Impas irański
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Impas irański
David Patrikarakos ISN 2011-03-25 22:56:12

Program nuklearny Iranu dominuje w nagłówkach światowej prasy od czasu rewelacji o tajnych obiektach w sierpniu 2002 roku. Po tym nastąpiły niekończące się negocjacje i 4 rundy sankcji, bez kompromisu w zasięgu wzroku. Jesteśmy w impasie.

 

Aby znaleźć rozwiązanie musimy zrozumieć co program nuklearny oznacza dla Iranu i w związku z tym dlaczego jest kontynuowany w świetle tak długotrwałej i potężnej opozycji międzynarodowej. W tym celu musimy najpierw zrozumieć (1) naładowaną wartością naturę energii nuklearnej - zarówno programów zbrojeniowych jak i cywilnych; oraz (2) wpływ irańskiej historii, które to oba czynniki mocno zwierają się w przypadku Iranu.

Patrząc na irański kryzys na szczeblu wewnętrznym staje się jasne, że mułłowie byli w stanie "sprzedać" ten program swojemu narodowi - co jest niezbędne dla utrzymania go przez tak długi czas wbrew takiej opozycji. Udało im się to, ponieważ byli w stanie skutecznie przemienić kwestię stosowania się do prawa międzynarodowego w kwestię nacjonalizmu i samookreślenia. Jest to możliwe jedynie z powodu szczególnego doświadczenia Iranu z zachodnią ingerencją w tym kraju, od Wielkiej Gry po zamach stanu w 1953 roku przeciw premierowi Mossadekowi.

Energia nuklearna: oznaka "postępu"

Dla Irańczyków na ulicy, karmionych rządową propagandą, Zachód chce pozbawić ich legalnego prawa do energii nuklearnej by "trzymać ich w ryzach" - klasyczne imperialistyczne zachowanie wobec świata islamu. Połączmy to z poglądem, że energia nuklearna w modernizującym się świecie stanowi synonim oraz skrót do nowocześności, i otrzymujemy potężną mieszankę. Irańczycy zaczęli widzieć w energii nuklearnej symbol niezależności ich państwa i totem postępu. Przynosi ona prestiż (bardzo pożądany przez wiele eks-kolonii).

Akbar Etemad jest ojcem programu nuklearnego iranu. Założył Irańską Agencję Energii Atomowej (AEOI) i blisko współdziałał z szachem Iranu przy narodzinach projektu. Rozmawiając z ISN Security Watch opisuje jak od samego początku prestiż był istotnym czynnikiem: "Zarówno szach jak i ja mieliśmy świadomość potrzeby tego, by Iran siedział na głównym miejscu przy stole. Wiedzieliśmy, że poprzez rozwój technologii nuklearnej w Iranie dźwignięte zostaną wszystkie działania naukowe." 30 lat później to odczucie wciąż dominuje. Cytując słowa byłego negocjatora nuklearnego Hassana Rohaniego: "Ludzie czują wielką dumę, bo nasi młodzi naukowcy irańscy mogą produkować paliwo jądrowe, najważniejszą część cyklu paliwowego, pomimo wszystkich sankcji i presji z Zachodu."

A co z bronią? Czy byłaby po to by zrealizować wypowiedź prezydenta Ahmadinejada o starciu Izraela z mapy? Nigdy nie można być pewnym; mułłowie nie zawsze są racjonalni. Ale nie są też tak nieracjonalni jak ludzie sądzą - mają jeden nadrzędny cel: przetrwanie. Doktryna wzajemnie zagwarantowanego zniszczenia (mutually assured destruction - mad) jest prosta i Teheran bez trudu jest w stanie ją pojąć. Atak jądrowy na Izrael wywołałby większą reakcję nuklearną i bezsprzecznie prowadził do zniszczenia samego Iranu.

W oczach reżimu zdolność do posiadania broni jądrowej dałaby szereg korzyści. Tak jak cywilna energetyka jądrowa, przyniosłaby szacunek i prestiż. Pamiętamy, że dla De Gaulle'a zdolności nuklearne Francji były czymś więcej niż gwarancją bezpieczeństwa - były symbolem francuskiej niezależności i potwierdzeniem statusu wielkiego mocarstwa. Większy niż to jest jednak wpływ historii: wojna irańsko-iracka żyje w zbiorowej pamięci narodu. Irańczycy nie zapomnieli obojętności świata wobec użycia przez Saddama Husajna broni chemicznej i braku działania instytucji międzynarodowych. W 1988 roku ówczesny głównodowodzący sił zbrojnych Ali Rafsanjani stwierdził, że wojna ta:

"Unaoczniła, że moralne nauki świata nie są zbyt skuteczne gdy wojna osiąga poważną fazę i świat nie szanuje swoich własnych rezolucji i zamyka oczy na pogwałcenia i wszystkie agresje, które są popełniane na polu bitwy. Powinniśmy w pełni wyposażyć się zarówno w ofensywne jak i defensywne zastosowanie broni chemicznej, bakteriologicznej i radiologicznej."

To mocne słowa. Jest to zarazem pouczająca wypowiedź; w swej istocie jest to mandat do zdobycia broni masowej zagłady. Co ważniejsze, rzuca światło na motywacje za tym stojące: świat jest obojętny i na nikim nie można polegać. Iran przesiąkał tymi odczuciami dopóki nie utwierdziły się one w polityce.

Otoczeni podejrzeniami

Iran stoi też w obliczu praktycznych niebezpieczeństw ze strony Waszyngtonu. Administracja Busha określiła Iran członkiem "sieci zła" i aktywnie wspierała "zmianę reżimu". USA utrzymują dużą obecność wojskową na Bliskim Wschodzie od czasu pierwszej Wojny w Zatoce w 1991 roku - w Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratach Arabskich są liczne bazy amerykańskie, z których wszystkie mają Iran w zasięgu uderzenia. W ramach Operacji Trwała Wolność w 2001 roku wielkie ilości wojsk amerykańskich zgromadziły się za wschodnią granicą kraju w Afganistanie. Obalenie Saddama w 2003 roku niewątpliwie usunęło pilne zagrożenie dla bezpieczeństwa, ale jeszcze więcej wojsk amerykańskich stłoczyło się wówczas na zachodniej granicy irańskiej.

Teraz dodajmy do tego obecność sił amerykańskich w poradzieckich republikach WNP, w szczególności w Uzbekistanie i Tadżykistanie: Iran został otoczony przez USA na swoim własnym kontynencie. W Iranie popularny jest żart: są jedynie 2 państwa na świecie, które mają tylko Stany Zjednoczone za sąsiada: tym drugim jest Kanada. Prezydent USA Barack Obama zasygnalizował zmianę polityki, ale podejrzenia zdecydowanie się utrzymują.

Republika islamska jest bandyckim państwem, ale nie jest głupia. W porównaniu z nieskończonym ględzeniem EU3 i USA jej negocjacje nuklearne są poetyckie. W rzeczy samej, każda analiza irańskiego zachowania dyplomatycznego w pogoni za energią nuklearną w ciągu ostatnich 5 lat pokazuje wyrafinowany naród, grający w ryzykowną grę, a równocześnie zdecydowanie pozostający w ramach (choć często ledwo ledwo) międzynarodowych norm dyplomatycznych.

W toku całej swojej niepokornej retoryki Iran zawsze wyrażał gotowość do negocjacji - nawet jeśli tylko jako taktyki gry na zwłokę. Oprócz okazjonalnych przebąkiwań nie wykazuje oznak wycofania się z układu NPT, a przez to przekształcenia się w autentycznego wyrzutka. Kiedy porówna się to z niezdarną i nierozsądną "dyplomacją" podczas kryzysu zakładników w latach 1979-80, różnica jest niepomierna. Skrupulatnie wykorzystując podziały wewnątrz koalicji międzynarodowej i korzystając ze strukturalnej słabości architektury nieproliferacji Iran jest w stanie kroczyć naprzód ze swoim programem i wejść pełniej niż kiedykolwiek od czasu rewolucji islamskiej do dyplomatycznej gry narodów.

Wzbogacanie uranu, szkodzenie stosunkom

Ale to oczywiście stwarza inne problemy. Sytuację podsumowuje Reza Chazaneh, były szef centrum technologii nuklearnej w Isfahanie i doradca byłych szefów AEOI Rezy Amrollahiego i Golama-Rezy Aqazadeha: "Myślę, że dobrze jest opanować jakąkolwiek naukę lub technologię. Może to być pożyteczne. Jeśli irańscy inżynierowie zdołali wzbogacić uran za pomocą tych wirówek, jest to postęp dla Iranu", powiedział ISN Security Watch. "Ale problemem jest to, że z powodu kwestii takich jak ciężka woda i wzbogacanie - które wywołują podejrzenia - nasze stosunki zagraniczne pogorszyły się, zwłaszcza z krajami zachodnimi."

Iran wiele ryzykuje - w szczególności możliwymi atakami militarnymi Izraela - by uzyskać zdolności nuklearne, cywilne bądź wojskowe, które jak uważa odpowiadają jego statusowi. A co ironiczne, to właśnie odróżnia go od prawdziwie zbójeckiego państwa. Iran nie chce opuszczenia ani zburzenia ładu międzynarodowego; chce wstrzymać go na swoich własnych warunkach, z postrzeganego przez siebie należnego miejsca w ramach tego ładu: potegi w Zatoce Perskiej mającej dużo do powiedzenia w sprawach światowych.

Oczywiście wiążą się z tym problemy. Okoliczny region, zwłaszcza monarchie Zatoki Perskiej, ma wiele powodów by obawiać się irańskich zakusów - ale to nie jest nędzny izolacjonizm Korei Północnej. To nie zostało jeszcze odpowiednio zrozumiane i poruszone. Kiedy tak się stanie, rozwiązanie irańskiego impasu być może zostanie znalezione.

 

David Patrikarakos jest pisarzem i dziennikarzem. Jest autorem publikowanej wkrótce książki o Iranie i jego programie nuklearnym.

 

Copyright International Relations and Security Network

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.isn.ethz.ch/isn/Current-Affairs/Security-Watch/Detail/?ots591=4888caa0-b3db-1461-98b9-e20e7b9c13d4&lng=en&id=116231

 

Opis programu nuklearnego Iranu na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Iran,problemy,Program_nuklearny

 

FOTO: Flickr user Truthout.org


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów