje lukratywne branże naftową i gazową, jak również sektory telekomunikacyjne i budowlane Uzbekistanu. Przypuszcza się, że jej mętne interesy biznesowe sięgają Moskwy, Dubaju i Genewy. Możliwe jest, że rodzina Karimowa i elita rządząca chciałyby by to ona została następczynią, ale jest w Uzbekistanie wielu, którzy sprzeciwiliby się kontynuacji dynastii Karimowa i, naturalnie, zajęciu urzędu przez przywódcę płci żeńskiej.
Po kilku dekadach u władzy każdy z tych przywódców może być następnym, który postanowi, że "ma dość bycia prezydentem."
Chołpon Orozobekowa jest kirgiską dziennikarką bazującą w Genewie. Pracowała dla radia BBC, RFE/RL, IWPR i jako redaktor naczelny niezależnej gazety "De Facto." Poglądy wyrażone w tym komentarzu są poglądami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy RFE/RL.
Copyright (c) 2011. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/central_asian_dictators_belarus_egypt_mubarak/2306999.html