Bahrajn może być zaledwie 163. państwem na Ziemi pod względem populacji, ale w minionym tygodniu znalazł się w centrum uwagi, wraz z Libią, w rozgrywającym się dramacie wstrząsającym światem arabskim. Chociaż to wyspiarskie królestwo posiada niewiele znaczenia i wpływów potęgi politycznej i kulturowej takiej jak Egipt, wydarzenia w Bahrajnie mają potencjał przekształcenia geopolityki Zatoki Perskiej, ze skutkami pośrednimi dla globalnych rynków naftowych i stosunków USA-Arabia Saudyjska.
W następstwie powstań w Tunezji i Egipcie niezadowoleni Bahrajńczycy wyszli na ulice protestując przeciwko korupcji, zinstytucjonalizowanemu rasizmowi oraz brakowi praw politycznych i szans gospodarczych. Protestom przewodziła większość szyicka, która według większości szacunków stanowi około 2/3 rdzennej populacji kraju. Bahrajńska rodzina królewska jest sunnitami i, tak jak w Iraku Saddama Husajna, prawie wszystkie elity polityczne i biznesowe kraju są sunnickie i mają bliskie powiązania z rządem.
Spośród 6 państw Rady Współpracy Zatoki (Gulf Cooperation Council - GCC) - Bahrajnu, Kuwejtu, Omanu, Kataru, Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich - Bahrajn zawsze był najbardziej podatny na niestabilność z powodu swojej niezadowolonej większości oraz małej i topniejącej bazy rezerw naftowych, które są wykorzystywane przez inne autorytarne petropaństwa do utrzymywania siatek klienteli. Aby rozwijać swoją gospodarkę Bahrajn postarał się usytuować jako centrum finansowe regionu Zatoki Perskiej: taki Dubaj bez ekscesów. To spowodowało napływ międzynarodowej klasy biznesowej jak również południowoazjatyckich robotników o niskim statusie - CIA szacuje, że prawie 32% z 738 tysięcy mieszkańców kraju to obcokrajowcy. Jednak ta zmiana pozycji w żaden sposób nie usunęła niesprawiedliwości gospodarczych z jakimi boryka się szyicka większość.
W reakcji na protesty rodzina królewska oscylowała między krwawą rozprawą, zabijając kilku protestujących w zeszłym tygodniu, a pojednaniem i negocjacjami z szyicką opozycją. Ta dwuznaczność niemal na pewno wynika z zakulisowej walki o wpływy między Waszyngtonem a Rijadem. Arabia Saudyjska, która wcale nie była zadowolona widząc upadek byłego egipskiego prezydenta Hosniego Mubaraka w wyniku rewolucji ludowej, może żyć z Egiptem, którego rząd sterowany jest przez wojsko. Jednak kierowany przez szyitów rząd w Bahrajnie byłby anatemą dla Rijadu, który ma własną biedną, niespokojną populację szyitów na wschodzie, koło Bahrajnu, żyjącą wśród największych pól naftowych kraju. Separatyzm nie jest dominującym poglądem wśród szyickiej populacji Saudyjczyków, ale ewentualny rząd szyitów w Bahrajnie mógłby uruchomić siły odśrodkowe w Arabii Saudyjskiej, nad którymi słabowita rodzina królewska mogłaby nie zapanować. Nie jest niedorzeczne zakładać, że Rijad za kulisami przekonuje do zdecydowanej, forsownej reakcji wobec bahrajńskich protestujących.
Dla Stanów Zjednoczonych Bahrajn jest siedzibą V Floty - około 3 tysiące amerykańskiego personelu wojskowego żyje na wyspie i obsługuje 30 jednostek morskich. Główną misją V Floty jest utrzymanie stabilności w Zatoce Perskiej, tak aby regionalne dostawy ropy naftowej mogły trafiać na rynek światowy bez zakłóceń. Pod tym względem V Flota jest jednym z podstawowych narzędzi Waszyngtonu do trzymania Iranu w szachu. Waszyngton najwyraźniej ocenił, że Stany Zjednoczone nie powinny przeciwstawiać się żądaniom reform politycznych wysuwanym przez bahrajńską większość, nawet jeśli taka postawa naraża na ryzyko prawa US Navy do utrzymywania baz i zapewne stawia USA w opozycji wobec rządu saudyjskiego.
Oczywiście zarówno dla Waszyngtonu jak i Rijadu we wrzeniu w Bahrajnie nie chodzi tylko o Bahrajn. Ma to też konsekwencje dla rywalizacji regionalnej z Iranem. W przeszłości Teheran wielokrotnie rościł pretensje do Bahrajnu jako krnąbrnej 14. prowincji Iranu, która to rewizjonistyczna retoryka spotykała się z gniewem rządów Bahrajnu, Arabii Saudyjskiej i innych państw arabskich. Anegdotyczne dowody sugerują, że irańskie roszczenia nie mają też większego poparcia u szyickiej populacji Bahrajnu, która jest arabska. Faktycznie, oportunistyczny rewizjonizm Teheranu może skłonić kierowany przez szyitów rząd bahrajński do poproszenia o dalsze bazowanie V Floty na wyspie, chociaż bynajmniej nie jest to pewne.
Sytuacja w Bahrajnie jest bardzo płynna i rozegrać się może szereg scenariuszy, w tym ucieczka rodziny królewskiej lub krwawa rozprawa, które oba są mniej prawdopodobne, ale możliwe. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest rezygnacja długo urzędującego premiera, Khalify bin Salmana al-Khalify, wuja króla, i ustanowienie pewnego mechanizmu większej szyickiej reprezentacji w zmodyfikowanej monarchii konstytucyjnej, w której rodzina królewska wciąż będzie trzymać ręce na większości dźwigni władzy. Taki rezultat odpowiadałby Waszyngtonowi i mógłby zostać przełknięty przez Rijad, ale ostatecznie zasiałby ziarno kolejnego powstania: rząd, który dalej chroniłby interesy mniejszości sunnickiej kosztem kraju jako całości jest nie do utrzymania.
Ogólnie niepokoje w Bahrajnie uwydatniły to, jak bardzo nadszarpnięte stały się stosunki saudyjsko-amerykańskie. Dla saudyjskich władców wydarzenia w Bahrajnie są ważnym probierzem ciągłej stabilności ich własnego królestwa, a jednak Waszyngton złagodził swoje poparcie dla bahrajńskiej monarchii. Gdyby rozruchy w Bahrajnie miały obalić rząd, rewolucyjna zaraza mogłaby roznieść się na Arabię Saudyjską, zwłaszcza na regiony zamieszkałe przez szyitów, z istotnymi konsekwencjami dla stosunków saudyjsko-amerykańskich, pewności dostaw węglowodorów z regionu na rynek światowy oraz dynamiki rywalizacji saudyjsko-irańskiej na takich obszarach jak Irak, Liban i terytoria palestyńskie.
Matt Stone to konsultant ds. energii i komentator spraw międzynarodowych. Bazuje w Waszyngtonie i Arizonie, a jego wiedza dotyczy polityki i dynamiki rynku energetycznego Azji Środkowej, Rosji, Turcji i Bliskiego Wschodu; globalnego gazu; oraz polityki zagranicznej USA.
Copyright World Politics Review
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.worldpoliticsreview.com/articles/7976/bahrains-unrest-shakes-up-gulf-geopolitics