Najpierw Czernobyl, potem Fukushima. Czy energia jądrowa przetrwa?
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Najpierw Czernobyl, potem Fukushima. Czy energia jądrowa przetrwa?
Charles Recknagel RFE/RL 2011-04-26 22:48:59

Kiedy reaktor numer 4 w elektrowni jądrowej w Czernobylu eksplodował 25 lat temu, wydawało się, że wraz z nim mogła skonać energia jądrowa. Ludzie na całym świecie patrzyli ze zgrozą jak radioaktywność z Ukrainy roznosiła się wraz z wiatrem. Gdy opadła setki, a nawet tysiące kilometrów dalej, naukowcy monitorowali jej stężenie by ocenić czy obszary te nie stały się zbyt niebezpieczne do zamieszkiwania.

Nawet dziś te obawy zdrowotne utrzymują się w nieoczekiwanych formach. Wielka Brytania wciąż ogranicza sprzedaż mięsa z owiec wypasanych w określonych częściach Walii. Niemcy zakazują sprzedaży mięsa z dzików na południu kraju, jak również grzybów przez nich konsumowanych.

Jednak chociaż katastrofa w Czernobylu w 1986 roku wstrząsnęła publicznym zaufaniem do energii jądrowej, nie oznaczała jej końca. W kolejnych latach globalne tempo budowy nowych elektrowni zmniejszyło się. Ale elektrownie jądrowe wciąż pokrywają około 16% rosnącego zapotrzebowania świata na energię elektryczną.

Nuklearny renesans

Przemysł nuklearny osiągnął to zwiększając produkcję w istniejących elektrowniach aby w obliczu publicznej wrogości uniknąć budowania nowych. Według Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (IAEA) tylko 1/3 z dodatkowej energii elektrycznej wygenerowanej przez energię jądrową w ciągu minionych 2 dekad pochodziła z nowych obiektów.

Ale około 2001 roku, gdy pamięć o Czernobylu słabła, klimat dla energii jądrowej ponownie stał się sprzyjający. Rosnące ceny paliw kopalnych i obawy o globalne ocieplenie skłaniały do wieszczenia "renesansu nuklearnego". Według danych IAEA za ten rok, na świecie w budowie są 64 nowe elektrownie, obok 443 już działających, starych elektrowni atomowych.

Nawet Stany Zjednoczone przyłączyły się do tego zwrotu. W 2010 roku Waszyngton obiecał gwarancje pożyczek na ponad 8 miliardów dolarów by pomóc w budowie pierwszej nowej elektrowni jądrowej w USA od czasu katastrofy w Three Mile Island w 1979 roku.

Fukushima rozbudza stare wątpliwości

Teraz, gdy japońskie reaktory w Fukushima Daiichi produkują najpoważniejsze wycieki radioaktywne od czasu Czernobyla, wątpliwości co do energii jądrowej nagle powracają ze zdwojoną siłą.

Japonka Mayoko Nakahara wyraziła odczucia wielu w Japonii na demonstracji antynuklearnej w Tokio w zeszłym tygodniu kiedy powiedziała, że nadszedł czas by jej kraj "pozbył się energii jądrowej".

"Mam obawy co do polityki nuklearnej [Japonii] od pewnego czasu i jeśli nie wykorzystamy tej szansy, kto wie kiedy ruch [antynuklearny] będzie znów miał tak dużo energii", powiedziała Nakahara.

Różne podejścia w różnych państwach

Rosnące obawy o bezpieczeństwo skłoniły kilka państw, w tym Chiny, do zamrożenia planów dotyczących nowych reaktorów na czas przeglądu. W Niemczech, które mają jeden z najsilniejszych na świecie ruchów antynuklearnych, rząd zamknął 7 najstarszych reaktorów w kraju na 3 miesiące.

Ale czy katastrofa w Fukushimie i rozbudzone wspomnienia o Czernobylu są wystarczająco silne by raz jeszcze poddać w wątpliwość przyszłość energii jądrowej? James Acton, ekspert ds. energii jądrowej w Carnegie Endowment for International Peace w Waszyngtonie, uważa że odpowiedź prawdopodobnie będzie różna w zależności od kraju: "Tam gdzie opinia publiczna ma znaczenie, sądzę że przeciętnie Fukushima zapewne będzie miała negatywny skutek dla wzrostu energii jądrowej".

Ryzyko kontra korzyści gospodarcze

Te kraje, w których opinia publiczna ma największe znaczenie w dużej części pokrywają się z listą krajów, które obecnie mają najwięcej reaktorów na świecie. W kolejności malejącej, państwami z największą liczbą elektrowni jądrowych są Stany Zjednoczone ze 104, Francja z 58 i Japonia z 54.

Jednak kraje te mają bardzo odmienne oceny ryzyka energii jądrowej w porównaniu z jej korzyściami gospodarczymi. Stany Zjednoczone, pomimo ich zainteresowania budową bezpiecznych reaktorów nowej generacji, są coraz bardziej zainteresowane gazem łupkowym jako paliwem alternatywnym. Francja dla kontrastu jest zdecydowanie pronuklearna i zapewne taką pozostanie. A Japonia - uwikłana w kryzys w Fukushimie - prawdopodobnie będzie musiała przejść długotrwałą debatę narodową zanim wyklaruje się jej przyszły kurs.

