Lody topnieją w zimnej wojnie Iranu z Egiptem
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Lody topnieją w zimnej wojnie Iranu z Egiptem
Robert Tait RFE/RL 2011-04-29 22:53:28

Z grubsza 2400 kilometrów oddzielających Kair od Teheranu mogło samo w sobie wystarczać, by w ich stosunkach był dystans. Ale w minionych 3 dekadach realia geografii oddzielającej Egipt od Iranu za sprawą cienia niejakiego Khalida Islambouliego przerodziły się w rozwierającą się przepaść.

Islambouli, islamistyczny oficer armii, który zamordował egipskiego prezydenta Anwara Sadata w 1981 roku w zemście za podpisanie układów z Camp David z Izraelem od dawna uchodził za symbol politycznego i ideologicznego podziału między tymi dwoma państwami. Stracony za tę zbrodnię rok później wraz z trzema współspiskowcami, Islambouli zyskał status pariasa w Egipcie - ucieleśnienia zagrożeń czających się za radykalizmem islamskim.

W Iranie natomiast jest on znany jako bohater i męczennik, który to przywilej odzwierciedla olbrzymie malowidło ścienne w centrum Teheranu. Jedna z najbardziej prestiżowych ulic irańskiej stolicy także nosi jego imię, co egipskie władze traktują jako prowokację i przeszkodę uniemożliwiającą wznowienie dawno zerwanych stosunków dyplomatycznych.

Teraz jednak duch Islambouliego jest blisko złożenia w grobie.

'Rozbudowa powiązań'

Co może być ciosem dla interesów Izraela i Stanów Zjednoczonych, Egipt ogłosił, że jest gotów przywrócić powiązania z Teheranem w następstwie lutowego obalenia byłego prezydenta Hosniego Mubaraka, który widział w islamskim reżimie irańskim zajadłego wroga.

Nowy egipski minister spraw zagranicznych Nabil Al-Arabi zasygnalizował odwilż 30 marca, kiedy wyraził nadzieje na "rozbudowę powiązań" z Iranem. Jego słowa miały miejsce w miesiąc po tym jak Egipt - niedługo po obaleniu Mubaraka - wywołał alarm na Zachodzie pozwalając irańskim okrętom wojennym na przepłynięcie przez Kanał Sueski po raz pierwszy od 30 lat.

Kolejny powód do nieufności dał w tym miesiącu rzecznik egpiskiego ministerstwa spraw zagranicznych Mehna Bakhoum, który oświadczył: "Jesteśmy gotowi przyjąć odmienny pogląd na temat Iranu. Były reżim zwykł widzieć wroga w Iranie, ale my nie." Te ciepłe słowa odwzajemnił Teheran, gdzie ministerstwo spraw zagranicznych potwierdziło, że przygotowuje się do mianowania swojego pierwszego ambasadora w Kairze od czasu zerwania stosunków w 1979 roku.

Raczej nie może być większego kontrastu z tonem Mubaraka, który, według amerykańskiej depeszy dyplomatycznej ujawnionej przez WikiLeaks, powiedział senatorowi Johnowi Kerry'emu, że Irańczycy "są wielkimi, tłustymi kłamcami i usprawiedliwiają swoje kłamstwa, bo uważają, że służy to wyższemu celowi."

Rodem z koszmarów

W szczególności dla Stanów Zjednoczonych i Izraela perspektywa zastąpienia mroźnych relacji między Iranem a Egiptem przez bliski sojusz to coś jakby rodem z koszmarów. Nawet perspektywa ambasady irańskiej w Kairze wystarcza by Izraelczycy zgrzytali zębami, jak mówi Meir Javedanfar, urodzony w Iranie komentator Middle East Economic and Political Analysis Company bazujący w Izraelu.

"Dla Izraela posiadanie stosunków z Iranem przez jakikolwiek kraj w tym regionie, zwłaszcza mający z nim granicę, to niedobra rzecz", mówi Javedanfar. "Jakiekolwiek dodatkowe irańskie buty na ziemi są sygnałem do niepokoju dla Izraela, bo, jak widzi to izraelski rząd, być może mogliby wykorzystać swój wpływ by namawiać publikę do obrócenia się jeszcze bardziej przeciwko Izraelowi, albo być może wykorzystać terytorium tego kraju do zbierania informacji wywiadowczych przeciwko Izraelowi, albo nawet, w przypadku ataku przeciwko instalacjom nuklearnym Iranu, być może terytorium to mogłoby zostać wykorzystane do zaatakowania celów izraelskich."

