Państwa członkowskie Unii Europejskiej coraz bardziej obawiają się, że trwający konflikt w Libii może spowodować masowy napływ uchodźców przez ich granice. Gdy rosnąca liczba rozklekotanych łodzi dociera do Włoch i Malty, niektórzy w Europie apelują o większą pomoc dla uchodźców, zaś inni żądają ściślejszej kontroli na zewnętrznych granicach UE by powstrzymać tę falę.
Pierwsze łodze z Libii dotarły w zeszłym tygodniu do Malty z około 800 uchodźcami, głównie z Somalii, Erytrei i Etiopii. Niektórych oskarża się o bycie najemnikami w jednostkach paramilitarnych libijskiego przywódcy Muammara Kadafiego, zaś inni donoszą o wcielaniu do służby przez siły prorządowe.
Nowi przybysze z Libii, w połączeniu z około 20 tysiącami północnoafrykańskich uchodźców, którzy dotarli już na włoską wyspę Lampedusa z Tunezji w tym roku, sprawili że UE przygotowuje się na potencjalny kryzys humanitarny. ONZ podała podczas zeszłego weekendu, że zaginęły 2 jednostki pływające przewożące do 400 Erytrejczyków i Etiopczyków. Obie łodzie wypłynęły z Libii pod koniec marca i ONZ obawia się teraz, że pasażerowie utonęli.
Podział obciążeń
Południowe państwa członkowskie UE, które biorą na siebie główny ciężar napływu uchodźców, naciskają na Brukselę by bardziej pomogła w kwestii bezpieczeństwa granic i wzywają inne państwa członkowskie UE do przyjęcia części ciężaru opieki nad uchodźcami. Włoski minister spraw zagranicznych Franco Frattini w zeszłym tygodniu lamentował nad brakiem pomocy ze strony innych członków UE i wezwał do repatriacji migrantów po całej Unii.
Rozmawiając z RFE/RL, Simon Busuttil, maltański członek Parlamentu Europejskiego, wtórował apelom Włoch o większy podział obciążeń. "Maltańczycy pytają: czy mamy sami wziąć to na nasze barki? To jest wielkie pytanie", powiedział Busuttil. "Jak dotąd nie widzieliśmy reakcji z Europy. Mam nadzieję, że reakcja nadejdzie i reakcją tą będzie przesłanie solidarności."
Tymczasem unijna agencja kontroli granic Frontex poszerzyła zasięg swoich misji obserwacyjnych w południowej Europie. Operacja ta, znana jako "Hermes", została uruchomiona w lutym w celu kontrolowania i sprawdzania migrantów przybywających z Tunezji na Lampedusę. Będzie teraz obejmować większy obszar Morza Śródziemnego i będzie kontynuowana przynajmniej do początku września. Frontex prowadzi negocjacje z władzami maltańskimi na temat poszerzenia operacji by objęła ona także Maltę. Malta zwraca się też do innych członków UE by wsparły ją przysyłając strażników granicznych.
Rozciągnięte "Morze Posejdona"
Frontex wzmocnił też inną śródziemnomorską operację o nazwie "Morze Posejdona", w ramach której rozmieszczone są środki morskie i powietrzne w celu kontrolowania granicy między Grecją a Turcją - szlaku często wykorzystywanego przez uchodźców chcących dostać się do UE. "Morze Posejdona" będzie teraz rozciągnięte na grecką wyspę Kreta po doniesieniach, że wielu migrantów przybywających z Afryki Północnej może próbować przekroczyć akwen z Egiptu.
Malta poprosiła też UE o aktywowanie mechanizmu "tymczasowej ochrony", który pozwoliłby na przyznawanie uchodźcom z Libii przyspieszonych procedur azylowych w każdym miejscu UE. UE jeszcze nie odpowiedziała na maltański wniosek.
Mimo to Busuttil ma nadzieję, że Bruksela zrobi więcej niż tylko zabezpieczy granice. "Misja Frontex jest misją zabezpieczenia naszych granic zewnętrznych. Jest to dobre, jest to ważne", powiedział Busuttil. "Ale Frontex nie jest sam w sobie mechanizmem solidarności zajmującym się ludźmi, którzy uciekają przed niebezpieczeństwem."
Zmiana polityki
Nowa fala uchodźców skłoniła niektórych członków UE do dramatycznej zmiany istniejącej polityki. Włochy na przykład poprzednio przyjmowały stosunkowo mało migrantów z Afryki Północnej po zawarciu kontrowersyjnego porozumienia o "odsyłce" z reżimem Kadafiego w 2009 roku. Porozumienie to pozwoliło Rzymowi na przechwytywanie migrantów na morzu i odsyłanie ich z powrotem do Libii bez dokonywania oceny ich przypadków.
Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji (IOM) szacuje tymczasem, że w Libii przed wybuchem wojny obecnych było między 500 tysięcy a 1,5 miliona nielibijskich Afrykańczyków. Gil Arias, wicedyrektor zarządzający Frontexu, mówi że wielu z nich już zbiegło, bądź też przygotowuje się do ucieczki, do sąsiednich Egiptu i Tunezji. "Wciąż może być dość istotna liczba migrantów obecnych w Libii, którzy także mogliby próbować ucieczki z kraju, albo do Tunezji, albo do Egiptu", powiedział Arias.
Johannes Van Der Klaauw, starszy koordynator ds. przesiedleń w UNHCR (Wysoki Komisarz ONZ ds. Uchodźców) mówi RFE/RL, że nie powinno się oczekiwać, iż Tunezja i Egipt wchłoną uchodźców przybywających z Libii. "Znaczna większość tych ludzi - uchodźców z Libii - [potrzebuje] rozwiązania spoza regionu. Są uchodźcami. Nie mogą wrócić do domu", powiedział Van Der Klaauw. "W tym sensie Tunezja i Egipt nie mogą być nowymi krajami azylu. Trzeba im pomóc, dlatego też potrzebujemy przesiedleń do świata uprzemysłowionego, do Europy i Ameryki."
Odesłani z powrotem
Tymczasem Cecilia Malmstroem, komisarz UE ds. wewnętrznych, była w Tunezji w zeszłym tygodniu by omówić możliwość repatriacji części migrantów, którzy przybyli do UE z tego kraju w ostatnich miesiącach. Na konferencji prasowej w Brukseli 1 kwietnia Malmstroem podkreśliła, że część z tych, którzy dotarli do Lampedusy z Tunezji to migranci ekonomiczni, którzy będą odesłani. "Próbujemy współdziałać z Włochami i władzami tunezyjskmi by znaleźć sposób, w jaki będziemy mogli repatriować tych ludzi w zorganizowany sposób do Tunezji przy pełnej współpracy władzy tunezyjskich", powiedziała Malmstroem.
Van Der Klaauw z UNHCR mówi, że chociaż część migrantów ekonomicznych może zostać odesłana do domu, trzeba zrobić więcej by wesprzeć tych, którzy potrzebują międzynarodowej ochrony. Mówi on, że niepokoi go niechęć po stronie państw członkowskich UE do przesiedlania uchodźców północnoafrykańskich, określając ich reakcję na apele UNHCR jako "ostrożną".
Niechęć UE do przyjęcia większej ilości uchodźców spotkała się z krytyką grup społeczeństwa obywatelskiego w Europie. Bjarte Vandvik, sekretarz generalny Europejskiej Rady ds. Uchodźców i Wygnańców, strofuje europejskich przywódców jako "cynicznych" i "ksenofobicznych" za dopingowanie powstań demokratycznych w Afryce Północnej przy jednoczesnej niechęci do przyjmowania uchodźców uciekających przed chaosem.
Copyright (c) 2011. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/libya_refugees_tunisia_italy_european_union_frontex/3546513.html
FOTO: Flickr user magharebia