USA a Chiny i Indie: zbliżenie z azjatyckimi gigantami
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Praca w UE Książki
stosunkimiedzynarodowe.info - Raport Specjalny
Polityka zagraniczna administracji Busha
USA a Chiny i Indie: zbliżenie z azjatyckimi gigantami
stosunkimiedzynarodowe.info 2009-01-30 18:16:54

W pierwszych miesiącach prezydentury George’a W. Busha wydawało się, że to Chińska Republika Ludowa będzie głównym adwersarzem Ameryki na arenie międzynarodowej. W kołach konserwatywnych panowało wówczas przekonanie, że spośród kandydatów na mocarstwa światowe to Chiny posiadają niezbędny potencjał ekonomiczny i militarny by być w stanie zagrozić amerykańskiej dominacji. W styczniu 2000 roku doradczyni Busha ds. polityki zagranicznej Condoleezza Rice pisała na łamach „Foreign Affairs”, że Chiny „wciąż są potencjalnym zagrożeniem dla stabilności w regionie Azji i Pacyfiku (...) [mocarstwem, które] chciałoby zmienić równowagę sił w Azji na swoją korzyść. Już to czyni je strategicznym konkurentem, a nie ‘strategicznym partnerem’ jak niegdyś nazywała je administracja Clintona” [1].

Już za rządów Busha minister obrony Donald Rumsfeld promował koncepcję powstrzymywania Chin, a pierwszy duży dokument strategiczny przygotowany pod jego nadzorem, 2001 Quadrennial Defense Review, ostrzegał o zagrażającej stabilności Azji możliwości pojawienia się „militarnego konkurenta z potężną bazą surowcową” [2]. Nieuchronność kolizyjnego kursu w stosunkach chińsko-amerykańskich wydawał się potwierdzać poważny kryzys w kwietniu 2001 roku, kiedy koło wyspy Hajnan doszło do zderzenia chińskiego samolotu myśliwskiego z amerykańskim samolotem szpiegowskim, a 24-osobowa amerykańska załoga była przetrzymywana na Hajnanie przez 12 dni. 24 kwietnia Bush w wywiadzie dla telewizji ABC powiedział, że uczyni „wszystko co w jego mocy” by obronić Tajwan przed ewentualnym chińskim atakiem.

Bodźcem do poprawy stosunków dwustronnych stały się zamachy z 11 września 2001 roku. Waszyngton dostrzegł wagę współpracy z Chinami w ograniczaniu zagrożenia terroryzmem i proliferacją broni masowego rażenia i we wrześniu 2002 roku wpisał działający w Xinjiangu Islamski Ruch Wschodniego Turkiestanu (ETIM) na listę organizacji terrorystycznych. Wymownym dowodem metamorfozy stosunków dwustronnych było oświadczenie Busha na spotkaniu z chińskim premierem Wenem Jiabao 9 grudnia 2003 roku, że USA sprzeciwiają się wszelkim próbom zmian status quo w Cieśninie Tajwańskiej, takim jak zamiary ówczesnego prezydenta Tajwanu Chen Shui-biana, przygotowującego tzw. defensywne referendum odnoszące się do stosunków tajwańsko-chińskich [3].

Podczas drugiej kadencji Busha przejawy myślenia w kategoriach wroga ujawniały się już tylko okazjonalnie – wyjątkiem było wystąpienie Rumsfelda w czerwcu 2005 roku na Azjatyckiej Konferencji Bezpieczeństwa, kiedy ostro zaatakował chińskie zbrojenia jako nieuzasadnione realnym zagrożeniem i godzące w równowagę wojskową w regionie Azji i Pacyfiku [4]. Ten okres charakteryzował się budową mechanizmów współpracy, takich jak rozpoczęty w sierpniu 2005 roku dialog strategiczny i uruchomiony w grudniu 2006 roku strategiczny dialog gospodarczy. W kwestiach regionalnych szczególnie cenna dla USA była wiodąca rola ChRL w negocjacjach na temat programu nuklearnego Korei Północnej. Ze swej strony Bush skutecznie przeciwstawił się naciskom Kongresu by ukarać Chiny za zaniżoną wartość waluty. Podsumowaniem koncyliacyjnego nastawienia Busha wobec ChRL była jego obecność na ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Pekinie 8 sierpnia 2008 roku, mimo licznych wezwań do bojkotu tej imprezy z powodu łamania praw człowieka w Chinach.

Nie ma żadnych wątpliwości, że Chińczycy będą mile wspominać Busha i jego osobie w dużej mierze przypisują pozytywny stan stosunków dwustronnych w chwili obecnej. „Dobre stosunki prywatne między dwoma czołowymi przywódcami [USA i ChRL] bezustannie dodawały wigoru więziom bilateralnym (...) Chiny i USA przyzwyczaiły się brać pod uwagę rdzeniowe interesy drugiej strony przy radzeniu sobie z drażliwymi kwestiami bilateralnymi”, napisał w styczniu 2009 roku komentator China Daily [5].

