Katar, małe państwo w Zatoce Perskiej, przełożył zasoby ekonomiczne i kreatywną dyplomację na nadzwyczajne wpływy globalne. Ale zepchnięcie na drugi plan regionalnych gigantów takich jak Egipt i Arabia Saudyjska jest strategią wysokiego ryzyka.
"To nic innego jak niska pani na wysokich obcasach", określił Katar jeden z arabskich polityków po tym jak państwo to zostało ogłoszone gospodarzem piłkarskich mistrzostw świata w 2022 roku. Jest to typowa reakcja, jako że mieszanka zazdrości, cynizmu i pogardy zabarwia nastawienie (czy to wyrażane publicznie czy prywatnie) arabskich "wielkich braci" do tego maleńkiego, a mimo to zamożnego i wpływowego państwa z Zatoki Perskiej. Nic dziwnego, gdyż Katar wychodzi przed szereg i jest skuteczny i ambitny na różnych frontach. Jego oczywista lekcja dla większych lecz bardziej leniwych sąsiadów, w szczególności Egiptu i Arabii Saudyjskiej, jest taka, że gabaryty nie mają znaczenia.
Triumf Kataru jeśli chodzi o uzyskanie prawa do organizacji największej imprezy sportowej na świecie jest, jak by nie było, kontynuacją poprzednich sukcesów. Zorganizowanie przezeń Igrzysk Azjatyckich Asiad w 2006 roku wywołało podobne reakcje zdziwienia. Lecz wygrywając rywalizację o rok 2022 Katar zdobył punkty nie tylko regionalnie, ale też globalnie, zwłaszcza przeciwko poturbowanym Stanom Zjednoczonym i (jako że Anglia też była konkurentem) Wielkiej Brytanii. Jednak sport jest być może najłagodniejszą stroną katarskiej opowieści.
Szorstkość bierze się z polityki. Agresywna i proaktywna dyplomacja Kataru wywołuje fale nerwowości w tych arabskich stolicach, które lubią myśleć o sobie w kategoriach "przywódców regionalnych". Waszyngton też dołączył do klubu rozdrażnionych. Spora część dyplomacji regionalnej Kataru Al-Jazeery z racjami przecistawiającymi się Waszyngtonowi także gra tu rolę; część wynikającej z tego irytacji ujawniają dokumenty Wikileaks.
W odniesieniu do szeregu zawiłych kwestii regionalnych to właśnie Katarczycy zanotowali sukcesy w pośrednictwie i negocjowaniu umów. Na południe od Egiptu, Katarczycy stali na czele wysiłków zmierzających do zaprowadzenia pokoju między rządem Sudanu a rebeliantami w Darfurze, podczas gdy Kair tylko się przyglądał. Na południe od Arabii Saudyjskiej, Katarczycy zaangażowali do rozmów rząd jemeński i rebeliantów Houthi, zyskując zaufanie obu stron, podczas gdy Rijad tylko się przyglądał. W 2009 roku to Katarczycy faktycznie zapobiegli zapadnięciu się Libanu w wojnę domową wyglądającą wówczas na nieuchronną, zbierając głównych protagonistów w Doha i doprowadzając w ostatniej chwili do porozumienia.
Ryzykowna gra
Szersza perspektywa jest nie mniej wymowna. Katar jednocześnie gości największą amerykańską bazę wojskową na świecie, ma przyjazne stosunki z Iranem i utrzymuje powiązania handlowe z Izraelem (które przetrwały olbrzymie napięcia, w tym drugą intifadę palestyńską [2000-05], wojnę Izraela przeciwko Hezbollahowi w Libanie [2006] oraz Hamasowi w Gazie [2008-09]; co jest jeszcze bardziej niezwykłe biorąc pod uwagę, że Katar cieszy się zaufaniem obu tych organizacji jak również wielu innych ruchów islamistycznych).
Rządzący emir Kataru i jego globalnie aktywna żona Sheikha Moza są bliskimi przyjaciółmi kilku arabskich prezydentów i rodzin panujących. Ale Katar jest też główną destynacją dla czołowych przeciwników politycznych (głównie islamistów) wielu z tych reżimów arabskich. Doha może i angażuje się w politykę i decyzje przyjęte kolektywnie przez Radę Współpracy Zatoki (GCC), organ regionalny (kontrolowany przez Rijad), który składa się z wszystkich 6 państw arabskich Zatoki Perskiej; ale stworzyła nisze, na których manewruje swoją własną, niezależną dyplomacją, w konsekwencji frustrując pozostałe państwa GCC.
