Zamiast jednoznacznego poparcia walki za wolność w Libii, wydaje się, że rządy zachodnie godzą się z możliwością pozostania reżimu Muammara Kadafiego u władzy.
Jednak jeśli tak właśnie jest, świat musi przygotować się na możliwy powrót globalnego zagrożenia - libijskiego programu budowy broni masowej zagłady. Po "oczyszczeniu Libii" ze "szczurów, karaluchów i narkomanów" (jak Kadafi charakteryzuje tych, którzy mu się sprzeciwiają), przywódca Libii zwróci swoją uwagę na obce kraje, które jak uważa podsycają rebelię przeciw niemu.
Kadafi jest w pełni świadomy tego, że może wywołać globalny zamęt unieważniając porozumienie jakie osiągnął z Zachodem w kwestii broni masowej zagłady. W rzeczy samej, już zagroził wycofaniem się z wszystkich porozumień międzynarodowych. Krok taki spowodowałby, że już wysokie ceny ropy naftowej poszybowałyby jeszcze wyżej. "Znamy tę grę", z lubością mawiają elity Kadafiego, wskazując na zależność Europy od ropy, którą kontrolują. Obecny kryzys nuklearny w Japonii tylko wzmacnia jego kartę.
Oczywiście przywódcy państw takich jak Korea Północna, Iran, Syria i Wenezuela rozglądają się za okazjami do wywrócenia obecnego systemu globalnego; odstawienia na bok Stanów Zjednoczonych, Unii Europejskiej i ONZ; wypaczenia Traktatu o Nieproliferacji Broni Jądrowej; oraz wyeliminowania wszelkich zagrożeń dla ich własnej władzy. Pomoc dla Kadafiego w odtworzeniu znaczącego programu nuklearnego, chemicznego i biologicznego u progu Europy ewidentnie pomogłaby im w realizowaniu tych ambicji.
Wrogowie moich wrogów
Ale sprawy nie mają się idealnie wśród rozrabiaków tego świata. Po tym jak administracje prezydenta USA George'a W. Busha i premiera Wielkiej Brytanii Tony'ego Blaira rozbiły siatkę przemytu nuklearnego A.Q. Khana, Kadafi nie tylko zrobił zwrot, ale też oskarżył Koreę Północną i Iran. Będzie musiał sporo się napocić by naprawić relacje z tymi dwoma państwami.
Mimo to, Phenian nie ma nic do powiedzenia na temat powstania w Libii [22 marca KRL-D potępiła jedynie USA za naloty w ramach operacji "Świat Odysei" - przyp. SM]. Przywódcy w Korei Północnej wiedzą, że udzielenie pomocy Kadafiemu we wznowieniu jego programów budowy broni masowej zagłady odwróciłoby uwagę międzynarodową od ich własnych poczynań. Nie będąc w stanie zagrozić Europie z odległej Azji, Koreę Północną z pewnością kusiłoby wznowienie dostarczania Trypolisowi technologii rakietowej, w szczególności dlatego, że pośrednio oznaczałoby to przelewanie europejskich pieniędzy za ropę do pustego skarbca Phenianu.
Pojednanie się z mułłami w Teheranie będzie trudniejsze. Iran opowiedział się za reżimem islamistycznym w Libii, więc mało prawdopodobne jest, że rodzina Kadafiego będzie w stanie pogodzić się z irańskimi teokratami. Ale dynamika proliferacji nie wymaga uścisków. Iran mówił, że jest gotów "eksportować technologię i produkty nuklearne". Na Bliskim Wschodzie jest mnóstwo pośredników, którzy są zaprzyjaźnieni z oboma państwami. Dawne różnice nie przeszkodziły we współpracy programów nuklearnych Iranu i Libii, jak zademonstrowała Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej za pomocą danych dotyczących cząstek uranu.
Chociaż często zgodna z Teheranem, Syria nie wypowiedziała się przeciwko Kadafiemu, ponieważ ludowe powstania arabskie nie rokują dobrze jej własnemu reżimowi autorytarnemu. Prezydent Baszar Assad może wykorzystać to niezaangażowanie do ułatwienia współpracy między Iranem a Libią. Oprócz zbombardowanego przez Izraelczyków obiektu Al-Kibar, gdzie jak się podejrzewa syryjska organizacja energii atomowej kolaborowała z jej irańskim odpowiednikiem, Assad może mieć przynajmniej jeszcze jeden zakład nuklearny. Syria od dawna ma również programy broni chemicznej i biologicznej. Damaszek skorzystałby politycznie, ideologicznie i finansowo służąc za przekaźnik irańskiej technologii kierowanej do Trypolisu.
Podczas obecnego kryzysu Hugo Chavez z Wenezueli jest rzecznikiem swojego arabskiego mentora - od którego otrzymał Międzynarodową Nagrodę Praw Człowieka im. Kadafiego w 2004 roku! Caracas jest wiązany z działaniami Teheranu w zakresie poszukiwania uranu, rozwoju broni i proliferacji nuklearnej. Loty do Caracas z Teheranu i Phenianu odbywają się w sposób niemonitorowany i nieuregulowany. Więc Wenezuela jest idealnym kanałem pośredniego uzupełnienia arsenału broni masowej zagłady Kadafiego. Istotnie, kiedy Chavez odwiedził Kadafiego w październiku 2010 roku obaj przywódcy oświadczyli, że "wystąpią jako stalowe tygrysy stawiające czoło imperium [amerykańskiemu]."
Wyczerpane militarnie i politycznie swoimi przewlekłymi zmaganiami o zaprowadzenie porządku w Iraku i Afganistanie, Stany Zjednoczone i Unia Europejska w zasadzie postanowiły przeczekać wewnątrzlibijskie walki. Ale czy Waszyngton, Londyn i Paryż będą miały ten sam luksus jeśli Kadafi obróci się przeciw obcym, którzy według niego są winni?
Możliwe, że prezydent USA Ronald Reagan trafił w sedno charakteryzując libijskiego tyrana jako "tego wściekłego psa Bliskiego Wschodu." Mając na uwadze jego ciągłe pokazy fanaberyjnego, furiackiego zachowania, Kadafi jest być może bardziej prawdopodobnym dysponentem broni masowej zagłady niż jego odpowiednicy w Korei Północnej, Iranie, Wenezueli czy Syrii. Bądź co bądź, wciąż ma on pod ręką gaz musztardowy, którego może użyć przeciw krajowym i międzynarodowym przeciwnikom. Rzeczywistość często ustępuje ułudzie u takich przywódców i ich zwolenników.
Jamsheed K. Choksy jest profesorem studiów środkowoeurazjatyckich, międzynarodowych i islamskich i byłym dyrektorem programu studiów bliskowschodnich na Uniwersytecie Indiana. Jest również członkiem Narodowej Rady Humanistyki w U.S. National Endowment for the Humanities. Poglądy wyrażone w tym komentarzu są poglądami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy RFE/RL.
Copyright (c) 2011. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/commentary_qaddafi_could_resume_wmd_program/2340596.html
FOTO: Flickr user Mr_CRO