Drugi front Osamy bin Ladena
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Drugi front Osamy bin Ladena
Luke Hunt The Diplomat 2011-05-12 23:09:43

Zabicie lidera al-Qaidy Osamy bin Ladena może i jest ciosem dla ekstremistów. Ale w Azji Południowo-Wschodniej, jak i gdzie indziej, zagrożenie terroryzmem wciąż jest poważne.

 

Zabicie Osamy bin Ladena przez amerykańskie siły specjalne w komfortowej rezydencji na północny-wschód od Islamabadu powinno spotkać się z okrzykami radości na jakie zasługuje. Jego twarz była jedną z najbardziej rozpoznawanych na świecie, a pogląd, że jeden człowiek mógłby mieć tak głęboki wpływ na wszelaką politykę zagraniczną byłby niepojęty jeszcze dekadę temu.

W Azji Południowo-Wschodniej obecność bin Ladena była odczuwana i budziła strach tak samo jak wszędzie indziej. Jego powiązań z organizacją Jemaah Islamiyah (JI) nie powinno się bagatelizować, tak jak i rzezi towarzyszącej tej grupie terrorystycznej. Bin Laden i JI razem zostali słusznie postawieni pod pręgierzem za wypaczenie ich własnej wiary i wykorzystanie jej jako pretekstu do mordowania i okaleczania niewinnych cywilów.

JI z Abu Bakarem Bashirem i Abdullahem Sungkarem u steru kłaniała się bin Ladenowi propagując kalifat islamski w Azji Południowo-Wschodniej, którą podzielili na 4 grupy, czy też mantiki. Mantiki 1 obejmowała Półwysep Malajski, Singapur i Tajlandię, rozciągając się dalej na Kambodżę i południowy Wietnam. Mantiki 2 reprezentowała większość Indonezji, Mantiki 3 obejmowała południowe Filipiny, Borneo i wschodnią Indonezję, Mantiki 4 - chociaż nigdy w pełni nie zbudowana - była odpowiedzialna za indonezyjski stan Papua, Papuę Nową Gwineę i Australię.

Na poziomie operacyjnym każdy lider mantiki ostatecznie odpowiadał przed Hambalim, którego największym powodem do chwały było zabicie 202 osób w zamachu bombowym na wyspie Bali w 2002 roku. Udokumentowano setki ofiar śmiertelnych po atakach terrorystycznych na ambasady, hotele, kurorty i kościoły, ale faktyczna liczba jest dużo większa z racji krwawych partyzantek w miejscach takich jak Poso i Moluki, które JI zainicjowała w latach 1990-tych - z poparciem al-Qaidy i bin Ladena.

W istocie ich powiązania sięgały dużo dalej wstecz. Sungkar i Bashir uciekli z Indonezji w 1985 roku po forsowaniu swojej islamskiej agendy i wejściu w kolizję w władzami, przenosząc swoje operacje do Kuala Pilah w Malezji, gdzie islamską kongregacją kierował purytański kaznodzieja wahhabistyczny. Stąd zmontowano wstępną grupę 12 młodych mężczyzn, których rzucono do dżihadu w Afganistanie i do walki przeciwko okupacji Związku Radzieckiego.

To tutaj zapoczątkowane zostały wstępne relacje z bin Ladenem. Hambali przybył tu na początku 1987 roku i, wraz z Arisem Sumarsono alias Zulkarnaen, pełnił rolę posiłków podczas bitwy pod Jaji, kiedy bin Laden poprowadził arabską brygadę przeciwko Sowietom; był to chrzest bojowy bin Ladena.

Później kontakty w południowych Filipinach zapewniły wygodną kryjówkę po pierwszym zamachu bombowym na World Trade Center w 1993 roku przeprowadzonym przez pomocników al-Qaidy, zaś Zulkarnaen miał zostać kluczowym instruktorem paramilitarnym w Afganistanie i wzdłuż granicy z Pakistanem. Stosunki rozkwitły gdy JI przekształciła się w wierną kopię al-Qaidy i zaczęła siać spustoszenie pod koniec lat 1990-tych, głównie na obszarze Indonezji.