Ale Acton przewiduje, że tam gdzie opinia publiczna nie odgrywa ważnej roli w rządowym procesie decyzyjnym energia jądrowa będzie nadal się rozwijać. Wśród tych państw jest Rosja, której obecne 32 elektrownie jądrowe plasują ją na 4. miejscu w rankingu światowym. Witalij Fedczenko, badacz w Sztokholmskim Międzynarodowym Instytucie Badań nad Pokojem (SIPRI) w Szwecji, mówi że Moskwa wydaje się być w pełni zdecydowaną by kontynuować program energii jądrowej przyjety kilka lat wcześniej.

"Myślę, że cel, iż 25% produkcji energii elektrycznej powinno być [z energii] jądrowej wciąż jest aktualny, przynajmniej oficjalnie", mówi Fedczenko. "Otóż są wątpliwości jak do tego dotrzeć; są kwestie techniczne z produkcją reaktorów, po prostu ze względu na możliwości, ale z tego co wiem na szczeblu politycznym jest taka decyzja i nie mam tak naprawdę wiedzy o poważnej debacie na ten temat".

W Moskwie technologia nuklearna jest uważana nie tylko za integralną część gospodarki krajowej, ale też za cenny produkt eksportowy. Rosja ostro rywalizuje z innymi eksporterami technologii nuklearnej, takimi jak Francja, Stany Zjednoczone i Kanada o kontrakty na całym świecie. "Jeśli chodzi o eksport... jest to uważane za dobrą rzecz, bo w Rosji jest ta dyskusja o tym, by próbować eksportu większej ilości produktów hi-tech zamiast ropy naftowej itp.", mówi Fedczenko.

Azjatycki boom w energetyce jądrowej

Dziś większość ekspansji w produkcji energii jądrowej koncentruje się w Azji. IAEA podaje, że zlokalizowanych jest tam 39 z 64 obiektów będących obecnie w budowie.

Azjatyckiemu wyścigowi o spożytkowanie energii jądrowej przewodzą Chiny. Obecnie mają one 13 działających reaktorów atomowych, a 27 kolejnych jest aktualnie w budowie.

Pekin chce zredukować swoje zużycie paliw kopalnych i kosztowny import ropy, a jako największy na świecie producent dwutlenku węgla obiecał zmniejszyć swoją emisję do 2020 roku. Pekin utrzymuje, że nie można tego zrobić bez potężnego rozwoju energii jądrowej.

"Chińczycy budują reaktory atomowe jak gorące bułeczki od 5-10 lat i będą dalej to robić", mówi Mark Hibbs, kolejny ekspert od polityki nuklearnej w Carnegie Endowment for International Peace.

Obawy mogą pohamować ambicje nuklearne małych państw

Podobnie jak Chiny, także wiele małych krajów rozwijających się uważa energię jądrową za integralną część swoich planów energetycznych. W minionej dekadzie globalnego "renesansu nuklearnego" coraz większa ilość państw takich jak Wietnam, Maroko i Indonezja ogłaszała o rozważaniu planów rozpoczęcia generowania energii jądrowej gdzieś w okolicach 2020 roku.

Ale ostatnia katastrofa nuklearna może dużo bardziej odbić się na planach właśnie tych małych państw niż państw większych. Biedniejsze państwa muszą pożyczać miliardy dolarów konieczne do budowy elektrowni na międzynarodowym rynku kapitałowym, a po Fukushimie może to stać się bardziej kosztowne.

Acton przewiduje, że kryzys w Fukushimie zwiększy na rynku kapitałowym percepcję ryzyka inwestowania w energię jądrową. "Myślę, że będzie też skutek [Fukushimy] dla wzrostu energii jądrowej", mówi Acton, dodając że będzie tak w szczególności w miejscach "gdzie rządy nie kupują elektrowni tylko z własnej kieszeni [i] gdzie muszą zwracać się do rynków kapitałowych" poszukując funduszy na elektrownie, w tym elektrownie jądrowe.

Nie wiadomo jeszcze w jakim stopniu rosnące koszty pożyczek stłumią apetyty krajów rozwijających się na energię jądrową. Ale incydent w Fukushimie tylko wzmaga obawy tych, którzy powątpiewają czy mniejsze państwa kiedykolwiek mogłyby zorganizować tego rodzaju skomplikowane wysiłki ratunkowe jakie obecnie trwają w Japonii.

Gdy świat obserwuje kryzys rozgrywający się w Fukushimie, zarówno krytycy jak i rzecznicy energii jądrowej mogą tylko odczuwać strach, że tak wiele z pytań wywołanych jeszcze przez katastrofę w Czernobylu 25 lat temu pozostaje bez odpowiedzi. Czy elektrownie jądrowe można uczynić wystarczająco bezpiecznymi by zapobiegać promieniotwórczym wyciekom pochodzącym z usterek i katastrof naturalnych? A gdy już zdarzają się wypadki, czy operacje ratownicze mogą w wystarczającym stopniu powstrzymać radiację, tak aby nie rozprzestrzeniała się z wiatrem gdzie popadnie?

Takie pytania prawdopodobnie będą towarzyszyły rozwojowi energii jądrowej w kolejnych dekadach, nawet gdy kolejne państwa będą się do niej przekonywać pomimo tej niepewności.


Copyright (c) 2011. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.

 

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.rferl.org/content/first_chornobyl_then_fukushima_will_nuclear_energy_survive/9503857.html


Flickr user Scrunchleface


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów