Od kiedy Indie stały się niestałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ na początku roku, Libia okazała się być ich pierwszym poważnym testem dyplomatycznym - gdy azjatycki gigant usiłuje znaleźć równowagę między swoimi wartościami narodowymi a interesami strategicznymi.
Wielki tumult na Bliskim Wschodzie stanowi test determinacji społeczności międzynarodowej do stawiania czoła trudnym kwestiom tego regionu. Wszystkie duże mocarstwa światowe borykają się z ciężkimi wyborami próbując znaleźć równowagę między swoimi wartościami a interesami strategicznymi przy opracowywaniu reakcji na kryzys rozgrywający się w Libii. Indie nie są wyjątkiem.
Od kiedy Indie stały się niestałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ na początku roku, Libia okazała się być ich pierwszym poważnym testem dyplomatycznym. New Delhi poparło rezolucję nr 1970 Rady Bezpieczeństwa, która nałożyła sankcje na reżim Muammara Kadafiego, w tym całkowite embargo zbrojeniowe zmierzające do zapobieżenia bezpośrednim lub pośrednim dostawom, sprzedaży lub transferowi broni i sprzętu wojskowego do Libii, jak również zamrożenie środków gospodarczych "w posiadaniu lub kontrolowanych, bezpośrednio lub pośrednio" przez określonych członków rodziny Kadafiego. Ale nawet to nie było łatwym wyborem zważywszy na wchodzące w grę w przypadku Indii wewnętrzne drażliwości polityczne.
Zasady i polityka
Gdy dyskusja na forum ONZ skierowała się ku możliwości nałożenia strefy zakazu lotów nad Libią, New Delhi stało się bardziej nerwowe, odwołując się do centralnego charakteru zasady nieinterwencji w sprawy wewnętrzne innych państw. Kiedy przyszło do decyzji, Indie - wraz z Niemcami, Brazylią, Chinami i Rosją - wstrzymały się od głosu nad rezolucją nr 1973 Rady Bezpieczeństwa, która zatwierdzała strefę zakazu lotów nad Libią i autoryzowała "wszelkie niezbędne środki" dla ochrony cywilów przed siłami Kadafiego. Indie argumentowały, że nie mogły poprzeć drastycznych kroków przewidzianych w rezolucji bez wysłuchania specjalnego wysłannika sekretarza generalnego ONZ. Podkreśliły też, że Unia Afrykańska podjęła próbę zakończenia kryzysu w sposób pokojowy. Indie przestrzegły, że "rezolucja jaką uchwaliła Rada upoważnia do dalekosiężnych środków przewidzianych w Rozdziale VII Karty NZ przy stosunkowo małej ilości wiarygodnych informacji na temat sytuacji na miejscu w Libii." Co gorsza, argumentowały Indie, rezolucja nie mówiła jasno kto by ją egzekwował i jak. Reagując na doniesienia o tym, że możliwym rozwiązaniem mógłby być podział Libii, Indie nalegały by utrzymana została libijska suwerenność, jedność i integralność terytorialna.
Pomimo swojego statusu największej demokracji na świecie Indie praktycznie w milczeniu obserwują wydarzenia rozgrywające się na Bliskim Wschodzie. Podobnie jak Chiny, Indie tradycyjnie sprzeciwiają się interwencjonistycznym doktrynom polityki zagranicznej emanującym z Zachodu i prezentują konserwatywne nastawienie do prerogatyw suwerenności. Indyjskie partie polityczne były niechętne poparciu interwencji militarnej na Bliskim Wschodzie w dużej mierze z powodu ich wyczulenia na reakcję muzułmańskiej populacji Indii. Wydawało się nie mieć większego znaczenia, że w przypadku Libii przywódca muzułmański zabijał swoją własną muzułmańską ludność. "Przyjdziemy dziś wieczorem", ogłosił Kadafi w telewizji, zwracając się do sił rebelianckich okupujących Benghazi. "Nie będzie żadnej litości."
Indie nie zostały też przekonane, że interwencja w Libii doprowadziłaby do szybkiego, pomyślnego rozstrzygnięcia - ani nawet, że użycie siły byłoby w ogóle efektywne. Ponadto Indie były skonsternowane dalekosiężnym zakresem rezolucji.
Zwiększanie zaangażowania globalnego?
Jednak Indie twierdzą, że są wschodzącym mocarstwem globalnym. Poparcie przez Amerykę kandydatury Indii do stałego członkostwa w RB ONZ i łatwe zwycięstwo Indii w wyborze na niestałego członka Rady rzeczywiście reprezentują uznanie kwalifikacji Indii jako potencjalnie wielkiego mocarstwa światowego. Lecz Indie wciąż muszą przekonać świat, że mają uprawnione roszczenia do stałego miejsca. Podczas swojej wizyty w Indiach w listopadzie zeszłego roku Obama zwrócił się do Indii o przyjęcie większej odpowiedzialności na arenie światowej, w szczególności w odniesieniu do promocji praw człowieka i demokracji. Będąc teraz w centrum uwagi, Indie odkrywają, że ich działania w ważnych kwestiach globalnych są poddawane skrupulatnej i krytycznej analizie. Decyzja Indii o "siedzeniu na płocie" w odniesieniu do Libii może wzbudzić podejrzenia, że to wschodzące mocarstwo wciąż jest niechętne do wnoszenia wkładu w zarządzanie ładem światowym. Ponadto pogłębiać wydaje się rozdźwięk między wielce wychwalanymi w kraju referencjami demokratycznymi Indii a brakiem przywództwa w zakresie demokracji za granicą. Świat zwraca na to uwagę, zwłaszcza z racji tego, że demokracja jest czymś, na co przywództwo indyjskie często kładzie nacisk odróżniając się od kolejnego wschodzącego mocarstwa - Chin.
Wydarzenia na Bliskim Wschodzie mocno zaciążą na przyszłych powiązaniach Indii z regionem, a w chwili obecnej polityka indyjska wydaje się faworyzować status quo. Jest prawdopodobne, że kiedy już z obecnego chaosu wyłoni się nowa Libia, Indiom ciężko będzie wejść w związki z siłami, które obalą Kadafiego. W rezultacie Indie wkrótce będą zmuszone porzucić swoje stare założenia polityki zagranicznej i znaleźć delikatną równowagę między dążeniem do realizacji swoich interesów narodowych a odpowiedzialnością jako wschodzące mocarstwo za przyczynianie się do utrzymania globalnego pokoju i stabilności. Sukces Indii w tych staraniach w dużym stopniu określi ich przyszły profil na arenie globalnej.
Dr Harsh V Pant naucza w King's College London w Departamencie Studiów Obronności i jest Associate w King's India Centre. Jego badania koncentrują się na kwestiach bezpieczeństwa azjatyckiego. Jego ostatnie książki to m.in. Contemporary Debates in Indian Foreign and Security Policy (Palgrave Macmillan, 2008) i The China Syndrome (HarperCollins, 2010).
Copyright International Relations and Security Network
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.isn.ethz.ch/isn/Current-Affairs/ISN-Insights/Detail?lng=en&ots627=fce62fe0-528d-4884-9cdf-283c282cf0b2&id=128633&contextid734=128633&contextid735=128595&tabid=128595
FOTO: Flickr user World Economic Forum