Taktyka kuszenia każdego ważnego gracza inną nagrodą pozwala Katarowi unosić się ponad zagrożeniami, pozostawać poza celownikiem i budować status regionalny i globalny. W ramach obecnej wewnątrzarabskiej rywalizacji pomiędzy "osią umiarkowaną" (Egipt, Arabia Saudyjska, Jordania, ZEA i większość państw Zatoki Perskiej) a "osią oporu" (Iran, Syria, Hezbollah i Hamas) trudno jest zaszufladkować Katar. Woli on pozostawać blisko punktu środka, kursując stosunkowo swobodnie pomiędzy stronami.
Państwo pełną gębą
Pytaniem jakie się pojawia jest nie tyle dlaczego Katarczycy to robią, co raczej, być może, dlaczego Egipcjanie i Saudyjczycy tego nie robią. Dla arabskich intelektualistów i publiki mocno zagadkowe jest to, jak bojaźliwe były duże kraje arabskie w ciągu mniej więcej minionej dekady. Rezultatem ich bierności lub nieskuteczności w większości kwestii regionalnych (Irak, Palestyna, Liban, Sudan, Jemen, Somalia...) jest stworzenie próżni polityczno-religijnej, która pozwala Iranowi i Turcji (państwom ze swoimi własnymi agendami regionalnymi) przyjąć bardziej energiczne role - oraz otworzenie przestrzeni dla małych państw takich jak Katar by się wyróżnić i zdobyć prestiż.
Korzyść dla Kataru wykracza daleko poza zwykłą dumę i prezencję, gdyż za prestiżem idą dalsze poziomy sukcesu i networking, które stają się mocnym aspektem jego strategii bezpieczeństwa narodowego, w której potencjalne zagrożenia są wzajemnie równoważone i odbijane od tego małego państwa. Ryzyko jest ewidentne: strategia, w której na pokładzie są USA i Izrael wraz z Iranem, Hezbollahem i Hamasem wymaga nerwów ze stali. Gdyby to ekstremalne balansowanie zawiodło, konsekwencje mogłyby być katastrofalne.
Pieniądze pomagają. Doha nigdy nie byłaby w stanie osiągnąć tego co się dotąd udało bez spoczywania na pokaźnych rezerwach gazu, które czynią PKB Kataru najwyższym na świecie. Ale pieniądze nie funkcjonują samoistnie: mnóstwo jest przykładów klęsk bogaczy w regionie i poza nim. Gospodarka i finanse Kataru w mniejszym stopniu bazują na kredycie i pożyczkach niż u sąsiadów, pozwalając mu na uniknięcie losu Dubaju, który znalazł się w sercu globalnej zawieruchy finansowej.
Ambitny emir Kataru uzupełnił aktywną dyplomację uczynieniem ze swojego kraju czołowego ośrodka medialnego (z Al-Jazeerą, teraz sztandarową marką globalną); wiodącego regionalnego laboratorium edukacyjnego z ustanawiającymi tam filie amerykańskimi i europejskimi uniwersytetami pierwszej klasy; oraz destynacji sportowej z różnymi turniejami międzynarodowymi (azjatycki puchar piłkarski jak również mistrzostwa świata) goszczącymi w Doha.
Przeznaczając około 50 milionów dolarów na budowę infrastruktury na Puchar Świata w 2022 roku Katar wyruszył w drogę prowadzącą zarówno do prześcignięcia zranionego gospodarczo Dubaju jak i ciągłego dystansowania dużo większych arabskich państw islamskich w regionie pod względem prestiżu i wpływów politycznych przez co najmniej kolejną dekadę.
O autorze:
Khaled Hroub jest dyrektorem Cambridge Arab Media Project we współpracy z Centre of Middle Eastern and Islamic Studies Uniwersytetu Cambridge. Jest autorem Hamas: Political Thought and Practice (Institute for Palestine Studies, 2000) i Hamas: a Beginner's Guide (Pluto Press, 2006) oraz redaktorem Political Islam: Context versus Ideology(Saqi books, 2010)
Artykuł pochodzi ze strony openDemocracy i został opublikowany na licencji Creative Commons.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.opendemocracy.net/khaled-hroub/qatar-prestige-and-gamble
FOTO: Flickr user Kyle McDonald