Ale sytuacja weszła na nowy poziom kiedy bin Laden ogłosił wojnę przeciw Stanom Zjednoczonym na początku 1997 roku, a Sungkar przyjechał do Afganistanu na spotkanie z bin Ladenem, saudyjskim dysydentem, na którym, według Kena Conboya, autora "The Second Front", "Pośród uprzejmości para ta omawiała współdziałanie i być może połączenie sił. Podczas gdy Sungkar powstrzymał się od potwierdzenia formalnej fuzji, al-Qaida już znalazła większego sojusznika w Azji Południowo-Wschodniej: Hambaliego. W chwili gdy Sungkar został pozyskany dzięki wytrwałości Hambaliego, al-Qaida zaczęła widzieć w nim rzetelnego agenta."

Bożonarodzeniowe zamachy bombowe na kościoły w Indonezji w 2000 roku sprawiły, że Hambali znalazł się na celowniku i władze w Indonezji starały się o aresztowanie go przez Malezję, ale usłyszały tylko, że Hambali był znaczącą postacią religijną zasługującą na ochronę.

Zdając sobie sprawę z zagrożenia, Hambali zbiegł do Pakistanu, a potem przez granicę do Kandaharu, duchowej siedziby Talibów i wówczas kwatery głównej dla al-Qaidy. Spędził tam kilka miesięcy na początku 2001 roku krystalizując relacje JI z bin Ladenem i al-Qaidą, przebywając w "Domu Filipińskim" - ośrodku dla studentów indonezyjskich i malezyjskich zasilających szeregi al-Qaidy i JI. Potem pojechał do Kabulu z delegacją zagranicznych dżihadytów, gdzie bin Laden ogłosił, że słynne, gigantyczne posągi Buddy w Bamiyan miały zostać rozwalone na kawałki.

Gdy bin Laden siedział na szczycie totemu, Hambali zdobył sobie miejsce w radzie przywódczej al-Qaidy. Planował w niej dżihad przeciwko Zachodowi i organizował fundusze zanim nie powrócił do Azji Południowo-Wschodniej.

Podczas gdy Hambali ukrywał się w Phnom Penh w następstwie pierwszego zamachu na Bali, to właśnie bin Laden wydał edykt przyjmujący odpowiedzialność za ataki na kluby nocne w Kuta i Denpasar. Stwierdził w nim, że był to odwet wymierzony w Australię za jej przewodnią rolę w doprowadzeniu do niepodległości Timoru Wschodniego.

Zainspirowana, sponsorowana i kultywowana, JI była w każdym calu filią al-Qaidy z bin Ladenem jako prezesem zarządu. Bezlitosna kampania władz indonezyjskich, australijskich i amerykańskich zaskutkowała tym, że wszyscy prominentni członkowie tej południowo-wschodnioazjatyckiej siatki terrorystycznej zostali schwytani lub zabici. Ostatni z zamachowców z Bali, Omar Patek, został ujęty w Pakistanie zaledwie 3 miesiące temu.

Co nie zaskakuje, bin Laden także był w Pakistanie kiedy został zabity. Jego śmierć ma ogromne konsekwencje, przede wszystkim sygnalizując koniec ery, którą zdefiniowały ataki terrorystyczne z 11 września 2001 roku na Nowy Jork i Waszyngton.

Jego macki obejmowały cały świat - od zamachów na systemy transportu w Londynie i Madrycie po równoczesne ataki na ambasady USA w Afryce i na USS Cole. W kręgach wywiadowczych jednak to Azja Południowo-Wschodnia zdobyła złą sławę Drugiego Frontu, przede wszystkim z powodu związków bin Ladena z JI i innymi grupami partyzanckimi, takimi jak Abu Sayyaf, Islamski Front Wyzwolenia Moro (MILF) i Ruch Raja Sulamain.

Nikt w tych kręgach nie sądzi, że islamski militaryzm umrze wraz z bin Ladenem, ani że zniknęło zagrożenie atakami terrorystycznymi w przyszłości. Ale w Azji Południowo-Wschodniej, co najmniej w równym stopniu jak gdzie indziej, zakończyła się bardzo paskudna i trudna era w historii ludzkości.

 

Copyright The Diplomat.

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://the-diplomat.com/2011/05/02/osama-bin-laden%E2%80%99s-second-front/

 

FOTO: Flickr user NeilsPhotography


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów