Kiedy były prezydent USA Bill Clinton zarządził atak rakietowy na obóz szkoleniowy al-Qaidy w Afganistanie w sierpniu 1998 roku, na ulice Pakistanu wyszły tysiące demonstrantów. Skandowali „śmierć Ameryce” i „niech długo żyje Osama”. Atak ten i fakt, że Osama bin Laden zdołał go przetrwać umocniły wizerunek lidera al-Qaidy jako tak zwanego „bohatera islamu” zarówno w Afganistanie jak i części Pakistanu.
Ataki terrorystyczne z 11 września 2001 roku wywołały kolejną serię protestów przeciwko nalotom USA i NATO na reżim Talibów w Afganistanie. Kilka tygodni po tym bin Laden znów osiągnął status bohatera gdy uciekł przed operacją Tora Bora, tracąc po drodze mnóstwo zaprawionych w bojach arabskich wojowników.
Tym razem sytuacja wygląda zgoła inaczej. Pewnie, antyamerykanizmu wciąż jest pod dostatkiem w mediach pakistańskich – zwłaszcza w lokalnych gazetach i prywatnych kanałach telewizyjnych w języku Urdu. Lecz jak dotąd żaden prominentny przywódca polityczny ani żadna duża partia polityczna lub religijna nie wezwały do protestów przeciwko zabiciu bin Ladena przez siły amerykańskie 2 maja w mieście Abbottabad, w budynku usytuowanym bezpośrednio przy prestiżowej akademii wojskowej Kakul.
Ta apatia – nawet gdy u wielu członków pakistańskiej elity występuje niekontrolowany antyamerykanizm – sugeruje, że centrum uwagi pakistańskiej opinii publicznej może się przesuwać, przede wszystkim wśród mas zwykłych Pakistańczyków, którzy przyjęli na własne barki ciężar wielu lat ataków terrorystycznych.
Zmieniające się nastroje publiczne
Pakistańska publika, choć w żadnym razie nie nastawiona entuzjastycznie do akcji amerykańskiej w Abbottabadzie, jak się wydaje straciła zamiłowanie do ideologii dżihadystowskiej, która rozwinęła się przez lata w toku walk przeciwko Rosjanom w Afganistanie i Indusom w Kaszmirze. Niegdyś wyczuwalny entuzjazm dla al-Qaidy i Talibów zmniejszył się po falach ataków samobójczych na miasta, meczety, szkoły, bazary i inne miejsca publiczne i prywatne.
Trafnie oceniając nastroje publiczne, partie religijne, zawsze szukające pretekstów by wyprowadzać ludzi na ulice, postanowiły zachować ciszę odnośnie zabójstwa bin Ladena, niegdyś bohatera dla większości z nich.
Aby zachować twarz niektórzy liderzy puścili w ruch zwyczajowe, dziwaczne teorie spiskowe. Tak więc, na przykład, Mufti Kifayatullah, prowincjonalny deputowany Jamiat Ulema-e Islam Fazal (JUI-F), ogłosił że „Osama bin Laden został schwytany gdzieś indziej i przywieziony do Abbottabadu do tamtego domu i tam umęczony”. Kiedy reporterzy Radia Mashaal RFE/RL zapytali dlaczego na miejsce zabójstwa wybrano Abbottabad, tenże przywódca partii religijnej odparł: „USA chcą rozpocząć naloty dron [samolotów bezzałogowych] w Abbottabadzie, tak jak robią to w FATA”, tj. Federalnie Administrowanych Obszarach Plemiennych wzdłuż granicy afgańskiej.
Przywództwo Jamat-e Islami, znanej ze swej antyamerykańskiej retoryki i ulicznej mobilizacji, praktycznie siedzi cicho – dokładnie tak jak ich koledzy z JUI-F, którzy nigdy nie marnują okazji do tego, by oczernić rząd i swoich umiarkowanych rywali w imię dżihadu, islamu i szariatu.
Równocześnie umiarkowane siły polityczne, takie jak rządząca Pakistańska Partia Ludowa (PPP) i Partia Narodowa Awami także postanowiły wstrzymać się od komentarza, pomimo ich ewidentnego zadowolenia ze śmierci bin Ladena. Być może czekają na reakcję armii, tak jak zrobiły przed przyłączeniem się do chóru krytyki, który nastąpił po potępieniu przez szefa pakistańskiej armii, generała Ashfaqa Perveza Kayaniego nalotu amerykańskiego bezzałogowca w dniu 17 marca.
Bashir Ahmad Bilour, starszy minister prowincji Khyber Pakhtunkhwa, jest jedynym przywódcą politycznym, który otwarcie poparł zabicie bin Ladena, ogłaszając go symbolem terroryzmu. „On był zabójcą naszych dzieci, naszych matek; dostarczał naszej młodzieży kamizelki do ataków samobójczych i musi spotkać go taki sam los”, powiedział Bilour Radiu Mashaal.
Publiczne odrzucenie dżihadystów
Przyłączając się do potoku teorii spiskowych otaczających śmierć bin Ladena, jedna z pakistańskich gazet doniosła, że bin Laden zmarł na chorobę nerek w dolinie Swat w czerwcu 2006 roku. Prywatna stacja telewizyjna nadała wiadomość z ostatniej chwili mówiącą, że ten saudyjski miliarder posiada pakistański dowód tożsamości. Tymczasem prominentny gospodarz telewizyjnego talk show oświadczył, że bin Ladena schwytano w Afganistanie i sprowadzono do Pakistanu, gdzie go zabito.
Odkładając na bok teorie spiskowe i pogłoski, nieoczekiwane milczenie partii religijnych i publiki wskazuje na zmienę nastrojów społecznych. Ludzie Pakistanu jak się wydaje mają dość przemocy Talibów i al-Qaidy zarówno w kraju jak i poza nim. Ci sami ludzie już przy kilku okazjach w ostatnim czasie odrzucili partie religijno-polityczne, np. w sprawie Safii Siddiqi, uwolnienia Raymonda Davisa i nalotów bezzałogowców.
Bezpośrednim skutkiem zabicia bin Ladena będzie demoralizacja bojowników. W dłuższym okresie czasu możemy być świadkami fragmentacji al-Qaidy, czegoś na podobieństwo tego, co stało się z Tehrik-e Taliban Pakistan, którzy podzielili się na 4 grupy po zabiciu ich przywódcy Baitullaha Mehsuda. Lecz dużo ważniejsze, jak pokazuje stosunkowo nikła reakcja na ulicach, jest pogłębiające się rozczarowanie zwykłych Pakistańczyków ideologią dżihadystowską. To z kolei doprowadzi do spadku sympatii dla organizacji zbrojnych i protalibskich partii religijnych. A to może tylko być z korzyścią dla dobra.
Daud Khattak jest pełniącym obowiązki dyrektora Radia Mashaal RFE/RL. Poglądy wyrażone w tym komentarzu są poglądami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy RFE/RL.
Copyright (c) 2011. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/commentary_no_tears_for_osama_in_pakistan/24092211.html
Opis problemu terroryzmu w Pakistanie na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Pakistan,problemy,Terroryzm