Bardziej konkretną pretensją izraelską jest ogłoszony przez Arabiego zamiar naprawienia wrogich relacji Mubaraka z Hamasem, islamistyczną organizacją, która włada Gazą i która ma mocne poparcie Iranu. Ale, jak mówi Javedanfar, taki krok prawdopodobnie przerodzi się w nowe źródło rywalizacji między Iranem a Egiptem gdy egipskie przywództwo będzie próbować uwolnić Hamas od jego zależności od Iranu.

"Myślę, że Egipt zmieni swoje nastawienie i swoje stosunki z Hamasem. Będzie poprawa", mówi Javedanfar. "To oczywiście spodoba się Iranowi. Jednak nie widzę Egipcjan popierających linię Iranu jeśli chodzi o Hamas, bo to mogłoby zaszkodzić stosunkom ze Stanami Zjednoczonymi, które także są dla nich ważne. I myślę, że gdzieś po drodze Egipcjanie będą też rywalizować z Iranem, bo posiadanie wpływu na Hamas daje im narzędzie nacisku. I nie widzę Egipcjan oddających to narzędzie nacisku Islamskiej Republice Iranu."

Zachodni parasol

Ponadto, mówią analitycy, obawy o nowy sojusz irańsko-egipski są bezpodstawne. Mustafa al-Labbad, dyrektor kairskiego Centrum Studiów Regionalnych i Strategicznych, mówi że "otworzenie nowej karty" z Iranem nie zmieni innych stosunków Egiptu, zwłaszcza z arabskimi państwami regionu Zatoki Perskiej, takimi jak Arabia Saudyjska, które są wielce podejrzliwe co do intencji Teheranu. Ani też odnowa więzi z Iranem najprawdopodobniej nie zaskutkuje sojuszem strategicznym.

"Nie, systemy polityczne obu państw są bardzo różne", mówi Labbad. "Egipt jest pod zachodnim parasolem, a [u] Iranu tak nie jest. Jest sprzeczność w interesach narodowych między Egiptem a Iranem w Iraku i Zatoce Perskiej. Więc byłyby to maksymalnie normalne stosunki, ale nie sojusz strategiczny. Sojusz strategiczny potrzebuje więcej od obu stron i nie sądzę by okoliczności pozwalały na taki sojusz strategiczny."

Przywiązanie Egiptu do układów z Camp David, podpory jego więzi z Zachodem, także raczej nie będzie kwestionowane, mówi Labbad, pomimo nieustannej wrogości Iranu wobec państwa żydowskiego. "Nie sądzę by wpłynęło to na stosunki między Izraelem a Egiptem. Nikt w Egipcie nie kwestionuje traktatu z Camp David i nikt w Egipcie nie jest chętny do tego, by mieć napięcia z Izraelem", mówi Labbad. "Nawet Bracia Muzułmańscy, jeśli dojdą do większości w następnym parlamencie egipskim, nie są w stanie ani nawet nie są skłonni podważać ten traktat."

Lecz przy wszystkich tych ograniczeniach, odnowione stosunki z Egiptem byłyby realną korzyścią dla systemu teokratycznego Iranu, który miałby do zyskania więcej niż tylko nowy reżim w Kairze, mówi Javedanfar. "Jeśli spojrzy się na rachunek zysków i strat obu państw - jakie są zyski i straty dla Iranu z nawiązania stosunków z Egiptem; jakie są zyski i straty dla Egiptu z nawiązania stosunków z Iranem? Krajem, któremu wychodzi korzystniejszy bilans jest Iran, zwłaszcza dlatego, że teraz Iran jest bardziej izolowany w regionie, więc poprawa w stosunkach z Egiptem przyjdzie w bardzo krytycznym momencie dla Iranu. Pod względem starań Iranu o to, by prężyć swoje muskuły w regionie, posiadanie ambasady w Kairze, plus wysłanie okrętów wojennych przez Kanał Sueski, pomoże jego ambicjom do projekcji siły w regionie."


Copyright (c) 2011. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.

 

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.rferl.org/content/iran_egypt_thaw_in_relations/16795361.html


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów