Ledwie kilka tygodni temu, nawet gdy fala protestów obalała reżimy w państwach ościennych, niewielu przewidywało, że ogólnonarodowa rewolta mogłaby strawić Libię. Wieloletni przywódca tego północnoafrykańskiego kraju Muammar Kadafi wcześniej już rozprawiał się z rewoltami i wykazał się biegłością w wykorzystywaniu bogactwa naftowego kraju do łagodzenia problemów społecznych i utrzymywania ścisłej kontroli. W przeciwieństwie do Zine al-Abidine Ben Aliego z Tunezji czy Hosniego Mubaraka z Egiptu, Kadafi siedział na szczycie piramidy sojuszy plemiennych, która dawała oparcie jego długoletnim rządom.
Jednak antyrządowe wystąpienia, które zaczęły się na wschodzie Libii 16 lutego, rzeczywiście się rozprzestrzeniły i teraz doszły do wrót Trypolisu. Protesty te bynajmniej nie są pokojowe, naznacza je przemoc, która doprowadziła do zażartych walk między siłami opozycyjnymi a rządowymi. Teraz, gdy sytuacja grozi przejściem w stan otwartej wojny domowej, oczywiste staje się, że w grę wchodzi zawiła dynamika plemienna w tym kraju 6,5 miliona ludzi.
Luzowanie pasa
Ponad 100 klanów i grup etnicznych jest wplecionych w złożoną konstrukcję społeczną Libii, co czyni ze współpracy bądź konfliktu między plemionami kluczowy determinant dalszych losów kraju. Ziad Akl, badacz w Centrum Studiów Politycznych i Strategicznych Al-Ahram w Kairze, uważnie przygląda się sąsiedniej Libii. Mówi on, że w libijskim społeczeństwie lojalność wobec plemienia wypiera lojalność wobec państwa. Oznacza to, że w obecnym tumulcie przynależność i zwyczaje klanowe są ważniejsze niż organizacje obywatelskie czy też stosowanie się do prawa państwowego.
Akl mówi, że dynamika plemienna, którą Kadafi od dawna tłumił poprzez modernizację, nacjonalizm i rozwój relacji patron-klient z szefami plemion wydaje się obracać przeciwko niemu. "Kompozycja plemienna wydaje się być przeciwko Kadafiemu w chwili obecnej, a wśród tych plemion oni są bardzo za dialogiem", mówi Akl. "Głębokie podziały jeszcze nie wyszły na jaw, co jest jedynym pocieszającym sygnałem wychodzącym z Libii w chwili obecnej."
Kadafi wyraźnie ma kłopoty z utrzymaniem sojuszy plemiennych, na których opiera się jego władza. Niektóre z większych plemion, takie jak Warfalla, obróciły się przeciwko niemu. To liczące 1,5 miliona osób plemię ma trudną historię z Kadafim: w 1993 roku niektórzy jego członkowie podjęli próbę zamachu stanu przeciwko Kadafiemu, którą brutalnie zdławiono. Warfalla ma prominentną pozycję w zachodniej Libii i jego deklaracja poparcia dla antyrządowych demonstrantów była poważnym ciosem dla reżimu.
Nie wszystko jednak stracone dla Kadafiego w tym momencie. Wciąż cieszy się on lojalnością swojego stosunkowo małego plemienia, Kaddahfa ze środkowej Libii. I ma to niemałe znaczenie, bo jego członkowie odgrywają prominentną rolę w elitarnych jednostkach bezpieczeństwa i siłach powietrznych, na których Kadafi teraz polega próbując stłumić obecną rewoltę.
Kolejnym plemieniem faworyzowanym przez reżim jest Megarha, którego członkowie pochodzą z regionu w południowej Libii na skraju Sahary. Członkowie tego plemienia zajmują ważne pozycje w aparacie bezpieczeństwa państwowego i komitetach rewolucyjnych. Pomimo utrzymywania powiązań z Warfalla, plemię to wydaje się w tej chwili pozostawać lojalnym wobec reżimu.
W Libii żyje też 500 tysięcy Tuaregów (Berberów), którzy z kolei mają swoje własne podziały plemienne. Wsparcie Tuaregów jest niezbędne dla Kadafiego jako ułatwiające transfer najemników z krajów Salehu - Czadu i Nigru, do Libii.
Wykorzystywanie doświadczenia
Występowanie plemion przeciwko sobie wzajemnie daje obserwatorom niewiele podstaw do optymizmu. Akl ostrzega, że podziały plemienne mogłyby się pogłębić gdyby Kadafi kurczowo trzymał się władzy i kontynuował swoją strategię militarnego tłumienia powstania. "Będzie, oczywiście, okres głębokiej niezgody pomiędzy tymi plemionami", mówi Akl.
Jamal Abdul Jawad, dyrektor Centrum Studiów Politycznych i Strategicznych Al-Ahram w Kairze, ma bardziej ponurą prognozę: "Libia prawdopodobnie przejdzie przez pogłębiony konflikt domowy - coś w rodzaju wojny domowej", mówi Jawad. "[Będzie to] podobne do taktyki w konfliktach, których doświadczano w krajach takich jak Czad czy Niger czy Sudan w minionych kilku latach z powodu tamtejszej konfiguracji sił."
Jawad zauważa, że Kadafi był znany z finansowania różnych stron wojen domowych w sąsiednich państwach afrykańskich, a ostatnie oświadczenia osaczonego libijskiego przywódcy i jego potężnego syna Saifa al-Islama Kadafiego pokazują, że są oni zdeterminowani zastosować te same strategie u siebie w domu.
Jedną z pierwszych reakcji Kadafiego na wybuch protestów we wschodnim mieście Benghazi było według doniesień sprowadzenie drogą powietrzną najemników z niektórych z tych państw afrykańskich. Ale ta bezkompromisowa taktyka najwyraźniej zawiodła. Kadafi najprawdopodobniej utracił większość Cyrenajki - wschodniego regionu, gdzie wojska rządowe po raz pierwszy ruszyły do boju przeciw protestującym w Benghazi. A jego panowanie nad zachodnim regionem Trypolitanii jest chwiejne, gdyż dezercje plemienne i militarne zawężają jego zaplecze.
Chaos "nieuchronny", wojna domowa "wątpliwa"
Zapędzony w róg, libijski przywódca odwołuje się do charakterystyki definiującej Libijczyków - islamu. Stosowanie się przez mieszkańców do zasad islamskich ma ogromną rolę w libijskim społeczeństwie, wznosząc się nawet ponad tożsamości plemienne i wygaszając plemienne podziały.
Libijski przywódca ostro zrugał libijski naród za pozwolenie Al-Qaidzie na wciągnięcie ich dzieci do rebelii. Według egipskiego analityka Jawada wielu Libijczyków ma bliskie powiązania z radykalnymi i umiarkowanymi ruchami islamistycznymi. Wielu Libijczyków dostało się do przywództwa Al-Qaidy. Nawet libijska wersja Bractwa Muzułmańskiego ma bardziej radykalne i plemienne oblicze w porównaniu do egipskiej wersji grup politycznych, które działają w warunkach względnie otwartych społeczeństw z tradycją bardziej liberalnej polityki. "Ruchy islamistyczne, czy to ekstremistyczne czy umiarkowane, są najważniejsze", mówi Jawad. "Faktycznie są one jedyną zorganizowaną grupą, która mogłaby być skuteczna w określaniu przyszłości Libii, podczas tego konfliktu i po tym jak konflikt ten dobiegnie końca."
Akl mówi, że teraz największą nadzieją dla Libii jest jakaś koalicja między siłami plemiennymi, elitami i wojskiem. "Chaos jest nieuchronny. Wojna domowa jest wątpliwa, bo zależy od sposobu w jaki Kadafi faktycznie opuści Libię, czy też sposobu w jaki będzie działał w najbliższych dniach." Ostatecznie, konkluduje Akl, przyszłość kraju leży teraz w rękach tych z dostępem do majątku i informacji. "Nie ma sił politycznych działających wewnątrz Libii, nie ma partii politycznych, społeczeństwo obywatelskie jest bardzo słabe", mówi Akl. "Więc tak naprawdę mówimy o elitach, to jest przywódcach plemiennych, profesorach uniwersyteckich i uczonych religijnych."
Copyright (c) 2011. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/libya_tribal_dynamics/2321294.html
FOTO: Flickr user ruba_ch