Z perspektywy historycznej jeszcze bardziej fenomenalna wydaje się transformacja stosunków między Indiami a USA jaka dokonała się za prezydentury Busha. W okresie Zimnej Wojny Indie były postrzegane przez USA jako nieomal radziecki satelita, kopiujący radziecki model gospodarczy i utrzymujący z Moskwą zażyłe stosunki wojskowe i handlowe. W latach 90-tych, mimo rozpoczęcia przez Indie przełomowych reform, wzajemne uprzedzenia utrzymywały się i hamowały rozwój więzi bilateralnych. Dopiero w marcu 2000 roku doszło do przełomowej wizyty w Indiach prezydenta USA Billa Clintona, która stworzyła podwaliny do dalszego zbliżenia indyjsko-amerykańskiego.

Za administracji Busha Indie awansowały do roli naturalnego sojusznika, którego łączy z USA oddanie ideałom demokratycznym i historia zmagań z terroryzmem, i który też w związku z tym ma podobne interesy, np. zwalczanie ekstremizmu islamskiego. Najbardziej czytelny sygnał takiego postrzegania Indii w Waszyngtonie miał miejsce w marcu 2005 roku, kiedy po wizycie Rice w Indiach ambasador USA David Mulford w artykule zamieszczonym w „The Times of India” obwieścił: „teraz jest to oficjalne – polityką Stanów Zjednoczonych jest pomóc Indiom zostać wielkim mocarstwem światowym w XXI wieku.” [6]

Podporą strategicznego partnerstwa między Indiami a USA stała się współpraca w zakresie cywilnej energetyki jądrowej. Dla Indii administracja Busha postanowiła odejść od polityki izolowania od technologii nuklearnej państw, które tak jak Indie nie są członkami traktatu o nieproliferacji broni jądrowej (NPT). Oświadczenie o zamiarze współpracy w dziedzinie energetyki jądrowej wydano 18 lipca 2005 roku podczas wizyty indyjskiego premiera Manmohana Singha w USA. Waszyngton wykazywał wielką determinację by doprowadzić do zakończenia skomplikowanych negocjacji w tej sprawie i dopiął swego 10 października 2008 roku, kiedy Rice i szef indyjskiej dyplomacji Pranab Mukherjee podpisali w Waszyngtonie końcowe porozumienie o współpracy w zakresie pokojowego wykorzystania energii nuklearnej.

Drugim filarem partnerstwa jest szybko rozwijająca się współpraca wojskowa. 28 czerwca 2005 roku USA i Indie podpisały 10-letnie porozumienie ramowe o współpracy w dziedzinie obronności. W konsekwencji Indie, choć nadal pozostają poważnym klientem rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego, coraz częściej w USA poszukują nowego sprzętu wojskowego. W styczniu 2009 roku Indie ogłosiły zakup 8 samolotów patrolowych produkcji Boeinga za kwotę 2,1 miliarda dolarów. Amerykańskie firmy Boeing i Lockheed Martin mają też spore szanse na wygranie wielkiego kontraktu, wartego ponad 10 miliardów dolarów, na zakup przez indyjskie siły powietrzne 126 nowych samolotów myśliwskich. Ponadto w styczniu 2009 roku „Financial Times” doniósł, że USA i Indie prowadzą wstępne rozmowy na szczeblu technicznym w sprawie ewentualnej sprzedaży Indiom systemów obrony przeciwrakietowej [7].

Dziś stosunki między Indiami a USA, często określane jako relacje między największą demokracją na świecie a najstarszą demokracją na świecie, są bliższe niż kiedykolwiek. Jak podkreśla raport Asia Society ze stycznia 2009 roku [8], nigdy w historii nie występowała tak wielka zbieżność interesów między USA a Indiami; Indie będą odrywać ważną rolę „praktycznie w każdej poważnej kwestii z zakresu polityki zagranicznej, z którą USA będą się zmagać w nadchodzących latach.”

Trzeba podkreślić, że USA zdołały osiągnąć jednocześnie tak dobry stan stosunków i z Chinami i z Indiami mimo tego, że oba te państwa wciąż są podejrzliwe wobec siebie nawzajem. Stosunki chińsko-indyjskie poprawiły się wyraźnie w ostatnich latach, ale co jakiś czas pewne wydarzenia przypominają o utrzymujących się animozjach, np. to właśnie Chiny były głównym przeciwnikiem zniesienia przez tzw. Nuclear Suppliers Group ograniczeń w sprzedaży materiałów i technologii nuklearnej do Indii i dopiero po telefonicznej interwencji Busha u chińskiego prezydenta Hu Jintao na początku września 2008 roku taką propozycję NSG zatwierdziła. Dodając do tego ogólnie dobre więzi z tradycyjnymi sojusznikami azjatyckimi Koreą Południową i Japonią, Bush zostawia po sobie system prężnych stosunków bilateralnych z wszystkimi liczącymi się państwami regionu Azji i Pacyfiku.



[1] Campaign 2000: promoting the national interest, Condoleezza Rice, Foreign Affairs, styczeń/luty 2000,

http://www.foreignaffairs.org/20000101faessay5/condoleezza-rice/campaign-2000-promoting-the-national-interest.html

[5] Bush leaves positive legacy for Sino-US ties, Tao Wenzhao, China Daily, 14 stycznia 2009,

http://www.chinadaily.com.cn/opinion/2009-01/14/content_7395581.htm

[7] New Delhi weighs up US missile shield, Amy Kazmin i Farhan Bokhari, Financial Times, 8 stycznia 2009.



raport specjalny
Polityka zagraniczna administracji Busha