Czy wątłe linie zaopatrzeniowe ISAF są do utrzymania?
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Czy wątłe linie zaopatrzeniowe ISAF są do utrzymania?
John CK Daly ISN 2011-03-07 23:13:19

Ludzkie, fiskalne i polityczne koszty logistycznych misji zaopatrzeniowych ISAF rosną - po części z powodu niezaspokojonych potrzeb paliwowych wojska amerykańskiego. Aby rozwiązać ten problem, potrzebna byłaby zręczna mieszanka kontrpartyzantki i dyplomacji, formuła która obecnie wykracza poza pojęcie Pentagonu.


Siły USA, NATO i ISAF (International Security Assistance Forces - Międzynarodowe Siły Wspierania Bezpieczeństwa) działające w Afganistanie od początku Operacji Trwała Wolność (Operation Enduring Freedom) w listopadzie 2001 roku muszą radzić sobie z logistycznymi liniami zaopatrzeniowymi, które są jednymi z najdłuższych i najbardziej uciążliwych w historii. Prawie dekadę po rozpoczęciu kampanii olbrzymie potrzeby zaopatrzeniowe są zaspokajane przez zawiłą sieć szlaków ciągnącą się od Pakistanu na południu przez Łotwę, Rosję, Kazachstan i Uzbekistan na północy - tutaj w formie połączenia kolejowego Northern Distribution Network (NDN) ustanowionego w lutym 2009 roku. Pomimo optymistycznych deklaracji dowódcy ISAF, generała Davida Petraeusa, wszystkie te szlaki są podatne albo na ataki zbrojne albo na napięcia polityczne, co przy braku widocznego rozwiązania wprowadza rosnącą niepewność do afgańskiej kampanii militarnej. Niezaspokojone potrzeby paliwowe wojska amerykańskiego leżą u podstaw wszystkich obaw o bezpieczeństwo i logistykę.

Paliwożerne DoD

Departament Obrony USA (DoD) to nie tylko największy konsument paliwa w Ameryce, ale i na świecie, który wydaje ponad 20 miliardów dolarów rocznie na zakup i transport 4,6 miliarda galonów. 91% całego paliwa zakupionego przez rząd federalny idzie do DoD. Według stanu na rok 2009 wojsko amerykańskie zużywa około 340 tysięcy baryłek dziennie (bpd) paliw pochodzących z ropy naftowej. W roku fiskalnym 2008 DoD wydał około 16 miliardów dolarów na pozyskanie tej ilości paliwa - około trzykrotnie więcej niż wydałby przy cenach z 2003 roku.

Większość z tego paliwa idzie do Afganistanu - sami tylko marines zużywają 800 tysięcy galonów dziennie (gpd) w Afganistanie. W październiku 2010 roku przewodniczacy Połączonych Szefów Sztabów, admirał Michael Mullen powiedział, że paliwa kopalne są produktem importowym numer 1 w Afganistanie, gdzie amerykańscy żołnierze zużywają około 300 tysięcy bpd ropy. Analiza Deloitte z listopada 2009 roku pt. "Energy Security - America's Best Defense" podaje, opierając się na 5 poprzednich amerykańskich konfliktach militarnych, że amerykańskie wojsko zużywa 22 gpd na żołnierza. Gdy "przypływ" prezydenta USA Baracka Obamy został już wykonany, oznacza to zaopatrywanie ponad 100 tysięcy żołnierzy amerykańskich. Oprócz wymagań paliwowych amerykańskich sił lądowych rosną potrzeby paliwowe US Air Force na lotnisku Kandahar, które może poszczycić się jednym z najbardziej ruchliwych pasów startowych na świecie, oraz w bazie lotniczej Bagram na północ od Kabulu, teraz goszczącej ponad 20 tysięcy wojsk amerykańskich - oprócz tysięcy sił koalicyjnych i kontraktorów cywilnych. W Bagram, chociaż większość paliwa jest wykorzystywana do lotów, całkowita liczba paliwa zużywana na wsparcie bazy jest wciąż bardzo duża - 11 milionów galonów rocznie (30564 gpd).

Jako że Afganistan nie ma własnych zapasów węglowodorów, każda kropla musi być sprowadzana, a tranzyt ogromnie zwiększa koszty, zwłaszcza jeśli chodzi o dostawy sprowadzane z USA. Koszt paliwa dostarczanego siłom amerykańskim w Afganistanie ulega dramatycznej eskalacji z około 3 dolarów jakie DoD płaci w kraju za galon JP-8, paliwa najczęściej stosowanego przez wojsko amerykańskie. W październiku 2009 roku przedstawiciele Pentagonu oświadczyli w House Appropriations Defense Subcommittee, że "w pełni obciążony koszt paliwa" ("fully burdened cost of fuel" - FBCF) przekłada się na około 400 dolarów za galon w chwili dotarcia do odległej wysuniętej bazy operacyjnej (Forward Operating Base - FOB) w Afganistanie. W zeszłym roku FBCF osiągnął 800 dolarów w niektórych FOBs w następstwie ataków na szlak zaopatrzeniowy w Pakistanie, zaś niektórzy twierdzili, że FBCF może wynosić nawet 1000 dolarów za galon w niektórych trudno dostępnych lokalizacjach.

Obecnie większość paliwa i zaopatrzenia dla wojsk amerykańskich w Afganistanie jest wysyłana przez Karaczi, gdzie każdego dnia około 300 prywatnych ciężarówek transportuje paliwo przez Pakistan do Afganistanu, czasami zmieniając przewoźników. Paliwo to jest potem przewożone do miejsc składowania w Afganistanie w celu rozsyłania go po kraju, gdzie stosuje się amerykański transport wojskowy by doprowadzać je do FOBs. Do wielu odległych lokalizacji dostawy paliwa mogą być realizowane tylko drogą lotniczą, a jednym z najdroższych sposobów jest przewożenie go w zbiornikach przenoszonych przez helikoptery.

Niebezpieczne, zablokowane szlaki zaopatrzeniowe

Afgańskie linie zaopatrzeniowe biegnące przez Pakistan są długie i niebezpieczne. USA muszą dostarczać siłom wojskowym amunicję, paliwo i inne środki, ale większość tonażu transportowanego do Afganistanu to paliwo - 80% według wicepodsekretarza obrony Alana Haggerty'ego. Marines szacują, że 39% ich tonażu stanowi paliwo, a 90% to paliwo albo woda. Dowódca Korpusu Marines, generał James T Conway powiedział: "Mamy parę wątłych linii zaopatrzeniowych przez Pakistan, które kosztują nas jak cholera i są one bardzo niebezpieczne." Ambasada USA w Islamabadzie stwierdziła w 2007 roku, że do 80% niebojowego zaopatrzenia transportowane było przez Pakistan, ale w 2010 roku spadło to do 40% gdy tempa nabierać zaczęła NDN. Teraz 40% podróżuje NDN przez Azję Środkową, a pozostałe 20% jest sprowadzane drogą lotniczą.

Pakistańskie szlaki tranzytowe stały się bardziej niebezpieczne, gdyż wzmogły się ataki zbrojne na konwoje ciężarówek w reakcji na nasilające się ataki amerykańskich bezzałogowców na obszarach plemiennych wzdłuż granicy afgańskiej. Sekretarz ds. wewnętrznych Baluchistanu (największej prowincji Pakistanu) Akbar Hussain Durani powiedział, że w 2010 roku w 56 atakach w tej prowincji zniszczono 136 cystern NATO, przy czym zabito 34 osoby, a raniono 23. W 2011 roku już doszło do kilku ataków na konwoje paliwowe z ofiarami w ludziach.

Chociaż ataki te raczej nie zdezorganizują całkowicie wysiłków zaopatrzeniowych, powodują wzrost wskaźników strat, które są coraz trudniejsze do zaakceptowania w Waszyngtonie. Sekretarz marynarki Ray Mabus zauważył: "Ostatnie ataki na konwoje paliwowe NATO służą nam tylko za przypomnienie o tych czułych punktach. Jest to niebezpieczne. Mnóstwo tych konwojów jest atakowanych improwizowanymi ładunkami wybuchowymi lub poprzez zasadzki, czasami zanim nawet dotrą do Afganistanu. Na każde 24 konwoje tracimy Amerykanina, zabitego lub rannego. Jest to zbyt wysoka cena do zapłacenia za energię."

Te eskalujące zagrożenia dla afgańskich szlaków zaopatrzeniowych skłoniły USA do poszukiwań alternatywnego szlaku w 2008 roku. Odpowiedź przyszła w formie NDN, serii szlaków, które docierają do Afganistanu od północy, omijając Pakistan. Jednak utarczki między państwami Azji Środkowej, w szczególności spory uzbecko-tadżyckie o wodę, zaskutkowały wstrzymywaniem przez Uzbekistan przewozów kolejowych kierujących się do Tadżykistanu, czasami na parę tygodni.

To wąskie gardło przekonało Pentagon do podjęcia starań o zmniejszenie wolumenu materiałów przewożonych NDN, a także prób zakupu lokalnych towarów wzdłuż szlaku, w tym wody, różnych produktów makaronowych, owoców i soków od firm z Uzbekistanu; wody od firm z Kazachstanu; oraz wody, lodu i sody od przedsiębiorstw afgańskich. Richard Faso z Defense Logistics Agency Pentagonu powiedział: "Jest wielka potrzeba zakupu produktów (na rynku lokalnym), tak abyśmy mogli lepiej wykorzystać NDN i zapewnić napływ naszych produktów do Afganistanu szybko i na czas."

Konkludując, ludzkie, fiskalne i polityczne koszty logistycznych misji zaopatrzeniowych do Afganistanu rosną. Gdy Operacja Trwała Wolność wkracza w swoją drugą dekadę, o ile amerykańskie wojsko nie znajdzie sposobu na ograniczenie swojego uzależnienia od ropy, politycy w Waszyngtonie mogą zacząć zadawać pytania dlaczego, w czasach oszczędności fiskalnej, amerykański podatnik powinien dalej poręczać rachunki wynoszące nawet 800 dolarów za galon FBCF w Afganistanie.


Dr John CK Daly to adiunkt w Johns Hopkins Central Asia-Caucasus Institute w Waszyngtonie. Otrzymał swój tytuł doktorski ze studiów rosyjskich i bliskowschodnich na Uniwersytecie w Londynie.

 

Copyright International Relations and Security Network

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.isn.ethz.ch/isn/Current-Affairs/ISN-Insights/Detail?lng=en&ots627=fce62fe0-528d-4884-9cdf-283c282cf0b2&id=127187&contextid734=127187&contextid735=127186&tabid=127186

 

Opis konfliktu w Afganistanie na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Afganistan,problemy,Konflikt

 

FOTO: Flickr user The U.S. Army



Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów