Ciężka, 17-letnia podróż Rosji ku akcesji do Światowej Organizacji Handlu (WTO) wydaje się zbliżać do końca. Ale jak dokładnie potoczy się decydująca rozgrywka pozostaje niewiadomą.
Gdy Waszyngton i Unia Europejska mocno popierają starania Rosji i dążą do tego, by akcesja nastąpiła przed końcem roku, jedną pozostałą przeszkodą jest najwyraźniej maleńka Gruzja. Oba państwa przeprowadziły w zeszłym miesiącu drugą, nierozstrzygającą rundę rozmów w Bernie przy mediacji szwajcarskiej i zaplanowały kolejne spotkanie na koniec tego miesiąca.
Rosja jest największą gospodarką na świecie, która nie jest członkiem tej globalnej organizacji handlowej i akcesja Moskwy jest reklamowana jako duże osiągnięcie dla "resetu" stosunków amerykańsko-rosyjskich, który został proklamowany w 2009 roku.
Kością niezgody jest żądanie Tbilisi by mieć możliwość monitorowania handlu wzdłuż granic między Rosją a separatystycznymi gruzińskimi regionami Osetią Południową i Abchazją, które Moskwa uznała za niepodległe państwa w następstwie wojny rosyjsko-gruzińskiej w 2008 roku. Tbilisi utrzymuje, że zasady WTO stanowią, iż członkowie muszą mieć kontrolę nad swoimi własnymi granicami.
Jest to rzadki przypadek, w którym Gruzja - twierdząca, że Rosja nielegalnie okupuje 20% jej terytorium - ma narzędzie wpływu na swojego gigantycznego sąsiada. "Jesteśmy w sytuacji, w której Gruzja po raz pierwszy i jedyny ma szansę zawetowania rosyjskich ambicji", mówi Bakur Kwaszilawa, koordynator programu spraw międzynarodowych w Gruzińskim Instytucie Spraw Publicznych. "W przeszłości zawsze było odwrotnie - w OBWE, w ONZ. I ten mały kraj teraz próbuje wykorzystać to narzędzie do maksimum."
Czy Gruzja może zablokować Moskwę?
Lecz nie wiadomo dokładnie jak dużym wpływem Gruzja rzeczywiście dysponuje. Historycznie państwa zawsze wstępowały do WTO tylko za jednomyślną zgodą wszystkich członków. Jednak według traktatu akcesja wymaga aprobaty tylko 2/3 państw członkowskich, których obecnie jest 153.
Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow złożył prowokacyjną wizytę w Osetii Południowej i Abchazji zaledwie kilka dni przed ostatnimi rozmowami w Bernie i powiedział dziennikarzom 26 kwietnia, że Rosja być może będzie starać się o członkostwo w WTO bez osiągnięcia porozumienia z Gruzją.
Moskwa liczy na zakulisowe wsparcie Waszyngtonu - że USA wynegocjują porozumienie z Tbilisi, albo też zapewnią, że Rosja będzie miała ilość głosów niezbędną do wstąpienia do WTO pomimo obiekcji Gruzji, mówi Hans-Georg Heinrich, politolog i wiceprezydent austriackiego think-tanku, Instytutu Studiów Wyższych. "Nie sądzę by Rosjanie martwili się zbytnio o Gruzję. Zostawiają USA wywarcie presji na Gruzję, a jeśli to się nie uda, będą starać się o głosowanie większościowe", mówi Heinrich. "Nie jest to wielkim przedmiotem troski dla Rosjan."
Oświadczenie Ławrowa może być sposobem zasygnalizowania Waszyngtonowi, że Moskwa się niecierpliwi. Być może jedyną rzeczą bardziej zawstydzającą niż stanie się przez Rosję pierwszym krajem w historii, który wstąpiłby do WTO przy braku jednomyślności byłby spektakl, w którym Waszyngton i jego sojusznicy musieliby oddać głosy oddalające sprzeciw Gruzji.
Serwis Gruziński RFE/RL zapytał Ghię Jandieriego, wiceprezydenta Nowej Szkoły Gospodarczej w Tbilisi, jakie przesłanie niosłoby takie głosowanie w WTO. "Myślę, że przesłanie nie byłoby tylko dla Gruzji. To byłaby oczywista dominacja państw potężnych nad krajami słabszymi, co zburzyłoby cały obecny ład międzynarodowy. Wszystko byłoby dozwolone", powiedział Jandieri. "OBWE uniemożliwiono posiadanie biura w Gruzji. Narodom Zjednoczonym nie pozwala się wysłać sił pokojowych. A gdyby nawet w takiej niepolitycznej organizacji jak WTO można było robić co się chce, to wtedy wszystko byłoby dozwolone."
Jakie jest stanowisko USA?
Publiczne stanowisko Waszyngtonu jak dotąd jest niejednoznaczne. Z jednej strony, Michael McFaul, wysoki doradca prezydenta ds. rosyjskich i europejskich, powiedział że członkostwo Rosji w WTO jest w interesie narodowym USA. Z drugiej strony, powiedział on, że rozmowy z Gruzją są kwestią bilateralną i zaprzeczył jakoby Waszyngton naciskał na Gruzję by ta wycofała się ze swoich obiekcji.
Podczas niedawnej wizyty w Tbilisi zaraz po oświadczeniu Ławrowa wiceasystent sekretarz stanu USA Tina Kaidanow podkreśliła, że Waszyngton popiera integralność terytorialną Gruzji i wzywa Moskwę do przestrzegania porozumienia rozejmowego z sierpnia 2008 roku. Co do starań Rosji o wejście do WTO, wyraziła pewną sympatię dla stanowiska Gruzji mówiąc, że Waszyngton "udziela wsparcia rosyjskiej akcesji, ale uważa też, że Gruzja ma uzasadnione obawy handlowe, do których trzeba się odnieść."
Jest szereg zachęt, które Waszyngton może zastosować by skusić Tbilisi. Co najważniejsze, starania Gruzji o wynegocjowanie porozumienia o wolnym handlu z Unią Europejską obecnie są praktycznie w martwym punkcie. Ruch na tym froncie byłby szczególnie atrakcyjny. Ponadto Stany Zjednoczone przygotowują pakiet grantów i koncesji w ramach swojego programu Millenium Challenge Corporation, który może być wart w granicach 100-250 milionów dolarów.
Po trzecie, Waszyngton mógłby zaoferować zakulisowe gwarancje, że Moskwa wycofa się ze swojego embarga z 2006 roku na import gruzińskich win i wody mineralnej jeśli wstąpi do WTO. Chociaż Tbilisi bagatelizuje znaczenie tej blokady, zniesienie jej byłoby znaczącym bodźcem dla gospodarki kraju.
Znajdowanie kompromisu
Ale nawet jeśli takie zachęty zmienią stanowisko Tbilisi, pozostaje problem jak osiągnąć w rozmowach gruzińsko-rosyjskich kompromis umożliwiający obu stronom zachowanie twarzy. Tbilisi na pewno nigdy nie zgodzi się na nic co sygnalizowałoby wyrzeczenie się roszczeń do Osetii Południowej i Abchazji, zaś Moskwa kategorycznie odrzuca jakąkolwiek obecność gruzińską wzdłuż tej granicy. Istotnie, do tej pory Moskwa odrzucała obecność monitorów ONZ bądź Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy (OBWE) w obu tych regionach.
I to tu właśnie Thomas de Waal, senior associate w Carnegie Endowment specjalizujący się w Kaukazie Południowym, widzi pole do zawarcia przez obie strony układu wyglądającego na wzajemny kompromis. "Możliwe jest, że można by wprowadzić jakiś rodzaj monitoringu, który nie jest gruziński, ale który jest międzynarodowy, co mogłoby zostać uznane za symboliczne zwycięstwo Gruzinów", mówi de Waal. "Więc myślę, że są tu możliwe kompromisy. Są trudne do osiągnięcia, ale myślę, że stawka jest tak wysoka i myślę, że nikt tak naprawdę nie chce tu porażki, więc w końcu musi to zadziałać."
Rzeczywiście, są oznaki, że tak właśnie się dzieje. Po ostatniej rundzie rozmów w Bernie rosyjski dziennik "Kommiersant" doniósł, że obie strony są bliskie uzgodnienia "wariantu kompromisowego, który nie przewiduje fizycznej obecności Gruzinów na granicy." Gruzińscy oficjele zaprzeczyli tym doniesieniom.
Austriacki politolog Heinrich przewiduje, że Moskwa da obecnemu procesowi z Gruzją czas do późnego lata lub wczesnej jesieni, a potem będzie dążyć do głosowania nad całym członkostwem w WTO. Administracja prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa wydaje się zdeterminowana by załatwić tę kwestię przed końcem roku.
Copyright (c) 2011. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/russia_wto_bid_faces_last_hurdle/24095878.html
FOTO 1: Flickr user Helen Flamme